poniedziałek, 11 lipca 2016

Degradacja i uzdrawianie duszy oraz parę słów o Szatanie

Dusza zinkarnowana (czyli będąca w ciele, w którym przeżyje swoje wcielenie) musi zgrać umysł ciała, w które inkarnowała, ze swoją energią.
Jeśli jej się to nie uda, taki umysł ma wolną rękę i łatwo może się "zbuntować", "zdziczeć". Ludzie, którzy są stricte szkodliwi, którzy są tzw. "potworami", którzy mordują, są po prostu typowymi okropnymi ludźmi bez serca, najprawdopodobniej mają właśnie umysł niezgrany z duszą * (albo też po prostu ich dusza właśnie tego chce doświadczyć, wobec czego pozwala umysłowi ciała, w które inkarnowała, takie rzeczy robić).
Oczywiście tak wygląda temat od strony kwestii duszy; psychologicznie temat ten wyjaśniam w innych postach na blogu.

I teraz tak.

Umysł niezgrany z duszą, taki "zdziczały" umysł zdominowany własnymi iluzjami może mieć bardzo zły wpływ na duszę- może doprowadzić do jej degradacji. Dzieje się to dlatego, że dusza ma zbyt słabą energię i nie tylko nie potrafi zgrać umysłu ze sobą, ale, co więcej, nie potrafi się obronić przed manipulacją z jego strony (bo umysł wymyka się duszy spod kontroli, dusza nie może nim swobodnie kierować, umysł robi sobie co chce, no i, jeśli wpadnie mocno w iluzje, w mrok, to może niejako "zarazić" duszę swoim mrokiem). No i taka dusza skażona umysłem jest duszą zdegradowaną, którą trzeba uzdrowić, naprawić, by mogła się dalej spokojnie rozwijać- w przeciwnym razie będzie się degradować jeszcze bardziej, a ciała, w które będzie się wcielać, będą miały nie czystą duszę lecz duszę skażoną umysłem, a więc zdegradowaną- a taka sytuacja jest niedopuszczalna, bo do niczego dobrego nie prowadzi. Jeśli dusza po danym wcieleniu powraca zdegradowana, zniszczona, "skażona", to nie daje się jej kolejnej inkarnacji, lecz się ją uzdrawia. Wobec tego, że duszy nigdy- powtarzam: nigdy- się nie niszczy, naprawianie, uzdrawianie duszy wygląda tak, że większość jej energii się odrzuca (bo jest zniszczona, skażona), no a na jej miejsce daje się duszy nową energię, prosto ze Źródła (czyli tak jakby daje się duszy nowe ciało). Tak więc dusza zostaje odnowiona (ciągle jest sobą- bo zachowuje się w tym procesie esencję duszy--- to podobnie jak z inkarnowaniem: wewnątrz ciągle jesteśmy duszą, tylko ciało zmieniamy za każdym wcieleniem ;)) i może dalej inkarnować.


Zdarza się jednak tak, że dusza nie chce uzdrowienia. Wobec tego, że- jak mówiłam- duszy się nigdy nie niszczy, a także wobec tego, że szanuje się bardzo mocno wolną wolę duszy, takiej duszy się do niczego nie zmusza; po prostu pozostawia się ją samą sobie w odpowiednim miejscu (w świecie dusz, ewentualnie na jednej z planet służących duszom stricte do rekreacji, zabawy), gdzie może, krótko mówiąc, przemyśleć swoje decyzje, zastanowić się nad sobą (no i nie szkodzić innym, oczywiście). Każda dusza jest częścią Źródła, więc każda dusza- nieważne jak zdegradowana- zawsze ma w głębi siebie naturalną potrzebę rozwoju. W przypadku zdegradowanych dusz, które nie chcą by je uzdrowiono, wejście z powrotem na odpowiednią ścieżkę (czyli poddanie się uzdrowieniu, by móc dalej kontynuować rozwój duchowy, tzn. cykl reinkarnacji) jest więc jedynie kwestią czasu. Jak długiego- to już zależy od nich.
Ale trzeba wiedzieć, że nie jest tak, że taka zdegradowana, zbuntowana dusza to jakiś proszatan, upadły anioł, czy coś w ten deseń. Jak już nieraz pisałam na blogu: całe zło, jakie istnieje, ma swoje źródło w umyśle. Nie ma czegoś takiego jak Szatan ani istoty, które się nazywa upadłymi aniołami, czy inne podobne byty. Całe zło, jakie istnieje (w sensie: klątwy, demony, opętania, itp. Nie w sensie zła jako choroby, niemiłych doświadczeń, itd. Tak więc mam tu na myśli to, że Źródło nie tworzy nam demonów, złych dusz, itd., lecz co najwyżej my je sobie sami możemy tworzyć. Natomiast zło w sensie złych doświadczeń, ciężkich doświadczeń, jest nieodłączną częścią Istnienia, doświadczania), ma swoje źródło w umyśle- a więc nie istnieje w Prawdziwej Rzeczywistości (czyli nie istnieje poza przekonaniami, wiarą), może istnieć jedynie w rzeczywistościach indywidualnych i zbiorowych, stworzone właśnie przez umysł, a dokładniej siłą naszych myśli (wiary, przekonań). **


* Umysł niezgrany/nieskompatybilizowany z duszą- umysł, który nie został zgrany z duszą, tzn. dusza nie zdołała opanować go na tyle, by swobodnie w nim się przejawiać. A więc umysł niezgrany z duszą to taki, który, mówiąc krótko, się jej buntuje, który nie współpracuje z duszą, lecz sam sobie, na własną rękę, działa.
Takie coś przydarza się właściwie jedynie duszom, które nie mają zbytnio (albo w ogóle) doświadczenia z ludzkim umysłem (przy czym mogą to być młode dusze, ale mogą to być również dusze starsze, które po prostu nigdy do tej pory nie inkarnowały w ciało ludzkie) (albo też może się to zdarzyć w przypadku, kiedy dusza ma zbyt słabą wobec umysłu energię- co dzieje się wtedy, kiedy, przygotowując się do inkarnacji, niewłaściwie oszacowała, ile swojej energii będzie musiała do ciała zabrać) i nie są w stanie, wobec tego, zgrać umysłu z sobą, no a później tym bardziej nie są w stanie zapanować nad zbuntowanym umysłem. Dusze starsze, natomiast, mają już dostatecznie silną energię i duże doświadczenie, by być w stanie zgrać z sobą nawet najbardziej niesforny umysł, a więc by nie dopuścić do jego "buntu".

** Nawiasem: jeśli ktoś wierzy w Szatana, to dla tej osoby Szatan istnieje- jako egregor- bo ona go sobie stworzyła siłą swojej wiary. Choć w sumie Szatana nikt sobie tworzyć nie musi- on już istnieje jako egregor rzeczywistości zbiorowej (stworzony przez ludzi, którzy w niego wierzą).
Natomiast w Prawdziwej Rzeczywistości, czyli tak naPrawdę (tzn. poza religiami, wiarą, przekonaniami) Szatan nie istnieje.

2 komentarze:

  1. Cokolwiek uznasz za nieistniejące już istnieje, bo pojawiło się w Twojej (i zbiorowej) świadomości. Nie
    trzeba w to wierzyć. Podlegamy zbiorowej podświadomości na równi z własną.
    Szatan to aspekt Boga. Jego dopełnieniem, drugą stroną monety jest Jezus. Naszym zadaniem jest zintegrowanie w sobie tych dwóch aspektów (podanych tu symbolicznie, trzeba sięgnąć głębiej, by dowiedzieć się czym/kim są Szatan i Jezus w systemie duchowym człowieka) i wyciągnięcie z nich potencjału jaki kryją w sobie jako pełnia. Wypieranie go, "wysyłanie w niebyt", rodzi cień. Cień ma to do siebie, że rządzi nami (świadomością) z poziomu podświadomości. I dopóki nie zostanie prześwietlony i zintegrowany z jego przeciwieństwem będzie domagał się ujścia w, najczęściej, agresywnej formie.
    To, co opisujesz to ezoteryczna papka dla mózgu, ale skoro taki tytuł ma blog to może o to chodzi? Nie o prawdziwą wiedzę, a o ezo-fast-food. Jeśli tak, to wykasuj komentarz. Jest zbędny.
    Miśka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. (Prawie)wszystko pięknie, tylko że ja tu nie piszę o Szatanie w rozumieniu symbolicznym, ale pojmowanym jako istota/byt.
      Mechanizm cienia doskonale znam i jeśliby patrzeć na Szatana tak, jak to opisałaś w komentarzu (czyli jak na symbol)- zgadzam się. Natomiast ja piszę w tym poście o Szatanie jako konkretnym bycie będącym elementem systemu wierzeń. Tu jest jednak rozróżnienie. A że nie bierzesz tego pod uwagę, to już inna sprawa.
      Swoją drogą, dziękuję Ci za komentarze. W pewien sposób okazały się być dla mnie ciekawą lekcją.
      Pozdrawiam.
      PS: Jesteś może z Ciemnejnocy?

      Usuń

Masz ochotę podzielić się słowem? Zapraszam! :)