wtorek, 12 lipca 2016

Karciane mity

Wpis został zaktualizowany 12.10.2016 o godz: 4:15

Mitów, przesądów związanych z kartami jest wiele. Mnie ten temat nigdy nie interesował, ponieważ... no cóż, mity to mity- coś niePrawdziwego- po co więc się nimi zajmować? ;) Niemniej jednak mam wiedzę na temat mechanizmu ich działania. No i przedstawiłam ją już kiedyś na blogu- m.in. w tym poście. Tam poruszyłam temat jedynie paru karcianych mitów, w tym, natomiast, chciałabym... ech, w sumie to trochę bez sensu, bo przecież wszystkie te mity działają na tej samej zasadzie... no ale mimo to w tym poście chciałabym znów poruszyć temat karcianych mitów- innych, oczywiście. Być może ci, którzy mają wątpliwości, po przeczytaniu tego posta zyskają wyjaśnienie, odpowiedź. Mam nadzieję. W końcu po to jest ten blog. No a jeśli jednak dla kogoś coś dalej nie będzie jasne, zapraszam do podzielenia się swoimi wątpliwościami w komentarzach- zawsze z chęcią pomogę na ile będę w stanie. Zapewne część z Was nie zgodzi się z moim dość konkretnym i stanowczym podejściem do tematu. Szanuję zdanie innych i chcę, żebyście to wiedzieli- ponieważ czasami być może piszę trochę w tonie nieznoszącym sprzeciwu. No cóż, wyjaśniam, jak to tak naPrawdę działa (piszę "naPrawdę", ponieważ mam na myśli tą Prawdę Uniwersalną, a nie prawdy indywidualne, które każdy z nas sobie tworzy i wg których funkcjonuje), a więc jednak mam tę potrzebę wyraźnego przekazania tego, jak to wygląda- tak naPrawdę, właśnie. Oczywiście każdy tworzy sobie własną rzeczywistość i ustala w niej własne zasady (z grubsza), ale Prawdziwa Rzeczywistość jest jedna i niezależna. I właśnie jak kwestia karcianych mitów wygląda w tej Prawdziwej Rzeczywistości- czyli naPrawdę- wyjaśniam na moim blogu; w tym poście, m.in.

Także to tyle słowem wstępu. Lubię przechodzić od razu do sedna, więc pozwolę sobie skupić się teraz na konkretach. ;)

Karciane mity... Jakieś przykłady? Ano:
1) karty trzeba oczyszczać
2) karty trzeba ładować (energią słońca/księżyca/ReiKi, kamieni szlachetnych, itd.)
3) nową talię trzeba oczyścić i poświęcić, zanim zacznie się jej używać
4) karty powinno się układać po kolei po skończonej wróżbie
5) trzeba mieć strażnika talii
6) jak ktoś nam dotknie kart, to one są "skażone" i w ogóle do niczego
7) gdy się pracuje z kartami (czy w ogóle z energią), nie powinno się mieć skrzyżowanych nóg ani rąk
8) nie wolno kłaść kart kobietom ciężarnym
9) kładąc karty na kogoś, zabiera się temu komuś energię
10) gdy kładziemy komuś karty, nasza własna energia się zużywa
11) nie można wróżyć niepełną talią
12) karty powinno się przechowywać (uzupełnij; np: w woreczku, z kamieniami, w szkatułce)
13) kart nie powinno się przechowywać (uzupełnij; np. w bałaganie (np. wiele talii w jednym miejscu), w pobliżu urządzeń elektronicznych)
14) kart nie powinno się po prostu wyrzucać; powinno się je spalić, zakopać, itp.
15) kart nie powinno się nikomu oddawać ani też my nie powinniśmy pracować z talią używaną
16) przez karty kontaktujemy się z tym, co jest na nich przedstawione, więc np. używając talii z demonami, kontaktujemy się/pracujemy z demonami
17) karty powinno się rozkładać tylko w specjalnym miejscu (np. na obrusie i przy świecy czy kadzidle; nie wolno na podłodze, kolanie czy ziemi)
18) gdy karty wylatują (lub w jakiś inny sposób "zwracają naszą uwagę", np. haczą się podczas tasowania), to koniecznie trzeba je wziąć pod uwagę, bo one nam chcą coś powiedzieć
19) przez pracę z kartami możemy ściągnąć na siebie złe energie, niepożądane byty (np. duchy), itp.
20) nie można stawiać kart często/wiele razy na to samo pytanie, zagadnienie
21) nie da się określić czasu w kartach
22) z kartami nie powinno się pracować np. w niedzielę czy święta
23) żeby rozłożyć komuś karty, potrzebne są dane tej osoby, by móc połączyć się z nią energetycznie
24) nie można wróżyć samemu sobie

No i pewnie jeszcze trochę tego jest. Tak naprawdę każdy może sobie wymyślić własny przesąd i go stosować---> bo tak właśnie działają przesądy- one nie są Prawdziwe, one działają jedynie dla tego, kto w nie wierzy.
I wszystkie te przesądy/mity, które wymieniłam powyżej, są- no właśnie- prawdziwe jedynie dla tych, którzy w nie wierzą. One nie są Prawdą. To są przesądy, to są mity, to są- powiedzmy to sobie wprost- fałszywe stwierdzenia. Fałszywe. NiePrawdziwe. I właśnie dlatego, że w Prawdziwej Rzeczywistości one nie funkcjonują, to będą działały, będą funkcjonowały jedynie tym, którzy w nie uwierzą, którzy przyjmą je sobie za prawdę. I jedynie w taki sposób, w jaki te osoby uwierzą.
Tak to działa. 
Karty to narzędzie. A narzędzie taką ma moc, jaką my mu nadamy. A jak się nadaje czemuś moc? Ano siłą myśli, wiary, przekonań- lub, bardziej świadomie, odpowiedniej intencji.
I tyle. Nic więcej. Tak to działa. Tak to jest. Nie inaczej.

Napiszę jeszcze parę słów odnośnie niektórych z wyżej wymienionych przesądów- ponieważ warto by jednak kilka z nich wyjaśnić.
Przesąd nr 16- przez karty kontaktujemy się z tym, co jest na nich przedstawione, więc np. używając talii z demonami, kontaktujemy się/pracujemy z demonami. Pisałam już o tym nieraz na blogu. De facto możemy komunikować się, kontaktować z tym, co jest na kartach, z którymi pracujemy, przedstawione, ale nie jest tak, że dzieje się to zawsze, niezależnie od naszej woli. To my decydujemy, określamy, ustalamy, jak pracujemy z kartami. A więc możemy poprzez pracę z kartami komunikować się z energiami, bytami na nich przedstawionymi (lub też z zupełnie innymi- możemy np., pracując z talią anielską, komunikować się, pracować z demonami) albo i nie- to kwestia naszej wolnej woli. I nie, ja wcale nie przesadzam, stawiając tak mocno na wolną wolę; jedyny problem w tym przypadku jest taki, że tą wolną wolę tak naprawdę sami sobie ograniczamy- tzn. nasz umysł ją nam ogranicza. A więc wytrenujmy umysł, wyjdźmy poza jego granice- wyjdźmy poza umysł- a będziemy wolni od jego wpływu (w większości- no bo jednak ciągle jesteśmy ludźmi, nie? ;)), a więc będziemy mieli faktycznie wolną wolę. Tak, trochę to odleciane, ale tak jest. ;)
_________________________________________

(PS: jak wyjść poza umysł?
Umysł to świadomość ludzka. A nasza cała świadomość, jako człowieka, składa się ze świadomości ludzkiej, świadomości duszy oraz świadomości Źródła (gdzie: świadomości naszej duszy- a więc ta Prawdziwie nasza, ponieważ my jesteśmy duszą właśnie, a nie ciałem, no a umysł to element ciała). Ze świadomości ludzkiej wychodzimy poprzez wypełnienie siebie czystą świadomością (czyli czystą energią Źródła). A więc jak wejść w stan czystej świadomości? Najłatwiej jest zrobić to poprzez wejście w przestrzeń serca- ponieważ będąc w tym stanie, jesteśmy w najbardziej duchowym stanie, w jakim możemy być. Serce to nasze duchowe centrum, to "brama do gdziekolwiek", to nasza "esencja", itd. W sercu właśnie znajduje się najbardziej esencjonalna część nas- tzn. energia Źródła (bo to ze Źródła zostały stworzone dusze). A więc jeśli wchodzimy w serce- w przestrzeń serca- wchodzimy w czystą świadomość- czyli w Źródło.)
_________________________________________

No dobra, lecimy dalej.

Odnośnie przesądu, który wymieniłam jako piętnasty- kart nie powinno się nikomu oddawać ani też my nie powinniśmy pracować z talią używaną- pisałam w tym poście, tak samo jak o przesądzie nr 14 (kart nie powinno się po prostu wyrzucać; powinno się je spalić, zakopać, itp.).
Przesąd nr 6 (jak ktoś nam dotknie kart, to one są "skażone" i w ogóle do niczego) łączy się z przesądem nr 15, także to w sumie również omówiłam w tym poście. Tak więc ten przesąd (tzn. przesąd nr 6) działa tak, że wszystko po prostu siedzi w naszej głowie, więc jak do tego podchodzimy, tak nam będzie działać. Tak samo jest zresztą ze wszystkimi przesądami/mitami związanymi z kartami. Bo tak naPrawdę nic się nie dzieje, takie np. tykanie naszych kart przez innych nie szkodzi naszej talii- wszystko siedzi w naszej głowie ("diabeł siedzi w naszej głowie" ;)). *

Przesąd ósmy (nie wolno kłaść kart kobietom ciężarnym) łączy się z przesądem nr 9 (kładąc karty na kogoś, zabiera się temu komuś energię), gdyż właśnie dlatego twierdzi się, że nie powinno się kłaść kart kobietom w ciąży, ponieważ rzekomo zabiera się wtedy energię im samym jak i ich dziecku/dzieciom. No cóż, tak nie jest. Tzn., jeśli ktoś wierzy, że tak jest, to dla niego to będzie działało. A więc jeśli kobieta ciężarna, której taka osoba wróży, również w to wierzy, to to będzie działać, jeśli natomiast ta kobieta w to nie wierzy, to to nie będzie działać, nawet mimo że wierzy w to osoba kładąca jej karty; jeśli natomiast wierzy w to kobieta ciężarna, ale osoba kładąca jej karty nie, to dla tej kobiety to będzie działać- ponieważ ona sama w to wierzy, a więc, mówiąc językiem energii, energia w rzeczywistości indywidualnej tej kobiety dostosuje się do tego, jak ta kobieta nią kieruje i sprawi, że ten przesąd będzie dla tej kobiety działał.
Sami kreujemy sobie swoją rzeczywistość, swoje życie- właśnie poprzez swoje myśli, swoje emocje (a więc swoją wiarę, przekonania, podejście).

Przesąd dziesiąty- gdy kładziemy komuś karty, nasza własna energia się zużywa- działa na takiej zasadzie, że, co prawda, w istocie nasza energia się zużywa, ale w końcu energia zawsze się zużywa, ciągle jest w ruchu, ciągle coś się dzieje. Każde działanie to zużycie energii. A więc nie demonizujmy pracy z kartami jako wielce-energię-zużywającą, ponieważ praca z kartami to działanie, to praca, coś robimy, co nie? No a jeśli coś robimy, to zawsze- niezależnie od tego, co robimy- wykorzystujemy naszą (i nie tylko) energię. Dlaczego więc zaliczyłam to jako przesąd? Bo wiele osób ma przekonanie, że praca z kartami, kładzenie kart innym zużywa im mnóstwo energii- a tak wcale nie jest. Wiele tu zależy od tego, jak sobie ustalimy, uwierzymy, wmówimy. Każdy działa nieco inaczej, więc jedni będą się czuli zmęczeni po jednym prostym rozkładzie dla kogoś, a inni mogą karty kłaść i kłaść w nieskończoność i nic im się nie dzieje- to kwestia podejścia do sprawy oraz- no, tego się jednak nie ominie- własnej... nazwijmy to po prostu- wytrzymałości (no wiecie, każdy ma jakąś tam kondycję).

Przesąd jedenasty- nie można wróżyć niepełną talią- jest nieco kontrowersyjny. Tzn. to zależy w sumie od kilku rzeczy. Natomiast grunt to to, by wiedzieć, że nie o obraz chodzi, a o to, jaki przekaz odczytamy. Nie potrzebujemy wcale żadnych narzędzi, by widzieć przyszłość czy tzw. "zaglądać w czyjąś duszę". No ale akurat ten przesąd to też kwestia pt. "jak kto pracuje z kartami"- bo jeśli interpretujemy stricte po obrazkach, to w sumie, heh, wystarczy nam jedna karta i możemy czytać- jak z kryształowej kuli. ;) Jeśli natomiast zwracamy mocno uwagę na to, jakie konkretnie karty mamy na stole (np.- jeśli używamy kart tarota- 6 monet, Pazia mieczy czy Cesarzową), to wtedy de facto nie możemy wróżyć z niepełnej talii- bo nasz styl pracy najzwyczajniej w świecie wyklucza nam taką możliwość.

Odnośnie przesądu nr 17 (karty powinno się rozkładać tylko w specjalnym miejscu (np. na obrusie i przy świecy czy kadzidle; nie wolno na podłodze, kolanie czy ziemi))- karty to narzędzie. Jak wszystko inne. Mimo że są używane do dość niezwykłych rzeczy, nie są wcale jakieś święte czy magiczne czy coś. Mogą być- dla nas, jeśli takimi je sobie uczynimy. Mogą. Ale tak naPrawdę karty to zwyczajny przedmiot. A więc nic, ale to nic się im nie stanie, jeśli położymy je na piasku czy brudnej ławce w parku (no, poza tym że mogą się ubrudzić- fizycznie, oczywiście), one się na nas nie obrażą ani też nie docenią nas za to, że ułożymy je na pięknym obrusiku i zapalimy im świeczkę. Karty to przedmiot. Materia nieożywiona. Jeśli ktoś myśli inaczej, jest w błędzie. Oczywiście czym innym jest kwestia szacunku wobec przedmiotów. No ale to też kwestia zupełnie indywidualna i- powtarzam- nic się nie stanie ani nam, ani tym przedmiotom, ani komukolwiek czy czemukolwiek innemu, jeśli potraktujemy talię kart nie-z-szacunkiem. No, chyba że my sami uwierzymy, że się stanie- to wtedy faktycznie może się stać. Ale nam. A nie czemuś/komuś.

Jeśli zaś chodzi o przesąd osiemnasty- gdy karty wylatują (lub w jakiś inny sposób "zwracają naszą uwagę", np. haczą się podczas tasowania), to koniecznie trzeba je wziąć pod uwagę, bo one nam chcą coś powiedzieć- to kwestia ta w sumie nie wymaga większych wyjaśnień: ten przesąd działa po prostu na zasadzie "w co wierzymy, to dla nas działa". Tak więc jeśli przyjmiemy sobie, że będziemy brali pod uwagę takie np. wypadające karty, bo w ten właśnie sposób dostajemy odpowiedź od kart, to dla nas to będzie działać- bo tak sobie ustaliliśmy. No a jeśli sobie tak nie ustalimy, to dla nas nie będzie to tak działać. I tyle. ;) To samo tyczy się sytuacji, gdy karty nam się gubią- możemy to sobie uznać za znak dla nas, no a wtedy faktycznie tak to będzie działać, no a możemy to zupełnie zignorować, potraktować "przyziemnie", czyli że nie jest to żaden znak, no i wtedy właśnie tak to będzie działać.
Jak pracujemy z kartami, to kwestia naszej woli- jak się z nimi "umówimy" (czyli jak sobie przyjmiemy), tak one będą z nami "rozmawiać". (Przy czym zaznaczam: tak się tylko mówi- karty nie są żadną istotą żywą, to jest zwyczajny przedmiot.)

Przesąd siódmy- gdy się pracuje z kartami (czy w ogóle z energią), nie powinno się mieć skrzyżowanych nóg ani rąk- może być nieco kontrowersyjny, aczkolwiek on tak właściwie wiąże się z tematem symboliki (bo ten przesąd powstał w oparciu o przekonanie, że krzyżując ręce, nogi, symbolicznie zamykamy się, zamykamy przepływ energii). Symbolika to coś, co tak naprawdę nie jest uniwersalne, lecz jest kwestią indywidualnego odbioru. Tak więc jeśli ktoś ma przekonanie, że faktycznie nie powinno się krzyżować nóg czy rąk podczas pracy z kartami (czy w ogóle przy pracy z energią), to u niego tak właśnie to działa. Analogicznie: jeśli ktoś uważa, że nie ma żadnych przeszkód, by przy pracy z energią mieć skrzyżowane ręce i nogi, to w jego przypadku faktycznie fakt, że ma skrzyżowane ręce i/lub nogi nie będzie wpływał na jego pracę energetyczną.
Tak samo jest z symbolami: dla jednego taka np. czerń może być kolorem zła i mroku, dla drugiego może być kolorem intuicji i jasnowidzenia, dla trzeciego może być kolorem spokoju, wyciszenia i regeneracji--- każdy odbiera symbole (w ogóle świat) po swojemu i właśnie swojemu indywidualnemu odbiorowi powinien być wierny.

Przesąd nr 19- przez pracę z kartami możemy ściągnąć na siebie złe energie, niepożądane byty (np. duchy), itp.- no cóż, tu w sumie nie ma zbyt wiele do tłumaczenia, tak naprawdę. Jak pisałam: "jak wierzymy, tak nam działa". Poprzez pracę z kartami nie można ściągnąć na siebie złych energii, czy duchów, czy tym podobnych (nie mówiąc już o tym, że złe energie istnieją tak naprawdę tylko dla tych, którzy w nie wierzą- bo całe zło ma swoje źródło w naszym umyśle), aczkolwiek jeśli jakaś osoba wierzy w złe energie, wierzy, że może ściągnąć je do siebie poprzez pracę z kartami, to w jej przypadku faktycznie może się tak stać- ale tylko i wyłącznie dlatego, że ona tak właśnie wierzy, tak sobie przyjęła, wmówiła. Bo tak naPrawdę nie jest to możliwe. Aczkolwiek jeśli dana osoba wierzy, że jest, to dla niej jest to możliwe. Tak to działa. Nawet jeśli pracujemy z talią z demonami/upadłymi aniołami czy z talią, w której jest karta przedstawiająca Szatana, to i tak nic nam się nie stanie- chyba że sobie wmówimy, że może się stać. Poza tym trzeba powiedzieć, że ani demony, ani upadłe anioły, ani Szatan nie istnieją. A w każdym razie nie w Prawdziwej Rzeczywistości. One istnieją, ale jedynie w rzeczywistościach tych osób, które w nie wierzą. Możemy nie wierzyć w demony, Szatana, itp., a jednak pracować z taliami przedstawiającymi te istoty- i nic nam się nie dzieje. Bo nawet jeśli zadecydujemy sobie, że pracując z talią z demonami faktycznie pracujemy z energiami tych demonów (nie dlatego, że wierzymy w te demony, lecz po prostu dlatego, że mamy taką ochotę), to i tak możemy sobie zdefiniować wg własnej woli, czy te demony są nam przyjazne czy też nie (ponieważ demony nie istnieją w Prawdziwej Rzeczywistości. A to oznacza, że jeśli już istnieją, to jako egregory. A egregory istnieją dzięki sile myśli ludzi, sile wiary ludzi w ich istnienie (mogą zostać stworzone albo świadomie przez człowieka- na zasadzie: "a, może se stworzę jakiegoś egregora"- albo poprzez wiarę ludzi w istnienie danej istoty-egregora) oraz na takich zasadach, jakie ludzie określą swoimi myślami, przekonaniami- świadomymi bądź nie. A więc taka osoba, która sobie pracuje z talią z demonami i zdecydowała sobie, że pracując z tą talią, pracuje z energiami tych demonów, może określić, na jakich zasadach z tymi demonami pracuje- ponieważ ona świadomie dopuszcza je do swojej rzeczywistości, świadomie podłącza się pod ich egregor).

Odnośnie przesądu nr 20- nie można stawiać kart często/wiele razy na to samo pytanie, zagadnienie- otóż można; tylko po co? Można stawiać karty setki razy na to samo pytanie i za każdym razem odpowiedź powinna (choć "powinna" w praktyce niewiele znaczy, niestety) być prawdziwa, trafna, ewentualnie czasami trochę więcej szczegółów się pokaże (no a jeśli karty stawia kilka różnych osób, to każda może uzyskać spojrzenie z nieco innej strony), a czasami trochę mniej, itp. To, że nie można stawiać kart zbyt często na jedno pytanie, nie jest prawdą. Bo można, bez problemu. Tylko po co? Po prostu: po co? Bo jeśli po to, by w końcu uzyskać taką odpowiedź, jaka nas zadowala, to jest to bez sensu. Karty rozkłada się po to, by coś zgłębić, poznać odpowiedź na pytanie, rozwiać wątpliwość, no a jeśli zdarzy się tak (a, niestety, często się zdarza- mimo że, teorytycznie, nie powinno), że karty zostaną rozłożone (czy to my sami je sobie rozłożymy, czy też ktoś je rozłoży nam) kilka razy i za każdym razem wyjdzie co innego, to wtedy takie coś nie rozwiewa naszych wątpliwości, lecz jeszcze je zwiększa. No a takie coś jest przecież niepotrzebne. Po co więc komplikować sobie sprawę? Lepiej rozłożyć karty raz a dobrze i porządnie przyjrzeć się sprawie, a nie robić setki rozkładów, szukając zadowalającej nas odpowiedzi. Tak więc nie tyle nie można stawiać kart często na to samo zagadnienie, co raczej nie powinno się tego robić- no bo zwyczajnie po co?

Mit dwudziesty pierwszy- nie da się określić czasu w kartach- oczywiście nie jest prawdą, bo jak najbardziej da się, aczkolwiek niekoniecznie jest to takie łatwe. Z czasem to jest taka sprawa, że on generalnie jest tzw. "ruchomy. Oznacza to że nawet jeśli coś jest nam przeznaczone i po prostu musi się zdarzyć, to istnieje możliwość iż zostanie to przesunięte w czasie. Trzeba mieć na uwadze, że przyszłość nie jest pewna, tylko prawdopodobna; nic nie jest "wyryte w kamieniu". Tak więc nie jest wcale tak, że nie da się odczytać czasu- w kartach czy jakiejtamkolwiek innej metodzie dywinacji. Bo da się. Mi, na przykład, wiele już razy udało się dosłownie co do minuty określić np. czas przyjścia kogoś do mojego domu. Kwestia czasu we wróżeniu jest o tyle trudna, że- jak pisałam- przyszłość nie jest pewna, tylko prawdopodobna, a czas jest ruchomy, a więc pewne rzeczy mogą przesuwać się w czasie (co wcale nie musi oznaczać, że gdy określaliśmy czas we wróżbie, zrobiliśmy to źle. Owszem, może to oznaczać właśnie to, jak najbardziej. Aczkolwiek może to też być wynikiem tego, że na ten moment gdy wykonywaliśmy rozkład, czasowo wyglądało to tak a nie inaczej, natomiast potem uległo to zmianie- właśnie dlatego, że przyszłość nie jest pewna, tylko prawdopodobna).
Nawiasem: Jak określać czas w kartach? Każdy może sobie ustalić własny system, a gotowych wzorów jest wiele. Poza tym ważne jest też by odpowiednio dopasować system do sytuacji (no bo jeśli pytamy o to, co się stanie w danym dniu, nie określimy sobie, że buławy znaczą dni, miecze- tygodnie, kielichy- miesiące, a monety- lata, gdyż byłoby to absurdalne względem pytania ;)).

Jeśli chodzi o przesąd/mit nr 22- z kartami nie powinno się pracować np. w niedzielę czy święta- to trzeba wiedzieć, że nie ma żadnych odgórnych wskazań, zasad odnośnie tego, kiedy z kartami można pracować, a kiedy nie. Gdy mamy ochotę, czujemy, że chcemy pracować z kartami- pracujemy. I tyle. Słuchamy serca, a nie jakichś "zasad". Bo żadnych zasad nie ma- jedynie my sami możemy sobie własne zasady wymyślić; to my ustalamy, jak pracujemy z kartami. Jeśli chcemy sobie określić, że w konkretne dni z kartami pracować nie będziemy, to proszę- droga wolna. Trzymajmy się tego, co nam odpowiada, żadnych odgórnych ustaleń nie ma.

Odnośnie mitu nr 23- żeby rozłożyć komuś karty, potrzebne są dane tej osoby, by móc połączyć się z nią energetycznie-: dane osoby, której wróżymy, wcale a wcale nie są potrzebne. No chyba że ktoś sobie przyjął, że inaczej nie uda mu się „złapać energii”. Ale we wróżeniu wcale nie chodzi o żadne "łapanie energii", czy "ślad energetyczny", czy coś podobnego- i tak wszystko jest połączone, bo wszystko pochodzi z tego samego miejsca, tzn. ze Źródła. ;) Nonsensem jest przekonanie, jakoby była potrzeba zaistnienia jakiegoś połączenia energetycznego pomiędzy karciarzem a klientem- a nawet jeśli ktoś sobie przyjął, że takowe połączenie jest mu potrzebne, to i tak ono istnieje, zawsze.

Niektórzy uważają, że sobie samemu wróżyć nie można. Jest to jeden z największych absurdów, z jakimi można się zetknąć, gdy się obraca w świecie kartomancji. A niby czemu nie można? Ano właśnie- niczemu. To nonsensowne przekonanie, które niektórzy powtarzają ślepo i bez zrozumienia. Podejrzewam, że ten mit wziął się stąd, że panuje przekonanie (również błędne), iż wróżyć sobie samemu jest trudniej, niż wróżyć innym, ponieważ my znamy naszą sytuację, my ustosunkowywujemy się do niej emocjonalnie, a więc możemy naszymi emocjami zafałszować rozkład (PS: o wpływie naszych emocji na skuteczność naszej pracy (z kartami) pisałam w tym poście). No cóż, każdy ma inaczej; mi, na przykład, kładzenie kart sobie samej wychodzi genialnie, natomiast kładzenie kart innym już nieco mniej genialnie. :P W każdym razie: wróżenie sobie, kładzenie kart sobie to coś, co jak najbardziej można i jak najbardziej da się robić- bardzo skutecznie (zresztą praca z kartami to wspaniała droga samorozwoju, na przykład). Więc nie dajcie sobie wmówić, że jest inaczej.
Tak nawiasem: oczywiście kwestia etyki wróżenia tyczy się również właśnie sytuacji, gdy kładziemy karty sami sobie- tak więc nie powinniśmy pytać o śmierć, o jakieś ciężkie sytuacje życiowe (w sensie: czy się zdarzą), ponieważ istnieje ryzyko, że tzw. "zaprogramujemy" sobie uzyskane informacje jako prawdziwe, no i nieświadomie do nich doprowadzimy. No a poza tym: po co dostarczać sobie dodatkowego lęku, niepokoju pytaniami o to, czy zdarzy się, np. wypadek podczas podróży? To głupie i zupełnie niepotrzebne. Zresztą... na czym się skupiamy to przyciągamy (no, może niezupełnie zawsze, bez wyjątku, ale jednak ostrożności nigdy za wiele, szczególnie jeśli mówimy o kwestii wpływania na rzeczywistość).

No a co do pierwszych trzech przesądów (1) karty trzeba oczyszczać; 2) karty trzeba ładować (energią słońca/księżyca/ReiKi, kamieni szlachetnych, itd.); 3) nową talię trzeba oczyścić i poświęcić, zanim zacznie się jej używać), to wytłumaczenie dlaczego kart nie trzeba ani oczyszczać, ani ładować, ani konsekrować (święcić) przedstawiłam w tym poście.


Te wszystkie przesądy to nie jest Prawda- w Prawdziwej Rzeczywistości one nie działają, nie istnieją. Natomiast w związku z tym, że każdy człowiek ma własną, indywidualną rzeczywistość i sobie ją kreuje wedle swoich przekonań, swojego podejścia, to jak kto sobie przyjmie, tak to będzie dla niego działać.
Tak więc np. zasypywanie solą, okadzanie dymem szałwii, oczyszczanie, konsekrowanie talii, etc. działa tylko dlatego, że w to wierzymy. Bo tak działa świat. Jeśli więc w to nie wierzymy, to to nie działa- dla nas, oczywiście.

Jeszcze odnośnie przesądu nr 15 (kart nie powinno się nikomu oddawać ani też my nie powinniśmy pracować z talią używaną): wiele osób jest błędnie przekonanych, że używana talia ściąga na nie negatywną energię (poprzedniego właściciela). Natomiast tak naPrawdę talia używana nie ściąga na nas energii- chyba że my sobie wmówimy, że ściąga. Po prostu wszystko zależy od naszego podejścia, dlatego zawsze powinniśmy kierować się sercem, wewnętrznym Głosem, intuicją. W końcu chodzi tu o nasz komfort; o nas. To my pracujemy z naszymi taliami, a więc to my ustalamy sobie granice, zasady, przesądy, itp. To my decydujemy o tym, jak wygląda nasza praca z kartami (no, czasami jednak kwestie przeznaczenia się nam wmieszają- jak pisałam w tym poście- ale generalnie mamy wolną wolę).
Oczywiście przedmioty mogą przechowywać energię z otoczenia, a więc takie np. karty, których ktoś używał, mogą jakąś tam energię tej osoby mieć. Natomiast trzeba być świadomym tego, że mamy wolną wolę odnośnie tego, co dopuszczamy do swojej przestrzeni- a więc mamy wolną wolę odnośnie tego, czy do naszej przestrzeni dopuszczamy negatywny wpływ otoczenia. Wystarczy po prostu, że wyrazimy jasną wolę. (PS: Natomiast miejcie na uwadze, że sama wiara w to, że nie macie wolnej woli odnośnie tego, co dopuszczacie do swojej przestrzeni i wiara w to, że mogą Was dopaść jakieś negatywności z zewnątrz, niejako otwiera Waszą przestrzeń (tzn. Waszą rzeczywistość. Bo każdy ma własną, jak już nieraz na blogu tłumaczyłam) na owe wpływy- a więc jest niejako pozwoleniem tym negatywnym wpływom otoczenia w Waszej przestrzeni istnieć. Więcej na temat energii pod tym właśnie kątem pisałam w tym poście.

Także na tym kończę omawianie poszczególnych mitów/przesądów związanych z kartami. 
Na koniec chciałabym dodać, że:
każdy jest inny. Każdy ma inną drogę. Każdy jest na innym etapie rozwoju. Trzeba o tym pamiętać.
I właśnie dlatego, że każdy jest inny, każdy inaczej będzie poznawał karty, inaczej się będzie ich uczył- jedni będą ślęczeć z książkami i notatkami i zanim nauczą się swobodnie pracować z kartami, minie dziesięć lat, a inni siądą od razu do kart, nawet ich nie przejrzawszy i od razu zaczną wróżyć, i będzie im genialnie wychodzić. Nic nie jest niemożliwe- granice leżą jedynie w naszym umyśle. Wyjdźmy poza umysł (pisałam o tym wyżej)- wyjdziemy poza granice. To my uczyniliśmy możliwe niemożliwym. Pora to zmienić. A otwarty umysł to podstawa. ;) Więc najpierw pozbądźmy się uprzedzeń **- wtedy Prawda sama na nas spłynie (no, tak z grubsza).

No i dobra, także wyjaśniłam pewne ważne aspekty, tematy. Mam nadzieję, że nie macie wątpliwości; a jeśli jednak macie, piszcie śmiało w komentarzach.


*W ogóle kwestia dotykania naszych rzeczy przez innych: tak samo jak w przypadku kart, tak i w przypadku narzędzi magicznych (talizmanów, amuletów, itp.) czy czegokolwiek innego to działa- a więc "jak wierzymy, tak nam działa". Po prostu.

** Gdy piszę np. o pracy z kartami, zawsze lubię najpierw przedstawić, jak to jest naPrawdę, a potem zaznaczyć, że każdy kreuje sobie własną rzeczywistość sam- swoimi myślami, przekonaniami, podejściem- a więc każdy niech podąża za tym, co mu gra.
Powiem Wam, wobec tego, coś takiego: wyrzućcie wszelką wiedzę, wszelkie przekonania, uprzedzenia, itp. I działajcie tak, jak Wam wygodnie, jak czujecie, że jest ok, jak Wam gra, jak serce Wam podpowiada. I nie przejmujcie się, czy czegoś nie schrzanicie- każdy kreuje sobie własną rzeczywistość i ustala w niej własne zasady. Tak więc poza tymi paroma-Uniwersalnymi-których-nie-można-obejść-bo-na-nich-zasadza-się-działanie-wszystkiego macie wolną rękę.
(A o tych paru Uniwersalnych zasadach/prawach pisałam nieraz na blogu- m.in. w tym poście. Wiecie, jak się zna Prawdę, to każdą iluzję, każdy fałsz, każdą niePrawdę się natychmiast rozpozna. Mam więc nadzieję, że po przeczytaniu tego, co tu napisałam, każdy z Was będzie wiedział, co jest Prawdą, a co nie. :))

2 komentarze:

  1. NIE wolno stawiac ciezarnym. NIGDY, chyba ze to nasza dobra znajoma, co do ktorej stanu emocjonalnego w ciazy jestesmy pewne. Dlaczego? Dlatego, ze nikt nie ma monopolu na pomyslne wiesci, a kobieta ciezarna moze nie myslec logicznie. Nie znamy jej, nie wiemy co z jej emocjonalnoscia robia hormony. Ona nie jest sama, a stres szkodzi dziecku. To nie kwestia energii, tylko odpowiedzialnosci. Jak ciezarna chce - niech sie skontaktuje po pologu. Jak chce sie dowiedziec czegos o dziecku - niech idzie do lekarza. Nigdy tej zasady nie lamie. Zabieranie energii czy mieszanie energii matki z energia dziecka uwazam za totalna bzdure :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, pod kątem tego, co napisałaś, to na pewno- aczkolwiek w sumie odnosi się to nie tylko do kobiet ciężarnych.
      Emocje, podejście do wróżby, stan psychiczny to jedno; energie to drugie. Ja piszę pod kątem energii; natomiast zgadzam się z tym, co napisałaś.

      Usuń

Masz ochotę podzielić się słowem? Zapraszam! :)