niedziela, 5 kwietnia 2015

Oracle of the Mermaids- recenzja

Oracle of the Mermaids to przepiękna talia autorstwa Lucy Cavendish z ilustracjami Seliny Fenech wydana przez Blue Angel Publishing. Jest to zdecydowanie jedna z najlepszych- jeśli nie najlepsza- talii do pracy z żywiołem wody, z podwodnym światem zamieszkanym przez mistyczne syreny, pełne wdzięku delfiny, wieloryby czy morskie żółwie. Pracując z nią, zanurzamy się w głębiny oceanów, obserwujemy żyjące w nich stworzenia, stajemy się częścią tego wspaniałego, pełnego tajemnic podwodnego świata.


Talia obejmuje całokształt ludzkich doświadczeń, znajdziemy w niej więc zarówno karty pełne radości, światła, wysokich wibracji, jak i karty przepełnione smutkiem, rozpaczą, mające w sobie coś z tego mrocznego świata.


Oracle of the Mermaids doskonale nadaje się do wszelkiego rodzaju pytań, nie jest jakaś mega duchowa. Obejmuje sprawy zarówno typowo przyziemne, jak i te "wyższe", bardziej duchowe. Mamy w niej całe spektrum, do każdego aspektu życia, do każdej sytuacji możemy odnaleźć pasującą kartę. To sprawia, że jest to talia bardzo uniwersalna, bardzo wszechstronna. Za jej pośrednictwem możemy uzyskać informacje np. o potrzebie odpuszczenia czegoś, o jakimś ukrytym zagrożeniu, o zbliżającym się nowym początku w naszym życiu, możemy dostać radę, by dalej podążać danym szlakiem, by zwrócić uwagę na swoje emocje, by bardziej zająć się sobą, swoim zdrowiem, albo by zwrócić uwagę na potrzeby innych, bo jesteśmy zbyt zapatrzeni w siebie. Możemy dostać informacje o zbliżającej się miłości naszego życia, o jakiejś szczególnie korzystnej okazji na rozpoczęcie działalności, o pojawieniu się wkrótce w naszym życiu dziecka, o konieczności zwrócenia uwagi na znaki, które dostajemy "z góry", o konieczności oczyszczenia energetycznego, itd.
Talia ta jest prosta "w obsłudze", nawet osoby niezbyt zaawansowane w sztuce czytania kart nie powinny mieć z nią większych problemów. W razie, gdyby jednak takowe się pojawiły, dołączony do talii przewodnik (w jęz. angielskim) z pewnością pomoże rozwiać wątpliwości odnośnie właściwej interpretacji.
Właściwie każdy przewodnik do talii napisany przez Lucy Cavendish to coś w rodzaju magicznego przewodnika po zaczarowanym świecie danej talii, to naprawdę porządna książka dotycząca kart napisana w taki sposób, że można odnieść wrażenie, że istoty, o których pisze autorka (w tym przypadku są to syreny) istnieją naprawdę, a nie są tylko wytworem wyobraźni, stworzeniami rodem z mitów i baśni. W sumie można stwierdzić, że jest bardzo prawdopodobne, że te istoty rzeczywiście istnieją- może nie zupełnie tak, jak to sobie wyobraża większość z nas, ale nie są one zupełnie nierealnymi bajkowymi istotami. ;)

W każdym razie- jeśli ktoś pracuje z żywiołem wody, z istotami z nim powiązanymi, talia Oracle of the Mermaids będzie świetną propozycją dla takiej osoby. Dla mnie jest naprawdę wspaniałym narzędziem pracy, bardzo uniwersalnym i pełnym tej cudownej wodnej energii. Używam jej dość często, przy naprawdę bardzo różnych pytaniach i nigdy nie miałam wrażenia, że do jakiegoś pytania nie pasuje, że nie jest "kompetentna" na tyle, by udzielić mi na nie konkretnej odpowiedzi.

Oracle of the Mermaids to talia nie tylko piękna, ale i bardzo, bardzo przyjazna każdemu, kto z nią obcuje. Myślę, że jeśli ktoś lubi pracować z różnego rodzaju taliami-wyroczniami (i nie tylko ;)), ta jest doskonałym "elementem kolekcji". ;) Szczególnie powinna spodobać się tym, których fascynuje świat syren- zapewni ona pełną wrażeń podróż po świecie tych fascynujących istot.

Całą talię można obejrzeć na TYM filmiku. 


POSTY, W KTÓRYCH PISAŁAM O TALII

14 komentarzy:

  1. O nie, znowu zlikwidowałam komentarz. To ze zmęczenia. Był taki stateczny, wyważony. Teraz to muszę się streścić. Bardzo dziękuję za te wspaniałe recenzje . Czytam je z wielką rozkoszą. Czy mas jakiś ulubiony rozkład na tę lub opisaną poprzednio talię? Pewnie zależy to od pytań? Może się mylę. Z góry dziękuję za odpowiedź i pozdrawiam serdecznie - fanka Małgosia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że czytanie moich recenzji sprawia komuś przyjemność. ;) Mam czasem takie wrażenie, że pomijam w nich pewne istotne rzeczy, zapominam o czymś...

      Jeśli chodzi o rozkłady, to nie mam w sumie takich konkretnych ulubionych. W ogóle rzadko stosuję określone rozkłady, u mnie dominują tzw. rozkłady intuicyjne oraz rozkłady, które "tworzą się" na bieżąco podczas pracy z kartami- pytanie>karta, pytanie>karta, itd. Stosuję czasami określone rozkłady (np. na pracę z nową talią czy uniwersalny- akurat mam swój ulubiony rozkład uniwersalny), ale to rzadko. Także tak wygląda u mnie sprawa z rozkładami. :)

      Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
    2. Nic nie pomijasz. Gdy czytam Twoje wpisy czasami pojawia się w mojej głowie jakieś pytanie i ...w dalszej części wpisu znajduję na nie odpowiedź. Piszesz po prostu świetnie.

      Usuń
    3. A to dziękuję bardzo. :) Cieszę się, że jednak wychodzi dobrze- mimo, że sama mam czasami takie uczucie... niedosytu. :)

      Usuń
    4. To my, czytelnicy mamy za co dziękować:). Wychodzi dobrze? Nie , nie ! Wychodzi rewelacyjnie!!!

      Życzę dobrej nocy i wspaniałych snów:)

      Usuń
    5. Dziękuję za te przemiłe słowa. ;) Naprawdę wiele one dla mnie znaczą. :)

      Pozdrawiam serdecznie i również życzę dobrej nocy. :)

      Usuń
  2. Lucy Cavendish i Alana Fairchild tworzą cudowne talie, bo współpracują z ciekawymi artystami i piszą niesamowite guidebooks. <3 Na tę talię oczywiście mam ochotę od jakiegoś czasu. Mam już "Magical Mermaids and Dolphins Oracle Cards" od Doreen Virtue, ale mam problemy z tą talią, bo choć niektóre karty są bardzo ładne, to inne są jakby zupełnie z innej bajki i zupełnie do mnie nie przemawiają. Będę jeszcze próbował z nią pracować, może uda mi się nawiązać z nią lepszą "więź". :)

    W międzyczasie, najprawdopodobniej kupię sobie tutaj opisaną Oracle of the Mermaids (swoją drogą - kolejna świetna recenzja) i już wiem, że dobrze będzie mi sie z nią pracować. :) Lucy Cavendish jest niezwykle inspirująca. :)

    Pozdrawiam,
    LM

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo za miłe słowa. :)

      Zgadzam się w zupełności co do twórczości Lucy Cavendish i Alany Fairchild, jestem ogromną fanką ich talii (tylko talii, książek nie znam). :) W taliach Lucy Cavendich jest wyczuwalna ta więź autorki z naturą i ogromny szacunek do niej, a pisane przez nią przewodniki do talii jedynie to potwierdzają. Myślę, że m.in. dlatego jej talie są mi tak bliskie. Jedyna, która nie przypadła mi do gustu, to Tarot Oracle- chyba pierwsza talia przez nią stworzona.

      Natomiast co do Magical Mermaids and Dolphins Oracle, to ja również ją posiadam i całkiem lubię, choć na pewno nie jest to moja ulubiona talia z motywem syren. Jest ciekawa, naprawdę przydatna (ma fajne przesłania), ale z drugiej strony jej energia jest taka... bardziej anielska, aniżeli syrenowa (o ile takie słowo istnieje) i ogólnie odbieram ją znacznie słabiej, niż np. Oracle of the Mermaids. No i ta niespójność graficzna też może irytować, niektóre ilustracje są bardzo ładne, inne natomiast robią nieco mniej pozytywne wrażenie. Ja nie jestem krytyczna, więc te minusy mi nie przeszkadzają, ale jednak... Ta talia to nie jest do końca "To", jeśli chodzi o skuteczne narzędzie pracy nad sobą. Ja ją lubię, ale nie uwielbiam. Cieszę się, że ją mam, ale nie byłabym skłonna jej każdemu polecać, co z kolei z wielką przyjemnością czynię w przypadku Oracle of the Mermaids, na przykład. Ale wiadomo- każdy ma inne podejście i inaczej rezonuje z każdą talią. Nie oceniam Magical Mermaids and Dolphins Oracle negatywnie, absolutnie, jednak nie jest to talia tak fenomenalna, jak właśnie Oracle of the Mermaids.
      W każdym razie- życzę powodzenia w pracy zarówno z jedną, jak i z drugą. :)

      Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
    2. Tak, Lucy ma energię bardzo bliską naturze, żywiołom i elementalom, co da się wyczuć w jej taliach, jak i filmach, które czasami publikuje na YT albo zdjęciach na Facebooku. Zawsze ona i jej talie są dla mnie bardzo inspirujące. :)

      Doreen to również specyficzna osoba. Kocham jej talie i jej książki, bo ma ona bardzo pozytywną energię. Zaczynałem głównie właśnie z jej taliami i większość z nich bardzo lubię - zawsze dobrze pomagają połączyć się z intuicją i są bardzo accurate. :) Niektóre tylko mnie trochę dekoncentrują swoim artworkiem, głównie właśnie Mermaids and Dolphins. W sumie, Doreen jest chyba dość bogata i mogła by sobie pozwolić na pracę z najlepszymi artystami, a jednak czasami ma dość specyficzne wybory. Jestem dość wizualny, dlatego przywiązuję do tego wagę. :) Ale wystarczy spojrzeć na np. Indigo Angel, tutaj użyła jednego artysty, i wyszła bardzo dobra talia. Lubię też jej talię Goddess Guidance - tutaj są różnorodne obrazy, ale wszystkie są ładne (według mnie) i przedstawiają różnorodnych bogiń, więc wydaje się to właściwe. Używam tej talii co tydzień i zawsze świetnie mi się z nią pracuje. W sumie to różne style też mi tak bardzo nie przeszkadzają, o ile obraz przekazuje dobrą i głęboką wiadomość. :)

      Również pozdrawiam i dziękuję. :)
      LM

      Usuń
    3. Na temat Doreen- tzn. jej twórczości- możnaby chyba długo dyskutować... Ja mam większą część jej talii, z książek natomiast mam tylko "Daily Guidance from Your Angels" (po polsku, ale ciągle zapominam, jaki jest polski tytuł). Jest to książka z przesłaniami- jak karty, tylko w formie książki. I bardzo ją lubię, choć czasami pewne przesłania muszę sobie "przepuścić przez mój własny filtr" (tak to określam), przełożyć na moje, po prostu. W związku z tym, że mam nieco inne podejście do aniołów, niż większość ludzi, a pewne poglądy Doreen nie są mi raczej zbyt bliskie, jej talie również nie są mi aż tak bliskie, jak np. talie Lucy Cavendish czy Alany Fairchild, aczkolwiek bardzo je lubię i cenię. Jedne bardziej przypadły mi do gustu, inne mniej, ale ogólnie rzecz biorąc wszystkie, które mam, lubię. Nie uwielbiam, ale lubię. Również ten sentyment gra trochę rolę, bo jej talie były jednymi z pierwszych w moim życiu. Jest w nich bardzo fajna energia, choć trochę taka... niewyraźna w porównaniu np. do talii wydawanych przez Blue Angel Publishing. Część z nich jest bardzo do siebie podobna, są też bardziej wyróżniające się talie. Mam pewną sympatię do Doreen Virtue, m.in. dlatego, że jest (w moim odczuciu- i zapewne w rzeczywistości również) bardzo pozytywną osobą, ma dużą wiedzę na pewne tematy. Z drugiej strony czasem troszkę mnie irytuje w pewnych sprawach. Np. talie tarota przez nią tworzone... Za pewne rzeczy lepiej żeby się nie zabierała... No ale żeby już nie robić wykładu...

      Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  3. Swoją drogą - kiedy pieniądze pozwalają na razie zamówić tylko kilka talii, i jestem bardzo niezdecydowany, to jaki jest najlepszy sposób, żeby wybrać talię? :)

    LM

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm, trudne pytanie, muszę przyznać. ;) Chyba nigdy nie miałam tego problemu, mimo wszystko. Natomiast gdybym miała i musiała wybrać, to myślę, że przede wszystkim zwróciłabym uwagę na to, do której talii mocniej mnie ciągnie. Bardzo wiele zależy też od czasu- jak długo miałabym czekać na zakup tych kolejnych. Stawiałabym przede wszystkim na to, która talia jest dla mnie "priorytetowa", ważniejsza. Jeśli miałabym wybrać np. pomiędzy dość klasyczną talią tarota, a jakąś ciekawą talią wyrocznią, to postawiłabym na wyrocznię. Jeśli miałabym do wyboru same talie wyrocznie i to takie naprawdę bardzo, bardzo mnie interesujące, to... no cóż, byłoby dużo trudniej... Myślę, że w takiej sytuacji wybrałabym pod kątem tego, co zamierzam w najbliższym czasie robić, jeśli chodzi o pracę z kartami (np. czy chcę robić głębokie analizy osobiste, czy może pracować nad rozwojem zdolności parapsychicznych albo pracować z żywiołami). Jeśli natomiast wszystkie talie byłyby bardzo podobne, to wybrałabym te, do których najbardziej mnie ciągnie- to chyba zawsze takie główne kryterium. Albo na chybił-trafił, a nuż takie wybieranie "na ślepo" będzie najlepszym rozwiązaniem? ;)
      Mam nadzieję, że jakoś pomogłam. :)

      Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
    2. Właściwie, to tak, bardzo pomogłaś. :) Bo zmusiło mnie to do zastanowienia się w jakim kierunku chcę teraz iść na "duchowej" drodze i z jakimi taliami najlepiej współpracować. :) Intuicja i zdanie sobie sprawy z tego, do jakiego celu się podąża, są niezwykle ważne. I świadomość siebie i swojej drogi daje NIESAMOWITE uczucie.

      Dziękuję. :)
      LM

      Usuń
    3. Cieszę się. :)
      Masz rację, świadomość własnego celu życiowego jest ważna i bardzo pomocna. Tak to człowiek błądzi i nie wie, po co jest w życiu, czasem nawet skłania go to do podjęcia drastycznych decyzji... Ale gdy się zna swoją misję życiową, wszystko nabiera innych wartości, inaczej się żyje.
      Co ja uwielbiam w pracy z kartami to m.in. właśnie możliwość odkrycia tego celu, zrozumienia go. I jest kilka talii, które mają u mnie szczególne znaczenie właśnie ze względu na to, że praca z nimi uświadomiła mi, jak wygląda moja droga. A przynajmniej jak powinna wyglądać.

      Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń

Masz ochotę podzielić się słowem? Zapraszam! :)