niedziela, 22 maja 2016

Autentyczność (autentyczne życie, bycie sobą)

Wpis został zaktualizowany 12.10.2016 o godz: 23:36

Autentyczność- praca nad autentycznością, rozwijanie autentyczności- to część pracy z cieniem.
Bycie autentycznym to bycie sobą. Ale aby być sobą, trzeba najpierw odkryć siebie- prawdziwego siebie. A to robi się, oczywiście, poprzez pozbawioną oceniania i osądzania samoobserwację. Przy czym trzeba też zawsze pamiętać o tym (cytuję stąd):
Nie przywiązuj się do konkretnych etykietek, twarzy siebie. Nie przywiązuj się do przekonań o sobie (i innych). Przywiązywanie się ogranicza nas. Zamiast być "sobą" (wg etykietek, wg przekonań o sobie), zamiast identyfikować się z konkretnymi wersjami siebie, z konkretnymi twarzami, bądź po prostu szczerym wyrazem siebie- zawsze wyrażającym swój obecny stan i nieprzejmującym się, że "przecież takie zachowanie do mnie nie pasuje; to nie ja; świat mnie takiego nie zna- co inni pomyślą o moim zachowaniu". Wydaje Ci się, że "to nie ty", ponieważ jesteś przyzwyczajony myśleć o sobie w określony sposób, który nie obejmuje pewnych zachowań.
Nie ograniczaj się identyfikowaniem się z określonymi wersjami siebie- bądź po prostu autentycznym, spontanicznym wyrazem siebie obecnego w danym momencie.

Bo bycie sobą oznacza bycie sobą w danym momencie, a nie bycie sobą pt.: "jestem taki i taki, a taki i taki nie jestem". Bycie sobą to nie jest bycie sobą wg przekonań o sobie, tylko szczere wyrażanie siebie w danym momencie. Po prostu.

Zresztą ilu z nas tak naprawdę siebie zna? Ilu z nas było zaskoczonych, kiedy w pewnych sytuacjach objawiły się pewne nasze cechy, zachowania, o które byśmy siebie nie podejrzewali? Poznanie siebie to nie tyle etap pt. "znam siebie na wylot i wiem, co, kiedy, jak i gdzie", bo tak się nie da, m.in. dlatego, że człowiek ciągle się zmienia (poza tym, jak piszę w przytoczonym wyżej fragmencie, kreują nas nasze przekonania o sobie- a odrzucenie wszelkich przekonań o sobie uwalnia nas z ich klatki i pozwala nam na wolność i swobodę w wyrażaniu siebie). Poznanie siebie to taki etap, kiedy bycie sobą jest dla nas normalne, bo jesteśmy wolni od osądów i przekonań na temat siebie, rozumiemy siebie- i akceptujemy- na tyle, że nie czujemy się nigdy obco we własnym ciele, że nie mamy sytuacji pt. "czuję się, jakbym to nie był ja". Poznanie siebie i uwolnienie się od przekonań o sobie jest ważnym elementem- i warunkiem- bycia sobą, bo bycie sobą to właśnie wolność od owych przekonań o sobie, od etykietek, które sami sobie przyczepiamy, oraz akceptowanie siebie i niebanie się pokazywać światu swojego prawdziwego oblicza. A aby coś zaakceptować- tak prawdziwie- trzeba to coś wpierw poznać, oczywiście. A więc poznanie i zrozumienie siebie jest kluczem do akceptacji siebie, a stąd prosta droga do autentyczności, do bycia sobą.

Oczywiście nie zawsze tak korzystnie jest być sobą- a w każdym razie na zewnątrz (tzn. nie zawsze korzystne dla nas jest pokazywanie światu prawdziwego siebie). Jeśli potrafimy być sobą zawsze, to w sytuacjach, kiedy zewnętrzne czynniki nie pozwalają nam na pełną swobodę w wyrażaniu naszego prawdziwego ja, potrafimy czuć się z tym dobrze, kontrolować pewne aspekty nas, aby w pewnym- i zdrowym dla nas (czyli takim, który ogranicza się do przestrzegania pewnych ogólnych norm moralnych, a nie całkowicie nas blokuje)- stopniu dostosować się do wymogów otoczenia, ale jednocześnie nadal być sobą, nie tracić siebie, czuć się dobrze będąc tam, gdzie jesteśmy.
Bo to jest właśnie, tak nawiasem, jedna z "nagród" życia w autentyczności- umiejętność czucia się dobrze, niezależnie od tego, w jakiej sytuacji jesteśmy (odnosi się to raczej stricte do tego, co napisałam wyżej, czyli że czujemy się dobrze niezależnie od tego, jakie wymogi behawioralne narzuca nam otoczenie; przykład: spotkanie biznesowe, religia (no, wiadomo, jak to nierzadko jest z religią, prawda?)). A owa "nagroda" wynika z tego, że autentyczność to wyzwolenie siebie od wszelkich ograniczających nas przekonań o sobie oraz od przejmowania się opinią innych- a więc czujemy się zawsze dobrze ze sobą, ponieważ nie mamy poczucia pt. "to nie ja, ja się tak nie zachowuję, takie zachowanie jest dla mnie nietypowe" ani zmartwień w stylu "co kto o mnie pomyśli".

Nie tyle chodzi tu o total luz, bo taka postawa niekoniecznie jest równa: "jestem sobą zawsze i wszędzie, żyję autentycznie". Chodzi tu po prostu o to, by być sobą- tym prawdziwym sobą. Jeśli bycie sobą w naszym przypadku oznacza bycie luzakiem, to jak najbardziej się to liczy, rzecz jasna. W sumie bycie sobą to rzeczywiście jest bycie luźnym (nie tyle luzakiem- to co innego; chodzi po prostu o naturalny luz i swobodę bycia), ponieważ bycie luźnym oznacza brak spięcia (wynikający z tego, że nie przejmujemy się zdaniem innych o nas, jesteśmy wolni od owego programu), a spięty człowiek to taki, który nie potrafi być sobą- nie tyle może zewnętrznie, co nawet wewnętrznie- który nie potrafi czuć się dobrze sam ze sobą niezależnie od tego, jak "każą mu" się zachowywać, to człowiek skrępowany. A w sumie nie ma mowy o skrępowaniu, gdy mowa o autentycznym życiu.
Najbardziej sobą jesteśmy np. wtedy, gdy czujemy się dobrze, luźno i bezpiecznie. Nasze prawdziwe ja objawia się również w sytuacjach kryzysowych, np. w sytuacjach pt. "to kwestia życia i śmierci". Ale w byciu autentycznym chodzi o to, by być sobą CAŁY CZAS, a nie tylko od święta czy tylko wtedy, kiedy jest to dla nas komfortowe. Autentyczność nie równa się "łatwe, przyjemne życie w komforcie"- bo przecież będąc sobą, stawiamy granice światu, a to zawsze spotyka się z pewnym potępieniem. Inni zawsze wolą mieć wokół siebie ludzi sobie uległych. Dlatego bycie sobą to swego rodzaju wyzwanie. Ale właśnie tego rodzaju wyzwania podejmują ci, którzy stają się bohaterami swojego życia. ;) I nie chodzi tu wcale o wielkie rzeczy (tzn. wielkie kroki)- ponieważ jeśli chcemy wdrażać zmiany, powinniśmy je wdrażać z wyczuciem, a to oznacza, że odpowiednio do sprawy. Tak więc wg naszego serca. A nierzadko oznacza to, że powoli. Grunt jednak to to, by działania były skuteczne; lepiej w końcu działać powoli acz skutecznie, niż szybko, ale tak, że to, co zbudowaliśmy, za moment się zawali. Pośpiech to nigdy nie jest dobra rzecz. Każdy ma swój rytm i wg niego powinien działać.
Jeśli potrafimy siebie obserwować, możemy zrozumieć pewne mechanizmy, które rządzą naszym zachowaniem i odpowiednio na nie zareagować, np. poprzez udoskonalanie naszych reakcji, poprawianie ich, kształtowanie w taki sposób, by były np. mniej gwałtowne lub wręcz przeciwnie- szybsze i bardziej zdecydowane. Natomiast zawsze przy różnych takich majstrowaniach przy naszej osobowości, naszym charakterze, powinniśmy pamiętać, by robić to wg siebie- tzn. tak, by nie zmieniać siebie i oddalać się od tego, kim naprawdę jesteśmy, lecz by odpowiednio kształtować pewne nasze niedoskonałości, doprowadzając je do harmonii wobec naszego prawdziwego ja. Na tym polega praca nad sobą na drodze autentyczności- jest ona więc zdrowa i naturalna, a nie niczym pryskanie ogrodu litrami chemii, która tak na dobrą sprawę wcale nie pomaga, a wręcz szkodzi i niszczy lub osłabia naturalne właściwości roślin (a tak właśnie można by opisać działanie wbrew swojej naturze, usilne zmienianie siebie wbrew swojej naturze). Autentyczność to wolność od przekonań o sobie, wolność od etykietek, niezależność od opinii otoczenia.
Życie, rozwój nie polega na tym, by stawać się kimś innym, lecz na tym, by odkrywać, poznawać siebie i podążać ścieżką autentyczności- a więc życia pt. "jestem sobą i czuję się z tym totalnie dobrze".

Autentyczność to bycie szczerym wobec siebie i wiernym sobie, podążanie swoją własną ścieżką, a to oznacza m.in. nieporównywanie siebie do innych oraz swojego życia, swojej ścieżki czy poszczególnych jej etapów do życia/ścieżki innych. Bo każdy jest inny. Ocenianie siebie na podstawie/przez pryzmat innych jest zaprzeczaniem sobie. A autentyczność to nie jest zaprzeczanie sobie i tłumienie siebie, lecz wyrażanie siebie- szczere, w zgodzie ze sobą, w wolności od przekonań na swój temat oraz opinii otoczenia.
Piękne w autentycznym życiu jest to, że odkrycie swojej własnej ścieżki i podążanie nią z autentycznością gwarantuje nam całościowy rozwój nas samych, a więc m.in. rozwój naszych zdolności- wszelkich zdolności, w tym zdolności parapsychicznych (np. intuicji).

Bycie autentycznym, autentyczne życie pozwala nam czuć się komfortowo z nami samymi oraz z naszym środowiskiem, z całą naszą rzeczywistością oraz wobec niej- ponieważ nie przejmujemy się opinią otoczenia.
Kiedy zauważamy, że z jakiegoś powodu gubimy siebie, swoją ścieżkę bądź też że środowisko, w którym się obracamy, zaburza naszą autentyczność, tak jakby nie pozwala nam być nami, lecz niejako tłamsi nas, zmusza do bycia kimś innym, wtedy powinniśmy zmienić to środowisko- bo bycie w takiej sytuacji nie wspiera czynnie naszego rozwoju (może go jednak wspierać biernie- to podobnie jak w przypadku naszych słabości, które de facto są naszą siłą, gdyż sam fakt ich istnienia popycha nas ku działaniom mającym na celu rozwój osobisty i stawanie się coraz lepszym i lepszym, wyplenianie tych wad--> na tej samej zasadzie działa właśnie np. życie w trudnej sytuacji, niesprzyjającym środowisku).

Bycie sobą wymaga w pewnym stopniu obudzenia w sobie buntownika, ponieważ kluczową jest tu siła, aby przełamywać pewne bariery, burzyć pewne mury, które świat zbudował i buduje- wokół nas samych i nie tylko. Bycie sobą to przełamywanie barier nie tylko swoich własnych, ale również barier świata zewnętrznego, a więc np. barier w innych ludziach. Bycie sobą to wyjście poza strefę komfortu i bezpieczeństwa (w której to przecież tak łatwo i milutko się żyje, bo nikomu się nie przeszkadza, będąc myszą pod miotłą, co nie? -_-) i pokazywanie światu prawdziwego siebie bez lęku, wstydu, skrępowania, poczucia winy- na takie uczucia nie ma miejsca, gdy żyje się w autentyczności i szczerze wobec siebie. Bycie autentycznym to zdrowa pewność siebie, świadomość własnej tożsamości i wartości, świadomość samego siebie. Bycie autentycznym to brak strachu- m.in. dlatego, że rozumiemy pewne mechanizmy, które rządzą ludzkim umysłem i jesteśmy świadomi Prawdy. Bycie autentycznym to znanie siebie w sensie takim, że jesteśmy świadomi, iż tak naPrawdę nie jesteśmy "tylko tacy i tacy", bo w nas drzemie wszystko, a przywiązywanie się tylko do określonej części owego wszystkiego ogranicza nas. Bycie autentycznym to rozwój osobisty, to podążanie własną ścieżką i wypełnianie swoich ustanowionych celów, bez oglądania się na innych. Bycie autentycznym to bycie szczerym wobec siebie i wiernym sobie; to bycie w zdrowej relacji z samym sobą. To głębokie rozumienie siebie i swojej ścieżki- a jedno prędzej czy później wynika z drugiego. Bycie sobą to świadomość tego, kim się jest (oraz że tak naPrawdę tożsamość to coś, co jest iluzją, coś, co my sami sobie- oraz inni nam- nadajemy) i podążanie w zgodzie ze sobą samym.


Dla kontrastu: życie nieautentyczne- a więc nie bycie sobą- to dawanie się zapędzić do kąta i uległość wobec nakazów. To krucha postawa. To niepewność siebie samego, brak poczucia własnej wartości i świadomości własnej tożsamości. To przyjmowanie postawy słabeusza, który nie potrafi zawalczyć o swoje, który nie potrafi, boi się pokazać światu swoje prawdziwe ja (którego, co więcej, często nawet nie zna). To strach przed światem. To chowanie się, nieśmiałość, niepewność. To uleganie wpływom. To dostosowywanie się do innych kosztem samego siebie. To brak stanowczości i siły, by powiedzieć "nie", by wyrazić siebie. To bycie sobą nie będąc sobą. To bycie uwięzionym we własnym ciele. Bycie sztucznym, sztywnym. Udawanie kogoś innego, porównywanie się do innych, brak własnego zdania. Dopasowywanie się do wymogów otoczenia; pozwalanie mu na penetrację swojego wnętrza, wpływanie na nasze postrzeganie świata, nasz system wartości, itd. To uczucie zagubienia, rozsypki, wewnętrznego chaosu.

Autentyczność to robienie tego, co gra nam w sercu, co jest szczerym wyrazem nas w danym momencie.
Nieautentyczność, natomiast, to podchodzenie pt. "to jestem ja, a to nie jestem ja", to szufladkowanie się, zamykanie w ramach przekonań o sobie, w workach z etykietkami określającymi nas i naszą osobowość.

Autentyczność to, mówiąc krótko, szczere wyrażanie siebie i nietrzymanie się określonego stylu, określonych przekonań.
A więc jeśli chcesz wiedzieć, czy żyjesz autentycznie, zadaj sobie pytanie: "czy czuję się w pełni sobą? Czy wyrażam siebie zawsze szczerze wobec tego, co czuję? Czy żyję nie przejmując się opinią otoczenia?" Jeśli odpowiedź będzie twierdząca- gratulacje, jesteś na właściwej dla siebie ścieżce. Jeśli natomiast odpowiedź będzie przecząca, oznacza to, że powinieneś zmienić coś w sobie, swoim życiu, poczuć Prawdziwego siebie i odnaleźć swoją Prawdziwą ścieżkę. Bo wtedy właśnie następuje największy rozwój. (Oczywiście wszystko powoli, spokojnie, zgodnie ze swoim indywidualnym rytmem- w zgodzie ze sobą; bo o to chodzi.)
Może być i tak, że dana osoba wcale nie czuje potrzeby życia w autentyczności, bycia sobą w życiu- bo wygodniej jej jest żyć nieautentycznie. Jeśli faktycznie taka osoba czuje, że tak, jak jest, jest ok, to w porządku. Aczkolwiek życie w autentyczności to coś, co przynosi niesamowite korzyści i, co prawda, owszem, wiąże się z wyzwaniami, jednakże owe wyzwania tylko nas wzmacniają, czynią nas silniejszymi; podczas gdy nieautentyczne życie to pozwalanie swoim słabościom być naszymi głównymi cechami, a naszym siłom mówienie "nie".
Oczywiście trzeba też pamiętać, że wszystko ma swój czas, a więc fakt, że aktualnie jest nam dobrze w naszym nieautentycznym życiu nie oznacza, że tak będzie do końca naszego życia. W pewnym momencie możemy poczuć potrzebę zmian, a wtedy życie otworzy nam możliwości, by owych zmian dokonać w najbardziej odpowiedni dla nas sposób (co wcale nie musi oznaczać, że w sposób milutki i wygodniutki). Musimy po prostu pamiętać, że każdy ma swoją ścieżkę, każdy jest inny i u każdego droga autentyczności i droga do autentyczności będzie wyglądała inaczej.


Poza tym warto pamiętać, że nie chodzi tu o ogłaszanie zaraz całemu światu: "hej, ludzie, to jestem prawdziwy/a ja! Patrzcie!" Chodzi o poznanie siebie, zrozumienie siebie, zaakceptowanie siebie i życie autentycznie, w zgodzie ze sobą, szczerze wobec siebie, podążając swoją ścieżką, bycie wiernym sobie i nieprzejmowanie się opinią otoczenia. Jeśli czujemy- w głębi serca- że takie "ogłoszenie się" światu jest tym, co będzie dla nas dobre, to ok; aczkolwiek nie o to chodzi. Robimy to dla siebie, a nie dla świata. Rozwijamy się dla siebie, a nie dla innych. Jesteśmy sobą dla siebie, nie dla innych. Choć, z wyższego punktu patrząc, robiąc coś dla siebie, de facto robimy coś dla innych.

Należy również mieć na uwadze, że istotne jest nie tylko szanowanie siebie samego, ale również i innych, a w każdym razie okazywanie innym pewnego respektu na tyle, by nie wchodzić im niepotrzebnie w drogę. Krótko mówiąc: żyjmy i dajmy żyć innym- nie zajmujmy się zbytnio innymi, ale przede wszystkim sobą samym; dajmy przestrzeń osobom, z którymi mamy do czynienia, do bycia sobą. Chcemy kogoś zmienić? Ok, mała pomoc, małe wsparcie czy lekki kop w tyłek nie zaszkodzi. ;) Ale nie może to być zmuszanie do czegoś. Pamiętajmy, że każdy ma wolną wolę i że powinniśmy to bezwzględnie szanować.
Z drugiej strony faktem jest, że autentyczność to życie oparte na egoizmie- w pewnym sensie, oczywiście, bo mowa tu o zdrowym egoizmie pt. "nie wy macie się czuć dobrze z tym, co ja robię, jaki jestem, itd., lecz ja- bo to moje życie, moje ciało".


Trzeba jeszcze zaznaczyć, że autentyczność to wróg wszelkich etykietek. Przylepianie sobie czy innym etykietek jest tożsame z szufladkowaniem ich, a to nie jest odpowiednie, w żadnym razie. Szufladkowanie to niejako ograniczanie (siebie, innych), a autentyczne życie to życie w wolności i bez jakichkolwiek szkodliwych ograniczeń (którymi to owe tzw. etykietki właśnie są).
A więc nie przyczepiajmy etykietek (sobie, innym), ponieważ gdy to robimy, niejako dajemy sobie/innym daną rolę do odgrywania, a to jest właśnie nakładanie ograniczeń (których, de facto, zupełnie nie potrzebujemy, nie wspominając już nawet o tym, że nam nie pomagają).


Kiedy żyjemy prawdziwie- czyli autentycznie- świat nam pomaga i sprzyja (co niekoniecznie oznacza drogę usłaną różami)- ponieważ podążamy właściwą ścieżką, tzn. naszą.
Życie autentycznie to życie po swojemu, w zgodzie ze sobą. To wybieranie wg kryterium: "co mi służy, co jest dla mnie dobre, co sprawia mi radość, co czyni mnie szczęśliwym". To działanie zgodne z nami, z naszym Głosem, naszym sercem, naszymi uczuciami. To wyrażanie siebie, bez oglądania się na opinie innych. To podążanie za naszym wewnętrznym głosem, sercem, intuicją, czy jakby tam tego nie nazwać (bo to właśnie jesteśmy prawdziwi my- nasz wewnętrzny głos, nasze serce, nasza dusza). To wyrażanie siebie (np. twórczo- np. poprzez ubiór). To bycie wiernym sobie zawsze i wszędzie. To czucie się w pełni sobą zawsze i wszędzie. To bycie sobą zawsze i wszędzie- poza ograniczeniami swoich własnych przekonań o sobie czy opinii otoczenia.
Autentyczność to po prostu szczere wyrażanie siebie- zgodnie z tym, co w danym momencie w nas jest, a nie wg programu pt. "to jestem ja, a to nie jestem ja; jestem taki i taki, a taki i taki nie jestem".
Autentyczność to wolność bycia.

1 komentarz:

  1. Wspaniały post, tak samo jak ten o pracy z cieniem. <3 Ja sam również "przerabiam" obecnie ten temat (tzn tak naprawdę przerabiamy go przez cały czas, ale mniej wiecej od kilku miesięcy mam taki wielki okres typu breakthrough). I swoją drogą, to niesamowite, że mamy taką kolektywną ścieżkę - bo często zauważam, że inni (szczególnie w tej społeczności ludzi związanych z duchowością i kartami)przechodzą przez podobne energie/motywy/tematy jak ja. To też w sumie pocieszające, bo dzięki temu jakby wspieramy się nawzajem. :)

    LM

    OdpowiedzUsuń

Masz ochotę podzielić się słowem? Zapraszam! :)