sobota, 2 maja 2015

Vintage Wisdom Oracle- recenzja



Vintage Wisdom Oracle to dla mnie niezwykle fascynująca talia. Nie tyle chodzi o same karty, co o ich sposób oddziaływania na mnie. Pamiętam, że gdy pierwszy raz ją zobaczyłam, pomyślałam sobie: "no, no, bardzo ładna talia. Ale to raczej nie dla mnie". Zadziwiła mnie jednak jej popularność- widziałam ją niemal wszędzie. Ludzie nagrywali o niej filmiki, pisali, wyciągali dniówki... Zastanawiałam się, co w tej talii takiego jest, że w tak krótkim czasie stała się tak popularna. W sumie nie czekałam długo na odpowiedź. A owa odpowiedź przyszła w postaci... zauroczenia tą talią. Przy czym było to dość specyficzne zauroczenie, tzn. gdy oglądałam filmik z pokazem kart, "uderzyło" mnie, że ta talia jest taka wiosenna, pełna takiej lekkiej, jasnej, przyjemnej energii... Coś jak powiew majowego wiatru przynoszącego słodką woń kwiatów... Takie były moje odczucia odnośnie tej talii. Bardzo sielankowa, lekka, "luzacka", wiosenna energia. No po prostu sama przyjemność. Tak ta talia na mnie działa: emanuje spokojną energią wprawiającą w taki błogi stan zachwytu nad pięknem świata. Trochę jak z DruidCraft Tarot.
Poza tym ujęła mnie szata graficzna- jakoś tak po prostu mi się podoba. Ma się wrażenie pracy z talią elegancką, a jednocześnie naturalną. Gdybym miała określić tę talię jednym słowem, powiedziałabym, że jest wysmakowana. Zarówno pod kątem grafiki, jak i pod kątem energii. I to mi się bardzo podoba. Ta harmonia, nie ma przesady, nie ma przegięcia z czymkolwiek. Nie ma nadmiernej sztywności, nie ma też bałaganu, chaosu- po prostu harmonia. Nawet fakt, że to bardzo kobieca talia (zdecydowanie dominują postacie kobiet) nie razi mnie. W tej talii nie ma zbyt dużo szczegółów, nie ma ich też za mało; kolory nie są ani za mocne, ani za słabe; nie ma ani zbyt wiele fantazji, ani zbyt wiele rutyny; nie ma tego "odlotu" od rzeczywistości, nie ma też zbytniej przyziemności; nie ma cukierkowatości- jest po prostu światło, pozytywna jasna energia- ale jest też ten mrok. Wszystko jest takie zbalansowane...
Nawet teraz, gdy piszę o tej talii, gdy myślę o niej, wpadam w ten błogi stan... Choć tak w sumie mam ze wszystkimi taliami- wystarczy, że o nich pomyślę, już "dzielą się" ze mną swoją energią. Wy też tak macie?

Powracając do samej talii... Jej autorką jest Victoria Moseley. Stworzyła ona piękne kolaże, które zdobią karty tej niezwykłej talii. Przy pracy posłużyła się m.in. starymi pocztówkami. Muszę przyznać: efekt jest naprawdę fantastyczny. Nie wiem dokładnie, czemu, ale jakoś bardzo mi się podoba ten styl, to malarstwo.
Do talii dołączona jest niewielka książeczka. Znajdziemy w niej opis historii powstania talii- czyli wprowadzenie- kilka rozkładów, a także, oczywiście, opisy kart. Nie są one jakieś szczególnie długie, ale są bardzo interesujące i zwięzłe. Autorka omawia symbolikę w obrazach, która- jak się okazuje- jest bardzo bogata. Każdy szczegół, każdy element w tej talii ma znaczenie.
Talia została wydana przez wydawnictwo U.S. Games Systems, karty są więc dość śliskie (co akurat uwielbiam). Papier wydaje się być dość dobry, wymiary kart są całkiem spore: 9,5 x 14cm. Solidne pudełko prezentuje się równie ładnie, jak same karty oraz książeczka. Akurat tym razem- znowu: nie wiem, czemu- jestem pod całkiem dużym wrażeniem całego wydania. Także zdecydowanie plusik dla U.S. Games Systems. ;)

Praca z talią jest samą przyjemnością. Jest to talia bardzo intuicyjna, gdzie trzeba trochę pobudzić swoją wyobraźnię i pozwolić sobie na przepływ informacji między nami, a kartami. Jest prosta "w obsłudze". Świetnie nadaje się m.in. do określania panującej aury na dany czas (czyli np. tzw. dniówki) i w sumie do wszelkiego rodzaju pytań.

Nie będzie nowością, jeśli napiszę, że nie ma w tej talii karty, która mi się nie podoba. ;) Jednak wśród moich ulubionych znajdują się następujące (z czego pierwsza jest moją ulubioną):


Poniżej kilka innych kart.


Oraz koszulka, która może nie jest jedną z moich ulubionych, niemniej jednak bardzo mi się podoba.


Także jako podsumowanie mojej recenzji napiszę po prostu: wspaniała talia. :D Jestem nią oczarowana, mam ochotę siedzieć z nią, przeglądać, po prostu cieszyć się faktem posiadania jej. Wg mnie ma w sobie ogromny magnetyzm. Tym, którzy lubią takie klimaty, Vintage Wisdom Oracle z pewnością się spodoba. I ja mogę ją szczerze polecić.

Całą talię można obejrzeć na TYM filmiku. 


POSTY, W KTÓRYCH PISAŁAM O TALII

2 komentarze:

  1. Ojej, chyba od dawna nie byłem na blogu, bo tu tyle nowych postów! :)

    O talii oczywiście słyszałem, ostatnio jest "na topie", no ale zasłużenie, bo naprawdę ładna. :) Prawdopodobnie najlepiej by się to dało odczuć już przy pracy z nią, ale wydaje się ona dość przyziemna, pasowała by właśnie na "daily draws" lub coś takiego. Również nie jestem zachwycony koszulką, ale za to niemal wszystkie karty bardzo mi się podobają. Kocham wszystko, co vintage, więc nie dziwi mnie to. :) Na razie jedną z moich ulubionych kart jest chyba "Healing" - nie wiem dlaczego, ale wydaje się taka pełna mądrości.

    W każdym razie - talia jest już na liście "Must have". :)

    Pozdrawiam,
    LM ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe, mam wenę, więc staram się z niej korzystać. ;)

      Co do talii, to zdecydowanie zrozumiała jest jej popularność. Co prawda każdy odbiera daną talię zupełnie inaczej, ale w przypadku tej myślę, że powód zachwytu u większości będzie taki sam lub bardzo podobny. Ona ma w sobie niezwykły czar... I rzeczywiście wydaje się być raczej przyziemna, ale- choć to oczywiście moja opinia- jest jednocześnie bardzo "duchowa". Po prostu- jest w niej ten balans. :)
      Kartę "Healing" jakoś tak, szczerze przyznam, nie do końca potrafię "załapać"... Kojarzy mi się przede wszystkim z apteką, zielarstwem, itp. Choć widać w niej głębię, ale ja jakoś tak do końca jej nie czaję... jeszcze.

      Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń

Masz ochotę podzielić się słowem? Zapraszam! :)