wtorek, 26 stycznia 2016

Moja karciana wishlista (lista marzeń)

Wpis został zaktualizowany  14.12.2017 o godz: 23:50.

Od kiedy się wejdzie w karciany świat i zapozna z przeogromną i zapierająco dech szeroką ofertą talii dywinacyjnych, raczej trudno jest nie mieć choć jednej talii na swojej liście życzeń. Raczej.

Moja wishlista (jak to ją lubię nazywać- takie spolszczenie angielskiego...) aktualnie (aktualizuję ten post 13.12.2017) jest nieco krótsza, niż oryginalnie (tzn. gdy ten post opublikowałam 26 stycznia 2016) była. Oczywiście jest to spowodowane moją zmianą podejścia do talii (o której pisałam w kilku postach, m.in. w tym).

Podzielona jest, jak zresztą widać niżej, na kilka części, m.in. na tę z moimi #1 – a więc takimi faktycznie mnie interesującymi taliami, a nie po prostu taliami, które w jakiś tam sposób mi się podobają ale nie na tyle by mnie porywać (takich talii to jest wiele. Ale, no właśnie, bardzo niewiele talii mnie FAKTYCZNIE interesuje).

1. RACZEJ NA PEWNO CHCĘ – A W KAŻDYM RAZIE JAK NA MOJE DOTYCHCZASOWE, SĄ WARTE MOJEJ UWAGI

1. Moonchild Tarot
Podczas gdy Starchild Tarot, Starchild Tarot Akashic i Starchild Tarot Akashic Borderless są bardzo jasne, niebiańsko-duchowe wizualnie, Moonchild Tarot zapowiada się dość mrocznie i ciemno... Marowato, bym powiedziała... Kocham takie klimaty...
Więc jeśli talia będzie wyglądać o tak:


to – przynajmniej jak na razie mogę tak stwierdzić – bez wątpienia ją kupię.

2. Moon Oracle
No i Moon Oracle – również od Danielle Noel, autorki Starchild Tarot, Starchild Tarot Akashic i Starchild Tarot Akashic Borderless – także, być może. Jeszcze nie wiem, jak będzie wyglądać, ale... może nie powiedziałabym, że ufam Danielle (tia, ja nikomu już nie daję kredytu zaufania :P), jednak wydaje mi się – skoro poprzednie trzy jej talie tak przypadły mi do gustu – że i Moon Oracle byłaby dobra jak na moje artystyczne kubki smakowe.

3. Talia tarota autorstwa Black and the Moon
Na razie ani nazwa nie znana, ani obrazków za bardzo nie ma (o ile się orientuję; choć nie żebym się wielce przykładała do bycia zorientowanym), więc nie bardzo wiem, czego się mogę spodziewać... poza tym, że to będzie w stylu Oracle of Oddities. Które uuuuuuuuuuuuuuuuuwielbiam. Agh. Tak. Musiało być tyle "u".

No ale! to, że tak mi się podobają Oracle of Oddities i że ta talia tarota ma być podobna stylem do owych talii (liczba mnoga – bo są łącznie trzy Oracle of Oddities. W sensie, trzy edycje), absolutnie, w żadnym-ale-to-żadnym razie nie gwarantuje NICZEGO.
Tym bardziej, że póki co to jest praca w ciągu. No a autorka, ponoć, przez ostatnie kilka lat była on and off na tej talii, więc... nie wiadomo nawet, czy ostatecznie talia faktycznie powstanie.

Mi tam to zwisa. Nie mam namiętności do talii. Jak powstanie, to powstanie, jak nie to nie. Jak powstanie i okaże się mi podobać, to być może ją kupię. A może nie.

Nie wiem. Się okaże.

Poniżej Mag i Siła (screen z filmiku K Cris).


4. Invisible Light Tarot
Pisałam o tej talii tutaj oraz tutaj. Tu się powtarzać nie będę, bo mi się nie chce. Napiszę jedynie, że jest to talia, która mocno mnie rusza, podoba mi się wizualnie, ale co do której wciąż nie jestem pewna, nie przejrzałam jej sobie nawet jeszcze w całości. Nie wiem, czy ostatecznie zechcę ją mieć. Na razie, nie zapowiada się, żeby miało się tak nie stać. Ale niczego sobie nie zakładam. Nie mam póki co ciągu, by ją kupować, więc sobie poczekam, przyjrzę się jej dokładniej, i może kupię, może nie.

W każdym razie, mocno mnie rusza emocjonalnie. I striknęła mnie tak właściwie od pierwszego wejrzenia, więęęc... jest spora szansa, że to faktycznie talia dla mnie. No tylko że ja preferuję nie być już więcej pochopnym – przynajmniej jeśli idzie o nabywanie talii dywinacyjnych.



2. CAŁKIEM CIEKAWE, MOGŁYBY BYĆ, CHOĆ JEDYNIE TE TALIE POWYŻEJ MNIE TAK SZCZERZE INTERESUJĄ

1. Deviant Moon Oracle- 888
Miała być zimą 2016, zima 2016 minęła i, zdaje się, talii nie ma. No cóż. Czyli czekamy. W każdym razie ja na pewno czekam, ponieważ- jako ktoś, komu Deviant Moon Tarot caaałkiem nieźle do gustu trafia i generalnie jako osoba raczej lubiąca styl Patricka- jestem ciekawa tej talii (i może ją sobie kupię, a może nie – na razie nie wiem).


2. Love Your Inner Goddess Oracle
Nowa talia Alany Fairchild (jedna z moich ulubionych taliowych autorek, tak btw. Nie tyle ze względu na podręczniki które pisze do swoich talii. Nie. Tylko ze względu na same talie. Ja zresztą podręczników/książeczek/etc. do talii nie czytam. Zwyczajnie nie mój styl, nie chce mi się, a przy pracy z kartami preferuję używać własnej głowy).

O ile jej poprzednia- Lightworker Oracle- nie interesuje mnie za zbytnio, ta mi się całkiem podoba. Nawet bardzo. Grafika jest ciekawa, ma swój urok, no i generalnie talia jest taka fajnie badass, acz w, hmm... cute sposób. Jak dla mnie- może być. Nie lubię dysbalansu femininity i masculinity (no a w świecie talii dywinacyjnych to, niestety, ciągle trwa), aczkolwiek ta talia... no kurczę, fajna jest. Naprawdę, fajna jest. Przypomina mi mocno talie Outi Art, do których mam niemałą sympatię (i o których nieco co nieco napisałam tutaj oraz tutaj). Tak, to dziełko raczej jest warte mojej uwagi... A zatem: czekam sobie na tę talię.


3. Healing Idols Deck
Talia Chucka Spezzano. Mam wszystkie jego dotychczas wydanych siedem talii i je całkiem mocno cenię i wobec tego jestem ciekawa nadchodzącej Healing Idols Deck. Czytałam kiedyś, że Spezzano zamierza w swojej twórczości karcianej dobić do dziesięciu talii- no cóż, jest chyba na dobrej drodze. Choć osobiście niekoniecznie mnie ten jego zamiar cieszy, no ale cóż... Jeśli stworzy te kolejne trzy talie, to ja sobie na nie pewnie zerknę i, kto wie, może spodobają mi się na tyle, że i kupię.
Na razie nie ma zbyt wielu informacji o tej talii, nie ma też żadnych obrazków, niestety, no ale cóż- wszystko przed nami.


3. MAM NA LIŚCIE ŻYCZEŃ OD DAWNA, WIĘC NIECH JUŻ BĘDĄ, ALE... NIE SĄ DLA MNIE JAKIEŚ WIELCE INTERESUJĄCE

1. Phantasma Tarot
Nadchodząca, wciąż pod niewiadomą względem wizualu, talia Pauliny Cassidy. Ostatnią najnowszą jej talię, Spiritsong Tarot, ostatecznie sobie odpuściłam, jako że:
1) karciarska pasja zlazła i mimo że pasja artystyczna wzrosła, to jednak pociąg do nabywania talii zanikł
2) więc żebym talię chciała nabyć, musi mi się SERRRIO podobać, no a Spiritsong Tarot taki nie jest

Natomiast Phantasma Tarot zostawiam na liście życzeń, tylko bo nie wiem, jak wygląda, więc kto wie, może on akurat okaże się być faktycznie ciekawy i warty mojej uwagi.

2. Dreamdance Oracle
Ta talia... cóż, całkiem przepadam za sztuką Stephanie Pui-Mun Law, a to co widzę, na razie całkiem mi się podoba. Choć nie żebym miała wielki do tego pociąg, więc nie wiem, czy ostatecznie (o ile talia powstanie) się na nią skuszę. Póki co trzymam ją na wishliście, coby mieć łatwy podgląd i coby nie zapomnieć.


...


No, tak więc to by było na tyle, jeśli chodzi o talie na mojej liście życzeń... albo raczej liście pt. "co być może okaże się dla mnie ciekawe".

A tak jeszcze w temacie odnośnie mojej wishlisty...

Bardzo popularne są- i coraz popularniejsze się stają- talie produkowane niezależnie od wydawnictw (ang. independent decks), wydawane samodzielnie przez autora (lub autorów).

Ostatnio mieliśmy np: 78 Tarot Nautical, Soul Trees Oracle, Alchemist's Oracle, Lumina Tarot, Earthbound Oracle, Starchild Tarot Akashic edition, wcześniej był Wooden Tarot, Abyssal Tarot, Wild Unknown Tarot, Starchild Tarot, Dame's Darcy Mermaid Tarot, Tarot of Delphi, Tarot in Black and White, Alice Tarot, Victorian Romantic Tarot (pod linkiem 1 edycja), Bohemian Gothic Tarot (pod linkiem 3 edycja), 78 Tarot, TaRat, Light Grey Tarot, COSMOS Tarot and Oracle, Stolen Child Tarot, Prisma Visions Tarot, A'HA Oracle, Vibrational Energy Oracle, Waterhouse Oracle, The Ellis DecK, 72 Names Cards, Infinite Visions Tarot, Lenormand Reloaded, Clover Tarot, Color Mage Oracle...

Lista independent/self published decks (choć nie wiem, czy pełna) TU.

Ludzie zajmujący się pracą z kartami... a nawet i ludzie wcale się tym niezajmujacy (w końcu absolutnie nie trzeba zajmować się tym, żeby na tym polu działać) tworzą swoje własne talie (autorska talia kart).

(Na temat talii, taliowego świata, 
tworzenia talii, 
wybierania talii, 
kolekcjonowania talii, 
i paru innych spraw 
piszę również

Ja sama mam na swoim koncie co najmniej kilkanaście talii autorskich, takich swoich własnych, własnego pomysłu (nie wydanych, co prawda. No ale mam).

Ludzie zawsze będą tworzyć- w wielu różnych sferach, dziedzinach; będą tworzyć tam, gdzie jest ich pasja, zainteresowanie... albo szansa na napchanie sobie trochę lub bardziej portfela.

Jeśli czyjąś pasją są talie dywinacyjne, będzie tworzył talie dywinacyjne. A to z kolei skłania mnie do stwierdzenia, że w najbliższych miesiącach... latach... powstaną zapewne setki nowych talii self-published. Cóż, od dnia kiedy opublikowałam tego posta, od jego oryginalnej wersji, minęły prawie dwa lata, no i widzę, że miałam rację: ilość produkowanych niezależnie talii dywinacyjnych zdecydowanie wzrosła... i rośnie nadal. I nic nie zapowiada, by miało to pójść w dół; wręcz przeciwnie.

7 komentarzy:

  1. Świetny post! :) Myślę, że wishlisty (krótsze lub dłuższe) ma chyba większość z nas. Osobiście, mam odpowiednią sekcję w notatniku na wszystkie talie, które chcę sobie kupić - a jest ich naprawdę sporo. Oprócz tego te "interesujące" talie (coś jak ten ostatni punkt na Twojej liście) mam jeszcze pooznaczane zakładkami w przeglądarce - muszę z tym wreszcie zrobić porządek. :)

    Tyle wspaniałych talii tu widzę. :)Rumi Oracle jest oczywiście numer 1. :) Gospel of Aradia - mega ciekawa, mimo że nie jestem jakimś fanem tego klimatu, to karty Jimmy'ego jak zwykle mnie zachwycają. <3 Faery Forest też jest niesamowita, jakaś taka hipnotyzująca. Akurat mi często czyta się lepiej właśnie nie z talii portretowych, jak to ujęłaś, tylko z innymi "rzeczami"(np. taka Earth Magic Oracle, jest prosta ale jak dla mnie niezastąpiona :>). Ale i tak ta talia również widnieje na mojej wishliście. :)

    Jeśli chodzi o inne zapowiedzi od BlueAngel, to jakoś nie podbiły mojego serca (przynajmniej na razie). Whispers of Ganesha jest co prawda czarująca, ale obecnie te obrazy są dla mnie trochę zbyt kojarzące się z animowanymi bajkami. ;) Choć tutaj akurat czuję, że mogę się do nich przekonać. Za to Divination of The Ancients to jest świetny koncept, tylko nie podobają mi się przykłady kart, które są na stronie wydawnictwa. Zupełnie jakby ktoś poszukał różnych obrazków, powklejał wszystkie te rzeczy w Photoshopie i wydrukował. Gdyby artwork do tego wykonał np. Jimmy Manton (coś w stylu Halloween Oracle, tylko bardziej zróżnicowany styl), to talia mogłaby być o wiele lepsza - przynajmniej moim zdaniem. :)

    LM :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo tak, Divination of the Ancients Oracle z ilustracjami wykonanymi przez Jimmy'ego Mantona- to by było świetne. :D Choć mnie akurat ta grafika w sumie nie przeszkadza (no, mogłaby być lepsza, bardziej ambitna- że tak powiem- ale i tak jest ok).
      W Whispers of Lord Ganesha Oracle ujęła mnie przede wszystkim energia tej talii, no i sam fakt, że ma indyjski motyw, klimat też jest dla mnie na plus, bo niewiele mam podobnych talii... i szczerze mówiąc nie jestem pewna, czy w ogóle mam jakieś indyjskie talie. :/

      No i Rumi Oracle nie pojawiła się jednak w styczniu. :( Czyli trzeba będzie czekać do marca... Co ciekawe, Faery Forest Oracle ma datę na kwiecień, a została wydana dużo później, niż Rumi Oracle. Ech, te daty wydają mi się taaakie odległe... Chociaż ostatnio nieco nowych talii mi przybyło, więc w sumie mam się czym zajmować. ;)

      Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
    2. Zgadzam się, Indie mają swój urok i fajnie byłoby mieć talię w takim motywie. :)

      Właśnie, niestety Rumi Oracle gdzieś zniknęła (choć jedna wersja jest na BookDepository, ale jest trochę droższa, więc wolę jednak zaczekać). Na szczęście tak jak Ty, również mam sporo talii (i książek) jak na razie, więc na nudę nie narzekam. ;)

      LM

      Usuń
  2. CZ. II:

    No, a jeśli chodzi o moją wishlistę, to właśnie ostatnio pojawiło się na niej dość sporo talii "niezależnie wyprodukowanych". Mam wrażenie, że tacy autorzy często przykładają się trochę bardziej do swojej pracy, te ich talie są bardziej dopracowane i bardziej wyjątkowe. :) Poza tym jest coś fajnego w kupowaniu talii prosto od ich autorów (oczywiście poza tym, że zazwyczaj są droższe :P).

    Soul Trees Oracle już mam, jestem mega zadowolony. <3 Ale tak to właśnie Alchemist's Oracle (love, love, love!), Lumina Tarot, Earthbound Oracle (niedawno ją odkryłem, jest wspaniała - a osobiście naprawdę uwielbiam wszelkie talie z motywem ziemi, natury i żywiołów), i kilka innych talii są już na mojej liście. Poza tym poluję jeszcze na Prisma Visions Tarot, szczególnie że teraz w nowej edycji ma być nowa "karta bonusowa" (zamiast Strawberries jest The Gift, co mi się nawet jeszcze bardziej podoba). Z tym że zawyżyli ceny przesyłki, i już wcześniej wydawało mi się to dość drogo, a teraz to sam nie wiem. Jeśli mogę spytać, czy Ty kupowałaś prosto przez ich stronę? :)

    Generalnie, to w tym roku postanowiłem trochę ograniczyć kupowanie (przynajmniej na razie), ale i tak mam w planie zakup kilku talii, o których od dawna marzę, ale jakoś nie było okazji: Oracle of The Mermaids, Soul Cards, Mary El Tarot, Mother Mary Oracle... W sumie to najbardziej lubię mieć wszystko zapisane w jednym miejscu, żebym po prostu pamiętał o tych taliach, które rzucą mi się w oczy, i kiedy już jestem gotowy na kupienie czegoś, to wybieram z tej listy te, które akurat w tym momencie najbardziej chcę. :) No i na każdą talię przychodzi odpowiedni czas - a czasami po prostu myślę sobie, że już wolę jednak coś innego (dlatego właśnie zawsze wolę trochę zaczekać i pozwolić taliom "poleżeć" na tej wishliście - bo mogę zawsze zmienić zdanie.)

    Pozdrawiam,
    LM :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, talie niezależnie wyprodukowane (brakowało mi określenia :P) mają w sobie coś fajnego, coś, co je odróżnia od tych mass market talii- po prostu inaczej się je czuje. A ja uwielbiam np. karteczki z podziękowaniami, które się dostaje przy okazji zakupów bezpośrednio u autora. ;)
      Prisma Visions Tarot kupowałam bezpośrednio od nich. A wiesz, nie wiedziałam, że ma się ukazać druga edycja talii... Niedawno zaglądałam na stronę, ale albo po prostu nie zauważyłam informacji albo jej tam jeszcze nie było. W każdym razie teraz sobie zerknęłam i przyznam, że mnie też karta "The Gift" podoba się nieco bardziej- choć "Strawberries" i tak jest super. ;D

      Heh, ja już dawno zrezygnowałam z postanowień, jeśli chodzi o zakupy karciane- nigdy nie udawało mi się ich dotrzymać. A już teraz tym bardziej- tyle nowych talii; mam wrażenie, że z roku na rok coraz więcej tego jest, coraz to bardziej mnie to przytłacza (choć niekoniecznie w negatywnym sensie). Co więcej- u mnie jest przeważnie tak, że jeśli na początku talia mnie tylko trochę zainteresuje, to z czasem zaczyna mnie interesować coraz bardziej i bardziej i w końcu dochodzi do tego, że ją kupuję- tendencja spadkowa zainteresowania talią to nie jest u mnie częste zjawisko. ;)

      Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  3. 8. Tarot of Enchantments <--- Jeśli Twoje przypuszczenia się sprawdzą, będzie to kolejna talia, którą dzięki Twojemu blogowi będziemy "współdzielić". Jestem tego pewna tak, jak tego, że dwa razy dwa to cztery.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe ;) Ach, tak strasznie nie mogę się na nią doczekać...

      Usuń

Masz ochotę podzielić się słowem? Zapraszam! :)