sobota, 21 lutego 2015

Tarot Illuminati- recenzja

Tarot Illuminati to jedna z najpopularniejszych w ostatnim czasie talii tarota. Jest to talia mocno wzorowana na Tarocie Rider-Waite'a, aczkolwiek ma w sobie coś, co sprawia, że nie jest "kolejnym niewiele wnoszącym klonem Rider-Waite'a". I nie chodzi jedynie o grafikę, choć trzeba przyznać- jest zachwycająca. Oczywiście to, czy komuś się ona podoba, czy nie, to kwestia gustu, ale wiele osób wręcz uwielbia Tarota Illuminati właśnie za jego piękno.


Moje początki z tą talią- tzn. przeglądanie jej w internecie- nie były obiecujące, nie tylko ze względu na to, że wydawało mi się, że ta talia nic konkretnego nie wniesie do mojej dość dużej kolekcji, ponieważ dla mnie to był po prostu "kolejny klon Rider-Waite'a", ale i dlatego, że była to wg mnie kiczowata i pełna przepychu talia. A to mi w ogóle nie pasuje do tarota (i nie tylko). Jednak w końcu- dzięki bardzo pozytywnym recenzjom- talia stała się moja. I dopiero wtedy, gdy mogłam obejrzeć ją z bliska, gdy mogłam cieszyć się moim własnym egzemplarzem tej talii (mimo, że nie byłam jeszcze tak do końca do niej przekonana), zakochałam się w niej. Zakupiłam wtedy wydanie kolekcjonerskie, ale talia tak mocno przypadła mi do serca, że po dość krótkim czasie zdecydowałam się na zakup wydania standardowego. Nie była to decyzja kolekcjonera, tylko osoby zauroczonej tą talią i pragnącej mieć możliwość dokładnego przyglądania się ilustracjom niezmodyfikowanym- ponieważ właśnie takie nieco zmodyfikowane znalazły się w wydaniu kolekcjonerskim, gdzie zastosowano pewne zabiegi graficzne, które sprawiły, że obraz na karcie wydaje się wręcz wychodzić z niej, jakby był wykonany w 3D, aczkolwiek obrazy były ucięte, a ja bardzo chciałam mieć te normalne, standardowe obrazy i dlatego właśnie kupiłam wydanie standardowe. Fakt, że w książce dołączonej do wydania kolekcjonerskiego zamieszczone zostały kolorowe ilustracje- właśnie takie, jakie zostały użyte w wydaniu standardowym- ale Małe Arkana zamieszczone w tej książce były stosunkowo małe i nie dało rady zobaczyć pewnych szczegółów, a na tym właśnie mi zależało i to spowodowało, że ostatecznie kupiłam wydanie standardowe tej talii.
Czym jeszcze różni się wydanie kolekcjonerskie od standardowego? Zacznę może od tego, że wydanie standardowe zostało wydane w sposób typowy dla LoScarabeo (słaba jakość papieru, niezbyt trwałe pudełko, dołączona mała biała książeczka; poza tym karty mają małe czarne ramki i- na szczęście- nie mają nazw w sześciu językach, jedynie podpis na dole w j. angielskim). Natomiast wydanie kolekcjonerskie ma lepszą jakość papieru, karty są odrobinę większe i grubsze, nie mają ramek (jedynie mały czarny pasek na dole- miejsce na nazwę karty) i mają pozłacane brzegi. Do talii dołączona jest bardzo ładnie wydana książka z świetnymi opisami kart i- jak już wspomniałam- kolorowymi ilustracjami (poszczególne ilustracje z Wielkich Arkan zajmują prawie całą stronę, natomiast Małe Arkana ok. 1/4 strony w książce), a także wprowadzeniem do pracy z kartami i kilkoma ciekawymi rozkładami. Samo pudełko też jest bardzo dobrze wykonane- jest twarde, solidne, otwiera się jak książka (zamykane na magnes) i ma tasiemkę, która ułatwia wyjęcie jego zawartości. Ogólnie wydanie kolekcjonerskie Tarota Illuminati prezentuje się naprawdę wspaniale.

Jeśli chodzi o moje wrażenia z pracy z tą talią, to przede wszystkim- na kartach jest mnóstwo szczegółów, co może być trochę przytłaczające, aczkolwiek jest to jednocześnie duży plus tej talii, ponieważ w rozkładzie nasz wzrok pada na ten szczegół na karcie, który jest w danym momencie najważniejszy i stanowi odpowiedź (w przypadku talii z mnóstwem szczegółów na kartach takie "zjawisko" jest bardzo częste- przynajmniej w moich doświadczeniach). Talia ta mocno pobudza intuicję w sposób dość szczególny; rozkłady przy jej użyciu mogą być więc bardzo głębokie, mogą też być stosunkowo płytkie. To talia uniwersalna, dobra na wszelkiego rodzaju pytania- i jest to jedna z cech, którą w niej uwielbiam. Tarot Illuminati to talia wyjątkowa, naprawdę warta uwagi (choć myślę, że i tak obojętnie się koło niej nie przejdzie ;)).
Generalnie wizerunki poszczególnych kart są bardzo bliskie kluczowi Tarota Rider-Waite'a, więc niby szału nie ma, jeśli chodzi o interpretację autora, ale jest kilka kart, które po prostu uwielbiam w tej talii. 

Zacznę od mojej ulubionej- 10 mieczy.


10 mieczy z tej talii to jedna z moich ulubionych 10-tek mieczy, jakie widziałam (a widziałam naprawdę mnóstwo jej wizerunków). Co sprawia, że tak mnie ona zachwyca? Otóż w tej konkretnej 10-tce mieczy widać i czuć bardzo wyraźnie energię dla niej właściwą- koniec, śmierć, ruina. Patrząc na ten obraz nie mam wątpliwości, o co chodzi w 10-tce mieczy, jest to tak wyraźnie zaznaczone, że wystarczy rzut okiem na kartę, by wiedzieć, jakie niesie ona przesłanie. Mimo, że karta ta na ogół mówi o śmierci, o końcu, to jednak w tym wizerunku jest coś, co przypomina, że zawsze po końcu następuje początek- zachodzące słońce prędzej czy później wzejdzie ponownie, a tymczasem zaczyna się noc...


Kolejną z moich ulubionych kart jest Śmierć. To właśnie ten wizerunek niesie dla mnie następującą interpretację karty Śmierci:  
"tutaj zawsze moją uwagę przyciągają kolory na karcie. Widzę tu przede wszystkim: czerń i biel oraz czerwień i fiolet. 
Czerń- tradycyjnie związana ze śmiercią, oznacza koniec, smutek, żałobę- a więc te negatywne aspekty śmierci.
Biel natomiast jest kolorem życia, czystości, początku. Jest przeciwieństwem czerni.
Gdyby dodać tu interpretację odnoszącą się do Yin i Yang, to można by jeszcze mnóstwo informacji wyciągnąć, choć nie wszystkie byłyby ściśle adekwatne do karty Śmierci.
Np. czerń=Yin, a więc śmierć, noc, woda (Skorpion jest znakiem przypisanym tej karcie, poza tym woda często symbolizuje granice, przejście). Biel=Yang, czyli życie, ogień, dzień, odrodzenie.
Czerwień z kolei to kolor czakry podstawy (czyli fizyczność, materia), fiolet- czakra korony (czyli duch, metafizyka). Fiolet jest też kolorem przemiany.
A więc oznacza to, że śmierć może dotyczyć zarówno jednej, jak i drugiej sfery. Może chodzić o śmierć fizyczną, ale także o "śmierć" duchową, lub generalnie koniec czegoś (jako analogia do śmierci)."



Zachwyca mnie również Pustelnik. Poza tym, że jest po prostu przepiękny (w dodatku ja kocham błękit), to sama wymowa tej karty jest bardzo czytelna. Pustelnik wybrał się w podróż. Być może by coś odnaleźć, być może ma konkretny cel i do niego zmierza. Drogę oświetla mu lampa, w środku heksagram- symbol związany z czakrą serca. Pustelnik nie boi się trudności, wyzwań, jakie stawia przed nim los. Dzielnie idzie przed siebie, a drogę oświetla mu serce...


3 mieczy w tej talii jest dość ostro przedstawiona (zresztą to nic niezwykłego, spotykamy się z tym w wielu taliach), aczkolwiek bardzo, bardzo mi się podoba. Jeśli jest przedstawiona tak ostro, to niech będzie, mi to nie przeszkadza. Grunt, żeby faktycznie było wręcz czuć energię tej karty. I to jest kolejna z kart w Tarocie Illuminati, która ma tak mocną, wyraźną energię.


To jest jeden z piękniejszych wizerunków Królowej monet, jaki kiedykolwiek widziałam. Troszkę nie podoba mi się sama twarz postaci (i nie jestem w stanie stwierdzić, czemu- może chodzi o to, że jest jakaś taka... zbyt sztuczna, jak dla mnie...), ale cała reszta to po prostu esencja Królowej monet. Obfitość, bogactwo, dostatek, spełnienie pod kątem materialnym- to jest tu najmocniej zaznaczone.


Bardzo podobnie sprawa się ma z Paziem monet. Piękny obraz, ale i symbolika jest świetnie dobrana. Paź monet to ziemski aspekt ziemi, m.in. płodność, którą tu widać bardzo dobrze (no, przynajmniej w mojej opinii).


5 buław znalazła się na liście ulubionych, ponieważ jak żadna inna 5 buław, którą widziałam, wyrzuca mi wręcz fakt, że konflikt (o którym ta karta mówi) może dotyczyć każdej sfery, każdego planu. Ta 5 buław bardzo wyraźnie mówi o tym, że konflikty mogą być bardzo różnorodne, mogą dotyczyć dosłownie wszystkiego i mieć bardzo różny charakter.


8 kielichów akurat przywodzi mi na myśl słowo niemożność. Gdy patrzę na ten wizerunek, mam takie uczucie przytłoczenia, ciężkości, braku sił. "Nie pasuje mi to, co mam, ale nie mam sił, ani ochoty, by coś zmienić". To raczej bardziej- że tak to ujmę- thothowa interpretacja 8 kielichów, aniżeli rider-waite'owska.


5 monet jest w tej talii bardzo piękna, ale i bardzo wymowna. Moja interpretacja tego wizerunku jest następująca: tych dwoje ludzi przechodzi w pobliżu jasno oświetlonego domu, ale nawet go nie zauważa, nie dostrzega, że jest miejsce, gdzie można się zatrzymać, poprosić o pomoc. Ci ludzie myślą, że są w fatalnym położeniu, a tak naprawdę schronienie przed zimnem i śniegiem jest tuż-tuż. Trzeba tylko się rozejrzeć...


As monet to wg pewnego systemu jedna z tzw. kart bram. Tutaj widzę to bardzo wyraźnie. Poza tym typowe znaczenie tej karty zostało tu pięknie ujęte.


Ostatnią z moich ulubionych kart w tej talii jest Cesarzowa. Kolejna z piękniejszych kart. Mnóstwo symboli, mnóstwo detali... Jest jednak coś, co nie do końca pasuje mi w tym wizerunku- postać cesarzowej. Wg mnie sprawia ona wrażenie, jakby została wyniesiona z pałacu i postawiona na swoim fotelu-tronie na łonie natury po to tylko, aby zrobić zdjęcie na pokaz i z powrotem wrócić do pałacu. :/ Taki mały mankament tej karty, w sumie nic szczególnego... ale jednak jest. Mimo to jest to jedna z moich ulubionych kart w tej talii, ponieważ- pomijając pewną sztuczność samej cesarzowej- przedstawia naprawdę świetny wizerunek karty Cesarzowej i doskonale oddaje faktyczne jej znaczenie.

Tak oto przedstawiłam Wam moje ulubione karty z talii Tarot Illuminati. Pozostałe są również... bardzo fajne, mówiąc krótko, aczkolwiek nie zachwycają mnie tak, jak te powyższe. Mam tylko kilka uwag do kilku kart...


Głupiec. Od początku nie podobała mi się postać głupca i nic się nie zmieniło przez cały czas mojej pracy z tą talią. Wg mnie w tym głupcu jest za mało Głupca. Wszystko inne na karcie jest super, tylko ta postać tak mi nie pasuje...


6 mieczy- tutaj w sumie nic szczególnego, tylko ta perspektywa... :/ Generalnie wolę, gdy postaci są zwrócone tyłem do nas, ponieważ wtedy lepiej daje się odczuć, o co chodzi w 6 mieczy. Tu widzimy twarze postaci i to mi jednak troszkę przeszkadza. Ale tak tylko troszkę.


Paź mieczy. Znowu: wszystko super, tylko postać i ta jej suknia... Dla mnie Paź mieczy to chyżość, szybkość, a ta suknia ani trochę mi się z tym nie kojarzy. Mam tu podobne odczucia, jak przy Cesarzowej- paź wyszedł sobie na jakiś pagórek, zrobił pozę, ktoś cyknął fotkę i już. Zbyt sztuczne jak dla mnie. Ta suknia jest przyciężka, psuje całą kartę, która- a to muszę przyznać- bez tego elementu byłaby jednym z moich ulubionych wizerunków Pazia mieczy. No po prostu wielka szkoda. Wiem, że to klimat epoki, itd., ale przy tej karcie mogli sobie darować...


Królowa mieczy... W sumie nawet tak bardzo się nie czepiam, jedyne, co mi tu nie do końca pasuje, to to, że w postaci królowej nie za wiele widzę z Królowej mieczy. Jakby w samej postaci było coś, co nie pasuje do cech tej karty. Nie wiem, nie potrafię dokładnie określić, o co chodzi, po prostu jest w tej karcie, w tej postaci coś, co najzwyczajniej w świecie mi nie pasuje do wymowy Królowej mieczy.

Za to gdyby w ostatecznej wersji talii autor wykorzystał ten obraz zamiast powyższego, to by było świetnie.

Królowa mieczy- jeden z projektowych wizerunków karty

Cóż, mimo, że jest w tej talii kilka drobiazgów, które mnie czasami nieco drażnią, to jednak ją uwielbiam i zdecydowanie mogę polecić. Wg mnie to bardzo dobra talia dla początkujących, ale i zaawansowani będą nią zachwyceni. Jest w niej jakaś szczególna magia, która sprawia, że chce się z nią pracować ciągle i ciągle. Dodam jeszcze, że uwielbiam w tej talii nieba- są po prostu przepiękne. W ogóle cała talia jest piękna. Można mieć czasem wrażenie, że miejscami jest trochę kiczowata, ale mimo wszystko jest to świetna talia. Od czasu kiedy ją kupiłam pozostaje na mojej liście ulubionych i wiem, że się to nie zmieni.

Całą talię można obejrzeć TU

POSTY, W KTÓRYCH PISAŁAM O TALII

9 komentarzy:

  1. Oj, zmazał mi się mój długi wywód na temat tego co tu odkryłam(poobcinane obrazy w wersji kolekcjonerskiej). Mam wersję kolekcjonerską. Trójka mieczy w drugiej wersji - och! No nie zauważyłam tej ociekającej krwi! 8 kielichów, 5monet, Śmierć - super spostrzeżenia. Zresztą wszystkie opisy są super! A Głupiec ma twarz 17,18 latka(och, bardzo mi kogoś przypomina:)). Takiego wymądrzającego się( w dobrym tego słowa znaczeniu). Takiego co wie lepiej i chce przekonać do swoich racji. Takiego co widzi zło i chce zawalczyć o lepsza przyszłość - bo mu się bardzo chce. Starszym może też by się chciało ale nie widzą czasami sensu działania. Wiedzą, że nic nie zmienią. On chce walczyć i wierzy w to, że mu się uda. Poświęca zdrowie, czas i siły by coś wskórać. Do upadłego. Chce przekonać do swoich racji, chociażby jedną osobę. I jest taki uprzykrzony czasami jak mucha.. Ale ta dumna mina... On jest dumny ze swoich przekonań. Ale się rozpędziłam. No nie wiem czy to głupiec w głupcu? Muszę się jeszcze dokształcić. Dobrze, że mam tego bloga:).

    Pozwolę sobie napisać: ściskam serdecznie - Małgosia

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie wiem czy mi się to zmazało czy nie. Nie pamiętam czy napisałam o dumnej minie głupca.No on po prostu wie najlepiej i koniec, kropka.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawe spostrzeżenia na temat Głupca. :) Może teraz trochę przychylniej na niego spojrzę. ;) Zresztą jakiś zamysł autora zawsze jest, ale wiadomo- indywidualne spojrzenie to indywidualne spojrzenie. Moje akurat nie obejmuje Głupca jako "wyniosłego nastolatka patrzącego z góry na cały świat". Choć i w tym jakieś przesłanie jest. Ale Głupiec zwykle kojarzy mi się z uśmiechniętym i wręcz lekko zwariowanym człowiekiem mającym otwarty umysł i dziecięcą ciekawość. Stąd ten wizerunek mi nie pasuje.
    Głupiec w Tarocie Illuminati jest po prostu pozbawiony pewnych cech właściwych tej karcie. W moim odczuciu. Skoro ta talia jest "klonem" Rider-Waita, to autor nie powinien tak mocno odchodzić od klasyki w tak ważnym elemencie. Co innego, gdyby to była talia "inna", nie podążająca tak mocno za kluczem Tarota Rider-Waita. Ale... o tym można by dyskutować chyba bez końca. Zresztą wiadomo: ilu jest ludzi, tyle opinii, spojrzeń.

    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. No masz rację. Troszkę może się wygłupiłam z tym opisem. Ponieważ ta twarz i mina jest mi bardzo znajoma, jak już pisałam to tak mnie poniosło. Jeszcze dużo nauki przede mną. Aha - mój nastolatek nie jest wyniosły(z mojego pospiesznego opisu, faktycznie tak wynika). Nie patrzy z góry ale jest bardzo zaangażowany w to co się dzieje obok niego. (Ha -pójdzie pierwszy raz na wybory). Jego dumna twarz to twarz młodego patrioty ,który jest dumny z tego gdzie żyje ,kim jest i chce naprawiać świat według swojego postrzegania. Ale truję. Chcę jednak troszkę bronić tego mojego,żywego Głupca(który , kurka wodna jednak chyba nie jest Głupcem). Ale się zakałapućkałam w tym:)). Wybacz. Ale jesteś wspaniała - dzięki za dwa pierwsze zdania. Prawda jest taka, że ten blog jest darem dla osób takich jak ja. Każdy kto Tu chwilę zagości (powtarzam się zapewne-nie wiem czy mi się to zmazało wcześniej,czy nie),poczuje się jak u siebie. Tutaj daje się odczuć tą akceptację (mówię o wpisach) każdego,niezależnie nawet od wyznania. Jest wiele wspaniałych blogów ale Ten( poprzez "ukłon"w stronę czytelników) jest wyjątkowy. No dobra - koniec wywodu. Mam nadzieję, że nie żałujesz przejścia na"ty" -he,he(to ośmiela czasami za bardzo). Następnym razem postaram się napisać krótko i na temat.

    Pozdrawiam serdecznie :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ absolutnie nie żałuję, uwielbiam czytać komentarze, dyskutować. :) Także bez obaw o długość komentarza. ;) Każdy czytam z ogromną przyjemnością (nawet jeżeli pojawiłby się jakiś niemiły, również może być bardzo wartościowy; przy czym, oczywiście, nie mam tu na myśli czegoś w rodzaju: "brednie, zabobony, mamy XXI wiek, a tu taka ciemnota co w karty wierzy"). I po raz kolejny dziękuję za przemiłe słowa, bardzo to budujące. :)
      Twoje spojrzenie na kartę Głupca jest bardzo interesujące i w odniesieniu do tego konkretnego wizerunku- a przecież karty jednak lepiej jest czytać w zależności od talii- również bardzo trafne.
      Ta talia jest takim Rider-Waitowskim klonem, więc dlatego mi nie pasuje takie właśnie przedstawienie Głupca- w odniesieniu do tarotowego archetypu przedstawionego w tej karcie- aczkolwiek skoro w tej talii ma on taką właśnie wymowę, to... dobrze. W końcu to zamysł autora. I nie do każdego musi przemawiać.
      I nawet odnośnie pozostałych kart, które wymieniłam jako te, co do których "mam kilka uwag"- recenzując talię tarota (i w sumie wszystkie talie zaliczające się do grupy talii wróżebnych systemowych) łatwiej powiedzieć: "ta karta mi się podoba, a ta nie", ponieważ zwykle w naszej ocenie odnosimy się do pewnego wzoru (tzn. w przypadku tarota do Tarota Rider-Waita oraz do Tarota Thota, przy czym częściej do tego pierwszego). I moja ocena w odniesieniu do tego wzoru jest raczej negatywna. Ale gdyby nieco odrzucić ten wzór, to można stwierdzić: "bardzo interesujący wizerunek, choć inny w tak istotnym elemencie", co nie oznacza, że jest on niepoprawny. Jest co prawda niepoprawny względem tego klucza/wzoru, ale jednak ciągle zachowuje w sobie elementy właściwe karcie Głupca. A że tarot jako system wróżebny jest dość plastyczny (wystarczy choćby rzut oka na kilka współczesnych talii, które dość mocno odchodzą od kanonu), to można sobie pozwolić na większe lub mniejsze odstępstwa od tego wzoru. Przykładowo- karta Głupca z talii Chrysalis Tarot: https://lh5.googleusercontent.com/-XazRxRNrqa8/VDpOnxNfpQI/AAAAAAADmrs/pjwH_uAGX58/s512/0%2520%25281%2529.jpg Tu mamy Merlina, a on znacznie lepiej by wg mnie pasował na kartę Maga. Ale umieszczono go w karcie Głupca. Co wcale nie oznacza, że jest to niepoprawne. Jest to po prostu inne spojrzenie. I możemy zinterpretować tą kartę Głupca tak, jak "powinniśmy" wg znaczenia archetypowego, ale równie dobrze (a nawet lepiej) możemy zinterpretować go zupełnie intuicyjnie, nie bacząc nawet na to, że jest to karta Głupca. Bo- w gruncie rzeczy- o to w czytaniu kart chodzi: by interpretować intuicyjnie i w zależności od talii.
      Tak oto kończę ten wywód. ;)

      Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  5. Dziękuję za te słowa - Uff...kamień z serca.

    Życzę udanego wieczoru i samych miłych snów:).

    OdpowiedzUsuń
  6. Posiadam tę talię w wersji zwykłej, była to moja pierwsza talia Tarota. Zapewne dlatego lubię ją z zasady, no i pracowało mi się z nią całkiem dobrze. Ale jakoś nie lubię niektórych kart, bo ich artwork nie do końca do mnie przemawia (również perspektywa i proporcje w niektórych obrazach). Na szczęście jest też mnóstwo ładnych kart - najbardziej chyba lubię suit of Pentacles (lubię ten azjatycki motyw w nich). Podoba mi się też to, że karty dworskie nie zawierają Paziów - Pages (nie lubię obu tych nazw) lecz Princesses. Tworzy to taką miłą równowagę: King - Queen, Prince - Princess.

    LM

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że każdy tak ma, że jego pierwsza talia ma duże znaczenie sentymentalne. Moją pierwszą talią tarota był Gilded Tarot i po tych kilku latach, mimo że prawie w ogóle jej nie używam, mam do niej duży sentyment i lubię ją sobie czasami poprzeglądać.
      Jeśli chodzi o Tarota Illuminati, to mnie również czasami drażni perspektywa (np. na 5 mieczy czy Umiarkowaniu), ale w związku z tym, że nie jestem zbyt krytyczna, nie przeszkadza mi to aż tak. Choć gdybym zajmowała się grafiką, to pewnie mocno by mnie to raziło.
      A dwór pentakli również jest moim ulubionym, mam słabość do azjatyckich klimatów. ;)

      Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń

Masz ochotę podzielić się słowem? Zapraszam! :)