niedziela, 5 kwietnia 2015

Tarot of the Dream Enchantress- recenzja

Tarot Zaklinaczki Snów... Nazwa bardzo... interesująca. I myślę, że całkiem adekwatna, zważywszy na sam klimat talii. Gdy patrzymy na karty, rzeczywiście możemy odnieść wrażenie, że przedstawiony na nich świat to jakaś fantastyczna kraina utkana z marzeń sennych. Subtelna, pełna niezwykłego czaru grafika, łagodne kolory, zwiewne nimfy, pełne gracji kobiety... No właśnie- kobiety. Tarot of the Dream Enchantress to talia bardzo kobieca- wizerunki kobiet w niej dominują. Nawet na kartach typowo męskich, jak Cesarz czy Królowie, kryją się postacie kobiet. Przyznam szczerze, że nie jestem fanką takiego motywu- zdecydowanie wolę równowagę, zachowanie balansu pomiędzy energią męską i żeńską. Jednak mimo faktu dominacji postaci kobiecych w talii, nie powiedziałabym, że przeważa w niej energia żeńska. Czuję tu raczej balans pomiędzy Yin i Yang.


Tarot of the Dream Enchantress to jedna z tych bardziej przeze mnie lubianych talii tarota. Może nie ulubionych, ale na pewno nie powiedziałabym, że nie robi na mnie wrażenia. Praca z nią jest naprawdę niesamowicie przyjemna i choć niektóre karty są raczej mało klasyczne, to w większości talia jest bardzo czytelna. Elementów na kartach nie jest wg mnie ani za dużo, ani za mało, dzięki czemu ilustracje są przejrzyste i nawet w dużych rozkładach, gdzie kładziemy na stół dużo kart, nie ma się poczucia przytłoczenia.

Talia została wydana przez LoScarabeo, więc ramki są raczej mało... korzystne. Nie ma, co prawda, napisów w sześciu językach, są jednak dość denerwujące czarne paski u góry i u dołu, które nieco odciągają uwagę od samych ilustracji. Moim zdaniem karty znacznie lepiej wyglądałyby bez nich. No ale cóż... Można, oczywiście, pozbyć się ramek (staje się to w ostatnim czasie coraz bardziej popularne), ale ja nie jestem z tych, co to lubią się tak bawić. Jednak wolę już- znając moje szczęście przy tego rodzaju pracach- pozostawić je tak, jak są.

Powracając do samej talii... Jedną z rzeczy, które w niej uwielbiam, jest taki bardzo listopadowy klimat ilustracji. Sprawia on, że właśnie w okresie listopada (oraz większości zimy) używam talii najchętniej. Być może inni uważają, że to talia raczej letnia lub wiosenna, ja jednak odbieram jej energię, klimat, jako właśnie typowo listopadowy. To chyba główna jej cecha- w mojej opinii- ponieważ zawsze, gdy o niej myślę, w głowie pojawia mi się, można powiedzieć, zastępcza nazwa dla niej: "moja listopadowa talia". Tak na marginesie: fajnie jest mieć tzw. "sezonowe talie", z którymi pracuje się tylko lub choćby najmocniej w danym okresie w roku. ;)

Talia sprawdza się świetnie przy wszelkiego rodzaju pytaniach. Przynajmniej na tym etapie relacji z nią, na którym obecnie jestem, nie zauważyłam, by była jakaś szczególna sfera, szczególny zakres pytań, przy których "czuje się najlepiej". Jest ona, jak już napisałam, bardzo czytelna, przyjemnie się z nią pracuje i przynajmniej ja nie mam większych problemów z odczytaniem informacji, które płyną z rozkładu z jej użyciem. Czasem pojawiają się jakieś wątpliwości- ale to stosunkowo przeciętne, jeśli mówimy o interpretacji kart.

Gdy myślę o Tarot of the Dream Enchantress, zawsze mam takie uczucie ciepła w sercu. Naprawdę go uwielbiam, lubię z nim pracować czy nawet jedynie przeglądać piękne ilustracje, delektować się nimi... Moim zdaniem to bardzo klimatyczna talia i mnie ten klimat jak najbardziej odpowiada. :)

Na zakończenie mojej recenzji pokażę Wam kilka z moich ulubionych kart z talii. Jest ich nieco więcej, ale żeby nie było za dużo... ;)

Mag
Kapłanka

Koło Fortuny
Sam sobie sterem, żeglarzem, okrętem... ;)

Siła

Śmierć
Tajemnicza, niepokojąca, cicha... mroczna....

9 buław
10 buław
Drzewo usycha (albo to zima bez śniegu)...

2 kielichów
Cuuuudna... Po prostu kocham jej klimat, energię... <3

As mieczy
5 mieczy
9 mieczy
Paź mieczy
As monet
4 monet
6 monet
Ty mnie podlejesz, ja odwdzięczę ci się pięknymi kwiatami, słodkimi owocami... Piękne.

Paź monet
Całą talię można obejrzeć TU i TU

POSTY, W KTÓRYCH PISAŁAM O TALII

4 komentarze:

  1. Mnie też zauroczyły obrazy tej talii. Wolałabym jednak troszkę tej płci męskiej w niektórych momentach;). Odkąd wiem, że lubisz tę talię, staram się bardziej do niej przekonać i wzięłam się ostro za nią. Musze powiedzieć, że idzie ku dobremu, za co również Tobie dziękuję:).

    Pozdrawiam - Małgosia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Heh, skąd ja znam ten efekt... ;) Również mam tak, że jeśli ktoś wyda pozytywną opinię o jakiejś talii, to sama mam do niej większe przekonanie, bardziej pozytywne nastawienie. Zwykle rozwija się to pozytywnie, ale czasami (rzadko) okazuje się, że jednak nie potrafię z daną talią pracować z takimi korzyściami, jak ktoś inny, kto ją uwielbia. Jednak często jest tak, że mamy jakieś blokady na daną talię i potrzeba nam tego pozytywnego "kopa", by ruszyć z nią do przodu i przekonać się, że naprawdę jest super. ;)

      Cieszę się, że moja opinia o tej talii pomogła Ci wziąć się za pracę z nią i życzę powodzenia. :)
      No i oczywiście pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
    2. Co jeszcze chciałam napisać odnośnie tej talii (zapomniałam, gdy pisałam recenzję) to to, że bardzo podobają mi się w niej tła, nieba. Są tak namalowane, że czasami można odnieść wrażenie, że ilustrator chciał coś w nich dodatkowo przekazać. Zauważyć można różne kształty, zarysy postaci, zwierząt... Bardzo mi się to podoba.

      Usuń
  2. Faktycznie, te tła nadają klimat. Teraz zaczęłam się przyglądać kartom. Kurcze z moją spostrzegawczością jest mizernie.
    Dobrze, że chociaż ogólne piękno kart spostrzegłam wcześniej. Talia od razu wpadła mi w oko i bez namysłu ją zamówiłam.
    Wczoraj nawet nosiłam ją w torbie. Po powrocie do domu weszłam na bloga i proszę - jest wpis o mojej talii.
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń

Masz ochotę podzielić się słowem? Zapraszam! :)