środa, 28 października 2015

Minął rok...

28.10 to dla mnie dzień szczególny. W tym właśnie dniu w roku 2014 założyłam tego bloga. A dziś przypada pierwsza jego rocznica. Niby nic takiego szczególnego, jednak dla mnie mój blog to naprawdę bardzo, bardzo wiele. Dokładnie rok temu pisanie i publikowanie co jakiś czas postów na rozmaite tematy (przeważnie) związane z ezoteryką stało się ogromną i nieodłączoną częścią mojego życia. By w pewien sposób uczcić minione dwanaście miesięcy mojego blogowania, postanowiłam napisać coś w rodzaju luźnych refleksji na ten temat. A jest parę spraw, które bardzo chciałabym poruszyć- i myślę, że ta rocznica jest idealną okazją, by to zrobić.

Każdy bloger ma własne powody, dla których pisze bloga. Oczywiście w większości chodzi głównie o możliwość dzielenia się swoją pasją, swoją wiedzą z innymi (przynajmniej tak się domyślam...).
Dla mnie mój blog naprawdę wiele znaczy, jest dla mnie bardzo ważny. Piszę go zarówno dla innych, jak i dla siebie samej. Dzielę się swoją wiedzą, swoją pasją, prezentuję rozmaite talie, opisuję, jak można pracować z kartami, przedstawiam swoją wiedzę na temat tej bardziej duchowej strony życia, na temat życia po życiu, duszy, Źródła, energii, itd. Karty oraz te duchowe tematy (ja to sobie nazywam "duszologia", choć nie bardzo "czuję" tę nazwę, ale lepszej nie udało mi się wymyślić) to takie główne obszary, na których się poruszam, jeśli chodzi o moje posty, jednak jest też parę postów na inne tematy (np. Feng Shui, wahadło radiestezyjne czy kamienie szlachetne). Staram się przedstawiać moją wiedzę z tych najbardziej mnie pasjonujących dziedzin, być może, by zainspirować innych, zapoznać ich z tym, pomóc... ale i mnie samej przynosi to korzyści, m.in. dlatego, że dzięki temu mam możliwość zebrania mojej wiedzy w fajnej i wygodnej formie. ;) I często nawet mnie samą moje posty inspirują (np. lubię czytać swoje recenzje czy podobne posty o kartach, gdy nie bardzo mam na nie wenę, a chcę ją sobie w szybki i łatwy sposób przywrócić. Albo gdy mam doła, generalnie niezbyt dobre samopoczucie, gdy brak mi wiary w siebie, itd., czytam sobie moje różne "mądrości" życiowe w postach takich jak np. ten, ten czy ten*).

Poza tym, pisanie bloga jest dla mnie bardzo pomocne w takim sensie, że często pisząc wydobywam z siebie w jakiś sposób wiedzę, o którą nawet bym siebie nie podejrzewała (pisałam o tym troszkę w tym poście)- tzn. zaczynam jakiś temat, jakiś wątek, mając w głowie na początku jedynie kilka zdań, a okazuje się, że napisałam cały długi post (no, nie zawsze może te moje posty są nie wiadomo jak długie, ale w porównaniu z tym, co miało być na początku...). Co więcej- gdy pisana na blogu, moja wiedza jest znacznie bardziej uporządkowana, niż gdy pisana tylko dla mnie, w moich własnej roboty "książkach", notatkach. Tam panuje straszny bałagan, czasami bardzo ciężko jest mi odnaleźć konkretne zapiski (mimo że staram się grupować je tematycznie- gorzej jednak, gdy te zapiski to takie bardziej wolne, niekategoryzujące się mądrości, cytaty, itp., na które to przeznaczyłam całą oddzielną "książkę"- i tam coś znaleźć to... ech, nie trzeba chyba tłumaczyć... ;P).

Dla mnie mój blog to... skarb. Tak, myślę, że to dobre słowo. Uwielbiam na nim pisać, uwielbiam później czytać swoje posty, uwielbiam czytać komentarze, wymieniać się wiedzą, dyskutować... To wszystko stało się nieodłączną częścią mojego życia- właśnie dnia 28.10.2014r. To był jeden z tych ważniejszych dni w moim życiu, to był dzień, w którym podjęłam decyzję, a więc dzień, w którym wpłynęłam na moją przyszłość, dzień, w którym stojąc na rozdrożu i mając przed sobą dwie ścieżki:
-założyć bloga
-nie założyć bloga
wybrałam tą pierwszą... Jak wyglądałoby moje życie, gdybym wybrała drugą ścieżkę...? Nie wiem. Wiem tylko, że decyzja o założeniu bloga była jedną z najbardziej znaczących w moim życiu. Być może na dzień dzisiejszy to się jeszcze tak nie objawiło, ale jestem pewna, wiem, że w przyszłości- może tej bliższej, a może tej dalszej- przekonam się, o co tak naprawdę chodzi- w tej nieco większej skali. Pisanie bloga zmieniło moje życie, i nie byłabym tu, gdzie jestem teraz, gdybym się na to nie zdecydowała- choć wiem, że tak naprawdę ledwie zdaję sobie sprawę z tego, jak znaczące jest w moim życiu, dla mnie pisanie bloga.

Dzięki pisaniu bloga, mogę się rozwijać pod wieloma względami, m.in. w aspekcie pisania. Kiedy patrzę na moje pierwsze posty... te początki, pierwsze kroki nowego rozdziału (w pewnym sensie)... kiedy jeszcze nie byłam tak do końca pewna siebie, pewna tego, co robię, itd... A teraz... Teraz to wygląda zupełnie inaczej- przynajmniej z mojej perspektywy. Mój nastrój w różnych dniach może być bardzo różny i gdy czytam swoje posty, mogę to bardzo łatwo zauważyć, poczuć. Nie wiem, czy Wy też...
Pisanie bloga- przelewanie myśli na "papier"- to piękna sprawa. Dla mnie jest to bardzo terapeutyczne, myślę, że głównie dlatego, że ja w ogóle lubię wyrażać swoje zdanie, dzielić się swoją wiedzą, pokazywać "jak można", jak ja pewne rzeczy robię, jakie mam do pewnych spraw podejście.** Być może jest to cecha wspólna wszystkich ludzi... W każdym razie dla mnie pisanie bloga to świetny sposób na wyrażanie siebie, dzielenie się swoją wiedzą. To bardzo wolny i wygodny sposób, co tym bardziej sobie cenię. Kiedy najdą mnie jakieś refleksje, kiedy chcę poruszyć jakiś wątek, wyrazić moje zdanie na jakiś temat (np. napotkany na jakimś forum, innym blogu czy jakiejś stronie)- piszę. Na moim blogu. I to jest piękne.

Raz wychodzi lepiej, raz gorzej... Nie zawsze wychodzi zgodnie z moimi oczekiwaniami. Np. te moje recenzje... Czasami jestem z nich- hehe ;) - dumna (w sumie rzadko), czasami jednak mam takie wrażenie- szczególnie gdy porównam te gorsze z tymi lepiej napisanymi- że są jakieś takie... słabe... jakby niedorobione... Wiele zależy od mojego nastroju, od ogólnej aury dnia, w którym piszę, ale generalnie- tak sobie myślę- jest to kwestia dochodzenia do Tego poziomu- tego, można powiedzieć, idealnego w mojej opinii. Czasami mam też takie wrażenie, że to, co napisałam o danej talii jest mało konkretne... ale gdy się tak zastanowię, dochodzę do wniosku, że w sumie nic więcej do napisania o niej nie mam (jedynie mogłabym może napisać to jakoś inaczej- ładniej, płynniej, bardziej spójnie, itd). Moje doświadczenie z daną talią w czasie, gdy ją recenzowałam, było takie a nie inne i na napisanie takiej a nie innej ilości konkretnego tekstu mi pozwalało (zresztą ja nie stawiam na ilość, ale na jakość, więc może i to jest powodem, dla którego moje recenzje- i inne posty zresztą też- wydają mi się czasem być takie niedorobione). No właśnie- doświadczenie. Ono- jak wiadomo- może się zmieniać (może- nie musi). I w moim przypadku czasami zmienia się bardzo mocno- jeśli chodzi o pracę z konkretnymi taliami.
M.in. dlatego bardzo się cieszę, że postanowiłam pisać co jakiś czas posty o moich ulubionych, najczęściej używanych w danym okresie taliach- ponieważ dzięki temu mam możliwość niejako uzupełnić moje recenzje (a czasami nawet napisać coś w rodzaju poprawkowej recenzji- jak np. w przypadku Sacred Rebels Oracle***). Oczywiście nie każdy, kto czyta mojego bloga, jest tego świadomy... Tak się zastanawiam, czy może nie pododawać w recenzjach odnośników do postów, w których pisałam o danej talii... Na obecnym etapie byłby to raczej żaden problem, ale za kilka lat- kto wie, ile będzie tych recenzji... i tych wpisów... <westchnięcie>

Miniony rok był dla mnie naprawdę niezwykły. I choć mam czasami wrażenie, że mówię tak za każdym razem, kiedy mija kolejne dwanaście miesięcy, to jednak tym razem mogę chyba stwierdzić, że ten rok rzeczywiście był wyjątkowy. Bardzo wiele się w moim życiu działo, na wielu poziomach zaszły ciekawe zmiany, za które (w większości) jestem wdzięczna, głównie dlatego, że dzięki nim moje codzienne życie stało się po prostu lepsze. Bez wątpienia jedną z największych zmian było właśnie założenie bloga. I nie chodzi tu jedynie o to, że zaczęłam pisać i publikować posty na czymś w rodzaju własnej strony; dzięki pisaniu bloga bardzo wiele zmieniło się we mnie samej. I to jest... piękne.

Chciałabym jeszcze- w ramach ładnego zakończenia- przekazać Wam taką rzecz... Piszcie blogi. Jeśli czujecie na to wenę, ochotę, jeśli czujecie, że chcielibyście prowadzić bloga- zacznijcie. Ja zaczęłam- ten rok temu- i absolutnie tego nie żałuję (a byłam bardzo niepewna).



*Takie inspiracje się bardzo przydają i są niesamowicie pomocne, ponieważ w tych trudniejszych chwilach co z tego, że "wiemy", co z tego, że "zdajemy sobie z czegośtam sprawę"- dopiero np. przeczytanie czy wysłuchanie tego może być dla nas pomocne, inspirujące. I dlatego właśnie uwielbiam pisać tego typu posty, ponieważ zawieram w nich coś, co i mnie samej może się (nawet bardzo) przydać.
Czasami takie posty są inspirowane sytuacjami z mojego życia (np. ten post) i takie sytuacje traktuję jako ważną lekcję. A jeśli zainspirują mnie do napisania (inspirującego) posta- tym lepiej (bo nie tylko mogę podzielić się tym z innymi, ale i dla mnie samej jest to skuteczne przypomnienie). ;)

**Jednym z najmocniej to wyrażających postów jest z pewnością ten.

***Mam tu konkretnie na myśli to, co o niej napisałam w tym poście.

4 komentarze:

  1. Sto lat, sto lat! Ja zaglądam do ciebie wciąż :) Pozdrawiam! Jak wiesz bardzo lubię twojego bloga! Wiem, ile pracy idzie w takie wpisy! Trzymaj się i życzę blogowego roku następnego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! :)
      I pozdrawiam serdecznie. ;)

      Usuń
  2. Dołączam się do głośnego sto lat,sto lat! Mam nadzieję, że wkrótce zacznę się bardziej udzielać. Karolinko - masz niezwykły dar. Niezmiennie zachwycam się Twoimi wpisami. Czuć w nich pasję i to, że z całego serca chcesz się nią z nami dzielić. Cudny blog - po prostu:).

    Pozdrawiam serdecznie - Małgorzata





    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! :)
      Dawno Cię tu nie widziałam, stęskniłam się za wspólnymi rozmowami- zawsze uwielbiam wymieniać się poglądami. :)

      Pozdrawiam serdecznie. :)

      Usuń

Masz ochotę podzielić się słowem? Zapraszam! :)