niedziela, 22 lutego 2015

Cel naszego życia...

Wpis został zaktualizowany 17.02.2017 o godz: 16:16

Temat bardzo ciekawy, wielowątkowy i nie do końca jednoznaczny. Oczywiście w tym wypadku chodzi o sens życia w wymiarze "typowo ezoterycznym".

Wiadomo, po co istniejemy, po co, jako dusze, się inkarnujemy- żeby doświadcza. A zatem aby się rozwijać. Jeśli mówimy o inkarnowaniu, to każda kolejna inkarnacja jest okazją na zdobycie kolejnych porcji wiadomości, na rozwinięcie pewnych swoich talentów, na wyprostowanie pewnych nierówności w naszej "doskonałości" (która doskonałością nie jest, jeśli jest "krzywa", dlatego to słowo wzięłam w cudzysłów). Możemy robić postępy- jest to progres; możemy się w tym rozwoju cofać- a więc wpadać w regres (jakkolwiek- tak na dobrą sprawę, tak naPrawdę- my zawsze idziemy do przodu, stale się rozwijamy). Jeśli mowa o rozwój nas jako duszy, o nasze podążanie swoją ścieżką jako dusza, to z każdego regresu, w który zdarzy nam się wpaść, da się oczywiście wyjść, nie oznacza to jednak, że jest to za każdym razem łatwe. Trudność wyjścia z regresu (a tym samym tzw. "powrotu do normy", powrotu na swoją ścieżkę prowadzącą nas do naszego założonego sobie przez nas celu w swoim jako-dusza-życiu) jest proporcjonalna do stopnia tego regresu. Zdarzają się tak poważne regresy, że konieczne jest poddanie danej duszy procesowi "odrodzenia"- tzn. odnowienia jej energii (należy pamiętać, że duszy NIGDY, powtarzam- NIGDY się nie niszczy). (Więcej na ten temat piszę tutaj.)

A więc- powracając do tematu...
Cykl reinkarnacji służy duszom (oczywiście nie tylko z perspektywy duszy można patrzeć na temat rozwoju- no ale akurat w tym poście na tym się skupiam) w ten sposób, że umożliwia im samodoskonalenie. Ale czy chodzi tu tylko o SAMOdoskonalenie? Otóż nie.
Pomijam już kwestie przyokazjonalnej pomocy innym duszom, użyczania im swojej wiedzy, doświadczenia, itp. Chodzi o coś innego. Mianowicie: Źródło (lub- "do wyboru, do koloru"- Stwórca, Najwyższy, Obecność, Bóg, Jedyny, Absolut, Uniwersalny Umysł, Centrum, itd.)- jako coś doskonałego- ma ciągłą potrzebę manifestacji swego piękna (tj. swej doskonałości) i dążenia do jeszcze większej doskonałości. Oznacza to, że to wszystko, co istnieje jest przejawem "boskości" (z braku lepszego słowa), przejawem doskonałości Źródła. A my- jako dusze- istniejemy właściwie TYLKO po to, by się rozwijać i owoce tego rozwoju "przynosić" Źródłu (znaczy, Źródło rozwija się na bieżąco, gdy my się rozwijamy- nie musimy mu niczego przynosić w sensie dosłownym. ;) Zresztą, Źródło JEST nami, a my JESTEŚMY Źródłem- więc to nie wygląda tak, że Źródło to jakiś "Bóg w Niebiosach siedzący sobie na tronie i zaganiający świat, który stworzył, do pracy". Nie. Takie pojmowanie jest kompletnie błędne). By to Źródło mogło stawać się jeszcze doskonalsze, jeszcze cudowniejsze- a wobec tego, że Źródło jest wszystkim i wszystko jest Źródłem, to i również to "wszystko" staje się jeszcze doskonalsze (logiczne- skoro wszystko jest Źródłem. Istnienie i Źródło to jedno i to samo- bowiem Źródło jest Istnieniem (czyli wszystkim), a Istnienie jest Źródłem).
Co za tym idzie (to już tak bardziej marginesowo): rozwijając siebie, rozwijamy innych. Robiąc coś dla siebie, robimy coś dla innych. Wszystko jest jednym. I jest to klucz do zrozumienia wielu rzeczy. *

Dodam jeszcze parę słów na temat "przejawów boskości we wszystkim, co istnieje". Na pewno wiele osób zadaje sobie teraz pytanie, o co tu chodzi, jak to jest, że te "przejawy boskości" (czyli doskonałości) są niedoskonałe. Bo są- nie ma co dyskutować.
Otóż: można to przedstawić przy pomocy teorii Yin-Yang. Wiadomo, że świat nie jest tylko doskonały, że nie ma tylko "jasnej strony mocy". Jeśli patrzymy na temat z perspektywy duszy (choć to nie jest ta najwyższa, najgłębsza perspektywa- ale tę najwyższą, najgłębszą przedstawiam w wielu innych postach na blogu), to dusze mają naturalną potrzebę doskonalenia się (właściwe, wszystko ma- bowiem wszystko jest Źródłem. A Źródło stale chce się doskonalić. Zatem wszystko stale chce się doskonalić). To umysł istot, w które dusze inkarnują, je wypacza. Umysł to jest to, jest źródłem wszelkiego zła- to on je kreuje (i bardzo dobrze, że to robi- tak go sobie Źródło stworzyło, żeby móc doświadczać tego zła. Zło jest nieodłącznym elementem doświadczania- jest warunkiem pełni doświadczania. Zło nie może istnieć bez dobra, dobro nie może istnieć bez zła. Obydwa te aspekty są tylko dwoma skrajnymi przejawami jedności- ale o tym szerzej piszę w innych postach na blogu).
Siłą rzeczy- na świecie (krótko mówiąc) musi być jakieś przeciwieństwo doskonałości. Inaczej jakby się doskonalić? Źródło stworzyło świat (znowu- krótko mówiąc) niedoskonały właśnie po to, by była możliwość doskonalenia się (tzn. Źródła "za pośrednictwem" dusz)- bo niedoskonałość to "usterki", to wady, które trzeba naprawić; a więc w ten właśnie sposób niedoskonałość jest motorem istnienia doskonałości.
A więc: niedoskonałość świata (i znowu- krótko mówiąc) jest- paradoksalnie- przejawem doskonałości. (Wyjaśniłam to dokładniej w tym poście.)

* Bo wszystko jest połączone, wszystko jest jednym. Wszystko jest Pustką. A więc, w swojej istocie, wszyscy jesteśmy jedną wielką jednością- Pustką (na tym najbardziej podstawowym poziomie naszej "budowy", oczywiście). Pisałam o tym szerzej w tym poście.

PS: W tym poście temat poruszam dość pobieżnie- w wielu innych postach na blogu wyjaśniam go znacznie głębiej. Zainteresowanych zapraszam więc do przejrzenia m.in. postów z kategorii "życie".

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Masz ochotę podzielić się słowem? Zapraszam! :)