niedziela, 17 lipca 2016

Energia- jak działa i jak z nią pracować

POST TEN WYMAGA PRZEJRZENIA- GDY JUŻ GO SPRAWDZĘ I, EWENTUALNIE, ZAKTUALIZUJĘ ZAWARTE W NIM INFORMACJE, POINFORMUJĘ O TYM TUTAJ, A TA INFORMACJA ZNIKNIE. (W razie jakichkolwiek pytań, zapraszam do komentowania lub innych form kontaktu.)

Na początek wyjaśnię, jak wygląda sprawa negatywnej energii.
Otóż...

Nic nie ginie. Świat, życie to ciągła zmiana. Energia podlega ciągłej zmianie.
Tak więc energia negatywna nigdy nie znika, nie zostaje zniszczona- ona zostaje zneutralizowana (lub przetransformowana w pozytywną).

Wobec tego tak naPrawdę nic nigdy negatywnej energii w sobie nie trzyma (chyba że tak właśnie się to coś zaprogramuje)- negatywna energia zawsze jest transformowana w neutralną lub pozytywną.

A wobec tego takie np. kamienie szlachetne czy rośliny, jeśli absorbują energię z otoczenia, to tej negatywnej w sobie nie trzymają lecz transformują ją w neutralną albo pozytywną. Kamienie i rośliny nie popełniają zbrodni przeciwko samym sobie- nie pochłaniają negatywnej energii, zatruwając nią siebie. Po co w końcu miałyby to robić, skoro mogą tę energię przetransformować w energię nieszkodliwą? I właśnie dokładnie to z energią negatywną robią. 

Nic nie ginie. Energia podlega ciągłej zmianie. Raz pozytywna nie pozostanie taka na zawsze, tak samo jak raz negatywna nie pozostanie taka na zawsze. Ona ciągle się zmienia, ciągle się transformuje- z negatywnej w pozytywną, z pozytywnej w negatywną, w zależności od tego, co się z nią robi (jak się na nią wpływa działaniami, myślami, emocjami).
Kamienie i rośliny są naturalnymi oczyszczaczami naszej planety- one wychwycają negatywną energię z otoczenia, transformują ją w energię neutralną bądź pozytywną, a następnie wypuszczają (lub zatrzymują w sobie- jej część albo całość- jeśli nie ma potrzeby wypuszczania).

A wobec tego nie ma potrzeby oczyszczania kamieni czy roślin, które posiadamy- ponieważ one nie zatrzymują w sobie negatywnej energii lecz ją transformują (w energię neutralną lub pozytywną).
Powtarzam: energia negatywna nigdy nie zostaje zniszczona- ona zostaje po prostu przetransformowana w energię nieszkodliwą (czyli neutralną lub pozytywną). Tak działa świat.


W przypadku narzędzi magicznych (wahadełek, kart, różdżek, amuletów, talizmanów, itp.) (i w ogóle wszelkich przedmiotów) jest taka sprawa, że one działają tak, jak my je zaprogramujemy (a programować je możemy zarówno świadomie jak i nieświadomie (naszymi przekonaniami, wmawianiem sobie, itd.- pisałam o tym nieraz na blogu).
Oczywiście jeśli te narzędzia są wykonane z kamieni, roślin lub innych naturalnych materiałów (drewno się już nie liczy- bo to nie jest stricte żywa roślina, żywa część rośliny), to one same w sobie mają jakieś tam określone właściwości (kamienie mają sobie właściwe właściwości, rośliny tak samo, woda również, itd.), no i, jak napisałam wcześniej, one jeśli już łapią negatywną energię, to ją automatycznie transformują w nieszkodliwą, a nie zatrzymują w sobie.
Natomiast jak wygląda sprawa z oczyszczaniem (i w ogóle pielęgnacją energetyczną) przedmiotów nie wykonanych z kamieni czy roślin lub innych elementów stricte naturalnych? Otóż, one działają tak, jak my określimy, przyjmiemy sobie, że działają. Jeśli o tym samym, na przykład, wahadle jedna osoba (dajmy jej nr 1) stwierdzi: "ono nie trzyma w sobie negatywnych energii, tylko je transformuje. Tak więc nie muszę go oczyszczać", a druga osoba (dajmy jej nr 2) stwierdzi: "ono absorbuje negatywne energie, trzeba więc je oczyszczać", to dla każdej z tych osób to wahadło będzie działało tak, jak one sobie przyjęły. Jeśli używać go będzie osoba nr 1, to ono będzie działać w jej rękach, w jej użyciu właśnie tak, jak ONA sobie przyjęła (bo to ONA go używa, a nie osoba nr 2), jeśli natomiast osoba nr 2 będzie używać tego wahadła, to wtedy z kolei ono dopasuje swoje działanie do tego, co ONA określiła i w jej rękach, będąc w jej użyciu, będzie działać właśnie tak, jak ONA sobie przyjęła, określiła (bo to ONA go używa, a nie osoba nr 1). Rozumiecie?
Narzędzie (ogólnie: przedmiot- bo nie piszę tu tylko i wyłącznie o narzędziach magicznych, oczywiście) taką ma moc, jaką nada mu osoba go używająca. No a jeśli nikt go nie używa, to ono nie ma żadnej mocy- po prostu sobie jest, totalnie neutralne wobec otoczenia. *
Tak więc czy takie np. wahadło czy karty trzeba oczyszczać? Albo ładować? To zależy od tego, co kto sobie przyjął za prawdę.

Natomiast czy trzeba oczyszczać, ładować (i tym podobnie pielęgnować energetycznie) kamienie szlachetne lub rośliny (jeśli używamy ich do działań magicznych)? Nie. Bo one same się oczyszczają z tego, co zaabsorbowały- właśnie transformując tę energię w nieszkodliwą. No a potem tą przetransformowaną energię mogą albo wypuścić do otoczenia albo zatrzymać w sobie (by wzmocnić swoją własną energię, by ją sobie "dobudować"- no i wtedy przetransformowywują pobraną z otoczenia energię na swoją własną (a w końcu wszystko ma sobie właściwą energię- podobnie jak każdy człowiek ma sobie właściwy kod genetyczny)).


Nawiasem: tak samo jak kamienie i rośliny, tak i ludzie potrafią sami transformować negatywną energię w energię pozytywną. A jak to robić? Kluczem jest przestrzeń serca. Właśnie w przestrzeni serca znajduje się najpotężniejsza energia jaka istnieje- Źródło. Gdy jesteśmy w przestrzeni serca, jesteśmy w stanie najbardziej Prawdziwych siebie, że tak powiem. A więc możemy właściwie wszystko (potencjalnie- bo w praktyce, jako ludzie na Ziemi, to już jest troszkę trudniej, niestety), ponieważ każdy z nas tak naPrawdę jest częścią Źródła. A więc również możemy transformować nawet najbardziej negatywną energię w energię zupełnie nieszkodliwą (czyli neutralną lub pozytywną). Wystarczy- będąc w przestrzeni serca- rzucić taką intencję (pomyśleć o tym, skupić się na tym). I już- dzieje się. ;)
A jak wejść w przestrzeń serca? Przedstawiam w tym poście.

Jeśli ktoś (świadomie bądź nie) naładował jakiś przedmiot negatywną energią (nie kamień czy roślinę- one automatycznie każdą negatywną energię przetransformowywują w nieszkodliwą energię) i potem my go mamy, to kwestia czy ta negatywna energia będzie na nas działać (czyli czy ten przedmiot będzie tę negatywną energię nam przekazywał), czy też nie, jest kwestią tego, jak my sobie określimy. A więc jeśli przyjmiemy, że żadnej negatywnej energii nie dajemy dostępu do nas, to negatywna energia w tym przedmiocie w momencie jakiejkolwiek interakcji tego przedmiotu z nami zostanie po prostu zneutralizowana. No i już jej nie będzie. W ogóle. Bo została przetransformowana. Jeśli natomiast pozwolimy tej negatywnej energii zawartej w przedmiocie do nas dojść, to wtedy ona sobie w naszej przestrzeni będzie- no bo nic jej nie powiedziało, że nie wolno jej być. ;)
Widzicie, to jest tak, że energia (a energią jest wszystko) jest, poniekąd, inteligentna. Dlatego właśnie da się nią kierować- bo ona reaguje na wpływ z zewnątrz. Tym wpływem są myśli i emocje. Energia w końcu podąża za uwagą. Jeśli więc my nakażemy energii być taką i taką, to ona się do tego dostosuje i taka właśnie będzie. Praca z energią polega właśnie na, że tak powiem, umiejętnym rozmawianiu z energią- bo energią się kieruje świadomie albo nieświadomie. Gdy kierujemy nią świadomie, to po prostu, innymi słowy, wydajemy jej polecenia (myślami, emocjami- świadomie wykreowanymi, po to, by odpowiednio energią pokierować). Gdy kierujemy nią nieświadomie, to nasze myśli i emocje są tym, czego ona się słucha, wg czego postępuje- bez udziału naszej świadomości (czyli nie kreujemy tych myśli i emocji specjalnie po to, by one były dla energii wyznacznikiem tego, jak ma podążyć, co ma ze sobą zrobić). Praca z energią to świadome kierowanie energią oraz świadome kreowanie energii (a robi się to- tak samo jak przy kierowaniu energią- myślami i emocjami). Jeśli wiemy, jesteśmy świadomi tego, że energia jest, jak napisałam wcześniej, poniekąd inteligentna, to praca z energią jest dla nas łatwa- bo wiemy, jak ona działa (na jakich zasadach), jak nią kierować i jak ją kreować- tak, by nasze działania były skuteczne. **


* A więc takie np. wahadło uniwersalne- jeśli nie zostało specjalnie zaprogramowane, ustawione- nie będzie promieniować żadną energią. Tak samo wahadło Karnak czy Ozyrys- nieprawdą jest, że one w spoczynku emitują jakieś tam fale--- bo w spoczynku, o ile ktoś ich nie zaprogramował żeby coś tam emitowały, one są totalnie neutralne wobec otoczenia. No a jeśli ktoś je zaprogramował, żeby coś tam emitowały, coś tam robiły, to każdy inny może takie zaprogramowane wahadła zdeprogramować (innymi słowy: odprogramować- czyli "wyłączyć" to zaprogramowanie, mówiąc potocznie). Jak? Zwyczajnie- adekwatną intencją (w końcu wyjaśniłam już, jak się pracuje z energią, co nie? ;)).

** Jeśli więc ktoś ma taką ochotę, przemawia to do niego, to z energią może pracować właśnie na zasadzie rozmawiania z nią- jakby była inteligentną istotą żywą (no a, poniekąd, jest ;)).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Masz ochotę podzielić się słowem? Zapraszam! :)