piątek, 1 maja 2015

Tarot – jak wybrać talię

Wpis został zaktualizowany 12.07.2018 o godz: 22:00.

CO TU JEST (z grubsza):

WSTĘP
– czym w ogóle jest tarot (dla orientacji, jak jej komuś brak)
– trzymanie się systemu tarota VS olanie go i działanie po swojemu

CZĘŚĆ GŁÓWNA
– lista proponowanych talii tarota
– parę uwag/wskazówek odnośnie wyboru talii (tarota)

CZĘŚĆ Z PRZYPISAMI
– trzymanie się systemu tarota VS olanie go i działanie po swojemu (raz jeszcze)
– słówko o systemie tarota, starszych taliach tarota VS współczesnym podejściu
– jak nauczyć się używać kart (tarota)
– parę linków
– małe odniesienie do paru mitów/nieporozumień/głupot, które się w temacie panoszą

.
.
.

"Jak wybrać talię?" –  to zapewne podstawowe pytanie osób, które zaczynają swoją przygodę z tarotem (i nie tylko) jako czymś używanym m.in. do wróżenia, do robienia rozkładów rozmaitych

(a warto wiedzieć, że kart (tarota czy jakichkolwiek innych) można używać na multum przeróżnych sposobów, nie tylko do wróżb czy innego rodzaju rozkładów. Podobnie, jak z kartką papieru – wiele rzeczy się z nią zrobić da. Nie wszystko i cokolwiek, pewnie; kwestia właściwości fizycznych i chemicznych papieru. Wciąż, możliwości użycia go jest tona.

I to samo jeśli idzie o talie dywinacyjne.

Talie dywinacyjne – a więc m.in. talie tarota – to przedmioty tak samo zwyczajne, jak kartka papieru czy cokolwiek innego. Wbrew bzdurom, jakie większość, niestety, wypisuje. Niestety – bo potem ludzie to czytają i myślą, zupełnie błędnie, że to prawda).

Jeśli ktoś wie, że jest coś takiego jak tarot, i chce w to wleźć, podstawą – wiadoma rzecz – talia kart jest. Jeśli taki ktoś już, jakimś tam trafem, talię ma, no to istnieje szansa, że ma talię dość przystępną do nauki w sensie ogarniania tego najbardziej klasycznego systemu tarota (zaraz sobie do tego przejdziemy). Przeważnie jednak, wybór talii to coś, co ewentualny początkujący robi sam.

Jak wybrać talię? – przydałoby się najpierw wiedzieć co nieco w temacie (jakkolwiek, czy to konieczne? Nie. Niemało osób pierwszą talię nabyło kierując się, chociażby, wyłącznie względami estetycznymi, nie mając zupełnie pojęcia o tarocie jako systemie *****). Spójrzmy sobie zatem...

***** Tarot to rodzaj systemu (ściślej, karcianego systemu dywinacyjnego. Czyli istniejącego w formie talii kart przedmiotu używanego do dywinacji. Między innymi dywinacji. Bowiem nie jest to absolutnie jedyne, co można z talią tarota zrobić. Ot chociażby, można tymi kartami grać (ponoć popularne we Francji). Najbardziej znanym sposobem użycia kart tarota jest jednakże właśnie dywinacja. I na tym się tu skupiam).

Niejeden system w tarocie istnieje, co prawda, ale najpopularniejszy to: 22 Wielkie Arkana i 56 Małych Arkan. Na takim systemie opiera się większość talii tarota. W tym obrębie mamy jednak wciąż wiele różnych systemów. Mniej lub bardziej sobie podobnych. Generalnie, wszystkie talie tarota z tych dawnych-dawnych, pokazujących jak tarot jako system ewoluował przez dekady, wieki... są podobne. Aczkolwiek większość współcześnie tworzonych opiera się na co najmniej jednej z trzech talii tarota uznawanych za klasykę: Rider-Waite Tarot, Thoth Tarot lub na Tarocie Marsylskim (pod linkiem jedna z (niemałej liczby) wersji Tarota Marsylskiego – Tarot de Marseille Jean Dodal).

Z tych trzech, to Rider-Waite Tarot ludzie sobie upodobali najbardziej, a to z tego banalnego względu, że jako jedyny, właśnie on przedstawiał wszystkie karty w formie łatwych do interpretacji scenek – w przeciwieństwie do dość abstrakcyjnych obrazów w Thoth Tarot czy prostych obrazków monet, kielichów, mieczy i buław w Małych Arkanach (Tarot Marsylski).

Z tego też względu, Rider-Waite Tarot jest najbardziej popularny, jeśli idzie o tarota, a więc i najprzystępniejszy do ogarnięcia, jeśli ktoś chce się uczyć systemowych znaczeń kart tarota.

JEŚLI chce się uczyć systemowych znaczeń. No właśnie. Bowiem absolutnie NIE TRZEBA uczyć się żadnych systemów, typowych znaczeń, żeby używać kart tarota. Interpretowanie rzeczy – np. obrazków – nie wymaga żadnej dodatkowej wiedzy – zawartość umysłu nawet i... dajmy na to, trzylatka byłaby wystarczająca, by w miarę sensownie zinterpretować cośtamkolwiek (im młodszy umysł, tym mniej treści (inaczej, informacji) o świecie posiada, zatem tym mniej posiada materiału do interpretowania rzeczywistości). Np. obrazki. Np. w talii tarota. Czy jakiejkolwiek innej.

W tym poście rozwijam wątek.

Plus, BARDZO polecam film "Tarology" – myślę, że jest świetnym materiałem inspirującym i uświadamiającym, jak można wykorzystywać umiejętność interpretowania. I że zupełnie NIE POTRZEBA żadnemu tarociście (na ten przykład) uczyć się systemu, uczyć się znaczeń. Znaczy, jeśli ktoś chce... to oczywiście niech sobie działa jak preferuje. Aczkolwiek tarota – czy jakiekolwiek inne karty – można bezproblemowo i skutecznie interpretować bez żadnej wiedzy o tych całych klasycznych znaczeniach.

Obejrzyjcie sobie ten film – sami się przekonacie.

Aha, jest on po angielsku. Ale jeśli ktoś nie zna języka, albo nie chce mu się oglądać (to godzina dwadzieścia minut, ale serio: w a r t o), to w ździebko wyżej linkniętym poście piszę generalnie o tym samym, więc...

Jakkolwiek, jeśli macie możliwość, BARDZO (serio.) polecam ten film. Moim zdaniem, materiał obowiązkowy dla każdego zainteresowanego tarotem... i karciarstwem w ogóle... szerzej idąc, sztuką... W sumie, każdemu może się przydać. Skupienie jest tam na tarocie Marsylskim (konkretniej zaś, na Tarot de Marseille Jean Dodal), ale odnosi się to tak naprawdę do interpretowania W OGÓLE. Czy to kart, czy czegokolwiek innego. Inspiracji nigdy za wiele, nie? A ten film, moim zdaniem, jest mega inspirujący.


No ale dobra, ten post ma w sumie na celu (między innymi) wskazanie początkującym w tarocie a chcącym uczyć się systemu, talii które będą przystępne w tym celu.

Większość osób poleca, oczywiście, Tarota Rider-Waite'a (fukcjonującego również pod nazwą Tarot Rider-Waite-Smith, w skrótcie RWS) [pod nazwami talii wkleiłam linki do galerii/filmików, w/na których można obejrzeć wszystkie karty], ponieważ jest to właśnie tzw. klasyka i najłatwiej uczyć się na tej talii – po prostu dlatego, że znaczna większość książek o tarocie oraz rozmaitych innego formatu źródeł informacji opiera się właśnie na niej, więc łatwo znaleźć informacje na temat (jeżeli oczywiście ktoś potrzebuje informacji, jeśli chce się uczyć, jeśli chce czytać/oglądać filmiki, itd.

No bo nie jest to potrzebne, żeby się tarota nauczyć (piszę z własnego doświadczenia). Ani też, tym bardziej, nie jest to absolutnie potrzebne, by kart tarota skutecznie używać. Jak zresztą zostało powiedziane wyżej. Aczkolwiek większość osób preferuje uczenie się systemu i podążanie za znaczeniami, także... cóż. Droga wolna, róbta co chceta. Nic nie trzeba, bo jakkolwiek kart używamy, czy po systemowemu czy nie, to jedyne, od czego zależy tu nasza skuteczność, to nasz UMYSŁ. Co w głowie, to w życiu. Jakie treści mentalne mamy, tak działamy. Ot, proste. W sensie, tylko ta jedna zasada obowiązuje).

Poza tym, Tarot Rider-Waite'a jest bazą dla znacznej większości współcześnie wydawanych talii. Jest to najbardziej chyba powszechnie znana talia tarota. ** (Pod tą podwójną gwiazdką, pod koniec posta, wyjaśniam dokładniej, dlaczego Rider-Waite Tarot uznawany jest za klasykę w świecie tarota wróżebnego.)


Co prawda w pewnym stopniu zgadzam się z polecaniem Tarota Rider-Waite'a początkującym (w końcu podstawy warto załapać, no a Rider-Waite Tarot za podstawę właśnie robi, jeśli idzie o tarota wróżebnego. ** Jakkolwiek, jak piszę wyżej, absolutnie nie trzeba zawracać sobie głowy systemem, żeby używać kart tarota. Także... to już jak kto sobie woli. Można sobie spokojnie używać jakiejkolwiek talii tarota, i nigdy się żadnych znaczeń nie uczyć (jak ja :P)), niemniej jednak wiele osób skarży się, że szata graficzna tej konkretnej talii jest tak ciężka, że aż odechciewa im się brać karty do ręki. W takich wypadkach polecałabym zaopatrzyć się w najbardziej wierny klon Tarota Rider-Waite'a o jak najprzyjemniejszej dla nas grafice.
Dla mnie, na przykład, taką talią jest Universal Waite Tarot.


Bardzo podobną talią jest Radiant Rider-Waite Tarot. Jest to talia o nieco mocniejszych kolorach, niż Universal Waite Tarot (tytuł – "Radiant" – nie od kozery jest jaki jest, nie?), poza tym, nie jest tak zupełnie-totalnie wiernym odwzorowaniem Tarota Rider-Waite'a (szczegóły i kolory), widać to np. w karcie Wisielca, gdzie zmienia się całkowicie kolor tła. Niemniej jednak, spokojnie można go rozważyć, jeżeli szukamy wśród tych najwierniejszych Tarotowi Rider-Waite'a talii.



Godny polecenia jest również Golden Rider Tarot.


Ładnym klonem jest Aquatic Tarot (choć nieco irytujące mogą być te odbicia lustrzane na dole karty).


Popularny ostatnio Universal Tarot (nie mylić z Universal Waite Tarot) również jest bardzo dobry.


Tutaj w sumie kończy się lista tych najwierniejszych Tarotowi Rider-Waite'a talii (tzn. takich, które są wręcz literalnie kalką ilustracji składających się na Rider-Waite Tarot, z ekstremalnie małymi od nich odchyleniami. Takie najnajnajbardziej kopiujące Rider-Waite Tarot talie, jeśli idzie o ilustracje). Jest jednak mnóstwo talii, które bardzo mocno kopiują Rider-Waite'a, bardzo mocno się na nim opierają i takie właśnie talie również będą bardzo dobre na początek.

Na pewno dobrą opcją może być Sharman-Caselli Tarot.


Hanson Roberts Tarot również należy do grupy klonów Tarota Rider-Waite'a.


Taka sama sprawa z Pictorial Key Tarot.


Minusem w przypadku tej talii (zresztą nie tylko w niej tak jest) może być kwestia oznaczenia kart: nie ma nazw, są tylko cyfry i symbole. Może to, ewentualnie, być problemem m.in. przy nauczeniu się nazw kart.
Poniżej wklejam skan całej karty (powyższe skany tych kart przedstawiają same obrazy użyte na kartach, bez ramek).


Bardzo przystępną (bowiem podążającą za Rider-Waite Tarot) propozycją jest Morgan-Greer Tarot


Robin Wood Tarot to kolejna mocno wzorowana na Tarocie Rider-Waite'a talia.


Oczywiście jest wiele więcej takich typowo rider-waite'owskich talii (zresztą, w dalszej części posta wymieniam jeszcze sporo).

Natomiast z tych nieco ciekawszych talii, takich bardziej "z konkretniejszym charakterem" w swoich ilustracjach, a jednocześnie ciągle trzymających się dość mocno klasycznych znaczeń Tarota Rider-Waite'a mamy np. Crystal Visions Tarot.


Bardzo czytelny – jeśli mówimy o taliach opierających się na systemie używanym przez Rider-Waite Tarot – jest DruidCraft Tarot.


Jedna z najbardziej popularnych talii – Gilded Tarot – była moją pierwszą talią tarota, na niej się w znaczeniach kart tarota ogarniałam, i również mogę ją polecić, ponieważ jest, moim zdaniem, bardzo czytelna.


Odnowioną wersją Gilded Tarot jest Gilded Tarot Royale – jeśli ktoś chciałby czegoś jeszcze bogatszego wizualnie i ciekawszego, acz w dalszym ciągu klasycznego.


Dobrą propozycją byłby również Herstelde Orde Tarot. Minusem talii jest to, że zmieniono nieco numerację w Wielkich Arkanach, co oczywiście może trochę utrudnić ogarnięcie klasycznego systemu tarota.


Llewellyn's Classic Tarot – przejrzysty wizualnie, prosty w grafice, bardzo rider-waite'owski.


Godny polecenia, jeśli idzie o dobre talie dla początkujących w tarocie, jest też na pewno LoScarabeo Tarot – o tyle ciekawszy, że łączy w sobie Tarota Rider-Waite'a z Tarotem Thotha i Tarotem Marsylskim (pod linkiem jedna z popularniejszych wersji tarota Marsylskiego, talia stworzona przez Jeana Dodala), a więc trzy takie najbardziej klasyczne, najbardziej główne talie, jeśli mowa o tarocie.


Mystic Dreamer Tarotbardzo rider-waite'owska talia o takim fantazyjnym, księżycowym motywie, klimacie.


Mythic Tarot również jest dobrą propozycją, choć odchodzi nieco bardziej od klucza Tarota Rider-Waite'a, jednak pozostaje mu dość bliski.


Interesującą talią jest Simply Deep Tarot. Na niej również dobrze można się nauczyć znaczeń kart tarota, mimo że jest dużo mniej rider-waite'owski. Przedstawia po prostu znaczenia klasyczne dla Rider-Waite Tarot w inny, bardziej przyziemny sposób.


Sun and Moon Tarot to talia oparta na Tarocie Thotha (czyli jednej z tych najbardziej głównych talii tarota), przedstawia znaczenia kart bardzo prosto, ale i bardzo wymownie. Również warto się nią zainteresować, szczególnie jeśli komuś podoba się Thoth Tarot, ale ma co do niego jakieś wątpliwości, uprzedzenia (np. naczytał się, że jest zbyt pełen różnych symboli, których trzeba się koniecznie nauczyć, żeby umieć te karty interpretować

– co, pozwolę sobie wtrącić nawiasem, jest bzdurą, której z własnego doświadczenia mogę zaprzeczyć. No, oczywiście jeśli ktoś chce faktycznie poznać system dokładnie, wykuć wszystko, itd., to Thoth Tarot jest, rzeczywiście, "grubą cegłą", że tak to ujmę. Sporo wiedzy autorzy (Aleister Crowley oraz ilustratorka, Frieda Harris) w nim zawarli. Nie trzeba jednak żadnej wiedzy posiadać, by umieć interpretować obrazki – może i nie ogarniemy, co autor miał na myśli, ale wciąż możemy, jak najbardziej, interpretować karty, po prostu po swojemu, a nie trzymając się założonych (ustalonych przez autora talii) znaczeń).


Tarot Roberta Lichodziejewskiego to bardziej klon Tarota Rider-Waite'a, a więc również bardzo dobra talia na początek, jeśli ktoś właśnie z systemem używanym w Rider-Waite Tarot chce zaczynać, zapoznawać się.


Llewellyn Tarot w Małych Arkanach niemal kopiuje Tarota Rider-Waite'a, Wielkie Arkana natomiast oparte są na mitologii walijskiej i przedstawione w nieco mniej klasyczny sposób, aczkolwiek ciągle zachowując znaczenie właściwe kluczowi Tarota Rider-Waite'a.


Jedna z najpopularniejszych taliiTarot Illuminati – również może być świetną talią na początek.


Lubiących ździebko mroczniejsze klimaty zainteresować może Ghost Tarot. Nie tyle mroczna talia – po prostu z duchami. Mocno wzorująca się na Rider-Waite Tarot.


Dla wielbicieli kotów (lub po prostu każdemu, komu się ta talia podoba; po co tak szufladkować, nie?) – Pagan Cats Tarot – kolejny klon Rider-Waite Tarot.


Lub Tarot of White Cats – obydwie bardzo rider-waite'owskie.


Fanom syrenich motywów może się spodobać Tarot of Mermaids.


Witches Tarot to kolejna talia-klon Tarota Rider-Waite'a. Niektóre karty Wielkich Arkan zostały przedstawione dość inaczej, ale większość jest wierna systemowi używanemu w Rider-Waite Tarot.


Tarot Loginova to kolejny klon Tarota Rider-Waite'a.


Z tych nieco bardziej ponurych graficznie talii Steampunk Tarot jest świetny dla początkujących (ponieważ, znowu, mocno opiera się na Rider-Waite Tarot.
Oczywiście nie żeby początkujący musiał z takich talii wybierać – ale o tym było wyżej oraz jest niżej *).


Tarot Mucha jest jedną z subtelniejszych graficznie talii. Przy tym jest również mocno oparty na Rider-Waite Tarot.


Wizards Tarot- talia przedstawiająca świat magii, czarodziejów – takie klimaty. Również dobra, jeśli ktoś szuka talii czerpiących garściami z Rider-Waite Tarot, choć miejscami dość znacząco odbiega od klasycznego dla owej talii sposobu przedstawienia kart.


Tarot of the Sacred Isle zawiera wizerunki, które nie są bardzo klasyczne, ale bardzo ładnie oddają rider-waite'owskie znaczenie kart – mimo że w nieco innym ujęciu.


Tarot of the Magical Forest to jedna z tych zabawniejszych, lekkich tematycznie talii. No i kolejny klon Rider-Waite Tarot.


Tarot of Dreams to również dobra talia dla początkujących, co prawda nie jest bardzo rider-waite'owska, ale doskonale przedstawia klasyczne znaczenia kart, także i na niej spokojnie można się uczyć, jeśli ktoś właśnie Rider-Waite Tarot zamierza sobie przybliżyć.


Legacy of the Divine Tarot jest, podobnie jak Tarot of Dreams, niekoniecznie rider-waite'owski, ale przedstawia owe klasyczne znaczenia na swój sposób, tak więc jeśli ktoś chce czegoś podążającego za rider-waite'owskimi znaczeniami, lecz niezupełnie klonującego tę talię, Legacy of the Divine Tarot to dobra opcja.


Wheel of the Year Tarot to kolejna talia nierider-waite'owska, ale i kolejna bardzo dobrze pokazująca rider-waite'owskie znaczenia kart.


Initiatory Tarot of the Golden Dawn jest talią opartą na tradycji Zakonu Złotego Brzasku (z której wywodzi się Rider-Waite Tarot oraz Thoth Tarot – czyli te dwie najbardziej klasyczne/znane talie, poza tarotem Marsylskim), nie należy więc do tych naj-naj-najbardziej rider-waite'owskich, ale również jest bardzo dobra do nauki.


AnnaK Tarot – niezbyt może rider-waite'owski, ale jeśli komuś bardzo by się spodobał, bez problemu może od niego zaczynać.


Modern Medieval Tarot – talia dobrze przedstawiająca klasyczne znaczenia kart, choć różni się dość mocno od Tarota Rider-Waite'a. To po prostu klasyczne tarotowe znaczenia, lecz w nieco oryginalniejszym ujęciu.


Connolly Tarot – może być nieco trudniejszy, bowiem niektóre karty są trochę mało oczywiste, ale należy do grupy klonów Tarota Rider-Waite'a.


Tarot of Vampyres – polecam go przede wszystkim dlatego, że (moim zdaniem, oczywiście) jest bardzo czytelny w kwestii przedstawienia klasycznych znaczeń kart (choć zdecydowanie opiera się na Tarocie Thotha, niż Rider-Waite'a), a książka do niego dołączona (napisana w języku angielskim) jest naprawdę porządnym przewodnikiem po znaczeniach i symbolice kart (w tej konkretnej talii) i dobrym źródłem informacji nawet na początek, bowiem traktuje nie tylko o Tarot of Vampyres, ale i o tarocie ogólnie. Myślę więc, że jeśli ktoś chce się ogarnąć w systemie tarota i szuka przystępnej talii, śmiało może tą właśnie sobie nabyć – choć jeśli ktoś chce się ogarnąć w systemie tarota, no to prędzej czy później pewnie i tak wypadałoby zapoznać się z Tarotem Rider-Waite'a **.


Spiral Tarot należy do grupy talii bardzo mocno opartych na Tarocie Rider-Waite'a, aczkolwiek Wielkie Arkana nie są bardzo mocno rider-waite'owskie, to raczej takie urozmaicenie klasycznego spojrzenia – nie powinno to jednak być przeszkodą w nauce klasycznych znaczeń kart tarota z tą talią, ponieważ przedstawione one zostały w sposób bardzo jasny w odniesieniu do rider-waite'owskiego systemu.


Golden Tarot to również godna polecenia talia, jeśli mowa o tych podążających za Rider-Waite Tarot.


New Palladini Tarot – jedna z prostszych graficznie talii, mocno czerpiąca z Tarota Rider-Waite'a.


The Bohemian Animal Tarot – talia ze zwierzętami. Małe Arkana to niemal kopia z Tarota Rider-Waite'a, Wielkie Arkana, natomiast, są dużo bardziej oryginalne, ale wciąż świetnie przedstawiają rider-waite'owskie, klasyczne znaczenia kart, także i od tej talii można z powodzeniem zaczynać, jeśli ktoś chce zapoznać się z systemem Rider-Waite Tarot właśnie.


Fenestra Tarot to z kolei już bardziej rider-waite'owska talia.


Również Mibramig Magical Tarot może być dobrą talią na początek. Jest dość prosta w grafice, mocno trzyma się systemu Tarota Rider-Waite'a.


Green Witch Tarot również może być godzien polecenia, co prawda miejscami trochę odchodzi od rider-waite'owskości, ale wciąż, jeśli ktoś szuka bardziej rider-waite'owskiej talii, ta jest dobra.


Jak najbardziej godny polecenia początkującym tarocistom jest Liminal Tarot. Talia bardzo rider-waite'owska acz z Thothowymi wpływami.


Podczas gdy w przypadku pozostałych talii wklejam karty: Głupca, Koła Fortuny, Gwiazdy, 8 buław, Asa kielichów i Rycerza kielichów, w przypadku tej talii nie dysponuję skanami/zdjęciami kart 8 buław i Rycerza kielichów, więc zamiast tego wkleję dwie inne karty- to tylko taka mała uwaga.


Złoty Tarot (Wielkie Arkana, Małe Arkana) to kolejna talia, która bez wątpienia świetnie nadaje się dla tych niezaznajomionych jeszcze zbytnio z tarotem. Bardzo klasyczna, w sensie, trzymająca się klucza Tarota Rider-Waite'a.


Thelema Tarot również można by tu pewnie polecić. Co prawda w pewnej części mocniej opiera się na Thoth Tarot, niż na Rider-Waite Tarot, aczkolwiek wciąż zachowuje znaczenia przyjęte dla Tarota Rider-Waite'a.


Talie nieco bardziej "zagracone" wizualnie, jak Paulina Tarot, co prawda mogą być nieco przyciężkie graficznie jak na początek (dużo elementów na obrazkach mogłoby bowiem kogoś wprawić w skonfundowanie. Oczywiście, to kwestia personalna, więc jeśli akurat komuś ta talia odpowiada, nie ma problemu), aczkolwiek jako że jest to jedna z tych mocniej bazujących na Rider-Waite Tarot talii, wymieniam ją tu.


Shadowscapes Tarot jest nieco mniej rider-waite'owski (w pewnych miejscach nawet sporo mniej), ale wciąż, wydaje mi się, dobry jako jeden z tych klonów Rider-Waite Tarot (choć klonem jako takim to on zupełnie nie jest. Raczej po prostu opiera się na Rider-Waite Tarot, a nie go kopiuje).


Jeśli ktoś bardzo lubi pandy... albo daleki wschód... albo Kung Fu Pandę... na przykład... to Panda Tarot może być dla niego w sam raz talią.


A dla fanów fretek lub czarno-białych obrazków lub humorystyczności – Ferret Tarot. Nie wiem, czy talię można wciąż kupić, ale nawet jeżeli nie, nic to – można sobie przecież druknąć.
Co prawda Ferret Tarot nie jest sztywno robiony pod Rider-Waite Tarot, autor wykazał nieco inwencji twórczej i sportretował klasyczne znaczenia w nieco oryginalny, zabawny sposób.


Bird Tarot – jeśli ktoś preferuje ptaki... Bardzo trzymająca się systemu Rider-Waite Tarot talia; dosłownie ptasia wersja Rider-Waite Tarot.


Arcanum Tarot, tej samej autorki, co wymieniony wyżej Thelema Tarot, w podobnym stylu, również jeśli chodzi o podążanie za systemem – głównie system Rider-Waite Tarot ale z domieszką Thoth Tarot. Także dla początkujących zainteresowanych poznaniem systemu Rider-Waite Tarot też będzie w porządku.


Jeśli ktoś lubi takie klimaty – Mystical Manga Tarot to bardzo przystępna (w sensie, mocno oparta na Rider-Waite Tarot) talia. 


Jeśli ktoś przepada za Alicją w Krainie Czarów, Wonderland Tarot może trafić w jego gusta. Nie jest może specjalnie mocno Rider-Waite'owski, niektóre karty mogą, być może, być problematyczne w domyśleniu się o co w ogóle biega, ale i to jest talia, którą, myślę, warto tu wspomnieć. Ilustrator podążył tropem Johna Tenniela – oryginalnego ilustratora "Alicji w Krainie Czarów" i "Po drugiej stronie lustra".


Z kolei jeśli ktoś przepada za Grą o Tron, zainteresować może go Game of Thrones Tarot. Wielkie Arkana nieco bardziej kreatywne, ale Małe to już dość wyraźne podążenie prosto za systemem Rider-Waite Tarot.

Oczywiście znajomości np. powieści, na której talia jest oparta, absolutnie mieć nie trzeba, by skutecznie karty interpretować – wciąż, w końcu, JAKIEŚ obrazki tutaj mamy, i nie potrzebne nam jest wcale pojęcie o tym, co tak właściwie przedstawiają, żeby je interpretować. Jakkolwiek, jasna sprawa, wiedza o tle na którym talia powstała, znajomość postaci, historii, itd. przedstawionych na ilustracjach może fajnie pomóc, urozmaicić sprawę.


Gummy Bear Tarot to, z kolei, jedna z tych bardzo mocno trzymających się systemu Rider-Waite Tarot talii, zatem jeśli komuś akurat ten do gustu przypadnie, zdecydowanie będzie dobrą talią na początek (zakładając, że trzymamy się tego "na początek najlepszy jest Rider-Waite Tarot" tropu).


Tarot Decoratif to taka bardziej mieszanka Rider-Waite Tarot z tarotem Marsylskim (który, wraz z Rider-Waite Tarot i Thoth Tarot, stanowi taką tarotową klasykę), te główne scenkowe-obrazki są dość małe na kartach Małych Arkan, co jest trochę nieporęczne, aczkolwiek tak poza tym, autor trzyma się tu systemu Rider-Waite Tarot (mieszając go z systemem tarota Marsylskiego), także jest spoko, jeśli ktoś szuka mocno Rider-Waite'owskich talii tarota acz niekoniecznie zupełnie przerysowanych.


Tarot Grand Luxe – kolejna mocno oparta na Rider-Waite Tarot.


Happy Tarot, jako że nie jest raczej neutralną w motywie/klimacie ilustracji talią, tylko, jak widać, dość cukierkową i humorystyczną, nie jest może najidealniejszą opcją, moim zdaniem, bowiem na tle większości talii tarota, wyróżnia się on ową cukierkowością, więc jeśli ktoś się do tego przyzwyczai wskutek zaczynania z tą właśnie talią, może potem być mu trochę ciężko ogarnąć, że nie każda talia tarota jest taka słodka i cukierkowa (właściwie, większość jest po prostu neutralna). No ale, jeśli komuś właśnie ta by się spodobała, to czemu nie. To co tu wyżej napisałam, to tylko moje personalne spostrzeżenie, opinia, a, wiadomo, każdy jest inny, każdy inaczej działa, inne ma preferencje, więc nie kierujcie się opiniami innych, tylko własnym rozumem (opiniami innych sens jest kierować się tylko wtedy, kiedy rozumu wam brakuje :P).


Modern Spellcaster's Tarot to ciąg dalszy talii mocno opierających się na Rider-Waite Tarot, choć z autorskim twistem. Tutaj jako motyw główny mamy, zdaje się, klimaty pogańskie.


To samo z Everyday Witch Tarot – Rider-Waite Tarot jako baza, ale nie jest to klon, tylko trochę inwencji twórczej i dopasowanego do motywu głównego (czarownice) spojrzenia na klasyczne znaczenia.


Tarot of Inspiration – nieco bardziej kreatywny również, acz wciąż mocno klasyczny.


Podobnie z Healing Light Tarot.


Bonefire Tarot, jakkolwiek trzyma się Rider-Waite'owskiego systemu, przedstawia klasyczne znaczenia w ciekawszy, nieco urozmaicony, unikalniejszy sposób. Także jak by ktoś chciał jego sobie nabyć na początek (albo i jako jedyną talię – bo hej, przecież jedna w zupełności wystarczy! Choć większość osób daje się wciągnąć w ładne talie i kupuje więcej), to nie ma problemu. To wciąż ta klasyczna klasyka, tylko że w ciekawszym wydaniu.


Eight Coins' Tattoo Tarot – podobna sprawa jak powyżej: mamy dość czytelnie przedstawione klasyczne znaczenia (no, w jednych kartach lepiej, w niektórych trochę mniej), aczkolwiek zdecydowanie nie jest to klon Rider-Waite Tarot. Wciąż, dla początkujących powinien być jak najbardziej w porządku.


Delos Tarot, z kolei, to już typowy klon Rider-Waite Tarot.


Vivid Journey Tarot również jest bardzo Rider-Waite'owski.


Tak jak i Darkness of Light Tarot.


Autor Ellis DecK, z kolei, nieco odchodzi miejscami od sposobu przedstawień kart w Rider-Waite Tarot, ale wciąż blisko się go trzyma, także i ta talia jest godna wymienienia, jeśli mowa o najbardziej trzymających się Rider-Waite Tarot taliach.


Circo Tarot – nie jest to najbardziej rider-waite'owska talia tarota, co prawda, ale jeśli ktoś takich mocno na Rider-Waite Tarot opartych właśnie szuka, ta wciąż fajnie pasuje.


Z kolei Kitty Kahane Tarot to już zdecydowanie jedna z tych bardzo mocno kopiujących Rider-Waite Tarot talii.


Autor Sakki-Sakki Tarot również Rider-Waite Tarot się mocno trzyma.


Fountain Tarot niekoniecznie kopiuje ilustracje Rider-Waite Tarot, aczkolwiek wciąż, moim zdaniem, stosunkowo wyraźnie przedstawia owe klasyczne znaczenia kart. Także jeśli ktoś szuka czegoś rider-waite'owskiego w odniesieniu do znaczeń kart, acz niezupełnie do samych ilustracji, może sobie zerknąć na tę talię właśnie.


Halloween Tarot – tematyczny klon Rider-Waite Tarot.


Joie de Vivre Tarot, z kolei, nie tyle czysto kopiuje Rider-Waite Tarot, co jest nim inspirowany.



Victorian Romantic Tarot to kolejna propozycja z kategorii tych niezupełnie kopiujących Rider-Waite Tarot w ilustracjach, ale zdecydowanie trzymających się znaczeń tego systemu.


Jeśli idzie o Deviant Moon Tarot, to jakkolwiek autor zdecydowanie trzyma się Rider-Waite'owskich znaczeń, robi to z mrocznym twistem, w związku z czym wychodzi coś w rodzaju "talia przedstawiająca negatywną stronę kart". Niemniej jednak, jeśli komuś właśnie on przypadłby do gustu, czemu nie.


Poke Box Pokemon Tarot – to już standardowa Rider-Waite Tarotem mocno inspirowana talia.


Crystal Unicorn Tarot – właściwie klon Rider-Waite Tarot, tylko że z jednorożcami jako motyw główny.


St. Jinx Arcana The Gay Tarot – kolejna talia wzorowana mocno na Rider-Waite Tarot, jakkolwiek nie zupełny jego klon. Mamy od groma feministycznych talii – jak np. wymieniony wyżej Everyday Witch Tarot – to teraz troszkę równości.


Było już wyżej trochę wariacji na temat Tarota Marsylskiego i Thoth Tarot – czyli, poza Rider-Waite Tarot, dwóch głównych systemów/talii tarota – i myślę, że jeśli idzie o talie podążające za Thoth Tarot, warto wymienić jeszcze Urban Tarot. (Póki co, wyprzedany, ale ponoć wkrótce ma się pojawić ponownie, wydany przez U.S.Games, także nieco łatwiej dostępny, bowiem wcześniej można było go kupić jedynie bezpośrednio od autora.)


No i sam Thoth Tarot.


Wracając do talii, w których autor postanowił trzymać się Rider-Waite Tarot – Textured Tarot.


W tym miejscu kończę moją wyliczankę.

Oczywiście wartych uwagi "klonów Rider-Waite'a" oraz dość mocno opierających się na nim talii (oraz Thoth Tarot i Tarocie Marsylskim) jest więcej (zapewne duuużo więcej), mnóstwo powstało i powstaje i jeszcze powstanie talii tarota mniej lub bardziej na tych klasycznych taliach (Rider-Waite Tarot, Thoth Tarot, Tarot Marsylski; zwłaszcza tym pierwszym) opartych – coby każdy mógł sobie znaleźć to, co mu najlepiej pasuje

(a jeśli wśród tego co inni stworzyli ktoś nie znajdzie czegoś mu pasującego, no to może sobie sam tę lukę uzupełnić i zrobić talię. Jasna sprawa, jeśli ktoś np. ma wysokie wymagania odnośnie grafiki, a sam zdolności adekwatnych nie posiada, no to łatwe takie coś nie będzie; ale tak poza tym, no problemo. Każdy może sobie zrobić taką np. talię kart i skutecznie jej używać do rozkładów rozmaitych, itp. działań).

Ale myślę, że po tym wpisie każdy początkujący – a przynajmniej, początkujący zamierzający uczyć się systemu, klasycznych znaczeń – będzie wiedział, czym dobrze by było się kierować przy wybieraniu talii na początek (podkreślam dla jak największej jasności: zakładając, oczywiście, że chcemy w ogóle trzymać się jakiegoś systemu (np. tego na którym oparty jest Rider-Waite Tarot); bo nie musimy. Kart można bez problemu używać, interpretować zupełnie po swojemu, czemu niby nie (no właśnie niczemu).

Natomiast jeśli zależy nam na nauczeniu się systemowych znaczeń kart tarota, no to, logiczne, należałoby zaopatrzeć się w materiały (tutaj: talię/talie), które nam to umożliwią – a zatem tutaj mowa albo o Rider-Waite Tarot, albo o talii jak najbardziej bliskiej systemowi używanemu w Rider-Waite Tarot (lub Thoth Tarot, względnie Tarocie Marylskim. Aczkolwiek Rider-Waite Tarot jest jednak najpopularniejszy). Przy czym powtarzam to, co było na początku posta: znajomość systemowych znaczeń kart tarota absolutnie nie jest do niczego potrzebna, żeby kart tarota skutecznie używać, interpretować je).

Rozmaite talie (m.in.) tarota można obejrzeć w galeriach/albumach takich jak:
Rozamira Tarot
looktarot.com
a także, chociażby, na YouTube (zwłaszcza anglojęzycznym) – mnóstwo jest tam filmików pokazujących pełne talie.

.
.
.

Kryteria, które należałoby sobie wyznaczyć przy wybieraniu talii tarota (na początek (oczywiście, żeby było jasne, jedna talia tarota to w zupełności wystarczająca ilość. Nie potrzeba więcej. Można sobie więcej mieć, jeśli ktoś chce. No problemo. Ale absolutnie nie potrzeba)) to:

– czy talia jest bliska Tarotowi Rider-Waite'a (JEŻELI chcemy ogarnąć się w tych typowych, klasycznych znaczeniach, no to Rider-Waite Tarot jest tu tą podstawą właśnie) ***

– po prostu czy podoba nam się tak ogólnie, czy grafika trafia w nasze gusta, czy przyjemnie nam się na karty patrzy tak całościowo.
I żeby było jasne: nie chodzi tu o nic innego, jak o zwyczajną przyjemność w używaniu talii. Można bowiem spokojnie używać sobie talii, która nam się totalnie nie podoba. Skuteczność to kwestia zawartości naszego umysłu (CAŁEJ zawartości naszego umysłu, a zatem nie tylko naszych reakcji na coś (np. "podoba mi się/nie podoba mi się"), ale i wszelkich innych treści stanowiących zawartość naszego umysłu. Np. przekonań odnośnie danego tematu). Aczkolwiek, cóż, najnormalniej w świecie milej się używa czegoś, co nam się podoba. Tak więc to tylko o to biega. 

Poza tym, można zwrócić uwagę na sposób podpisywania kart, jeżeli jest to dla nas istotne (no, jeśli chcemy mieć wywalone na system, to nie potrzebna nam jest świadomość tego, jakie mamy karty przed oczami przy ich interpretowaniu – obrazek to wszystko, czego nam potrzeba)
      (np. wymieniony wśród powyższych talii Pictorial Key Tarot nie zawiera w podpisach słów, a jedynie liczby i symbole poszczególnych dworów Małych Arkan i kart dworskich, co może utrudniać zorientowanie się pt. "jaka to karta?").

Warto również, być może, zainteresować się jakością kart – choć to kryterium jest bardziej marginesowe. Aczkolwiek jeśli kupimy talię wydrukowaną na słabym papierze, prawdopodobnie szybko nam się zniszczy – zakładając, oczywiście, że będziemy jej niemało używali. Także jeśli dla kogoś istotna jest jakość... cóż, niektóre talie są produkowane w dobrej jakości, ale w innych niektórych jest strasznie słabo pod tym względem. Jeśli nasza wymarzona talia należy do drugiej kategorii, nie pozostaje nic innego jak się z tym pogodzić i zwyczajnie nie szastać nią na lewo i prawo, coby pieniądze sobie zaoszczędzić i nie musieć zaraz kupować nowego egzemplarza, bo stary ledwo się trzyma.

Poza tym, jeśli kogoś takie aspekty obchodzą, może zwrócić uwagę na wygląd koszulek (to ta tylna część karty, rewers) danej talii. Ja akurat do takich osób nie należę, więc mi koszulka różnicy żadnej nie robi, ale wiem, że są tacy, których brzydkie w ich opinii koszulki aż zniechęcają do używania talii, tacy są wrażliwi, zatem jeśli i ktoś z was jest, to, kto tam wie, może być warto sobie zerknąć na koszulki.

Gdy kupujemy naszą pierwszą talię tarota (na przykład; albo drugą... itd... Jeśli ktoś chce więcej niż jedną. Można. Nie trzeba, zupełnie nie trzeba. Ale można, jak najbardziej. Ile kto chce), dobrze by było raczej nie szaleć z wydatkami – w końcu nie możemy być pewni, czy tarot będzie naszą pasją do końca życia. Drogo kupiona talia, której albo się pozbywamy, albo leży sobie "na półeczce", raczej nie napawa radością (chyba że ją komuś odsprzedamy albo coś).

.
.
.


PRZYPISY


* Na koniec chciałabym (w sumie ponownie) zwrócić uwagę na bardzo ważną rzecz. Otóż, jak już napisałam, wiele osób wskazuje Tarot Rider-Waite'a (względnie jakiegoś jego klona) jako talię idealną dla początkujących. Nie oznacza to jednak, że początkujący tarocista rzeczywiście powinien (czy, tym bardziej, że musi) zaczynać właśnie od Tarota Rider-Waite'a, że powinien jego używać.

Generalnie, grunt przy wybieraniu talii to to, żeby się nam podobała, żeby ilustracje się na nią składające trafiały w nasze gusta. Po prostu, niech nam będzie przyjemnie na karty patrzeć, używać ich – to zwyczajnie kwestia przyjemności użytkowania talii kart.

Tyle mamy współcześnie różnych ładnych/pięknych talii, że każdy może znaleźć coś dla siebie. Może i jeśli mamy zawężenie do talii wiernych systemowi Rider-Waite Tarot (a owo zawężenie mamy, jeżeli chcemy poznać tarota jako system, klasyczne znaczenia), sprawa jest troszkę mniej urozmaicona, ale wciąż, coś w sam raz się pewno znajdzie.

Zresztą, jak zostało już powiedziane, wcale nie trzeba zaczynać od ani trzymać się owej klasyki, jaką jest Tarot Rider-Waite'a – jakkolwiek fakt faktem, że prędzej czy później jej znajomość może się przydać. ** Zależy, jak kto sobie wybierze. Jak mówię, nie jest potrzebne obeznanie z tarotem jako systemem. Można bowiem tarota używać zupełnie bez owej wiedzy – najzwyczajniej w świecie interpretując to, co mamy na obrazkach na kartach (no nie od parady one w końcu są).

W sumie jak wiele jest ludzi, tak wiele jest przypadków, więc każdy powinien po prostu podążać za tym, co go ciągnie, wybierać tak, jak czuje/uważa, że będzie dla niego dobrze. Jedni zakochują się w strukturze, systemie tarota, inni zaś kochają mieć na system wywalone i interpretować totalnie po swojemu. Nie jest to kwestia "gorsze/lepsze". Jest to po prostu kwestia: "inne". Co będzie dobre dla ciebie? Sprawdź – inaczej się nie przekonasz.

Jeśli ktoś woli pójść za systemem, poznać systemowe znaczenia, poznać tego popularnego tarota, no to niech wybierze Rider-Waite Tarot (bądź bliską mu talię), dając sobie tym samym możliwość poznania owej klasyki, poznania systemu tarota. (Można też wybrać Rider-Waite Tarot ale nie po to by uczyć się systemu, tylko po prostu bo ta właśnie talia nam pasuje, ale używać go z totalną ignorancją wobec systemu. Cokolwiek – restrykcji tutaj żadnych nie ma.)

Jeśli ktoś natomiast nie chce sobie systemem głowy zawracać, tylko chce po prostu używać kart, no to... droga wolna, rób cokolwiek. Jak zostało powiedziane na początku, do interpretowania kart tarota nie jest potrzebna znajomość ich znaczeń.

...

Niby tarot to system (bardzo wolny i elastyczny, co prawda, ale jednak system), ale w gruncie rzeczy współcześnie traktuje się go bardzo na luzie.

Kiedyś tarot to były – jeśli idzie o znaczenia kart oraz samą strukturę systemu – pewne zasady, wiedza, symbolika, solidny grunt merytoryczny (tzn. talie tarota takie były, tak je tworzono, tak tarota traktowano, tak do niego podchodzono), a więc te starsze talie tarota, te tradycyjne, historyczne

(np. Golden Dawn Magical Tarot, Thoth Tarot, Rider-Waite Tarot, Sola Busca Tarot (pierwsza talia tarota zawierająca scenki na kartach 1-10 w Małych Arkanach), Tarot Pitagorejski, 1JJ Swiss Tarot, różne odmiany Tarota Marylskiego (np. Jean Dodal), Visconti Tarot, Visconti Cary-Yale Tarot, Visconti-Sforza Tarot, Golden Tarot of Renaissance, Tarot of the Holy Light, Ancient Tarot of Lombardy, Ancient Italian Tarot, Tarot of the Master, El Gran Tarot Esoterico, Mantegna Tarot, Minchiate Fiorentine Tarot, talie Etteilli: Esoteric Ancient Tarot, Apocalipse des Animaux Tarot, Grand Etteilla Tarot, Jeu de la Princesse Tarot, Tarot Egyptien: Grand Jeu de l'Oracle des Dames)

oraz mniej lub bardziej współczesne talie okultystyczne (a więc np. Tarot Magów, Tarot of the Sephiroth, Hermetic Tarot) zachowują owy respekt wobec tarota jako takiego, jako systemu opartego na pewnej konkretnej, solidnej wiedzy

(choć fakt faktem, że spojrzeń na tarota i tak było wiele i różniły się między sobą nierzadko w znaczących kwestiach – np. chociażby numeracja kart, co na pewno bardzo dobrze widać w przypadku karty Siły i karty Sprawiedliwości, gdzie w Thoth Tarot, na przykład, są to kolejno: 11 i 8, podczas gdy Artur Waite w swoim Rider-Waite Tarot zamienił ową kolejność, czyniąc Siłę 8-mą, a Sprawiedliwość 11-stą (no i dając temu konkretne uzasadnienie, tak nawiasem)).

Tarot przez wieki ewoluował jako system, no a współcześnie ewoluuje również jako metoda dywinacji (i nie tylko – kart można w końcu używać na multum przeróżnych, mniej lub bardziej magicznych, duchowych, odlecianych, kuriozalnych, przyziemnych, etc. sposobów), czego przejawem są setki współcześnie tworzonych coraz bardziej odchodzących od tej tzw. klasyki (czyli w/w talii) talii, których, według tych bardzo wiernych klasycznemu systemowi tarota tarocistom, tarotem nazywać się nie powinno (ponieważ tak bardzo od klasycznych znaczeń kart tarota, od klasycznej struktury systemu tarota odchodzą). ****

Tak więc jeśli zastanawiamy się, jaką talię tarota wybrać na początek, powinniśmy odpowiedzieć sobie na pytanie, czy chcemy poznawać tarota jako (dość rozłożysty) system z całą wiedzą na której został przez ludzi stworzony, z całym tym bogatym gruntem wiedzy, czy też mamy to gdzieś i chcemy po prostu UŻYWAĆ kart (czy to do dywinacji, czy do pracy nad sobą, czy czego tam jeszcze – a kart w końcu można używać na milion i trylion różnych sposobów. Nie tylko do rozkładów. Kwestia pomysłowości).

Czy chcemy zwyczajnie używać kart, czy też poznawać cały system, uczyć się klasycznych znaczeń, studiować tarota, ogarnąć się – mniej lub bardziej – w tej całej wiedzy, którą ludzie w owym systemie zawarli?
– W tym pierwszym przypadku możemy z tarotem robić co nam się podoba, i możemy wybrać zarówno Tarota Rider-Waite'a, jak i Thoth Tarot, jak i Tarota Marsylskiego, jak i każdą inną talię tarota. Pełna dowolność, zero ograniczeń.
– W tym drugim przypadku powinniśmy sięgnąć po klasyczne talie tarota (w tym Tarota Rider-Waite'a właśnie, a także Thoth Tarot, Tarot Marsylski (te trzy są takimi podstawowymi "klasycznymi" taliami tarota)) i zgłębiać ten system z różnymi źródłami nt. symboliki, astrologii, numerologii, okultyzmu, itd. (bowiem na tej wiedzy bazuje... cóż, na pewno system Zakonu Złotego Brzasku, a więc i talie stworzone przez jego członków, czyli owe dwie klasyki: Rider-Waite Tarot i Thoth Tarot). Oczywiście jak bardzo się w to zagłębimy, to kwestia tego, jak dokładnie chcemy ogarnąć się w całej tej wiedzy.

Nie sposób stwierdzić, czy lepsze są współczesne talie tarota (których jest od groma i ciągle, ciągle, ciągle powstają kolejne), czy też te historyczne (obrazujące ewolucję systemu tarota przez dekady, wieki) bądź talie okultystyczne (a więc pełne okultystycznej symboliki, oparte na wiedzy astrologicznej, numerologicznej, kabalistycznej (która jest tylko jednym z systemów wymyślonych przez ludzi jako próba opisania działania wszechświata... a więc wiedza mniej lub bardziej Prawdziwa), na różnych wymyślonych sobie, w oparciu o rozmaite mniej lub bardziej trafne teorie, systemów magicznych, itd).

M.in. dlatego, że wszystko zależy po prostu od tego, jak do tarota podchodzimy.

Tarota jako takiego, jego system (a on i tak nie jest jeden, spójny i jednolity, co więcej) z tą całą wiedzą pokażą nam te tradycyjne, a więc historyczne oraz okultystyczne talie tarota.

Natomiast te współczesne, te takie mniej lub bardziej luźne "wariacje na temat" będą nawet zupełnym odlotem od tarota jako ułożonego systemu, będą, być może, zupełnie własną wizją autora i będą nam pozwalały traktować tarota jak talię-wyrocznię (innymi słowy: talię niesystemową. Bo wśród talii dywinacyjnych możemy spotkać się z różnymi karcianymi systemami dywinacyjnymi, a także z taliami niezaliczającymi się do żadnego systemu – czyli właśnie taliami niesystemowymi), a więc zupełnie, zupełnie na luzie; będą nam pozwalały pracować na tzw. własnych znaczeniach kart tarota (lub też po prostu zupełnie intuicyjnie, z totalnym pominięciem dla typowo tarotowych znaczeń kart).

[BTW: Gwoli jasności: piszę "będą nam pozwalały" nie w sensie: "talie pozwalają bądź nie, są istotami żywymi" czy inne tego pokroju bzdury. To, że pisze się o przedmiotach tak, jakby były wykonawcami czynności, nie znaczy, jasna sprawa, że de facto nimi są, że coś robią.
Jeśli idzie o np. tarota, masa się panoszy tego rodzaju błędnych przekonań, dlatego to zaznaczam.]

No i trzeba dodać, że zarówno jedne jak i drugie pozwolą nam na odnalezienie swojego stylu z tarotem, na rozwinięcie swojej wyobraźni, swojej intuicji (wiadomo: jak się zdolności używa, no to się rozwijają. Jak mięśnie. Tak więc nie żeby talie dywinacyjne miały jakąś "magiczną moc" rozwijania naszych zdolności. Nie. To nie talie kart coś robią, tylko MY. My używamy swoich zdolności, używając talii kart, no i w efekcie, nasze zdolności, jako że są używane, rozwijają się), na eksperymenty w działaniu i traktowanie tarota zupełnie na luzie, z pominięciem jego systemu, systemowych znaczeń – o ile tak właśnie zechcemy do tarota podchodzić.

Bo wszystko zależy od nas, od tego, jaką drogę, styl sobie obierzemy, jak podchodzimy do tematu. Wolna wola nasza co zrobimy i jak; żadnych restrykcji jak co traktować, nie ma (wbrew temu, co wiele osób bzdurzy, czy to w necie, na blogach, stronach, forach, YouTube, etc., czy w książkach na temat, czy na różnych kursach tematycznych, etc).

Tarota wróżebnego (tak to sobie nazywam, a oznacza to tarota jako przedmiotu używanego jako narzędzie do dywinacji) tak na dobrą sprawę nie można się nauczyć – bowiem we wróżeniu grunt to intuicja i zaufanie do owej swojej naturalnej zdolności (ale z rozumem! Rozum ważna rzecz, obok intuicji).

[No a wszelkie znaczenia kart będą tylko ewentualnymi możliwościami – po prostu nie da się nauczyć, wykuć, co jaka karta by znaczyła w jakiej sytuacji, w korelacji z innymi... Nie da się.

Bowiem mimo iż typowo, poszczególne karty w talii tarota mają przypisane (przez tych, co to owy system wymyślili) pewne znaczenia, to tak naprawdę karty czyta się w zależności od tego, jak zostały akurat w danej talii przedstawione

(no chyba że mielibyśmy talię składającą się z czystych kart, jedynie popodpisywanych – wtedy można już interpretować jak się tylko chce, przez pryzmat swojej wiedzy o znaczeniu poszczególnych kart, przez pryzmat wizerunków danej karty, które akurat nam się nasuną, albo pójść w kreatywność i zinterpretować same słowa i cyfry, np. na zasadzie skojarzeń z ich brzmieniem czy kształtem (w końcu litery i cyfry to TEŻ obrazki!), itd.),

zatem nie jest to kwestia "ta karta znaczy to, to i to, tamta znaczy to, to i to, a tamta znaczy to, to i to". W interpretowaniu kart grunt to mieć, jak ja to sobie nazywam, flow z obrazem – czyli po prostu interpretować to, co się widzi na karcie, a nie trzymać się tego, co "karty znaczą". Karty bowiem nie znaczą niczego same z siebie, te znaczenia im typowo przypisywane to nie są jakieś Odgórne konieczności, których trzeba się trzymać, bo inaczej to nie zadziała.

Nie.

Co dana karta znaczy, to kwestia zależna od zawartości umysłu interpretującego. Nie ma Odgórnych znaczeń. Co najwyżej, są znaczenia ustalone sobie przez ludzi, dla ułatwienia. I jeśli ktoś chce, to może się właśnie tych dla ułatwienia ustalonych znaczeń trzymać. Ale równie dobrze może sobie kompletnie po swojemu interpretować.

Skuteczność to kwestia zawartości naszego umysłu, a nie kart, znaczeń, systemów.

Wracając nieco...

No a poza tym, nawet jeśli ktoś chce sobie interpretować bardzo matematycznie a nie bardziej intuicyjnie, kreatywnie, to i tak nie sposób by było wykuć, co dana karta znaczy w odniesieniu do jakiego pytania, bowiem tych pytań, tych sytuacji jest jak stąd do Księżyca i z powrotem (czyli strrrasznie dużo), i zwyczajnie nie szłoby tego wszystkiego spamiętać.

Zresztą, nikomu chyba się jeszcze nie chciało podjąć (i tak totalnie nonsensownego) zadania spisania wszelkich możliwych scenariuszy życiowych i dopisania do nich co znaczy w każdym z nich każda z siedemdziesięciu ośmiu kart tarota.

A i nie ma zupełnie potrzeby.

Choć jeśli komuś się bardzo w życiu nudzi albo jest mega hardcore'owym mózgowcem z zajebistą pamięcią, to prosz, droga wolna.]

Jednak gdy mowa o tarocie jako systemie, z tą całą wiedzą okultystyczną, astrologiczną, itd., z tymi różnymi przyporządkowaniami, ustaloną przez twórców/autorów symboliką, znaczeniami kart, itd., to jak najbardziej można się tego nauczyć – z książek czy innych źródeł (bowiem tu już mowa właśnie o samym systemie tarota, a więc o konkretnej wiedzy, na której jest oparty).


Stąd odpowiedź na pytanie: "jak wybrać talię tarota?" brzmi: "wybierz taką, która ci najbardziej odpowiada" 
(no chyba że chcesz się nauczyć klasycznych znaczeń, ogarnąć system tarota – to wtedy masz zawężenie do tych talii, które owej klasyki się trzymają).

.
.
.

Najlepszym sposobem, by nauczyć się używać czegoś/robić coś, jest
ZACZĄĆ TO ROBIĆ. 

Jak inaczej chcesz się tego nauczyć? Jak chcesz ogarnąć coś praktycznego bez PRAKTYKOWANIA tego? Teoria to będą co najwyżej wskazówki, które, ewentualnie, będziesz mógł wykorzystać w PRAKTYCE. Ale nie nauczysz się faktycznie czegoś robić, jeżeli nie zaczniesz po prostu tego ROBIĆ.

Więc: jeśli chcesz się nauczyć używać kart (np. tarota), to co powinieneś zrobić, by sobie to umożliwić? Siedzieć i kuć jakieś znaczenia, uczyć się systemu, struktury tarota, ustalonego znaczenia symboli zastosowanych w różnych klasycznych taliach, etc?

Nie.

Powinieneś po prostu UŻYWAĆ kart.

Jeżeli chcesz się nauczyć samego SYSTEMU – a więc jak np. taki tarot jest w ogóle zbudowany, jaką ma strukturę... jakie są typowe znaczenia poszczególnych kart... jaka jest jego historia... etc., etc... no to, jasna sprawa, musisz sięgnąć po materiały, w których tę wiedzę znajdziesz: książki, internet, etc.

Natomiast. Jeżeli chcesz się nauczyć UŻYWAĆ KART, to nie jest ci do niczego potrzebna znajomość żadnych systemów, znaczeń.

Nie trzeba bowiem interpretować, postępować według zaleceń/wskazówek systemu, systemowych znaczeń. Do niczego to potrzebne nie jest. Nie jest ani trochę bardziej lub mniej skuteczne od działania totalnie po swojemu.

Bowiem skuteczność nie leży w systemach, znaczeniach, kartach. Tylko w TWOIM UMYŚLE. Ściślej, jest kwestią tego, jakie treści stanowią zawartość twojego umysłu. To TWÓJ UMYSŁ działa (na podstawie treści, jakie nabył w trakcie całego twojego życia, m.in. rozmaitych mniej lub bardziej błędnych przekonań na temat), to TWÓJ UMYSŁ jest skuteczny lub nie. A nie karty, systemy.

Zatem raz jeszcze: chcesz nauczyć się używać kart? To zacznij ich UŻYWAĆ. Interpretować. Robić rozkłady, czy do czegotamkolwiek chcesz kart używać.

Nie potrzebna ci jest DO NICZEGO znajomość typowych znaczeń. Można interpretować według owych typowych znaczeń, pewnie. Ale równie dobrze – choć kwestia skuteczności to, ostatecznie, rzecz zależna wyłącznie od zawartości twojego własnego umysłu – można interpretować, krótko mówiąc, po swojemu, czyli zupełnie bez znajomości typowych znaczeń.

Znaczenia to tylko ustalenia ludzi, którzy dany system – np. tarota – wymyślili. Wymyślili go jako zbiór uporządkowanych w pewien sposób (system) elementów (kart). Ustalili sobie, że "ta karta znaczy to i tamto, tamta to i siamto".

I to tyle. Ludzkie ustalenia. Nie jakieś narzucenia, restrykcje, których trzeba się trzymać, bo inaczej to nie zadziała, nie sprawdzi się. Nie. To nie systemy, znaczenia, karty działają bądź nie, tylko NASZ UMYSŁ.

Możesz się więc owych ustalonych znaczeń trzymać przy interpretowaniu, albo całkowicie je olać i działać po swojemu. Różnicy to żadnej, samo z siebie, nie robi, jeśli idzie o skuteczność. Bo skuteczność to kwestia zawartości naszego umysłu, a nie jakichś systemów, znaczeń.


_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_


TYM POŚCIE
przedstawiam m.im. temat talii dywinacyjnych
oraz wyboru talii (czy to tarota czy jakiejkolwiek innej). 
 
Polecam również 
TEN POST

TEN POST 
(zresztą, to dwie części jednej malutkiej seryjki o interpretowaniu),
ponieważ przedstawiam w nich, jak interpretować karty (i nie tylko).

_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_


I PONOWNIE: Polecam również, bardzobardzobardzo, (jeśli władacie językiem angielskim) film "Tarology" – https://www.snagfilms.com/films/title/tarology – materiał przedstawiający inspirujące podejście pewnego interesującego człowieka, Enrique'a Enriquez. Akurat skupienie jest tutaj na tarocie, ale, oczywiście, tyczy się to WSZELKIEGO rodzaju talii; w ogóle WSZYSTKIEGO. Bowiem interpretować można wszystko, nie tylko karty, nie tylko obrazki i teksty, ale i dźwięki, tekstury, smaki, zapachy, etc., w różnych formach, nie tylko w formie talii kart.

Co prawda przydałoby się tam trochę poprawek – mianowicie, między innymi, uzupełnienia wiedzą dotyczącą zjawiska interpretowania, które to zjawisko można dokładnie wyjaśnić psychologicznie. No ale tak poza pewnymi ździebko odlecianymi stwierdzeniami, ten film to zdecydowanie coś wartego uwagi, czy ktoś karciarzem, czy artystą, czy po prostu szukającym inspiracji, wiedzy człowiekiem.


_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_


*** Większość w/w jest, pozostałe natomiast są na tyle czytelne i na tyle ładnie przedstawiają owo klasyczne znaczenie, że jeśli ktoś chce poznać system Rider-Waite Tarot, a Rider-Waite Tarot za bardzo mu się nie podoba, może śmiało skorzystać z tych mniej klasycznych talii; przy czym, najprawdopodobniej znajomość systemu Rider-Waite Tarot się przyda. **


** Po prostu dlatego, że właśnie ta talia jest uznawana za "typowy tarot", za "tarotową klasykę", za podstawę.

Co prawda nie jest wcale taką tarotową klasyką, bo gdyby spojrzeć na historię tarota, to można się łatwo przekonać, że było kilka różnych systemów tarota – mniej lub bardziej się od siebie różniących – i Rider-Waite Tarot (zresztą, powstały po wielu innych, wcześniejszych taliach tarota) prezentuje tylko jeden z nich (swoją drogą, stworzony w pewnej części przez autorów talii, tj Artura Waite'a (autor) i Pamelę Colman-Smith (ilustratorka); analogicznie: Thoth Tarot, na przykład, jest po części autorskim zamysłem Aleistera Crowleya (autor) i Friedy Harris (ilustratorka)).

No ale typowo to właśnie tę talię się uznaje jako tarotową podstawę (przynajmniej jeśli idzie o tarota wróżebnego), zwyczajnie dlatego, że, jak zostało wyjaśnione na początku, w sumie jako jedyny – dawniej, kiedy jeszcze tarot był bardziej niepopularny – właśnie Rider-Waite Tarot przedstawia(ł) poszczególne karty jako scenki, a więc coś, co się da łatwo zinterpretować, w porównaniu do bardziej abstrakcyjnych geometrycznych obrazów z jakich składa się np. Thoth Tarot, czy też prostych obrazków przedstawiających tylko buławy, kielichy, miecze i monety (jak Tarot Marsylski, Tarot Visconti Sforza i wiele innych starszych talii tarota).

Dlatego właśnie Rider-Waite Tarot jest uznawany za klasykę w tarocie wróżebnym, za podstawę —> no i w efekcie, dlatego najwięcej publikacji o tarocie posługuje się właśnie systemem przedstawionym przez tę talię —> w efekcie czego, najwięcej nowo powstających talii opiera się właśnie na tym systemie —> no i w efekcie tego, początkującym najłatwiej – teoretycznie, przynajmniej – jest ogarnąć się w tarocie przy użyciu właśnie tej talii.

Co oczywiście absolutnie nie oznacza, że Thoth Tarot, Tarot Marsylski czy jakikolwiek inny – z mniej lub bardziej współcześnie stworzonych talii – nie byłby dobry na początek (jako pierwsza talia z wielu, czy jako pierwsza i jedyna – bo przecież nie trzeba nabywać zaraz niewiadomoilu talii, jedna w zupełności wystarczy).

No a powyżej zaprezentowałam talie będące tzw. klonami Rider-Waite Tarot lub może nie tyle kopiującymi go co opierającymi się dość mocno właśnie na jego systemie, dlatego, żeby m.in. początkujący szukający klasyki w przyjemniejszym dla nich wydaniu mogli się rozeznać, zapoznać z ofertami opartymi na Rider-Waite Tarot właśnie, acz, być może, bardziej przyjaznymi graficznie, przyjemniejszymi wizualnie niż sam Rider-Waite Tarot.

.
.
.

**** Przykładem takich właśnie współczesnych tzw. "nietarotowych" (czyli po prostu dość mocniej (mniej lub bardziej – a więc albo trzymających się klasycznych znaczeń lecz przedstawiających je w zupełnie autorski sposób, albo też totalnie ignorujących klasyczne znaczenia) odchodzących od klasycznych systemów: Rider-Waite Tarot, Thoth Tarot lub tarota Marsylskiego) talii tarota są: Beautiful Creatures Tarot, Royo Dark Tarot, Ceccoli Tarot, Ostara Tarot, Legends Tarot, Tarot Świetlistej Drogi, Maroon Tarot, Fifth Tarot, Shining Angels Tarot, Wooden Tarot, Wildwood Tarot, Pagan Tarot, Tarot of the Sidhe, Tarot of the Sweet Twilight, Ghosts and Spirits Tarot, Fantastical Creatures Tarot, Starchild Tarot, Hidden Waters Tarot, Margarete Petersen Tarot, Cosmos Tarot i wiele, wiele, wiele, wiele innych.

I takich talii generalnie nie poleca się początkującym tarocistom, ponieważ są zbyt luźne względem tarota jako takiego, względem tej tarotowej klasyki, żeby można się było na nich nauczyć tego typowego, klasycznego tarota.

Oczywiście jeśli ktoś ma wywalone na system (co jest totalnie spoko, jak pisałam wyżej), to może sobie wybrać dowolną talię – skoro i tak system go nie obchodzi, a jedynie posiadanie jakiejś talii, żeby mieć jakąś talię do używania (chociaż, tak na dobrą sprawę, do wróżenia czy jakichkolwiek innych tego pokroju działań używać można, jeśli idzie o karty, JAKIEJKOLWIEK talii. Ot np. "Magic: The Gathering". Nie ma najmniejszego znaczenia, czego używamy – na przykład, jakiej talii. Jedyne co ma znaczenie, to nasz umysł – mianowicie, jakie mamy treści mentalne. To od naszego umysłu zależy skuteczność działań typu dywinacja właśnie).

Są też talie, które tak jakby prezentują swój własny system tarota (a więc coś w podobie tego, jak kiedyś te tradycyjne, historyczne talie tarota prezentowały różne sposoby patrzenia na tarota), aczkolwiek są stworzone nie na zasadzie "tak mi się widzi" lecz na podstawie pewnej dość solidnej wiedzy; przykładami takich talii są Mary-El Tarot czy Dreams of Gaia Tarot.

Takich talii również nie poleca się początkującym tarocistom – z tego samego powodu, czyli ponieważ są zbyt luźne względem tarota jako takiego, względem tej tarotowej klasyki, żeby można się było na nich nauczyć tego typowego, klasycznego tarota.

.
.
.

Wtrąconko na koniec (istotne!)

Chcę zaznaczyć – bardzo, bardzo, bardzo mocno i wyraźnie, coby było jasne, bo to mega istotne – że:

talie dywinacyjne to nie są jakieś "niezwykłe, magiczne przedmioty, które działają jakośtam same z siebie", które mają jakąś "moc". Nie. Talie dywinacyjne to zupełnie ZWYCZAJNE przedmioty. Dokładnie tak samo zwyczajne jak szczotka do kibla, szklanka, pędzel do malowania czy fotel. Czy cokolwiek innego. Wyjątkowość przedmiotów leży nie w nich samych, tylko w personalnych ustaleniach, podejściu, wierzeniach ich użytkownika.

Jeśli ktoś (włącznie ze mną – ściślej, w tych starszych, wymagających wielkich poprawek, postach) dał ci do zrozumienia, że jest inaczej, najzdrowiej będzie, jeśli po prostu to zignorujesz, wywalisz te bzdury z pamięci (tak, bzdury. Nazywajmy rzeczy po imieniu, czemu by nie).

Talie dywinacyjne to zwyczajny, najzwyczajniejszy w świecie przedmiot. A jak niezwyczajny, jak "magiczny", jak "święty", etc., etc. będzie dla ciebie, to kwestia zależna wyłącznie od ciebie – ściślej, od zawartości twojego umysłu (twojej wiedzy, przekonań odnośnie tematu (uświadomionych oraz nieuświadomionych), twojego podejścia, twojej woli) – i będąca jedynie twoim przekonaniem, czymś tkwiącym w twoim umyśle, a nie żadną Prawdą. Co w głowie (umyśle), to w życiu —> co w głowie (umyśle), to w używaniu kart/pracy z kartami.

Sama z siebie, talia kart to tylko talia kart. Nic więcej. To, jaka dana talia kart jest dla kogo (prosta w użyciu czy nie, czytelna czy nie, akuratna czy nie, "miła" czy "niemiła" (oczywiście talia kart to zwyczajny przedmiot, więc żadnej osobowości nie ma. Co powinno być jasne, no ale w razie gdyby dla kogoś jednak nie było...), pasująca do takich i takich rozkładów, etc.), to kwestia zawartości umysłu tej osoby.

I wszelkie treści mentalne typu: "ta talia jest świętym, potężnym przedmiotem", czy "talia kart wymaga szacunku, specjalnego woreczka i obrusa, etc.", to tylko przekonania, i jakkolwiek są kompletnymi bzdurami, to jeśli stanowią treści składające się na zawartość czyjegoś umysłu, no to umysł takiego kogoś może właśnie na podstawie owych treści działać, i kreować takiemu komuś doświadczenia, odbiór na podstawie owych – w istocie kompletnie błędnych – przekonań właśnie.

Owe doświadczenia, odbiór będą, jednakże, jedynie, mówiąc krotko, iluzją umysłu takiej osoby, powstałą na nabytych w trakcie życia treściach odnośnie tematu. A nie Prawdą.

Tak więc... żeby było jasne... talie dywinacyjne (np. talie tarota) to zupełnie, całkowicie, totalnie, itd. zwyczajne przedmioty.

W wielu tekstach (artykułach w necie, książkach na temat) czy na filmikach (na YT), etc. można się natknąć na mniejsze lub większe bzdury w stylu: "karty trzeba traktować z szacunkiem, to wtedy będą nam lepiej służyły". "Wszyscy" to powtarzają, mimo że jest to bzdurą jakich niemało (niestety).

A że "wszyscy" to powtarzają i w to wierzą, no to – jako że co w głowie, to w życiu – takie właśnie doświadczenia mają, owe ich, w istocie niewłaściwe, przekonania potwierdzają im się same przez się TYLKO DLATEGO, że te osoby tak właśnie wierzą, taką mają wiedzę. Doświadczenia, jednakże, Prawdy pokazywać nie muszą – a w tematach typu magia, dywinacja, parapsychologia tym bardziej, jako że w tych tematach wszystko kręci się wokół umysłu osoby (a nie wokół "magicznych" przedmiotów, specjalnych słów czy działań). No a umysł to można mieć pełen głupot – i wtedy doświadczenia w tych sprawach na owych głupotach powstaną, nawet mimo że nie są Prawdą tylko bzdurami, fałszem, mitami.

Także chcę to zaznaczyć, żeby było jasne, że z kartami (np. tarota) można robić literalnie, dowolnie COKOLWIEK – używać ich do jakichkolwiek działań, szanować je lub zupełnie nie, pluć na nie, kichać na nie, wysmarkać się w nie, rozlać na nie wino/piwo/soczek, etc. – i nic się nie stanie, bo to ZWYCZAJNE PRZEDMIOTY. A nie jakieś żywe istoty czy magiczne przedmioty czy jakieś świętości, które wymagają szacunku.

Co najwyżej, nam się może WYDAWAĆ, że tak jest – np. bo naczytaliśmy się takich głupot, albo naoglądaliśmy się filmów, seriali, naczytaliśmy się książek, nagraliśmy się w gry, etc., gdzie przedmioty przedstawiane są jako "potężne i magiczne", a ludzie jako co najwyżej ich mniej lub bardziej godni dzierżyciele; no i potem przez pryzmat owych informacji postrzegamy, działamy.
      [Cóż, co w życiu, to w głowie, a potem co w głowie, to w życiu. Działamy (m.in. postrzegamy) na podstawie tego, co w umyśle mamy – a w umyśle nam się treści biorą z życia.]
      Ale to, że coś się wydaje, nie znaczy, jak powinno być jasne, że to Faktycznie Jest Prawda. Zupełnie nie.

Wszystko jest nieoczywiste, zanim stanie się oczywiste; z przysłowiowej dupy człowiek wiedzy o świecie nie bierze. Tak więc mam nadzieję, że teraz już będzie to jasne dla wszystkich, dla których do tej pory jasne nie było.

.
.
.


Także to by było na tyle... Mam nadzieję, że każda osoba rozpoczynająca swoją przygodę z tarotem, która tu trafi, dokona najbardziej odpowiedniego dla niej wyboru (a jeśli nawet nie, to spox, błądzenie to normalka. Zresztą, kwestią życia i śmierci wybór talii tarota przecież nie jest, nie? (no, może u kogoś tam akurat się tak zdarzy, że jest, kto wie)).

.
.
.

W razie wątpliwości, pytań, niejasności, niepewności, etc. 
– jakichkolwiek, choćby i najmniejszych, najśmieszniejszych, najbardziej błahych – 

ŚMIAŁO piszcie. 

Tu poniżej, w komentarzach, bądź innymi drogami kontaktu.

20 komentarzy:

  1. Świetne zestawienie tyyylu talii! Dobra robota z tym postem. :) Największą moją uwagę przykuwało Koło Fortuny w różnych wersjach. Co do wyboru talii wzorowanej na RWS to od razu to odrzuciłem, kiedy kupowałem (choć i tak moim pierwszym Tarotem był Illuminati, no ale kupiłem go z różnych względów, a nie z bazowania na RWS.)

    Myślę, że po prostu kolejne klony to trochę nudny sposób, dlatego lubię talie bardziej odbiegające od tego, choć nawiązujące do podstaw Tarota. Na przykład takie Ceccoli Tarot - jest znacznie inna i od razu przykuła moją uwagę. :) Lubię też Silver Witchcraft, bo nie jest taka ściśle trzymająca się RWS, choć jemu bliska.

    Zapewne moja niechęć do RWS wzięła się z tych wszystkich "konserwatywnych" w dziedzinie Tarota ludzi, którzy uważają tradycyjny system za jedyny właściwy - więc ja automatycznie skierowałem się do alternatywnych talii oraz w ogóle innych talii typu oracle. :) Ale po jakimś czasie podstawowy RWS też mi się trochę spodobał - jeśli miałbym jakiś wybrać, pewnie byłby to Radiant Rider - Waite. :)

    Pozdrawiam,
    LM

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Klony Rider-Waite'a też nie są przeze mnie jakoś szczególnie uwielbiane czy- tym bardziej- brane pod uwagę jeśli chodzi o wybór talii. Niemniej jednak mam ich... chyba całkiem sporo. I wiele z nich naprawdę uwielbiam. Choć i talie bardzo nieklasyczne również mnie pociągają. Ja to w sumie ani w tą, ani w tą- jestem tak pomiędzy, jeśli chodzi o sympatię/lubienie talii-klonów Rider-Waite'a i tych bardziej odlotowych talii. Te pierwsze są fajnym "odświeżeniem klasyki", te drugie natomiast bardzo poszerzają horyzonty i dlatego właśnie cenię sobie zarówno pierwsze, jak i drugie. :)
      Np. taki Steampunk Tarot- uwielbiam go, m.in. za jego klimat, a jest przecież całkiem wiernym klonem Rider-Waite'a (choć takim z naprawdę mocnym charakterem). Albo DruidCraft Tarot- również urzekł mnie klimat tej talii, a poza tym świat przedstawiony na jej kartach jest mi w pewien sposób bardzo bliski. Obydwie talie są dość Rider-Waite'owskie (choć to zdecydowanie co innego, niż np. Hanson-Roberts Tarot), ale są mi bardzo bliskie.

      Natomiast na początku drogi zawsze najłatwiej jest zapoznać się z tą klasyką, choć wiele jest osób, które zaczynały np. od Tarota Thota i bardzo dobrze sobie poradziły- i nadal radzą.

      Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  2. Świetny post! Bardzo ciekawe i klarowne zestawienie :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i również pozdrawiam serdecznie. :)

      Usuń
  3. Napracowałaś się K! A gdzie Marsyl??? Żartuję hahaha Świetne zestawienie. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. ;)
      Teraz, po tym filmie, napisałabym oddzielny post na temat Tarota Marsylskiego, bo wbrew pozorom jest świetny na początek. Ale w sumie... zaraz by była "wywrotka światopoglądowa" w zakresie tarota. ;)

      Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  4. Dziękuję z całego serca za tak obszerny post! ♥ Zamieściłaś tutaj chyba wszystkie moje ukochane talie, Crystal Visions, Llewellyn Classic, Witches, Pagan Cats... coś wspaniałego!
    Pozdrawiam ślicznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa i również pozdrawiam. :)

      Usuń
  5. Świetne zestawienie :)
    Pytanie z kategorii banalnych: czy Golden Universal Tarot to po prostu wersja Universal Tarot, tylko ze złoceniami i zmodyfikowaną grafiką, dotyczącą np. wzbogacenia tła? Pomyślałam, że wrócę do podstaw po długiej przerwie, w związku z czym chcę się zaopatrzyć w coś bardziej "kanonicznego" od posiadanych talii. Waham się pomiędzy Lo Scarabeo Tarot (kusi mnie z uwagi na połączenie różnych tradycji) a właśnie Golden Universal Tarot. Zwykły Rider-White mnie odstręcza, część talii opartych na wyraźnie komputerowej grafice też (i dlatego odrzuciłam po przejrzeniu kart np. Pictorial Key Tarot). Mam Aquarian Tarot (kupiony przed laty i kiedyś dość intensywnie używany), ale choć doceniam warstwę graficzną, to szukam teraz czegoś innego. A wczoraj przyniosłam do tomu Ghost Tarot, ale chyba nie chcę sobie przypominać (względnie uczyć) na nim znaczeń poszczególnych kart ;)
    To co - doradzałabyś raczej Lo Scarabeo Tarot czy Golden Universal Tarot?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, myślę, że Golden Universal Tarot byłby lepszy- skoro chcesz wrócić do podstaw, a w końcu jest on bardziej klasyczny od LoScarabeo Tarot. Zawsze będziesz miała dzięki temu fajne wydanie klasyki. ;)
      LoScarabeo Tarot też jest świetny, szczególnie jeśli lubisz Tarot Thotha albo chcesz się z nim zaprzyjaźnić czy zacząć przestawiać z Tarota Rider-Waite'a na Tarot Thotha.
      Jednak ja bym raczej polecała wybrać Golden Universal Tarot- ewentualnie Universal Tarot (myślę nawet, że byłby lepszy, wygodniejszy, praktyczniejszy- ponieważ rzeczywiście jedyna różnica jest taka, że ten Golden to po prostu taka pozłacana wersja Universal Tarot, no a owe złocenia mogą się z czasem pościerać i już tak ładnie może to nie wyglądać. Zależy też, czy lubisz takie dekoracje na kartach).

      Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  6. Tarot Thotha mam dość długo i doceniam pod wieloma względami (jest przepiękny IMHO), ale pracować z nim się obawiałam, gubiłam się w symbolice. Musiałabym go najpierw zdecydowanie oswoić ;)
    Lubię dekoracje, lubię :) Do części talii podchodzę czysto kolekcjonersko - dlatego np. kupiłam ostatnio Golden Botticelli Tarot. W przyszłości mam ochotę sprawić sobie też Gilded Tarot, bo nie mam jeszcze żadnej talii Ciro Marchettiego, bardzo podoba mi się też Boski Tarot.
    No dobrze, sprawdzę finanse i kupię pewnie Golden Universal Tarot, a w niezbyt dalekiej przyszłości (pod kątem oswajania tarota pana Crowleya) nabędę Lo Scarabeo Tarot - grafika jest dość przyjazna. Hmm, powinnam policzyć, który to będzie z kolei... A może lepiej nie ;) BTW ile masz talii tarota? Coś mi się zdaje, że sporo :)
    Dziękuję za radę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze Ci się zdaje. ;) Ale nie są to wszystkie talie z tej listy. ;)
      Ja niemal od początku swojej przygody z kartami każdą nowo zakupioną talię "dokumentuję" (wpisuję na listę), więc na szczęście nie musiałabym liczyć tych wszystkich talii- a ile ich mam? Dokładnie nie pamiętam, ale nieco ponad 200. Samego tarota. :P A nie jestem typem kolekcjonerki- tzn. kupuję talie po to, aby ich używać. A że niektóre dużo czasu spędzają spokojnie leżąc sobie w mojej szafie, to już inna sprawa. ;)
      Cieszę się, że mogłam pomóc i pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  7. Ponad 200?? Fiu, fiu, jestem pod wrażeniem, gratuluję zbiorku :))) Można spytać, jak długo je zbierałaś? U mnie przygoda z tarotem trwa w sumie już trochę, ale mam długą przerwę - lata temu odstawiłam tarota całkowicie, bo uznałam, że muszę jeszcze do niego dorosnąć (a byłam już wtedy zdecydowanie pełnoletnia, żeby było jasne), korzystałam tylko z run (swoich własnych, wykonanych osobiście - dopiero teraz kupiłam jakieś karty runiczne).
    Z tego wszystkiego policzyłam swoje talie - dwadzieścia cztery, ale siedem ostatnich (Ghost Tarot, Golden Botticelli Tarot, Dark Fairytale Tarot, Maroon Tarot, China Tarot, Tarot of Angels i Sacred Sites Tarot) jeszcze siedzi w folii i nabiera mocy ;) tzn. dopiero je kupiłam i nie miałam dość czasu, żeby je sobie na spokojnie przejrzeć.
    Przy okazji odgrzebałam za to Haindl Tarot i The Archeon Tarot - dwie talie, które kiedyś mnie zafascynowały. Piękne są :) Pewnie też je masz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. :) Zbierałam je przez... no, w grudniu będą 4 lata. Takie trochę szaleństwo. ;) Ale w końcu każdy ma swoją drogę.
      24 to też piękny zbiór- ach, ja pamiętam, jak jeszcze miałam te 20 talii tarota... no i co najmniej kilkanaście rozmaitych innych talii (runy, karty anielskie, parę talii-wyroczni...).
      Co do Haindl Tarot i Archeon Tarot- tak, mam je. I bardzo lubię. Haindl Tarot był jedną z tych pierwszych 20-stu talii i przez te parę lat nabrałam do niego ogromnego sentymentu, poza tym to bardzo interesująca talia. Choć nie powiem, łatwo mi z nią nie było, mimo wszystko. ;) Archeon Tarot natomiast mam od dość niedawna i mogę stwierdzić, że jest świetny, bardzo fajnie się z nim pracuje na takim głębszym intuicyjnym poziomie- czyli to, co ja uwielbiam. Byłby pewnie trudniejszy dla takich bardziej schematycznych "czytaczy"... Na szczęście ja się do nich nie zaliczam, więc bardzo szybko złapałam z nim połączenie. Jest trochę podobny do Haindl Tarot pod kątem sposobu przedstawienia kart, ale to jednak zupełnie inna jakość czytania.

      Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  8. Przeczytałam, dzięki za ten post :) Czy Twoim zdaniem ma znaczenie to GDZIE kupujemy karty tarota? Po prostu myślę o Allegro. Czy warto szukać gdzieś indziej? Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem- tak generalnie- nie ma to znaczenia, aczkolwiek jeśli ma dla Ciebie, to zrób tak, jak czujesz, uważasz, że będzie najlepiej.
      Poza tym jeśli chcesz kupić używaną talię i nie ma dla Ciebie znaczenia, że nie jest zupełnie nowa- nie ma problemu. Jeśli natomiast pracowanie z używaną talią do Ciebie nie przemawia, wtedy nie polecam na siłę kupować używanej. W gruncie rzeczy to, czy używana talia będzie miała na nas jakiś negatywny wpływ, zależy w dużej mierze od naszego podejścia do tej kwestii, dlatego przy podejmowaniu decyzji o zakupie używanej talii powinniśmy przede wszystkim kierować się sercem (no, chyba że dołączają się do tego dość mocno sprawy finansowe, wtedy, wiadomo, nie mamy na to zbyt dużego wpływu- jednak w takim przypadku jeśli czujemy, że pracowanie z używaną talią nie jest dla nas, lepiej się nie zmuszać i nie próbować na siłę przełamać).

      Zawsze będę powtarzać, że podstawą w pracy z kartami (i nie tylko zresztą) jest słuchanie siebie i podejmowanie decyzji zgodnie z własnymi przeczuciami, odczuciami.

      Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  9. Witam,
    Bardzo dziękuję, za ten artykuł! Ostatnio zaczęłam interesować się ezoteryką, zwłaszcza kartami tarota. Zgłębiam wiedzę na ten temat, jednak jeszcze nie posiadam swoich kart. W swoim wpisie polecasz wybrać klasyczną talię Ridera Waite’a i chyba faktycznie się na nią zdecyduję, bo rzeczywiście jest piękna. Jeszcze nie wiem czy poradzę sobie z rozkładem kart tarota na jutro, ale chcę ćwiczyć i uczyć się interpretacji. Powiem szczerze, że wcale nie ławto jest znaleźć taką talię, która "przemawia do Ciebie". Ja szukam już jakiś czas i wydaje mi się, że trzeba kart dotknąć, dlatego kupowanie przez internet, moim zdaniem, odpada.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam. :)

      Rider-Waite Tarot poleca się początkującym przeważnie jako taki punkt wyjścia, bo jeśli ktoś chce się tarota uczyć, korzystać z opracowań w necie czy książkach, ta talia jest łatwa, ponieważ większość opracowań właśnie do Rider-Waite'a się odnosi. Ot taka klasyka, tak się przyjęło. Aczkolwiek to oczywiście nie znaczy, że nie można zaczynać z inną talią- bo można, tylko że im mniej, jak to się mówi, "klasyczna" (czyli im mniej podobna do Rider-Waite Tarot), tym mniej łatwo może osobie początkującej iść ogarnianie się z tarotem. Rider-Waite Tarot jest po prostu... bezpieczny pod tym względem- łatwy, znany, przystępny, bo większość współcześnie tworzonych talii tarota się na nim opiera (mniej lub bardziej).

      Rozkładanie, używanie kart, wróżenie, itd. to żadna wielka filozofia- chociaż, wydaje mi się, ludzie mają tendencję tak do sprawy podchodzić. Niemądrze- sami sobie przez takie podejście utrudniamy życie. Nie ma sensu robić z rozkładania kart jakiejś wielkiej rzeczy- podejście swobodne, na zdrowym luzie, bez przymuszania się do rozkładania, i będzie fajnie.
      A co do interpretowania kart: co prawda są te różne opracowania z przykładowymi znaczeniami, itd., ale ja zawsze polecam stare, dobre poleganie na sobie, tzn. zamiast zastanawiać się "to co ta karta znaczy?", po prostu patrz na to, co na karcie masz, i zastanów się, co to, co na niej widzisz, znaczy dla Ciebie. Innymi słowy: czytaj po swojemu, intuicyjnie. Oczywiście summa summarum działanie wg siebie, podążanie za tym, co najbardziej nam odpowiada jest, jednak, najlepsze (może nie najłatwiejsze i może nie prowadzi nas prościutko do celu; ale czasem okazuje się, że owe "prościutko do celu" nie dałoby nam doświadczyć ciekawych i wartościowych rzeczy, które za to pozwoli nam doświadczyć iście nie-prościutko do celu. Warto się po prostu otworzyć na siebie w działaniu i nie myśleć za wiele, jakby każdy krok był kwestią życia i śmierci).

      Niełatwo jest znaleźć talię, która do nas przemawia? Hmm, powiedziałabym raczej, że to zależy od osoby. U mnie to się samo zrobiło, można powiedzieć. Ale pewnie jeżeli ktoś obiera sobie za nowe hobby karciarstwo i zaczyna szukać fajnej dla niego talii, a nie bardzo wie, czego tak właściwie powinien szukać, czego chce, itd., to sprawa może się okazać (nie)małym wyzwaniem. Dobrze wobec tego, że mamy w tych czasach możliwość przyjrzenia się rozmaitym taliom przez internet.
      Jeśli idzie o kupowanie, to, znowu, kwestia indywidualna- jedni lubią podotykać, poprzyglądać się z bliska, a innym wystarczy rzut okiem na produkt i już wiedzą, czy go chcą czy nie. W moim przypadku kupowanie przez internet to standard, ale jeśli Ty wolisz bardziej doręczną formę zakupów, to idź za tym. Idź za tym, co czujesz, co Ci pasuje, odpowiada, co dobrze z Tobą gra. Nie ma sensu się spieszyć, szczególnie jeśli nie jesteś pewna co do swojego wyboru (nie żeby to była jakaś wielkiego kalibru sprawa).

      Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  10. Widziałam, ze dostępny jest jedynie Tarot Snów Ciro Marchetti, też bardzo mi się podoba. Czy opracowanie dołączone do kart jest wystarczająco dokładne i czytelne do nauki?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem Ci, że książki/książeczki do talii to ja rzadko kiedy czytam... chociaż tę do Tarota Snów kiedyś, dawno temu, sobie przejrzałam. Nie bardzo pamiętam, szczerze mówiąc, na ile jest ona dokładna i dobra do nauki, aczkolwiek wydaje mi się, że jest dostatecznie porządna. Dość treściwa, o ile pamiętam, więc wykładów tam nie ma, ale żeby załapać generalny sens znaczeń poszczególnych kart- wystarczająca.

      Natomiast jeśli chcesz się klasycznych znaczeń kart tarota uczyć, tak na porządnie, "po studencku", dokładnie, no to książki traktujące ogólnie o tarocie się przydadzą. Aczkolwiek- jeślibyś miała opory przed kupowaniem- w internecie jest masa informacji również. Nawet na polskojęzycznych stronach.

      Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń

Masz ochotę podzielić się słowem? Zapraszam! :)