poniedziałek, 11 lipca 2016

Degradacja i uzdrawianie duszy oraz parę słów o Szatanie

Wpis został zaktualizowany 08.01.2018 o godz: 05:09.

Poprzednie moje bzdury zostały z tego posta usunięte. Nie chciało mi się nawet ich poprawiać – po prostu linknę tu post, w którym przedstawiam
temat Szatana w sensie egregora, "złego bytu", w który pewna część ludzi wierzy,
oraz temat dusz.

Wiem, że nic nie wiem. Umysł. Rasy Istnienia. Dziwności

Jak w tymże poście zaznaczam, nigdy nie możemy być pewni, jak sprawy wyglądają, co jest Prawdą a co nie; wszelka wiedza to, w gruncie rzeczy, jedynie domysły.

I tak na przykład w temacie dusz, wiedza jest nawet JESZCZE BARDZIEJ domysłami, jako że, jednak, trudno o bardziej pewne dowody (a regresje w poprzednie wcielenia czy życie pomiędzy wcieleniami wcale niekoniecznie muszą być dowodami Prawdziwymi).

Także tak.

W tym poście piszę na temat zależności duszy od człowieka, w którego dusza inkarnowała; cytuję:

Jak tłumaczę w tym poście, wszystko jest energią. Innymi słowy, informacją.
(I to jest wiedza bardzo kluczowa w tym temacie, więc jeśli jeszcze się z tym nie zapoznaliście, polecam to nadrobić, o ile oczywiście jesteście w ogóle zainteresowani).

Stąd: nasze wspomnienia również są energią (inaczej, informacją).

I teraz tak.

O ile mi wiadomo... miazma to coś, co można by przedstawić następującymi słowami:
"nasze działania są w naszym ciele zapisywane i jeśli są negatywne, stanowią negatywne zapisy, czyli negatywne informacje, czyli negatywną energię (bowiem, jak tłumaczę w tym poście właśnie, energia to inaczej informacja), a więc energię szkodliwą, szkodzącą naszemu zdrowiu".

Cóż.

→ Jeśli już coś jest zapisywane to, dokładniej, mowa tu o wspomnieniach. Wspomnienia są bowiem zapisem doświadczeń. Więc to o to tu chodzi.

Teraz dalej.

→ Jeśli coś się dzieje, jeśli ma miejsce jakieś działanie, to zostaje to zapisane (jako wspomnienie właśnie; czyli jako zapis informacji o tym danym działaniu) przez otoczenie, w którym to działanie się dokonało.

→ Owy zapis jest informacją (rzecz jasna. Wspomnienie to bowiem zapis o danym czymś, czyli informacja o tym danym czymś),
a więc, innymi słowy, jest energią (co, znów, tłumaczę tutaj).

W zależności od tego, o jakich rzeczach, działaniach jest to zapis (czyli czy można je zaklasyfikować do negatywnych czy do pozytywnych), można powiedzieć, że jest to energia pozytywna lub negatywna (czyli inaczej: informacja pozytywna/o pozytywnych rzeczach, działaniach lub informacja negatywna/o negatywnych rzeczach, działaniach).

→ Wspomnienia (które są zapisem danych o czymś, czyli informacją, czyli energią) zapisywane mogą być przez cokolwiek. Nieważne, czy jest to element ożywiony czy nieożywiony (inaczej: coś żywego czy przedmiot).

A zatem jeśli mowa o człowieku:
wspomnienia (jako informacje o czymś) mogą być zapisywane nie tylko przez umysł, ale i przez ciało (w sumie, jak tłumaczę tutaj, umysł jest częścią ciała).

→ A zatem nasze ciało (w tym umysł – jeśli liczyć go jako część ciała) zapisuje informacje o tym, czego doświadcza.

   I te informacje, te zapisy są energią (jak tłumaczę w tym właśnie poście), i ta energia wpływa na informacje/energię jaką jest ciało. Czyli mamy:
– ciało jako informacje z których jest zbudowane, jako energię w formie tego ciała właśnie (znowu: dokładnie wyjaśniam to w tym poście)
– i informacje/energię o doświadczeniach tego ciała, o tym, co się z nim i wokół niego dzieje
   Ciało zapisuje informacje o tym, co się dzieje z nim i wokół niego, no i owe informacje, owa energia wpływa na informacje, energię jaką jest ciało.

→ Właśnie dzięki temu, że wspomnienia są energią, czyli, w gruncie rzeczy, materią (jak, znowu, tłumaczę tutaj), możemy na nie wpływać nie tylko z użyciem działań psychologicznych (programowanie mentalne czy stan Pustki), ale również z użyciem działań metafizycznych, tzn. działań nazywanych potocznie "pracą z energią"/"działaniami energetycznymi".

To również tłumaczy, w jaki sposób ciało i umysł wpływają na duszę: po prostu zapisane w ciele i umyśle dane o doświadczonych doświadczeniach (inaczej: wspomnienia) wpływają na duszę (na jej ciało i umysł). Bowiem:
i ciało (w tym umysł) człowieka (lub innej istoty, w którą dusza inkarnowała) jest energią,
i ciało (w tym umysł) duszy jest energią,
i owe zapisy doświadczeń są energią (jak tłumaczę tutaj),
a zatem to wszystko może na siebie wzajemnie wpływać. No i de facto wpływa.  

Teraz: jeśli człowiek doświadczy w trakcie życia rozmaitych ciężkości, trudności, negatywności, to, jako że co w życiu, to w głowie, owe doświadczenia wpłyną, wiadomo, na jego umysł. No i, w efekcie, na jego ciało (jako że co w głowie, to w życiu, m.in. więc co w głowie, to w ciele).

I jeśli w człowieka inkarnowała sobie dusza, no to, rzecz jasna, i na nią wpłyną owe doświadczenia.

Bywa, że po wcieleniu, dusza jest bardzo "schorowana" doświadczeniami. Wtedy, w świecie dusz, poddaje się ją – o ile oczywiście sama wyrazi zgodę/ochotę/potrzebę – uzdrowieniu, odnowieniu, by mogła sobie dalej spokojnie, zdrowo funkcjonować.

...

Jeśli zaś ktoś jest zainteresowany tematem uzdrawiania w sensie (meta)psychologicznym, zapraszam m.in. do tego posta: Jesienią, jesienią liście się czerwienią.... Przedstawiam tam (tak dość pod koniec) temat uzdrawiania mentalnego, w tym więc uzdrawiania tzw. "cienia", tzn. tych treści mentalnych, które w sobie wyparliśmy, nie akceptujemy, nie jesteśmy świadomi, itd.

2 komentarze:

  1. Cokolwiek uznasz za nieistniejące już istnieje, bo pojawiło się w Twojej (i zbiorowej) świadomości. Nie
    trzeba w to wierzyć. Podlegamy zbiorowej podświadomości na równi z własną.
    Szatan to aspekt Boga. Jego dopełnieniem, drugą stroną monety jest Jezus. Naszym zadaniem jest zintegrowanie w sobie tych dwóch aspektów (podanych tu symbolicznie, trzeba sięgnąć głębiej, by dowiedzieć się czym/kim są Szatan i Jezus w systemie duchowym człowieka) i wyciągnięcie z nich potencjału jaki kryją w sobie jako pełnia. Wypieranie go, "wysyłanie w niebyt", rodzi cień. Cień ma to do siebie, że rządzi nami (świadomością) z poziomu podświadomości. I dopóki nie zostanie prześwietlony i zintegrowany z jego przeciwieństwem będzie domagał się ujścia w, najczęściej, agresywnej formie.
    To, co opisujesz to ezoteryczna papka dla mózgu, ale skoro taki tytuł ma blog to może o to chodzi? Nie o prawdziwą wiedzę, a o ezo-fast-food. Jeśli tak, to wykasuj komentarz. Jest zbędny.
    Miśka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. (Prawie)wszystko pięknie, tylko że ja tu nie piszę o Szatanie w rozumieniu symbolicznym, ale pojmowanym jako istota/byt.
      Mechanizm cienia doskonale znam i jeśliby patrzeć na Szatana tak, jak to opisałaś w komentarzu (czyli jak na symbol)- zgadzam się. Natomiast ja piszę w tym poście o Szatanie jako konkretnym bycie będącym elementem systemu wierzeń. Tu jest jednak rozróżnienie. A że nie bierzesz tego pod uwagę, to już inna sprawa.
      Swoją drogą, dziękuję Ci za komentarze. W pewien sposób okazały się być dla mnie ciekawą lekcją.
      Pozdrawiam.
      PS: Jesteś może z Ciemnejnocy?

      Usuń

Masz ochotę podzielić się słowem? Zapraszam! :)