środa, 27 stycznia 2016

Rozkład ogólny

Chciałabym podzielić się z Wami pewnym rozkładem, który od jakiegoś czasu stosuję jako swój ulubiony rozkład ogólny. Mam go w notatkach, zapisany dawno temu i niestety nie pamiętam już, skąd go wzięłam; w każdym razie pomyślałam, że tak dobrym rozkładem aż szkoda by było się nie podzielić. 
Jest bardzo obszerny i przepięknie przedstawia właściwie całe życie, wszystkie sfery. Rzecz jasna rozkłady można sobie wedle swoich indywidualnych potrzeb dowolnie modyfikować- żeby było jasne, rozkład to nie jest ustanowiona raz, niemodyfikowalna restrykcja, rozkład to jedynie pomoc, wzór, przykład, nakierowanie.

Całkiem sporo w swoim życiu widziałam rozmaitych rozkładów ogólnych, ale ten jest- moim zdaniem- jednym z lepszych (dla mnie najlepszy- obok Koła Astrologicznego, który to rozkład również uwielbiam).

1. Pytający (w jakim okresie drogi życiowej się znajdzie; co przed nim, z czym się zmierzy)
2. Stan emocjonalny pytającego. Jakiego rodzaju emocje będą dominować.
3. Otoczenie pytającego (jaki wpływ na niego będzie wywierał i jaki będzie miał do niego stosunek; relacje z otoczeniem; rodzaj tej relacji)
4. Rodzice/teściowie a pytający
5. Dom (zarówno mentalny, jak i fizyczny)- czego i jakie energie będą go dotyczyć.
6. Dzieci- relacje z nimi, sprawy do załatwienia.
7. Romanse
8. Zdrowie
9. Praca
10. Finanse
11. Partner
12. Zmiana- czego pytający się nie spodziewa, a co nastąpi. Tam, gdzie zajdą zmiany.
13. Ideały/marzenia- te świadome i te nieświadome, o które uprasza się Ja pytającego. Tam, gdzie powinny zajść zmiany, po to aby się rozwijać. Forma rady, nakreślenia najlepszej dla pytającego drogi rozwoju.
14. Podróże- fizyczne/psychiczne (psychiczne (mentalne), czyli nad czym będzie myślał pytający na ścieżce swego rozwoju aby mógł iść naprzód; z czym się zmierzy mentalnie)
15. Przyjaźnie- stan przyjaźni pytającego w przyszłości- stosunek przyjaciół do pytającego i ich wpływ. Relacje.
16. Przeszkody. Opóźnienia. Ostrzeżenia.
17. Przeszłość- co odejdzie w przeszłość. Co uda się przejść.
18. Przyszłość dalsza. Kolejny etap.
19. Rada. Jak reagować, postępować w ważnych kwestiach.

8 komentarzy:

  1. I do każdego pytania tylko jedna karta, tak?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zależy od Ciebie- jak sobie wybierzesz, ustalisz. Możesz położyć po jednej karcie, możesz położyć po dwie, trzy, a nawet więcej. ;) Tak samo jak np. możesz sobie ustalić, czy w rozkładzie uwzględnisz wszystkie pozycje, czy tylko część z nich.

      Usuń
    2. Jak formułujesz głowne pytanie do takiego rozkładu? Czy do każdej pozycji inne? Nigdy nie robiłam rozkładu ogólnego, zawsze na konkret, więc trochę nie wiem jak to technicznie ugryźć.

      Usuń
    3. Właściwie, każdy ma swoje metody, swój warsztat- a jeśli nie ma, to powinien go sobie wypracować, bo to przecież jest podstawą- w pracy z kartami, na ten przykład.

      Przy rozkładzie ogólnym zwykle po prostu najpierw (tzn. przy tasowaniu) skupiam się na osobie, dla której rozkład wykonuję, a potem przy wyciąganiu kart na kolejne pozycje skupiam się na tym, na jaką pozycję kolejne karty wyciągam (zwykle lubię sobie jeszcze przetasować talię ileś tam razy- za każdym razem przed wyciągnięciem kolejnej karty albo co parę wyciągnięć).
      No więc ja robię to tak, ale Ty możesz zrobić to zupełnie inaczej, po swojemu, jak chcesz.

      Kiedy ja zaczynałam pracę z kartami, szłam jedynie za swoim wewnętrznym głosem, za swoim "tak chcę, a tak nie", "to mi pasuje- tak będę robić; to mi nie pasuje- tak nie będę robić", itd. Krótko mówiąc- droga samouka.
      Bo najlepiej robić przede wszystkim tak, jak nam pasuje, jak my sami uważamy, że jest dobrze, słusznie- przynajmniej jeśli chodzi o pracę z kartami. Więc nie martw się, "jak to ugryźć", tylko zrób tak, jak ci się podoba. ;) No chyba że w Twoim przypadku taka samowola nie daje dobrych efektów- wtedy to już inna sprawa.

      Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  2. Ostatecznie zrobiłam tak, jak napisałaś, a Twój komentarz przeczytałam dopiero teraz. Ale to dobrze. Bo praca z kartami to jedno, a wiara we własną intuicję to praca równoległa, przynajmniej dla mnie. I to cięższa, chociaż nie zauważyłam do tej pory, żeby mnie zawiodła. Dziękuję Ci za wskazówki z całego serca! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze z chęcią pomagam- w miarę swoich możliwości, oczywiście. :)
      No właśnie, wiara we własną intuicję, we własne zdolności, umiejętności, we własne możliwości- wiara w siebie, mówiąc krótko- to bardzo, bardzo ważna rzecz. Ja od samego początku mojej- że tak to nazwę- karcianej drogi szłam za tym wewnętrznym głosem i głęboko wierzyłam w jego prawdomówność. ;) Bycie pewnym swoich umiejętności (oczywiście nie w sensie "pretensjonalnie pewnym", tylko po prostu posiadanie mądrego zaufania do nich) oraz świadomość tego, jak ta pewność wspaniale wpływa na nasz rozwój jest jednym z kluczy- do rozwoju właśnie.

      Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  3. Ale powiem Ci, że mimo iż wcześniej tego nie łączyłam (pracy z kartami i wiary w siebie), bo mi się wydawało, że przecież w siebie wierzę, to jednak lepszego narzędzia celowo bym nie wybrała, jak wybrałam przypadkiem (bo przecież wydawało mi się, że z innego powodu mnie zawołały), karty. Chociażby dlatego, że efekty widać w miarę na bieżąco. Ot, choćby Karta Dnia :) Ale fakt, odkrywa, oprócz kart bardzo dużo "braków" u siebie. To jest... fantastyczne. Zawsze miałam bardzo wyostrzoną intuicję, ale nauczono mnie, żeby jej nie słuchać, bo na pewno się mylę. A potem mylić się było wygodniej... A teraz trzeba wypracować powrót na dobre tory. Dlatego chętnie korzystam z rad osób doświadczonych, bo tym samym czuję, że buduję sobie margines bezpieczeństwa (tzn. jak nie wyjdzie coś po mojemu, to wiem jak spróbować inaczej, itd). Chyba zaczęłam Ci się zwierzać, wybacz. Ale chyba nie miałam jeszcze okazji z nikim porozmawiać o tym, jakim Tarot jest fantastycznym narzędziem do samorozwoju i pokonania własnych słabości :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! :D Tarot (i w ogóle karty) jest wspaniałym narzędziem do pracy nad sobą. Dla mnie kiedyś był bardziej narzędziem typowo wróżebnym, jednak dość szybko zaczęło mnie to w pewnym sensie nudzić, zaczęłam (oczywiście, intuicyjnie ;)) próbować innych rzeczy, ciekawszych rzeczy (jeśli chodzi o pracę z kartami) i w ten sposób weszłam na drogę głębokiego rozwoju z kartami.

      Praca z kartami to, tak naprawdę, praca z samym sobą- ze swoim umysłem, ze swoją świadomością, podświadomością i nadświadomością, po prostu z różnymi mentalnymi itp. częściami siebie (żeby jakoś to krótko nazwać)- właśnie poprzez to narzędzie, jakim są karty; a język obrazów bardzo dobrze przemawia do ludzi... ;)

      Dla mnie karty to bardzo wielofunkcyjne narzędzie (o czym zresztą pisałam kiedyś na blogu). Jednak tym, co one przede wszystkim dla mnie robią, co przede wszystkim u mnie powodują, jest właśnie rozwój. I to jest wspaniałe- bo przecież o to właśnie chodzi w życiu- by się rozwijać, by się doskonalić.
      Praca z kartami pomaga nam doskonalić rozmaite umiejętności właśnie poprzez zachęcanie nas do pracy nad nimi- a one, jak mięsień, rozwijają się właśnie dzięki naszemu wysiłkowi.

      Ech, trochę odpływam w tych moich wywodach...


      A jeśli chodzi o Twoje zwierzanie się, to naprawdę bez obaw możesz to robić, jeśli czujesz taką potrzebę- zawsze staram się pomóc (jak już mówiłam ;)). :)

      Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń

Masz ochotę podzielić się słowem? Zapraszam! :)