niedziela, 17 stycznia 2016

31 Dni Tarota ("31 Days of Tarot" Challenge)

Śledzę od jakiegoś czasu kanał Ethony, która ostatnio utworzyła taką mini zabawę pt. "31 Days of Tarot Video Challenge" ("31 Dni Tarota- Wyzwanie Video").
W opisie pod TYM filmikiem Ethony podaje m.in. link do jej strony, na której przedstawione są wszystkie zagadnienia.
31 Days of Tarot Video Challenge

Zainspirowana tą zabawą postanowiłam zrobić coś podobnego na swoim blogu- z tym, że bardziej po swojemu, nieco inaczej- bo na wszystkie pytania odpowiem w tym jednym poście. ;)
Na niektóre z nich odpowiedzi można znaleźć we wcześniejszych moich postach- myślę więc, że rozwlekanie się w odpowiedzi na te pytania w tym miejscu nie ma większego sensu; po prostu w takich przypadkach podam link do postów, w których omawiam dane zagadnienie.

Challenge jest na cały styczeń, a jesteśmy już w połowie miesiąca... No cóż, zrobiłabym to pewnie wcześniej, gdybym miała więcej czasu. Ale, jak to mawiają, lepiej późno, niż wcale. ;)

No to zaczynamy...


1. Jakie było twoje pierwsze wprowadzenie do tarota/zapoznanie się z tarotem, które zrobiło na tobie wrażenie?
Oczywiście o tarocie co nieco (takie małe, maciupkie dosłownie co nieco) słyszałam już wcześniej, jednak dopiero 24.12.2011 (właściwie nie pamiętam, czy- jeśli chodzi o tarota- to był ten dzień, czy też 25, czy może 26... :P Pamiętam tylko, że 24.12.2011 zaczęłam swoją przygodę z kartomancją) stało się to- tarot zrobił na mnie wrażenie.
Jak piszę w linkniętym poniżej poście: Zaczynałam z talią Gilded Tarot (o tyle szczęśliwie, że to talia bardzo klasyczna), która przyciągnęła mnie przez ekran telewizora. Po prostu: oglądam sobie program ezoteryczny, nagle mój wzrok kieruje się na talię, której używa wróżka (jakbym po raz pierwszy zobaczyła karty... :P) i trafia mnie coś w rodzaju strzały amora: "jaka piękna talia, muszę ją mieć!". Tak więc siadam przed komputer, wpisuję w wyszukiwarkę "tarot" i oto jest... Mój Gilded Tarot... 
Post, w którym ten temat omówiłam

2. Jaka była twoja pierwsza talia tarota? Był to prezent czy też kupiłeś ją sobie sam? Czy ciągle ją masz?
Jak już przedstawiłam w poprzednim punkcie, moją pierwszą talią tarota był Gilded Tarot. Kupiłam go sobie sama i mam (i używam- choć bardzo rzadko) do tej pory. ;)
Post, w którym ten temat omówiłam


3. Jesteś kolekcjonerem talii, chomikiem czy "exclusive betty"? Jak używasz talii w swoich czytaniach? Wiele talii przy jednym czytaniu czy jedna talia przez cały czas? Czy wspomaga to twoją praktykę?
Mała uwaga: co oznacza słowo "betty", można się dowiedzieć stąd (a jeśli ktoś nie zna angielskiego, to sobie ten pierwszy opis może wkleić w tłumacza i problem z głowy ;) ).

Na pewno nie jestem kolekcjonerką- kolekcjonerzy w końcu zbierają tylko po to, by mieć, a ja zbieram talie po to, by ich używać. ;) Hoarder ("chomik")- czy jest różnica pomiędzy nim a kolekcjonerem...? Bo, tak szczerze, to nie jestem pewna... Hmm, w każdym razie nie jestem również chomikiem ;)- choć wiele talii siedzi u mnie długo nieużywanych, jednak prędzej czy później każda z nich znajduje się w użyciu. Exclusive betty też zdecydowanie nie jestem. ;P Myślę, że można by mnie określić jako wolnego ptaka, który lubi mieć wiele, ale tego, co ma, używa tak, jak mu się podoba. No bo cóż, lubię mieć wiele talii (a o tym, czemu, chyba też już kiedyś pisałam). No wiecie, ja po prostu uwielbiam różnorodność, nie przepadam za rutyną jeśli chodzi o pracę z kartami (wręcz jej nienawidzę) i m.in. dlatego uwielbiam mieć wiele talii (talia na każdą okazję, na każdy nastrój, na każdą porę dnia, na każdy dzień roku nawet... ;) A poza tym uwielbiam rozmaitość- różne motywy różne style artystyczne, różne energie, itd.).

Jak używam talii w swoich czytaniach i czy używam wiele na raz czy też tylko jednej przez cały czas- oczywiście używam wielu na raz. Po prostu lubię. Czasem na to samo pytanie wyciągam po jednej karcie z- powiedzmy- trzech różnych talii i dzięki temu mam szerszy obraz; a w taki właśnie sposób pracować z kartami po prostu lubię, więc zasady zarządzające systemem pracy z kartami (które, tak właściwie, każdy sobie w większości ustala sam) działają w taki sposób, by umożliwić mi uzyskiwanie jak najlepszych efektów (bo ten świat tak fajnie działa...). ;)
Jednej talii przez cały czas nie potrafiłabym używać- boby było za nudno. Choć sporadycznie zdarza się tak, że mam ochotę pracować przez jakiś czas ciągle tylko z jedną i tą samą talią (taką sytuację miałam ok. rok temu z Wild Unknown Tarot). Ale to rzadko. Bardzo rzadko.
Odnośnie tego, jak używam talii w swoich czytaniach- dość w sumie szeroki temat i napisałam na niego już w kilku postach.

4. Gdybyś miał wybrać, jaka byłaby twoja ulubiona talia tarota? Trzy do wyboru dla tych, którzy mają problem z uzależnieniem od talii tarota.
Szczerze mówiąc, chyba łatwiej by mi było wybrać tylko jedną ulubioną- bo gdybym miała wybrać trzy, to by się zaczęło: "ej, skoro wybieram tą, to czemu tej nie wybrać? O, a jeśli już wybieram tą, to tamtą tym bardziej". :P No więc wskażę jedną, a jest nią (kto czyta mojego bloga, ten na pewno wie, hehe ;) ) oczywiście Tarot of Vampyres. :D


5. Jakie talie tarota chcesz poznać lepiej w roku 2016?
Uhuhu... Fajne pytanie. ;D
Z pewnością będą to talie, które dopiero znajdą się w mojej kolekcji- bo wiem, że z nimi będę chciała pracować jak najszybciej gdy tylko będę miała na to czas.
Poza tym: jakie talie chciałabym w roku 2016 poznać lepiej na dzień dzisiejszy... Ech, ciężko powiedzieć... Hmm, na pewno Lumina Tarot, Cosmos Tarot, 78 Tarot Nautical (bo są u mnie nowe), Tarot of Vampyres (no, jego to nigdy za wiele ;) ), Wild Unknown Tarot (mimo że mam go już ponad rok- po prostu czuję, że zbliża się kolejny poziom- dlatego), Mary-El Tarot (w sensie- przeczytać wreszcie guidebook do tej talii :P ), Raven's Prophecy Tarot (tu podobnie jak z Wild Unknown Tarot- znam tę talię całkiem dobrze, ale czuję, że zbliża się coś wielkiego), Druid Craft Tarot (ach, jego to w ogóle wiele osób wymienia w tym challengu... No i ja też chcę go poznać lepiej w roku 2016 ;) )...
Hmm, lista by się ciągnęła jeszcze długo...


6. Opowiedz mi o swoim pierwszym wykonanym dla kogoś czytaniu z kart tarota (które pamiętasz).
Więęęc... pierwszego mojego czytania z kart tarota nie pamiętam. :P A w każdym razie nie jestem pewna, czy to, o którym teraz myślę, było pierwszym. No ale jeśli było...- otóż wykonałam je dla mojej mamy (było to jakieś trzy lata temu), a dotyczyło ono... tak z grubsza tego, jak potoczy się pewna uroczystość rodzinna. Zaczęło się tak, że siedziałam sobie spokojnie przy kartach, gdy nagle do mojego pokoju weszła mama- zobaczyła, co robię (wtedy już o tym wiedziała- żeby nie było ;) ) i spytała czy bym jej nie powróżyła. Na to ja, że chętnie- no i zaczął się seans. ;) Talią, której wtedy użyłam, był Thoth Tarot; na czytanie składało się parę prostych rozkładów. O ile wiem, sprawdziło się wszystko. ;)

7. Jak długo czytasz tarota? Czy myślisz, że kiedykolwiek przestaniesz?
24.12.2015 (lub ewentualnie parę dni później- nie pamiętam, jak już wspomniałam) minęły cztery lata.
Czy czuję, że kiedykolwiek przestanę czytać karty tarota? Heheh... Nie. ;) To moja pasja, kocham to i nie wyobrażam sobie siebie niepracującej z kartami (czy to tarota czy jakimikolwiek innymi).

8. Jakie były trzy pierwsze rozkłady tarota, które poznałeś?
Ojojoj, nie pamiętam... :/
Wydaje mi się, że były to: rozkład na trzy karty, rozkład na jedną kartę i Krzyż Celtycki, ale tak szczerze... Nie no, naprawdę nie jestem w stanie stwierdzić na pewno (a w sumie jestem prawie pewna, że to nie były one, ponieważ tak nieprofesjonalnie, powiedziałabym, pracowałam z kartami nieco wcześniej, niż 24.12.2011 (głównie to były własnoręcznie wykonane karty runiczne oraz moje własnego pomysłu talie wyrocznie) i wobec tego na pewno wcześniej poznałam jakieś rozkłady- ale kompletnie nie pamiętam).

9. Którą kartę tarota wskazałbyś jako swoją ulubioną na dzień dzisiejszy (bo się to zmienia) i dlaczego? Powodem jest grafika, znaczenie karty, czy może i jedno i drugie?
Od dłuższego czasu jest to Siła. I nie tyle ze względu na jej znaczenie czy na sposób jej przedstawienia (a wiadomo- w każdej talii jest inny), tylko ze względu na to, że jest to moja karta urodzeniowa. Dlatego właśnie ma dla mnie ogromne znaczenie i dlatego jest moją ulubioną (a ulubione wizerunki Siły to te z Ostara Tarot oraz Tarot of the Sidhe).
Post o ważnych dla mnie kartach w talii tarota
Post o moich ulubionych wizerunkach karty Siły


10. Której karty nie chcesz widzieć w swoich rozkładach? Dlaczego?
Trudne pytanie. A to dlatego, że, tak właściwie, zależy to od sposobu przedstawienia danej karty w talii. No i generalnie ja czytam stricte intuicyjnie więc np. 5 mieczy czy 10 buław raz może być nieporównywalnie negatywna, a innym razem bardzo pozytywna. Poza tym to też zależy od pytania- czasami generalnie negatywna karta może być bardzo pozytywna dla nas. ;)
No ale gdybym już miała wskazać jedną kartę, to myślę, że byłaby to... 10 mieczy... Tak trochę z przymrużeniem oka, na luzie... Ona po prostu zwykle mówi, że trzeba coś odpuścić, z czymś się pożegnać i nie ma co trzymać się tego, bo to już i tak poniekąd należy do przeszłości... A trzymanie się tego tylko nas spowalnia. To bardzo... w pewnym sensie terapeutyczna karta, ale jednak jej terapię czasami naprawdę ciężko jest zrozumieć i zaakceptować. :/


11. Którą kartę wyciągałeś najczęściej w roku 2015? Jak uważasz- dlaczego właśnie tą?
Heh, nie pamiętam. :P Kompletnie, nic, zupełna pustka.

12. Jakiego rozkładu najczęściej, najchętniej używasz na dzień dzisiejszy?
Właściwie najczęściej przeze mnie używanym rozkładem jest rozkład jednej karty/rozkład na jedną kartę. Wiele osób wskazałoby tu rozkład na trzy karty, dla mnie jednak jest to rozkład jednej karty- bo najwygodniejszy, i tyle. ;)

13. Tworzysz lub modyfikujesz rozkłady?
Tak. I tworzę i modyfikuję.
Zresztą pisałam o tym TU.

14. Która karta cię dezorientuje, gdy się pojawia? Dlaczego, wg ciebie, tak jest?
Podobnie jak punkt 10- trudne pytanie. Bo to- znowu- zależy od talii. Nie ma, tak właściwie, w tarocie karty, która mnie w jakikolwiek sposób dezorientuje- po prostu wszystko zależy. Od przypadku, od talii.

15. Do czego zwykle używasz tarota (samorefleksja, wskazówki, porady, rekreacja/relaks, komunikacja z duchami/zmarłymi, komunikacja z bóstwami, inne)?
Pomijając komunikację ze zmarłymi (i nie dlatego, że mam jakieś uprzedzenia czy coś- najzwyczajniej w świecie nie jest mi to potrzebne)- do wszystkiego z wymienionych... i wielu więcej. Np. używam tarota (i w ogóle kart) jako inspiracji artystycznej. No ale o tym też już gdzieś na blogu pisałam...
Czym są dla mnie karty, jaką rolę pełnią w moim życiu
Jak pracuję z kartami- charakter mojej pracy
Kompendium pracy z kartami 

16. Jak duży nacisk kładziesz na książkowe znaczenia kart i jak duży nacisk kładziesz na "uczucia", które płyną do ciebie z kart poprzez ich grafikę/symbolikę/itd. (znane również jako czytanie intuicyjne)? Stosujesz obydwie metody, czy też jedną albo drugą?
No więc o tym pisałam już wielokrotnie na blogu- jestem (jak to lubię określać) intuicjonistką. Czytam czysto intuicyjnie.
Są, co prawda, malutkie wyjątki, gdzie lubię się wesprzeć (podkreślam: wesprzeć- nie wyręczyć) guidebookiem, jednak to tyczy się raczej talii-wyroczni, niż tarota (no chyba że chcę się dowiedzieć, co autor miał na myśli albo co znaczą poszczególne symbole na kartach- wtedy czytam; jednak jeśli idzie o interpretację kart- książek/książeczek/itp. nie używam).
Zawsze fajnie jest sobie poczytać takie guidebooki, jednak dla mnie najważniejsza jest moja własna relacja z talią, z kartami i dlatego stawiam na odnalezienie głębokiego połączenia z talią i odczyt czysto intuicyjny.

17. Czy kiedykolwiek używałeś Wielkich Arkan bez Małych Arkan lub na odwrót? Czy pracujesz z taliami zawierającymi jedynie Wielkie Arkana?
Używam czasami jedynie Wielkich Arkan (zresztą zaczęłam to robić bardzo wcześnie po rozpoczęciu swojej przygody z tarotem) i nie sprawia mi to żadnego problemu- właśnie dlatego, że interpretuję karty czysto intuicyjnie, po obrazach. Jednak obecnie robię to właściwie tylko i wyłącznie wtedy, gdy w danej talii Małe Arkana (najczęściej chodzi tylko od karty od 2 do 10) zostały przedstawione niescenkowo (określa się to też "po marsylsku" lub "w stylu marsylskim", itp.). W sumie po pewnych doświadczeniach (o których pisałam TU) nawet w przypadku takich talii używam całej talii, wraz z Małymi Arkanami (ponieważ nauczyłam się, jak można je fajnie interpretować, gdy są przedstawione niescenkowo).
Nie przypominam sobie jednak, bym kiedykolwiek pracowała na samych Małych Arkanach. Gdybym miała talię złożoną tylko z Małych Arkan (bo talii złożonych tylko z Wielkich Arkan mam kilka- i używam ich bezproblemowo), tobym z nią pracowała (oczywiście ;) ) i wtedy mogłabym powiedzieć, że pracuję na samych Małych Arkanach, jednak takiej sytuacji u mnie nie było. 
W każdym razie, dla mnie używanie tylko Wielkich Arkan lub tylko Małych Arkan lub nawet jakiejś innej części talii tarota, np. tylko kart dworskich czy tylko Asów nie jest żadnym problemem- właśnie dlatego, że czytam karty czysto intuicyjnie.

18. Czy stosujesz metodę odwracania kart? Dlaczego?
O tym też pisałam już na blogu (m.in. w linkowanym już poście: KLIK). O samym odwracaniu kart pisałam natomiast w TYM poście.
Generalnie dla mnie odwracanie kart nie ma za bardzo sensu, gdyż dla mnie czytanie kart czysto intuicyjnie wyklucza tę "konieczność". Oczywiście sposobów odczytywania znaczenia kart odwróconych jest wiele (w tym miejscu pozwolę sobie polecić pewne dwa posty na temat odwracania kart z bloga 44 Odcienie Tarota: KLIK, KLIK), jednak w mojej praktyce odwracanie kart najzwyczajniej w świecie nie jest mi potrzebne. Kiedyś pracowałam odwracając karty, ale po pewnym czasie (a więc po przejściach przez pewne zmiany sposobu patrzenia na interpretację kart) postanowiłam z tej metody zrezygnować (co, tak nawiasem, łatwe dla mnie nie było, bo bardzo przyzwyczaiłam się do jej stosowania i bardzo ją polubiłam- no ale powoli, małymi kroczkami... ;) ).
Obecnie odwracam karty jedynie w konkretnych przypadkach- czyli np. gdy pracuję z Revelations Tarot (gdyż ta talia została stworzona tak, by być odwracana) lub z jedną z moich autorskich talii (bo w sumie stworzyłam ją tak, by fajnie się sprawdzała z używaniem odwracania kart).

19. Czy czujesz "połączenie" ze swoimi kartami?
Oczywiście, że tak. ;) Z każdą ze swoich talii czuję pewne połączenie.
Natomiast złapanie takiego nieco innego, specjalnego połączenia (im głębszego, tym lepiej) z talią jest dla mnie rzeczą bardzo ważną- bo to trochę tak, jak czucie sympatii bądź antypatii do ludzi: jeśli mam to połączenie z talią, to jest ta sympatia i ciepło i takie fajne uczucie "lubienia mnie" przez talię ;); jeśli natomiast tego specjalnego połączenia nie ma, to to jest trochę jak antypatia i wtedy nie czuję się tak do końca komfortowo pracując z talią.
Muszę jeszcze zaznaczyć, że kwestia połączenia z talią nie ma u mnie nic wspólnego z kwestią poznania talii- mogę jakąś talię znać 10 lat i ciągle nie mieć z nią połączenia, a mogę znać ją ledwie parę sekund i już czuć to niezwykłe połączenie.

W moim przypadku istnienie owego specjalnego połączenia jest tak jakby kluczem do nowych poziomów w pracy z daną talią.
Jeśli nie ma tego połączenia, to praca z talią może być bardzo skuteczna, jednak jednocześnie będzie dość płytka, nie będzie w niej tej głębi (którą tak lubię ;) ), nie będzie tego ciepła, tego przepływu energii, tej pięknej "intymnej relacji" pomiędzy mną a talią, tej magii/tego czaru pracy z nią.
Jeśli natomiast to połączenie jest, to mam klucz, by otworzyć furtkę do dalszego rozwoju z tą konkretną talią.

Bo u mnie jest:
-połączenie (czyli taka typowa więź pt. "czuję, że to moja talia")
-specjalne połączenie (czyli takie głębsze, poważniejsze, bardziej mistyczne, można by rzec, połączenie- i właśnie ten rodzaj połączenia mam na myśli, gdy piszę o połączeniu w swoich postach o ulubionych taliach)

(Trochę ciężko mi o tym pisać- mam jednak nadzieję, że rozumiecie. ;) )

20. Czy czytasz dla siebie i/lub dla innych? Dlaczego?
Przede wszystkim czytam dla siebie. Dla innych też, ale znacznie rzadziej.
Czemu czytam dla siebie- na to pytanie już w sumie odpowiedziałam zapewne i tu, jak i w innych postach na blogu. Praca z kartami sprawia mi radość i satysfakcję, poza tym jest to możliwość odkrycia odpowiedzi na pytania- to tak w skrócie.
Dla innych czytam przede wszystkim po to, by im pomóc (rozjaśnić pewne sprawy, udzielić odpowiedzi na ich pytania), ale również dlatego, by rozwijać siebie w tym czytaniu, by sprawdzać, czy czytanie kart dla innych wychodzi mi tak samo dobrze, jak czytanie ich dla siebie samej.

21. Jak się czujesz, gdy wykonujesz czytanie?
Kiedy czytam dla siebie, pojawia się wiele różnych emocji, doświadczeń, więc nie sposób tego opisać. Generalnie te uczucia są pozytywne, a nawet jeśli pojawiają się jakieś cięższe, to nigdy nie są pozbawione asysty tych pozytywnych. ;)
Kiedy czytam dla innych, przede wszystkim czuję się w pewien sposób odpowiedzialna za to, co im napiszę/powiem. Staram się, by moje czytania dla innych były jak najbardziej wiarygodne.

22. Czy pobierasz pieniądze (lub inną formę kompensaty, zapłaty) za twoje czytania/usługi?
Nie.

23. Jakie pytanie najczęściej zadajesz kartom (lub zadajesz w imieniu kogoś innego)?
Wydaje mi się, że są to pytania/zagadnienia typu: "co masz mi dziś do powiedzenia?", "aura dzisiejszego dnia"- to jeśli chodzi o pytania, które są ode mnie, że tak powiem.
A pytania, które zadaję w imieniu kogoś innego... Szczerze- nie jestem w stanie stwierdzić...

24. Jak ci się wydaje, na ile trafne są twoje czytania (lub czy trafnie przekazują wiadomości od duchów/bóstwa)?
Jeśli chodzi o czytania dla mnie- w znacznej większości mam uczucie, że są akuratne.
Jeśli chodzi o czytania dla innych- czasami wydaje mi się, że są zgodne z prawdą, że się sprawdzą, a czasami nie. Także w tym przypadku to jest takie raczej wahane...

25. Jakie było najbardziej dramatyczne/znaczące czytanie w twoim życiu? (Niekoniecznie najbardziej trafne.) Żadnych prawdziwych imion i zaufaj swojej intuicji dzieląc się pewnymi informacjami.
Ech, nie pamiętam... Wiem, że było ich co najmniej parę, ale... Nie pamiętam...
Jedyne, co jestem w stanie napisać, to to, że wydaje mi się, że były to niektóre czytania z użyciem Soul Cards.

26. Czy kiedykolwiek żałowałeś jakiegoś czytania- czy to dla siebie samego czy dla kogoś innego?
Raczej nie. Nie pamiętam, bym kiedykolwiek żałowała jakiegokolwiek wykonanego czytania.

27. Czy masz szczególny czas i/lub miejsce, w którym używasz swoich kart tarota? Jeśli tak, czy rezerwujesz talię specjalnie do tego celu?
Nie.
Cenię sobie bardzo mocno ciszę i spokój, więc wybieram raczej czas i miejsca spokojne. Ale poza tym- nie mam jakichś konkretnych ustaleń. Lubię swoje biurko- do tego celu- jednak mogę spokojnie pracować z kartami w wielu innych miejscach (o czym zresztą już kiedyś pisałam ;) ).

28. Czy ktokolwiek, kogo znasz, nie zgadza się z twoimi tarotowymi praktykami, nie akceptuje ich?
Znam bardzo wiele osób, ale bardzo niewiele z nich wie o moich zainteresowaniach w tej dziedzinie. ;) Natomiast spośród tych, które znam (osobiście- bo to o tych osobach mowa) i które wiedzą, nie mam jakichś zagorzałych wariackich przeciwników. ;) Być może gdzieś tam "w duszy" te osoby coś tam sobie myślą ;), jednak żadne objawy tych ewentualnych myśli nie są mi znane.

29. Czy masz tarotowego mentora? Kim ta osoba jest (w stosunku do ciebie) i jak cię inspiruje?
Zacznę może w ten sposób: każda osoba, która zajmuje się pracą z kartami tarota (no, generalnie kartami- ale skoro to tarotowy challenge...) jest lub może być dla mnie inspiracją. Mentora nie mam.

30. Czy uprawiasz jakieś inne formy dywinacji? Jeśli tak, to jakie oraz czy używasz ich wraz z tarotem aby uzyskać więcej informacji i większy wgląd czy może jako coś zupełnie innego?
No, to będzie oczywiste dla każdego, kto mnie lepiej zna (z bloga). ;)
Oczywiście, że praktykuję inne formy dywinacji- głównie te karciane, choć jest i parę niekarcianych, np:
-radiestezja (konkretnie wahadlarstwo; różdżkarstwo jakoś mnie nie kręci)
-wróżenie z kuli (to się chyba nazywa krystalomancja... Choć o ile mi wiadomo, krystalomancja to po prostu wróżenie z kryształu, niekoniecznie w formie kuli- zresztą wiele kul do wróżenia jest szklanych, więc...)
-wróżenie z kamieni (która to metoda też pewnie ma swoją nazwę; ale to już znamy w formie karcianej, więc w sumie nie liczę tego jako odrębna metoda)
-interpretacja snów (oniromancja)
-astrologia
-numerologia
-chiromancja (która jest częścią chirologii- a ta, z kolei, obejmuje grafologię)
-bibliomancja
no i wiele, wiele, wiele innych...

Jednak to właśnie kartomancję lubię najbardziej; tak więc poza tarotem moją karcianą pasją są karty ezoruniczne, karty lenormand, karty geomantyczne (karciana forma geomancji, którą to formę dywinacji również uwielbiam; tak w ogóle wymyśliłam nazwę dla geomancji w formie karcianej: kartogeomancja ;) ), karty ogham, I-Cing (cóż, mam do tego specjalne monety, ale i tak częściej używam kart)... No i stosuję jeszcze kilka innych (a konkretnie to wszystkie, jakie znam- pisałam o nich TU), ale te wymienione są moimi ulubionymi.

Tak w ogóle odnośnie dywinacji- ja właściwie mam wiele metod. Nie tylko te bardziej i mniej znane, ale też takie moje własne wymyślone metody- zresztą pewnie każdy z nas tak ma. ;)

Co do drugiej części drugiego pytania: i to i to. A zależy to tylko i wyłącznie od mojego "chcę". ;)

31. Wyciągnij kilka kart na luty 2016 dla siebie i podziel się nimi:
1. Energia lutego/ Energia w lutym
2. Wyzwanie w lutym
3. Okazja/szansa/możliwość w lutym

1. Sprawiedliwość
Trzeba będzie być wobec siebie szczerym i nie uciekać od obowiązków- luty to będzie dla mnie miesiąc różnego rodzaju rozliczeń i spojrzenia na siebie, swoje życie- tak szczerze, bez uciekania w iluzje. To będzie miesiąc sprzyjający wszelkim sprawom formalnym, związanym z dokumentami, nauce, zdobywaniu wiedzy. Generalnie energia lutego będzie dla mnie dość... chłodna i mało komfortowa. Nie powiedziałabym, że zapowiada się na łatwy miesiąc.
Mimo że Sprawiedliwość to na ogół nie jest zbyt dynamiczna karta, ja wyczuwam tu dużo działania, dużo pracy, którą trzeba będzie wykonać (no ale czy ją wykonam- to już inna sprawa i tylko ode mnie to zależy... trochę niestety, bo jestem czasami strasznym leniem :P).
Poza tym energia równowagi- bo Sprawiedliwość to Waga. ;)

WERYFIKACJA: cóż mogę napisać... Tak właśnie było. ;) Było pracowicie (wyjątkowo pracowicie), ale w większości podołałam. Dużo się działo, różnych rzeczy. Zajmowałam się wieloma dziedzinami mojego życia (jeśli można tak powiedzieć)- robiłam, nadrabiałam, kreowałam, ćwiczyłam, doskonaliłam się. Ogólnie rzeczywiście luty był całkiem chłodny, choć było kilka dni niesamowicie ciepłych i przemile spędzonych (a więc ta równowaga). Było dużo niekomfortów, ale udało mi się z tymi niekomfortami zrobić co trzeba (tzn. zadziałać odpowiednio, popracować) i powoli wychodzę na prostą w pewnych sprawach, które nieco mnie przez ostatnie miesiące martwiły (a związane są one z urzędami, mówiąc krótko). Było bardzo wiele wołań od losu do spojrzenia na siebie i swoje życie szczerym okiem, do wyjścia ze swojej comfort zone i zmierzenia się z chłodem konsekwencji. Ale dałam radę (w większości). :)


2. 8 monet
Pogodzenie przeciwieństw i niezwariowanie w procesie osiągania równowagi (i celów). ;) Trzeba będzie znaleźć sposób na skuteczne działanie, ale takie, by nie przemęczało mnie, nie wyczerpywało. Trzeba będzie znaleźć ten punkt spokoju pomiędzy dwiema mocnymi, dynamicznymi energiami.

WERYFIKACJA: o taaak... Dużo się działo, dużo było skrajności, raz byłam tam, raz tam, raz tu, a raz jeszcze gdzieś indziej- duuużo działania i roboty na wielu polach, na wielu sferach. Ale udało mi się (aż sama się dziwię... Ale jednak się udało! :D) znaleźć ten punkt równowagi- a więc "jak działać, by nie zwariować z nadmiaru pracy". Czyli podołałam wyzwaniu lutego. ;D


3. Księżyc
Na pewno będę miała możliwość pracy z cieniem (mimo że luty to pierwszy miesiąc jasnej połowy roku- ale kto powiedział, że pracować z cieniem można tylko w czasie trwania tej ciemnej? ;) ), przyjrzenia się sobie, szczególnie swoim wadom i słabym stronom, bardziej krytycznym okiem i okiem, które pozwala dostrzec, odnaleźć drogę do wyjścia z tego cienia. Będę miała szansę naprawić pewne swoje błędy z przeszłości, wyrównać obecną sytuację- ale do tego trzeba będzie, oczywiście, pracy i wysiłku, wyrzeczenia się pewnych wygód, wyjścia ze strefy komfortu i zmierzenia się z tym, co na dzień dzisiejszy wydaje mi się tzw. "czarną magią".
Będę miała szansę wejścia w mrok, by rozświetlić go światłem mojej woli i działania.

WERYFIKACJA: dokładnie, no dokładnie. Miałam te możliwości- i je wykorzystałam, co najlepsze. :D Mogę teraz powiedzieć: "oby tak dalej!, a będzie sukces". Luty wiele mnie nauczył, bardzo wiele. Dał mi cenne lekcje, które- mam nadzieję- będę potrafiła wykorzystać w przyszłości. Nie był łatwy, ale wiele się w nim nauczyłam właśnie dlatego, że surowo mnie potraktował. W najbliższych miesiącach oczywiście ciągle praca i praca, jednak teraz już nie jestem "gdzieś w ciemnym tunelu"- teraz wiem, jak działać, by iść do przodu, naprawiać błędy, które wcześniej popełniłam, a przy tym nie potykać się o kolejne kłody, które życie pod nogi mi rzuca (a rzuca- no ale to normalne; i koniecznie, by się rozwijać).



Tak więc mam nadzieję, że się Wam podobało (ja uwielbiam czytać tego typu posty/oglądać tego typu filmiki ;) ). Jeśli ktoś by chciał coś podobnego zrobić, to zapraszam- dla mnie pisanie tego posta było świetną zabawą i bardzo przyjemną formą relaksu. :D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Masz ochotę podzielić się słowem? Zapraszam! :)