piątek, 23 grudnia 2016

Energia- czyli o tym, jak działa świat

Otaczają nas przedmioty, istoty, organizmy. Namacalny świat. Zbudowany jest z atomów; a te z kwarków, fotonów czy czego tam jeszcze. Gdyby jednak całą tę materię rozłożyć najbardziej jak się da- tak do zupełnie naj-najpierwszego poziomu- otrzymalibyśmy... pustkę. Energię/materię niemierzalną. Inaczej tę pustkę można nazwać czystą świadomością.
I cały świat, który nas otacza- przedmioty, organizmy (w tym nasz własny), powietrze, woda, ziemia, ogień...- jest zbudowany, na tym najbardziej podstawowym poziomie, z tej właśnie Pustki (zatem Pustka jest wszystkim; wszystko jest Pustką). I cały ten otaczający nas świat jest spójną jednością, całością, taką nierozerwalną masą energii- czyli tej pustki- przyjmującej różne formy na niższych niż ten najbardziej podstawowy poziomach; wszystko jest połączone. Lecz nie poprzez jakieś "energetyczne żyłki" czy coś w ten deseń, tylko właśnie w sensie: "wszystko jest jedną, spójną masą energii- a dokładniej pustki, która na niższych poziomach przejawia się w różnych formach". Te różne formy to atomy, związki atomów, cząsteczki, komórki, tkanki, zespoły tkanek... organizmy, przedmioty, itd. Na najbardziej podstawowym poziomie- wszystko jest tym samym, czyli ową pustką. Jednak owa pustka (piszę i z dużej i z małej- w sumie nie ma to znaczenia, to tylko zapis)- na niższych poziomach- przyjmuje określoną formę (atomów, komórek, całych organizmów). A to wszystko- cały świat- jest, na tym najbardziej podstawowym poziomie, jednością, jedną spójną masą; czyli Pustką. Pustką, która na niższych poziomach przyjmuje określone formy- formy, które na typowo odbieranym przez nas poziomie są naszym ciałem, meblami w naszych domach, drzewami, zwierzętami, innymi ludźmi, powietrzem, wodą, itd.
Wszystko więc, na tym najbardziej podstawowym poziomie, jest czystą świadomością, czyli inaczej Pustką.


Dzięki temu, że wszystko jest ową spójną jednością, możemy odbierać i przesyłać energię (przy czym nie ogranicza nas czas ani przestrzeń).
Energia=materia. Materia=energia. Tak więc materia i energia to to samo- są to po prostu inne słowa, ale tak naPrawdę jest to to samo; tzn. materia to energia.
Przesyłanie energii to sytuacja zupełnie analogiczna charakterem do tej, jaka zachodzi kiedy mówimy o przesyłaniu, dajmy na przykład, fal radiowych. Przesyłanie energii pomiędzy ludźmi (np. telepatia czy uzdrawianie energią) to dokładnie analogiczna charakterem sprawa; nie jest to żaden mistycyzm, magia, czary-mary, niewiadomoco; jest to czysta biologia i fizyka.
Każdy człowiek (w ogóle każdy organizm) potrafi wysyłać i odbierać energię. Owa umiejętność jest naszą naturalną, aczkolwiek u wielu z nas stłumioną, bowiem nieużywaną, porzuconą na rzecz zmysłów stricte fizycznych. Każdy z nas potrafi odczytywać energię otoczenia, odbierać ją, każdy z nas potrafi się w ten sposób z otoczeniem komunikować. To czysta biologia i fizyka. Nie ma w tym nic ale to nic mistycznego, magicznego. Po prostu wszystko jest energią i my tę energię odbieramy. Możemy sobie swój mechanizm odbierania i przesyłania energii dowolnie dostosować do naszych potrzeb, wymagań (jak to się robi np. z ustawieniami w komputerze); np. jeśli jesteśmy wyjątkowo wrażliwi na energie otoczenia i łatwo one na nas wpływają, łatwo przejmujemy nastrój, emocje, myśli innych ludzi z naszego otoczenia (powtarzam: wszystko jest energią; zatem myśli, emocje również. Jest to energia, analogicznie jak np. meble, tylko że rzadsza, tzn. mniej gęsta), to możemy ustawić sobie swój mechanizm odbierania energii w taki sposób, by owy odbiór przyblokować. Jesteśmy taką antenką, takim nadajniko-odbiornikiem; tak samo jak wszystko inne wokół nas. I możemy sobie np. założyć takie, nazwijmy to, energetyczne osłonki na siebie, aby nie dopuszczały do nas niepożądanej energii z zewnątrz.

Tak więc tak: potrafimy odbierać takie np. myśli, emocje innych istot wokół nas, i działa to na tej samej zasadzie co odbiornik telewizyjny i fale telewizyjne, które on odbiera. W tym przykładzie fale telewizyjne to myśli, emocje innych istot, a odbiornik telewizyjny to my. Potrafimy więc odbierać myśli, emocje innych (czyli energię), tak samo jak potrafimy np. odbierać obrazy, dźwięki naszym zmysłem wzroku i słuchu.
Wszystko jest w końcu energią. Zatem taka na przykład telepatia to nie żadne "kosmiczne czary-mary", tylko zwyczajna biologia i fizyka. Po prostu.


Teraz co do przesyłania energii. Kiedy- dajmy na przykład- pracujemy z kimś jako bioenergoterapeuci, przesyłamy energię do ciała pacjenta. Możemy robić to na zasadzie wykorzystania kamertonów (pamiętajcie: wszystko jest energią; tylko że ta energia może mieć różną jakość, różną gęstość, różne cechy), kamieni, roślin, symboli, kart (np. tarota), własnych dłoni, własnych oczu, albo też np. po prostu wizualizując pacjenta w wyobraźni i w ten sposób przesyłając mu energię, pracując na tejże wizualizacji. Technik jest wiele, możemy dowolnie wybierać, idąc w to, co nam odpowiada, co czujemy, co nam dobrze gra, co nam pasuje; tak naPrawdę nie ma znaczenia technika- grunt to intencja, wiara, wola włożona w działanie. W końcu to MY nadajemy znaczenie, moc naszym działaniom (a robimy to poprzez nasze podejście, naszą wiarę, wolę).
No więc. Kiedy pracujemy z pacjentem- na przykład- z użyciem naszych dłoni, to można powiedzieć, że nasze dłonie są nadajnikami energii, a ciało pacjenta jest dla tej energii odbiornikiem. (Oczywiście, wobec tego iż to umysł zawiaduje ciałem, pacjent musi wyrazić wolę, aby na jego ciało miały możliwość wpływu energie z otoczenia- jeśli tej woli nie wyrazi, możemy starać się z całych sił, a efektu i tak nie będzie. Po prostu: mamy wolną wolę odnośnie tego, co dopuszczamy do swojej przestrzeni.) No i teraz tak. Komórki kształtują się pod wpływem środowiska- a więc to środowisko właśnie ma wpływ na komórki. Tym środowiskiem jest nie tylko umysł danego organizmu, ale również środowisko, otoczenie tego organizmu. Kiedy więc mamy sytuację pt. "bioenergoterapeuta-pacjent", to bioenergoterapeuta oraz nadawana przez niego energia (względnie- jeśli są używane- kamienie, kamertony, symbole, itd.) jest tym środowiskiem, które wpływa na komórki ciała pacjenta. Tak więc bioenergoterapeuta- jako nadawca energii będącej informacją o uzdrowieniu (jeśli taką właśnie energię bioenergoterapeuta wysyła, taką właśnie intencję, informację wkłada w swoje działanie)- przesyła energię do ciała pacjenta i jego komórki reagują na energię będącą informacją o uzdrowieniu, dostosowując się do owego środowiska (czyli energii będącej informacją o uzdrowieniu); a więc uzdrawiają się.
Tak właśnie działa- na ten przykład- uzdrawianie energią (oczywiście energią jest wszystko, więc każdy sposób uzdrawiania, leczenia jest, tak na dobrą sprawę, uzdrawianiem energią, więc... No ale tak umownie tego typu uzdrawianie nazywa się właśnie uzdrawianiem energią).


Oczywiście trzeba pamiętać, że: w takim np. uzdrawianiu innych energią uzdrowiciel jest dla pacjenta jedynie pomocą (analogicznie jak np. kamienie, rośliny, żywioły, itd.), natomiast ostatecznie to pacjent zawiaduje sobą, swoim ciałem, umysłem, życiem. Tak więc jeśli udamy się do uzdrowiciela/bioenergoterapeuty/szamana czy kogokolwiek takiego, to wszystko to, co ta osoba zrobi w zakresie pomocy nam, będzie tylko pomocą (mniej lub bardziej skuteczną, mniej lub bardziej głęboką- ale jedynie pomocą), a nie ostatecznym rozwiązaniem sprawy. Bowiem ostateczny głos mamy tu my- w końcu to nasze ciało, nasz umysł, nasze życie; i to my mamy wolną wolę odnośnie tego, jak sobą kierujemy, co robimy, jak zawiadujemy naszym ciałem, itd. Inni mogą nam co najwyżej pomóc (jeśli im na to pozwolimy, jeśli się na to otworzymy), ale to MY jesteśmy panami swojego życia i nikt nam go za nas nie poukłada. Inni mogą nam pomagać, ale dopóki my sami nie zrobimy porządku w swoich sprawach, dopóty one będą ciągle tego porządku wymagały. Bowiem ostatecznym cudotwórcą w naszym życiu jesteśmy my sami.

Dorzucę jeszcze parę słów o owych naszych naturalnych umiejętnościach odbierania i wysyłania energii. Otóż. Wiadomo, że jest to coś, co każdy naturalnie potrafi. Jednak, przez to, że skupiliśmy się na zmysłach stricte fizycznych, a te "metafizyczne" odrzuciliśmy, przestaliśmy używać, to owe nasze- nazwijmy je- parapsychiczne zdolności odeszły sobie w kącik, zostały uśpione (wiecie, jak to jest, jak się czegoś nie używa, co nie? No właśnie). I teraz: jak te zdolności obudzić? Jak "przywrócić je do życia"? Oczywiście kluczem jest to, żeby ich, po prostu, używać; musimy więc nakierowywać swoją uwagę na wykorzystywanie tych zdolności w codziennym życiu, tak samo jak to robimy z naszymi regularnymi zmysłami (wzrok, słuch, węch, smak, dotyk). Także to jest taka podstawowa rzecz. Poza tym- w ramach pomocy, przyspieszenia procesu- na pewno pomoże nam bardzo mocno wypełnianie siebie czystą świadomością. Ten stan- jeśli w nim trwamy- czyni wiele, chciałoby się wręcz rzec, cudów w naszym życiu. M.in. budzi i rozwija nasze parapsychiczne zdolności (przy czym to jest tylko jedna z wielu wisienek na tym torcie ;)). Tak więc aby swoje zdolności obudzić i rozwijać, możemy- o ile już tego nie robimy- praktykować trwanie w stanie wypełnienia czystą świadomością. Oczywiście najlepiej by było, gdyby udało nam się dojść do takiego etapu, aby ten stan stał się naszą codziennością, naszym naturalnym stanem, w którym jesteśmy w każdej chwili.
No i dobra, ale żeby w ogóle gdzieś dojść, trzeba najpierw zacząć; zatem jak zacząć? Jak się w ten stan wchodzi? Bardzo prosto. Zwyczajnie wyciszamy się, jak najbardziej potrafimy, opróżniamy umysł... i stajemy się... puści. Totalnie, zupełnie puści... Nic nie wypełnia naszego umysłu- tylko czysta, niezmącona, spokojna pustka, czysta świadomość... Nie próbujemy niczego specjalnego robić, nie staramy się być jacyś; po prostu sobie w tym stanie trwamy. To zwyczajna medytacja. Medytacja, która powinna stać się wkrótce naszym życiem.

PS: O stanie tym (tzn. stanie wypełnienia czystą świadomością/stanie Pustki/stanie trwania w punkcie zero) pisałam dokładniej w tym poście.

2 komentarze:

  1. Jestem stałą czytelniczką Twojego bloga. Odnośnie wielu kwestii mamy podobne poglądy.
    Trafiłam tu za sprawą tarota, którym zajmuję się od jakiegoś czasu, później jeszcze doszły karty lenormand. W istocie jest tak, jak piszesz- rozpoczęcie używania intuicji, ćwiczenie jej powoduje jej wyostrzenie. Odkąd używam kart, zauważyłam u siebie też częstsze "objawianie się" intuicji w snach. Sny są bardziej symboliczne i mają później swoje odzwierciedlenie w rzeczywistości.
    Miałam kiedyś znajomego, świętej pamięci, który twierdził, że Bóg jest Mądrością, jest programem, który tę mądrość chce stale powiększać. Stąd na świecie np. takie zjawiska (w naszym odczuciu negatywne) jak choroby, które wymuszają rozwój i powiększają ową Mądrość.
    Mam jeszcze pytanie odnośnie praktyki wchodzenia w przestrzeń serca, którą dzięki Tobie poznałam : ) W powyższym tekście piszesz, że osoba musi wyrazić zgodę na otrzymanie energii. A jak to się dzieje w przypadku, kiedy jesteśmy w przestrzeni serca i wysyłamy energię do danej osoby, a ta osoba o tym nie wie. Czy wtedy to działa? Mam wrażenie, że działa, to znaczy, że ta osoba nie wiedząc o tym, odbiera tę energię. Jestem ciekawa Twojego zdania.
    Pozdrawiam i będę zaglądać : )
    Ania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło, że podzieliłaś się "kawałeczkiem siebie", że tak to nazwę, i skomentowałaś. :)

      Generalnie z przesyłaniem energii to jest tak jak w sytuacji "nadajnik radiowy-odbiornik": jeżeli nadajnik wysyła sygnał, ale odbiornik... mówiąc krótko, nie jest nastawiony na odbiór tego sygnału, to owy sygnał nie zostanie odebrany. Po prostu.
      Dobrze jest jednak pamiętać, że nasz umysł to nie tylko świadomość, ale również podświadomość- a więc być może świadomie nie wyrażamy woli na odbiór energii, ale nasza podświadomość ową wolę wyraża (bo np. nasze ciało potrzebuje pomocy, ale my po prostu nie jesteśmy tego świadomi, wobec czego stery przejmuje nasza podświadomość, "wołając" o pomoc i dając owej pomocy- czyli takim np. przesyłom energii od innych- dostęp do nas).

      Dziękuję Ci bardzo za komentarz i pozdrawiam serdecznie. :)

      Usuń

Masz ochotę podzielić się słowem? Zapraszam! :)