czwartek, 23 czerwca 2016

Ego (oraz parę słów o egoizmie) + przedstawienie koncepcji świadomości człowieka

Wpis został zaktualizowany 22.12.2017 o godz: 17:10.

Post ten ma na celu przedstawić strukturę świadomości człowieka.

A zatem.

Jako człowiek – a dokładniej: człowiek posiadający duszę (bowiem my jesteśmy duszą w ludzkim ciele, a nie tylko ciałem człowieka. Jesteśmy i duszą i człowiekiem – tymi dwoma osobnikami) – mamy w sumie trzy świadomości składające się na pewną całość, którą nazwałam sobie świadomością człowieka.

Są to:
– świadomość ludzka (czyli świadomość należąca do umysłu ciała ludzkiego którym jesteśmy)
– świadomość duszy (czyli świadomość należąca do umysłu duszy, która w nasze ciało się wcieliła)
– czysta świadomość (to jest poziom poza formami, a więc poza człowiekiem i duszą)

I teraz tak.

Umysł ludzki oraz umysł duszy (btw: każdy umysł składa się z dwóch części: świadomości oraz podświadomości) ma ego – czyli świadomość tego, czym jest. Świadomość siebie jako odrębności od reszty świata.

Ego to po prostu, inaczej, po polsku ("ego" to łacińskie słowo), nasze ja.

Powstaje w umyśle danej istoty jako świadomość jej odrębności od reszty świata, jako świadomość, że jest ona tą istotą którą jest, a nie jakąś inną.

Jak powstaje ego?
Bardzo prosto: umysł po prostu obserwuje sobie świat. Tak działa, z natury. No i to co obserwuje, zapisuje sobie, by pamiętać i móc potem tego używać, ażeby móc sobie ładnie funkcjonować w środowisku w jakim się znajduje.

Umysł obserwuje wiele rzeczy – no bo obserwuje całe nasze otoczenie. Jedną z tych rzeczy jest fakt, że umysł należy do ciała, które stanowi pewną odrębność od reszty otoczenia. Umysł owy fakt (tak. Fakt. To nie iluzja, jak to się bezrozumnie powtarza) obserwuje, no i go zapisuje. W ten sposób, kreuje swoje ego, czyli swoje ja, czyli właśnie świadomość bycia odrębnym od reszty otoczenia czymś.

W trakcie życia, umysł uczy się coraz więcej: obserwuje (i zapisuje) kolejne informacje o tym czym jest, o ciele którego jest częścią.

Uczy się, że jest człowiekiem, uczy się jak ludzie funkcjonują, uczy się że ma naśladować właśnie ludzi bowiem jest człowiekiem a nie czymś innym, uczy się rozmaitych zasad panujących w jego otoczeniu, uczy się co się w tym jego otoczeniu przyjmuje jako dobre i jako złe, uczy się, jak ma działać, czego się od niego wymaga, kreuje przekonania na swój temat (również przekonania typu: "nie jestem w tym dobry – no to nie ma sensu tutaj już więcej próbować", które oczywiście ograniczają nas, jeśli się ich kurczowo trzymamy, jeśli pozostajemy do nich przywiązani (aby pozbyć się owych przywiązań, należy "wyjść poza umysł")).

I to wszystko, co umysł o sobie wie, czy jest to Prawdą czy nie, to jest nasze mentalne ja, czyli nasze ego właśnie.

Czyli nasza tożsamość.

Oczywiście, umysł sam w sobie jest żaden, nie ma żadnej tożsamości. Jak pisałam w tym poście, zresztą. Umysł dopiero staje się jakiś pod wpływem otoczenia.

Ważna rzecz: mawia się, że umysł kreuje ego, ponieważ próbuje siebie zdefiniować czy próbuje uciec od tego czym jest, próbuje się oszukać, etc.
NIE.
Umysł niczego nie próbuje. Umysł zwyczajnie sobie obserwuje to co jest, i zapisuje to co obserwuje. I tyle. Od niczego nie ucieka, niczego nie próbuje, żadnych hologramów wszechświata nam nie kreuje. Świat w jakim żyjemy – ten fizyczny świat – to nie jest żaden "hologram umysłu", żadna "umysłowa iluzja". Ten świat istnieje. Na naszym poziomie, na poziomie owej formy jaką ten świat jest.

Nie istnieje na poziomie Prawdziwym (co tłumaczę szerzej w poście "Duchowa natura rzeczy – let's mindfuck"). Ale jak najbardziej istnieje na poziomie... ech, na poziomie na którym istnieje, po prostu. Jest na owym poziomie prawdą. A nie żadną iluzją czy hologramem umysłu.

O tym, czym jest iluzja w sensie "cały świat jest iluzją", piszę w tym poście.


 ______________________________________

MAŁA UWAGA:

Jeśliby ktoś chciał odpowiedzi na pytanie: "czym ja jestem?", "z czym mam się utożsamiać: umysłem człowieka, umysłem duszy, czystą świadomością?",

to odpowiedź jest następująca:

jesteś i tym i tym i tym. I człowiekiem, i duszą, i czystą świadomością.

TYLKO ŻE zależy, z jakiego poziomu patrzeć: czy z poziomu Prawdziwego (czystej świadomości), czy z poziomów niePrawdziwych (a więc tych wszystkich, na których istnieją już formy, a nie sama czysta świadomość).

Bowiem jeśli patrzeć z poziomu Prawdziwego, to tak naPrawdę, w swojej istocie, jesteś nie formami, lecz czystą świadomością.
Natomiast patrząc z poziomów niższych, jesteś tymi formami którymi jesteś (a zatem i człowiekiem i duszą w twoje ciało wcieloną).

______________________________________

EGOIZM VS ZDROWY EGOIZM

Egoizm to postawa pt. "liczę się tylko ja i nikt inny". Jest to skupienie na sobie, scentrowanie swojego patrzenia na świat na sobie. Jest to postawa pt.: "inni mają robić to, co ja im każę".

Zdrowy egoizm, natomiast, to postawa pt. "liczę się zarówno ja, jak i inni – z tym że ja nieco bardziej", a więc nie skrajny ego-centryzm (inaczej, dosłownie, "ja-centryzm" (bo słowo "ego" to po polsku po prostu "ja"), skupienie się na sobie, scentrowanie się na sobie), tylko świadomość tego, że świat nie kręci się wokół nas, że inni prócz nas na świecie również są i mają prawo być. Jest to postawa pt.: "robię co chcę i nie przejmuję się innymi – oni niech sobie żyją po swojemu, a ja będę sobie żył po swojemu".

Zdrowy egoizm to życie na zasadzie: "żyj i daj żyć innym", ale nie tylko w odniesieniu do innych (czyli: "inni mają takie prawo"), ale również w odniesieniu do siebie (czyli: "inni mają takie prawo i ja też") (czyli: niewchodzenie innym w życie z butami, ale również niepozwalanie innym, by to nam robili).

Zdrowy egoizm to postępowanie opierające się na świadomości, że każdy ma prawo do życia oraz do obrony życia swojego i swoich bliskich. Zdrowy egoizm to respektowanie innych, ale przede wszystkim respektowanie siebie. Zdrowy egoizm to postawa obejmująca asertywność, samoobronę, gdy potrzeba. To życie w świadomości swoich ludzkich praw. To niepozwalanie innym, by przekraczali ustaloną przez nas granicę – jeśli chodzi o ich czyny w stosunku do nas. To po prostu takie zdrowe skupianie się na sobie – nie popadanie w skrajność, nie wpadanie w narcyzm i snobizm, tylko po prostu dbanie o siebie przede wszystkim.

PS: A gdyby ktoś się zastanawiał, czy może jakaś droga postępowania jest lepsza lub gorsza z punktu widzenia "kosmicznych praw" (czy jaktamkolwiek ktoś sobie chce to nazwać), to odpowiedź jest następująca: nie ma tak naPrawdę czegoś takiego jak "dobre", "złe". Co dokładniej tłumaczę w poście "Duchowa natura rzeczy – let's mindfuck", który jeszcze nie jest opublikowany.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Masz ochotę podzielić się słowem? Zapraszam! :)