wtorek, 26 stycznia 2016

Moja karciana wishlista (lista marzeń)

Wpis został zaktualizowany  05.05.2018 o godz: 21:40.

Od kiedy się wejdzie w karciany świat i zapozna z przeogromną i zapierająco dech szeroką ofertą talii dywinacyjnych, raczej trudno jest nie mieć choć jednej talii na swojej liście życzeń. Raczej.

Moja wishlista (jak to ją lubię nazywać- takie spolszczenie angielskiego...) aktualnie (aktualizuję ten post 28.02.2018) jest nieco krótsza, niż oryginalnie (tzn. gdy ten post opublikowałam 26 stycznia 2016) była. Oczywiście jest to spowodowane moją zmianą podejścia do talii (o której pisałam w kilku postach, m.in. w tym).

Podzielona jest, jak zresztą widać niżej, na kilka części, m.in. na tę z moimi #1 – a więc takimi faktycznie mnie interesującymi taliami, a nie po prostu taliami, które w jakiś tam sposób mi się podobają ale nie na tyle by mnie porywać (takich talii to jest wiele. Ale, no właśnie, bardzo niewiele talii mnie FAKTYCZNIE interesuje).

1. RACZEJ NA PEWNO CHCĘ – A W KAŻDYM RAZIE JAK NA MOJE DOTYCHCZASOWE, SĄ WARTE MOJEJ UWAGI

1. Moonchild Tarot
Podczas gdy Starchild Tarot, Starchild Tarot Akashic i Starchild Tarot Akashic Borderless są bardzo jasne, niebiańsko-duchowe wizualnie, Moonchild Tarot zapowiada się dość mrocznie i ciemno... Marowato, bym powiedziała... Kocham takie klimaty...
Więc jeśli talia będzie wyglądać o tak:


to – przynajmniej jak na razie mogę tak stwierdzić – bez wątpienia ją kupię.

UPDATE 05.05.2018

No więc wygląda na to, że talia niezupełnie będzie TAK właśnie wyglądać. Najwyraźniej, ostateczny wizual talii to:

źródło
Cóż, nie wiem, jak DOKŁADNIE cała talia będzie wyglądać, więc nie będę jej oceniać po kilku kartach. Aczkolwiek to, co tu powyżej mamy, słabo mi się podoba. Jest zbyt... słoneczne, wręcz. JAK DLA MNIE – podkreślam. Nadzieja była na mrocznawą, ponurawą talię, a wydaje mi się, że nawet niby-powinien-być-bardziej-światełkowy Starchild Tarot jest mroczniejszy od tej talii – Moonchild Tarot, więc domyślnie, mroczniejsze, mniej wesołe klimaty.

No i tak się talia oryginalnie zapowiadała, jak zresztą widać wyżej. Ostatecznie zaś... autorka, najwyraźniej, postanowiła ją wyjaśnić i rozpastelować... Tia. Nie podoba mi się to. W sensie, same w sobie, te obrazy mi się de facto podobają. Żeby było jasne. Aczkolwiek. Talia się zwie Moonchild Tarot, oryginalnie miała być taka jak wyżej, i TAMTO to serio mi się podoba. TO już nie. W porównaniu, ta – najwyraźniej – ostateczna wersja Moonchild Tarot wypada, jak dla mnie, jakoś tak zbyt kolorowo i wesoło. Znowu: tak o, te obrazy mi się de facto podobają. Ale w świetle tego, co napisałam, talia mnie rozczarowała. Bo chciałoby mi się mroczniejszych, bardziej księżycowych klimatów; bardziej posępnych, chmurnych i cieniowych, zimniejszych, mroźniejszych, szarszych.

Plus, te ramki – w pierwotnej wersji – one były takie... klimatyczne. Dodawały tego całego charakteru obrazom na kartach. Tutaj... jest bez ramek, a paski na podpisy są kolorowe. Kolorowe. Ech, nie pasuje mi to do biało-szarych księżycowych barw. Może i są ślicznie dobrane do generalnego koloru obrazu, ale... Dla mnie, to dodatkowo odbiera tej całej księżycowości grafice talii.

Nom. I to tyle. Talia wciąż mi się podoba, i to nawet sporo, ale jednak, w porównaniu z tym co miało być, rozczarowała mnie.

2. Moon Oracle
No i Moon Oracle – również od Danielle Noel, autorki Starchild Tarot, Starchild Tarot Akashic i Starchild Tarot Akashic Borderless – także, być może. Jeszcze nie wiem, jak będzie wyglądać, ale... może nie powiedziałabym, że ufam Danielle (tia, ja nikomu już nie daję kredytu zaufania :P), jednak wydaje mi się – skoro poprzednie trzy jej talie tak przypadły mi do gustu – że i Moon Oracle byłaby dobra jak na moje artystyczne kubki smakowe.

3. Talia tarota autorstwa Black and the Moon
Na razie ani nazwa nie znana, ani obrazków za bardzo nie ma (o ile się orientuję; choć nie żebym się wielce przykładała do bycia zorientowanym), więc nie bardzo wiem, czego się mogę spodziewać... poza tym, że to będzie w stylu Oracle of Oddities. Które uuuuuuuuuuuuuuuuuwielbiam. Agh. Tak. Musiało być tyle "u".

No ale! to, że tak mi się podobają Oracle of Oddities i że ta talia tarota ma być podobna stylem do owych talii (liczba mnoga – bo są łącznie trzy Oracle of Oddities. W sensie, trzy edycje), absolutnie, w żadnym-ale-to-żadnym razie nie gwarantuje NICZEGO.
Tym bardziej, że póki co to jest praca w ciągu. No a autorka, ponoć, przez ostatnie kilka lat była on and off na tej talii, więc... nie wiadomo nawet, czy ostatecznie talia faktycznie powstanie.

Mi tam to zwisa. Nie mam namiętności do talii. Jak powstanie, to powstanie, jak nie to nie. Jak powstanie i okaże się mi podobać, to być może ją kupię. A może nie.

Nie wiem. Się okaże.

Poniżej Mag i Siła (screen z filmiku K Cris).


4. Invisible Light Tarot
Pisałam o tej talii tutaj oraz tutaj. Tu się powtarzać nie będę, bo mi się nie chce. Napiszę jedynie, że jest to talia, która mocno mnie rusza, podoba mi się wizualnie, ale co do której wciąż nie jestem pewna, nie przejrzałam jej sobie nawet jeszcze w całości. Nie wiem, czy ostatecznie zechcę ją mieć. Na razie, nie zapowiada się, żeby miało się tak nie stać. Ale niczego sobie nie zakładam. Nie mam póki co ciągu, by ją kupować, więc sobie poczekam, przyjrzę się jej dokładniej, i może kupię, może nie.

W każdym razie, mocno mnie rusza emocjonalnie. I striknęła mnie tak właściwie od pierwszego wejrzenia, więęęc... jest spora szansa, że to faktycznie talia dla mnie. No tylko że ja preferuję nie być już więcej pochopnym – przynajmniej jeśli idzie o nabywanie talii dywinacyjnych.


5. Alice: The Wonderland Oracle


Co.
Wow.

Hmm, to taka zabawna jakby synchronizacja, bo literalnie kilka dni temu przeglądnęłam sobie galerię prac Jasmine Becket-Griffith poświęconych Alice in Wonderland, i przemknęła mi przez umysł ciekawość, jak by mogła wyglądać talia o "Alicji" ilustrowana przez Jasmine. Dziś zaglądam na stronę Blue Angel Publishing... i bam, "Alice: The Wonderland Oracle".

Miło.

Przez kilka ostatnich lat moje zainteresowanie i sympatia do "Alicji w Krainie Czarów" rośnie. W grudniu zeszłego roku oraz przez cały 2018 jak do tej pory, normalnie zakochuję się w niej corrraz bardziej. Nooo, może nie tyle w samej oryginalnej historii, co w niektórych jej spin-offach (mowa tu o dwóch filmach Tima Burtona oraz o grze "Alice: Madness Returns" autorstwa American McGee). Oryginał jest, jak dla mnie, koszmarnie nudny fabularnie – tym nie mniej, jednak, wielce inspirujący pt. "dziwność tej historii wprawia mnie w analogiczny stan, co bardzo się przydaje m.in. w sztuce".

Tak więc "Alicja w Krainie Czarów" to dla mnie ogromna inspiracja – zarówno sam oryginał, jak i te kilka spin-offów z niego.

Więcej będzie w poście "Chyba każdy jest taką Alicją...".

Tymczasem... No więc ta talia. No więc ja całkiem uwieeelbiam "Alicję w Krainie Czarów". I... uwielbiam obrazy Jasmine Becket-Griffith. Literalnie parę dni temu tak-jakby-zamarzyła mi się talia poświęcona "Alicji" i ilustrowana przez Jasmine (tak jakby – bo nie żebym o taliach marzyła czy pragnęła jakichś).

Oto jest.


I nie żeby coś, mnie do kupowania talii ciągnie już serio prawie że wcale. Ale na tą to akurat bierze mnie podnieta, istotnie. Raz bo "Alicja", dwa bo Jasmine jest ilustratorką. Moje dwie wielkie sympatie (jedne z wielu, przynajmniej).

Ciekawi mnie, czy w talii (mającej liczyć sobie 45 kart) znajdą się jakieś obrazy spoza serii dotyczącej "Alicji" pokazanej na tej stronie. Możliwe. Jakkolwiek jednocześnie, wątpliwe.

Podejrzewam, że nie powtórzą w tej talii tych obrazów, które już zostały w poprzednich wykorzystane (a kilka takich było).

Ale wciąż, w owej serii, obrazów jest 53 (o ile dobrze liczę), a w innych taliach użyto spośród nich tylko 9 (o ile czegoś nie pominęłam), zatem pewnie 45 z pozostałych 44 i jednego któregoś z już użytych (albo jeszcze nowo namalowanych do tych które już są) zapełni karty "Alice: The Wonderland Oracle".

Oto więc obrazy z serii Alice in Wonderland użyte w innych taliach ilustrowanych przez Jasmine:

Beautiful Creatures Tarot (edycja 1 oraz edycja 2)


Les Vampires Oracle

Oracle of the Shapeshifters (wersja australijska oraz wersja US)


Tak więc te dziewięć. Pozostaje nam, jak piszę wyżej, jeszcze 44, no a skoro talia "Alice: The Wonderland Oracle" ma się składać z 45 kart, to 44 nowych obrazów wciąż w kolekcji Jasmine jest. Co więcej, kto wie, może namaluje jeszcze nowe. 

Teraz, co do "Alice: The Wonderland Oracle", to nie wiem, czy ją ostatecznie kupię, nawet mimo że kocham obrazy Jasmine oraz uwielbiam "Alicję". Nie wiem nie tylko bo nigdy nie wiadomo i tak dalej, ale i dlatego, że po prostu... kart już od roku plus nie używam zbyt wiele, a jeśli już, to niemalże wyłącznie po to, by na nie patrzeć i, ewentualnie, w ten sposób karmić swój umysł treściami których potem będzie mógł użyć przy tworzeniu sztuki – tzn., innymi słowy, inspirować się do tworzenia własnej sztuki.

No a skoro mamy obrazy na stronie Jasmine, to... w moim wypadku, kupowanie tej talii byłoby trochę zbędne raczej, skoro w końcu używam talii tylko po to by patrzeć na obrazy i je interpretować (i wciąż, nawet gdybym chciała sobie z nich zrobić rozkład, mogę to zrobić mając dostęp do wszystkich obrazów się na talię składających. Talii w formie fizycznej nie potrzeba. I nawet jeśli nie mamy filmiku na którym przedstawiono całą talię ani galerii dzięki której od razu, na jednej stronie mamy wszystkie karty, to wciąż możemy sobie talii używać – wystarczy tylko trochę pomyśleć, pokombinować (z czym, wydaje mi się, akurat wiele osób ma trochę problem :P ***)). Specjalnie lepszej jakości obrazów forma talii raczej nie oferuje. Więc...

Więc nie wiem.

Natomiast gdyby obrazów w necie nie było, pewnie mogłabym stwierdzić, że raczej na pewno talię kupię (a "raczej" tylko z tego prostego względu, iż nigdy nie wiem jak sprawy będą się miały).

Rozpisałam się. Cóż, lubię "Alicję w Krainie Czarów", lubię obrazy Jasmine Becket-Griffith, ta talia to połączenie obydwu, zatem lubię tę talię. Proste. I w związku z tym, nabrała mnie ochota na rozpisanie się nieco.


*** Jeśli ktoś jest ciekaw, a ma taki problem: na przykład tutaj, z obrazami z serii "Alice in Wonderland" z kolekcji Jasmine Becket-Griffith, mamy sobie stronę, no i mamy tam pasek z czterema podstronami, na których wszystkie obrazy są rozlokowane. Możemy więc najpierw wybrać losowo jedną ze stron, a następnie wybrać losowo jeden z obrazów na naszej losowo wybranej stronie zamieszczonych – i oto nasz obraz.

Tu akurat mamy cztery podstrony, więc wszystkie są od razu do kliknięcia z którejkolwiek z nich, ale gdybyśmy mieli np. dwadzieścia, to już każda z tych podstron nie byłaby widoczna na tym pasku. Wtedy jednak moglibyśmy np. po prostu wybrać losowo, w umyśle, liczbę od 1 do iletamtychstronjest, i dalej działać jak piszę wyżej. Albo np. wypisać sobie gdzieś tam (np. w Wordzie czy na karteczce) owe liczby, i wybrać losowo (wskazać kursorem myszki czy palcem, etc.) jedną.

Także no problemo. Dla chcącego nie ma nic zbyt trudnego.

A jak dywinowanie robione w taki sposób działa?

(Bo działa. Chyba że ktoś ma w umyśle – uświadomione lub nieuświadomione – treści głoszące, że to nie działa. Co w głowie, to w życiu; co w głowie, to w dywinowaniu. W dywinowaniu naszym głównym, naszym #1 narzędziem jest nasz umysł. A więc to właśnie od niego w znacznej mierze (powiedzmy, 97 %, tak około) zależy skuteczność wykonywanych przez nas działań.)

Otóż, na ten temat piszę w tym poście, w rozdziale 14.


2. CAŁKIEM CIEKAWE, MOGŁYBY BYĆ, CHOĆ JEDYNIE TE TALIE POWYŻEJ MNIE TAK SZCZERZE INTERESUJĄ

1. Deviant Moon Oracle – 888
Miała być zimą 2016, zima 2016 minęła i, zdaje się, talii nie ma. No cóż. Czyli czekamy. W każdym razie ja na pewno czekam, ponieważ – jako ktoś, komu Deviant Moon Tarot caaałkiem nieźle do gustu trafia i generalnie jako osoba raczej lubiąca styl Patricka – jestem ciekawa tej talii (i może ją sobie kupię, a może nie – na razie nie wiem).


2. Healing Idols Deck
Talia Chucka Spezzano. Mam wszystkie jego dotychczas wydanych siedem talii i je całkiem mocno cenię i wobec tego jestem ciekawa nadchodzącej Healing Idols Deck. Czytałam kiedyś, że Spezzano zamierza w swojej twórczości karcianej dobić do dziesięciu talii- no cóż, jest chyba na dobrej drodze. Choć niekoniecznie mnie ten jego zamiar cieszy, no ale cóż... Jeśli stworzy te kolejne trzy talie, to ja sobie na nie pewnie zerknę i, kto wie, może spodobają mi się na tyle, że i kupię.
Na razie nie ma zbyt wielu informacji o tej talii, nie ma też żadnych obrazków, niestety, no ale cóż- wszystko przed nami.


3. MAM NA LIŚCIE ŻYCZEŃ OD DAWNA, WIĘC NIECH JUŻ BĘDĄ, ALE... NIE SĄ DLA MNIE JAKIEŚ WIELCE INTERESUJĄCE

1. Phantasma Tarot
Nadchodząca, wciąż pod niewiadomą względem wizualu, talia Pauliny Cassidy. Ostatnią najnowszą jej talię, Spiritsong Tarot, ostatecznie sobie odpuściłam, jako że:
1) karciarska pasja mi zlazła i mimo że pasja artystyczna wzrosła, to jednak pociąg do nabywania talii zanikł
2) więc żebym talię chciała nabyć, musi mi się SERRRIO podobać, no a Spiritsong Tarot taki nie jest

Natomiast Phantasma Tarot zostawiam na liście życzeń, tylko bo nie wiem, jak wygląda, więc kto wie, może on akurat okaże się być faktycznie ciekawy i warty mojej uwagi.

2. Dreamdance Oracle
Ta talia... cóż, całkiem przepadam za sztuką Stephanie Pui-Mun Law, a to co widzę, na razie całkiem mi się podoba. Choć nie żebym miała wielki do tego pociąg, więc nie wiem, czy ostatecznie (o ile talia powstanie) się na nią skuszę. Póki co trzymam ją na wishliście, coby mieć łatwy podgląd i coby nie zapomnieć.


...


No, tak więc to by było na tyle, jeśli chodzi o talie na mojej liście życzeń... albo raczej liście pt. "co być może okaże się dla mnie ciekawe".

A tak jeszcze w temacie odnośnie mojej wishlisty...

Bardzo popularne są- i coraz popularniejsze się stają- talie produkowane niezależnie od wydawnictw (ang. independent decks), wydawane samodzielnie przez autora (lub autorów).

Ostatnio mieliśmy np: 78 Tarot Nautical, Soul Trees Oracle, Alchemist's Oracle, Lumina Tarot, Earthbound Oracle, Starchild Tarot Akashic edition, wcześniej był Wooden Tarot, Abyssal Tarot, Wild Unknown Tarot, Starchild Tarot, Dame's Darcy Mermaid Tarot, Tarot of Delphi, Tarot in Black and White, Alice Tarot, Victorian Romantic Tarot (pod linkiem 1 edycja), Bohemian Gothic Tarot (pod linkiem 3 edycja), 78 Tarot, TaRat, Light Grey Tarot, COSMOS Tarot and Oracle, Stolen Child Tarot, Prisma Visions Tarot, A'HA Oracle, Vibrational Energy Oracle, Waterhouse Oracle, The Ellis DecK, 72 Names Cards, Infinite Visions Tarot, Lenormand Reloaded, Clover Tarot, Color Mage Oracle...

Lista independent/self published decks (choć nie wiem, czy pełna) TU.

Ludzie zajmujący się pracą z kartami... a nawet i ludzie wcale się tym niezajmujacy (w końcu absolutnie nie trzeba zajmować się tym, żeby na tym polu działać) tworzą swoje własne talie (autorska talia kart).

(Na temat talii, taliowego świata, 
tworzenia talii, 
wybierania talii, 
kolekcjonowania talii, 
i paru innych spraw 
piszę również

Ja sama mam na swoim koncie co najmniej kilkanaście talii autorskich, takich swoich własnych, własnego pomysłu (nie wydanych, co prawda. No ale mam).

Ludzie zawsze będą tworzyć- w wielu różnych sferach, dziedzinach; będą tworzyć tam, gdzie jest ich pasja, zainteresowanie... albo szansa na napchanie sobie trochę lub bardziej portfela.

Jeśli czyjąś pasją są talie dywinacyjne, będzie tworzył talie dywinacyjne. A to z kolei skłania mnie do stwierdzenia, że w najbliższych miesiącach... latach... powstaną zapewne setki nowych talii self-published. Cóż, od dnia kiedy opublikowałam tego posta, od jego oryginalnej wersji, minęły prawie dwa lata, no i widzę, że miałam rację: ilość produkowanych niezależnie talii dywinacyjnych zdecydowanie wzrosła... i rośnie nadal. I nic nie zapowiada, by miało to pójść w dół; wręcz przeciwnie.

.
.
.

Btw, tak przy okazji, polecam TEN POST 
– taki "ostateczny przewodnik po interpretowaniu" (między innymi kart).
Trochę przydługi, ale po lekturze żadna talia 
(czy cokolwiek innego) 
nie będzie wam już problemem przy interpretacji. 
 
.
.
.

7 komentarzy:

  1. Świetny post! :) Myślę, że wishlisty (krótsze lub dłuższe) ma chyba większość z nas. Osobiście, mam odpowiednią sekcję w notatniku na wszystkie talie, które chcę sobie kupić - a jest ich naprawdę sporo. Oprócz tego te "interesujące" talie (coś jak ten ostatni punkt na Twojej liście) mam jeszcze pooznaczane zakładkami w przeglądarce - muszę z tym wreszcie zrobić porządek. :)

    Tyle wspaniałych talii tu widzę. :)Rumi Oracle jest oczywiście numer 1. :) Gospel of Aradia - mega ciekawa, mimo że nie jestem jakimś fanem tego klimatu, to karty Jimmy'ego jak zwykle mnie zachwycają. <3 Faery Forest też jest niesamowita, jakaś taka hipnotyzująca. Akurat mi często czyta się lepiej właśnie nie z talii portretowych, jak to ujęłaś, tylko z innymi "rzeczami"(np. taka Earth Magic Oracle, jest prosta ale jak dla mnie niezastąpiona :>). Ale i tak ta talia również widnieje na mojej wishliście. :)

    Jeśli chodzi o inne zapowiedzi od BlueAngel, to jakoś nie podbiły mojego serca (przynajmniej na razie). Whispers of Ganesha jest co prawda czarująca, ale obecnie te obrazy są dla mnie trochę zbyt kojarzące się z animowanymi bajkami. ;) Choć tutaj akurat czuję, że mogę się do nich przekonać. Za to Divination of The Ancients to jest świetny koncept, tylko nie podobają mi się przykłady kart, które są na stronie wydawnictwa. Zupełnie jakby ktoś poszukał różnych obrazków, powklejał wszystkie te rzeczy w Photoshopie i wydrukował. Gdyby artwork do tego wykonał np. Jimmy Manton (coś w stylu Halloween Oracle, tylko bardziej zróżnicowany styl), to talia mogłaby być o wiele lepsza - przynajmniej moim zdaniem. :)

    LM :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo tak, Divination of the Ancients Oracle z ilustracjami wykonanymi przez Jimmy'ego Mantona- to by było świetne. :D Choć mnie akurat ta grafika w sumie nie przeszkadza (no, mogłaby być lepsza, bardziej ambitna- że tak powiem- ale i tak jest ok).
      W Whispers of Lord Ganesha Oracle ujęła mnie przede wszystkim energia tej talii, no i sam fakt, że ma indyjski motyw, klimat też jest dla mnie na plus, bo niewiele mam podobnych talii... i szczerze mówiąc nie jestem pewna, czy w ogóle mam jakieś indyjskie talie. :/

      No i Rumi Oracle nie pojawiła się jednak w styczniu. :( Czyli trzeba będzie czekać do marca... Co ciekawe, Faery Forest Oracle ma datę na kwiecień, a została wydana dużo później, niż Rumi Oracle. Ech, te daty wydają mi się taaakie odległe... Chociaż ostatnio nieco nowych talii mi przybyło, więc w sumie mam się czym zajmować. ;)

      Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
    2. Zgadzam się, Indie mają swój urok i fajnie byłoby mieć talię w takim motywie. :)

      Właśnie, niestety Rumi Oracle gdzieś zniknęła (choć jedna wersja jest na BookDepository, ale jest trochę droższa, więc wolę jednak zaczekać). Na szczęście tak jak Ty, również mam sporo talii (i książek) jak na razie, więc na nudę nie narzekam. ;)

      LM

      Usuń
  2. CZ. II:

    No, a jeśli chodzi o moją wishlistę, to właśnie ostatnio pojawiło się na niej dość sporo talii "niezależnie wyprodukowanych". Mam wrażenie, że tacy autorzy często przykładają się trochę bardziej do swojej pracy, te ich talie są bardziej dopracowane i bardziej wyjątkowe. :) Poza tym jest coś fajnego w kupowaniu talii prosto od ich autorów (oczywiście poza tym, że zazwyczaj są droższe :P).

    Soul Trees Oracle już mam, jestem mega zadowolony. <3 Ale tak to właśnie Alchemist's Oracle (love, love, love!), Lumina Tarot, Earthbound Oracle (niedawno ją odkryłem, jest wspaniała - a osobiście naprawdę uwielbiam wszelkie talie z motywem ziemi, natury i żywiołów), i kilka innych talii są już na mojej liście. Poza tym poluję jeszcze na Prisma Visions Tarot, szczególnie że teraz w nowej edycji ma być nowa "karta bonusowa" (zamiast Strawberries jest The Gift, co mi się nawet jeszcze bardziej podoba). Z tym że zawyżyli ceny przesyłki, i już wcześniej wydawało mi się to dość drogo, a teraz to sam nie wiem. Jeśli mogę spytać, czy Ty kupowałaś prosto przez ich stronę? :)

    Generalnie, to w tym roku postanowiłem trochę ograniczyć kupowanie (przynajmniej na razie), ale i tak mam w planie zakup kilku talii, o których od dawna marzę, ale jakoś nie było okazji: Oracle of The Mermaids, Soul Cards, Mary El Tarot, Mother Mary Oracle... W sumie to najbardziej lubię mieć wszystko zapisane w jednym miejscu, żebym po prostu pamiętał o tych taliach, które rzucą mi się w oczy, i kiedy już jestem gotowy na kupienie czegoś, to wybieram z tej listy te, które akurat w tym momencie najbardziej chcę. :) No i na każdą talię przychodzi odpowiedni czas - a czasami po prostu myślę sobie, że już wolę jednak coś innego (dlatego właśnie zawsze wolę trochę zaczekać i pozwolić taliom "poleżeć" na tej wishliście - bo mogę zawsze zmienić zdanie.)

    Pozdrawiam,
    LM :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, talie niezależnie wyprodukowane (brakowało mi określenia :P) mają w sobie coś fajnego, coś, co je odróżnia od tych mass market talii- po prostu inaczej się je czuje. A ja uwielbiam np. karteczki z podziękowaniami, które się dostaje przy okazji zakupów bezpośrednio u autora. ;)
      Prisma Visions Tarot kupowałam bezpośrednio od nich. A wiesz, nie wiedziałam, że ma się ukazać druga edycja talii... Niedawno zaglądałam na stronę, ale albo po prostu nie zauważyłam informacji albo jej tam jeszcze nie było. W każdym razie teraz sobie zerknęłam i przyznam, że mnie też karta "The Gift" podoba się nieco bardziej- choć "Strawberries" i tak jest super. ;D

      Heh, ja już dawno zrezygnowałam z postanowień, jeśli chodzi o zakupy karciane- nigdy nie udawało mi się ich dotrzymać. A już teraz tym bardziej- tyle nowych talii; mam wrażenie, że z roku na rok coraz więcej tego jest, coraz to bardziej mnie to przytłacza (choć niekoniecznie w negatywnym sensie). Co więcej- u mnie jest przeważnie tak, że jeśli na początku talia mnie tylko trochę zainteresuje, to z czasem zaczyna mnie interesować coraz bardziej i bardziej i w końcu dochodzi do tego, że ją kupuję- tendencja spadkowa zainteresowania talią to nie jest u mnie częste zjawisko. ;)

      Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  3. 8. Tarot of Enchantments <--- Jeśli Twoje przypuszczenia się sprawdzą, będzie to kolejna talia, którą dzięki Twojemu blogowi będziemy "współdzielić". Jestem tego pewna tak, jak tego, że dwa razy dwa to cztery.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe ;) Ach, tak strasznie nie mogę się na nią doczekać...

      Usuń

Masz ochotę podzielić się słowem? Zapraszam! :)