wtorek, 10 stycznia 2017

31 Days of Tarot 2017 Challenge

Haha, no tak, mamy styczeń...
Ach, przypomniało mi się od razu, jak to rok temu był ten Challenge... i jak go pisałam- wtedy, cały od razu w jednym poście... i jak wtedy jeszcze byłam inna w swoim światopoglądzie, a szczególnie w podejściu do karciarstwa... Tak bardzo inna niż jestem teraz.
No tak, ludzie się po prostu zmieniają. Wszystko się zmienia. Każda chwila to zupełnie nowy świat. Dlatego też... nie ma sensu się przywiązywać. Bo wszystko i tak jest ulotne.


A tak z innej beczki, zastanawiam się, czy za rok Ethony też zrobi taki Challenge... A może nie ona tylko ktoś inny... Hmm, zobaczy się.

Tymczasem mamy Challenge na rok 2017. A dokładniej na styczeń roku 2017.
I w pierwszej chwili gdy go zobaczyłam, pomyślałam sobie: "eee, ja to już się raczej nie mam ambicji w to bawić", ale jak sobie potem przejrzałam dokładniej te pytania, w głowie układając zarodki odpowiedzi, to doszłam ostatecznie do wniosku, że mam coś do podzielenia się przy okazji kolejnych pytań tego Challenga, zatem w sumie warto by tenże wykorzystać.

A ludzie chyba... lubią takie rzeczy. Co nie? ;)
Tak myślę.

Zatem...
Lecimy.

Zacznę może od takiego małego complaintu...

Czemu tarot? Czemu ciągle tylko tarot? Czemu mówiąc o kartach, karciarstwie, ludzie ciągle mówią: "tarot". Co, nie ma już innych systemów, innych rodzajów talii? Nie żeby coś. Po prostu od... no, nie powiem "od zawsze", ale od dawna zastanawiało mnie, czemu ludzie, kiedy już mówią o kartach, zawsze mówią właściwie tylko o tarocie, ewentualnie o taliach wyroczniach... A co z lenormand, kipper czy oghamem? Co z geomancją, I-Cingiem, runami? Co z kartami cygańskimi, klasycznymi? No dobra, wyrocznię MO i Mahjong podaruję, bo to nie są aż tak bardzo znane systemy. Ale... Czemu ludzie sprowadzają karciarstwo do tarota? Jakby tylko to w tym karciarskim światku istniało. Meh.

A, i żeby było jasne: fakt, tarot jest dość głęboki i uniwersalny w swej naturze jako systemu; ale to wcale nie oznacza, że runy, lenormand czy karty kipper są mniej głębokie, mniej uniwersalne. Narzędzie taką ma moc, jaką moc ma ten, kto go używa. Tzn. chodzi tu o to, że to my nadajemy naszemu narzędziu "moc", to my decydujemy, jakie mamy granice w takim na przykład wróżeniu. Zatem może i taki np. tarot "z natury" jest bardziej głęboki niż kipper, ale to nie oznacza, że kipper to system, z którym nie da się pracować zupełnie analogicznie jak z tarotem. Oczywiście sam w sobie system kipper- na ten przykład- nakłada pewne zasady; jednak system to system, a karty to karty: nie musimy podążać za systemem przyjętym w kartach kipper, jeśli używamy kart kipper- możemy sobie założenia systemu totalnie olać i używać kart zupełnie tak jak chcemy.

To my sami sobie kreujemy granice, zasady.

Tyle.

1. 2017 – czytanie – energia – glówna lekcja.
Wiecie co, ten punkt sobie pominę. Nie jestem już typem osoby kładącej sobie karty pt. "co się wydarzy". W ogóle. Jeśli już coś z kartami robię, to raczej jest to:
-oglądanie ich
-medytowanie z nimi (na różnych głębokościach)
-rozkładanie ich na zasadzie self developmentu czy inspiracji (ale nie w tonie wróżebnym)

Tak więc... Zwyczajnie nie mam ochoty robić sobie tego typu rozkładów. A jak nie mam ochoty, to po co to robić? No właśnie.

PS: Przy punkcie 31-wszym piszę o mechanizmie pt. "wróżby a psychika".

2. i 3. Pięć top talii tarota i pięć top talii wyroczni roku 2016.
No więc... Napisałam niedawno ten post... I to bym uznała jako odpowiedź na te dwa punkty. ;) Taką trochę rozszerzoną, bo wybiegającą poza challengowe pięć, ale mniejsza o to.

4. Pięć top książek o tarocie w roku 2016.
Jak być może wiecie (jeśli czytacie chociażby tą karcianą część mojego bloga), ja zdecydowanie nie jestem typem książkowca- zarówno w ogóle jak i w szczególe pt. "tarot". Tak więc niezupełnie mogłabym się tu rozpisać. Jedynie mogłabym wymienić- jako książki w kategorii "o tarocie"- "Phantasmagorię" Iana Danielsa, którą to właśnie tego roku sobie z przyjemnością w okresie czerwcowo-lipcowym czytałam. No i to tyle.
Tak czy siak, pięć to by mi się nawet nie uzbierało.


5. Karta, która prześladowała cię w 2016.
Umm... No więc ja właściwie bardzo mało rozkładów robiłam (z wyjątkiem samego początku roku)... A jeżeli już to tylko w ramach takiego: "zainspiruj mnie, świecie"... Także... Także to jest jedna sprawa. Druga to to, że ja na takie rzeczy zwyczajnie nie zwracam uwagi. Więc nawet gdyby spojrzeć na to pytanie pod kątem: "nie tylko w rozkładach, ale w ogóle; może w życiu, w myślach, w snach, itp.", to i tak niczego takiego nie pamiętam. (No a journala sobie nie prowadzę, także też nie miałabym jak tego sprawdzić.)

6. Talia, którą w końcu skreśliłaś z listy życzeń w 2016.
Heh, trochę tego było. Ale w tym momencie przychodzi mi do głowy Dreams of Gaia Tarot. Cóż, w każdym razie jeśli sobie przejrzę te ostatnie miesiące, to to właśnie był najgorętszy produkt- pozwolę sobie to tak ująć.


PS: O tej talii pisałam trochę tutaj i tutaj, zatem jak byście sobie chcieli poczytać...

7. Podsumuj 2016 jedną kartą.
Jedną kartą tarota, rozumiem.
No więc... tak sobie na szybko przelatując w myślach... powiedziałabym, że... Śmierć. Bowiem- tak w skrócie to ujmując- ten rok był wyjątkowo pełen zmian, końców i nowych początków, obudzenia i pobudzenia, ruchu i działania, przekraczania pewnych granic, wkraczania w nowe życie...
Tak, Śmierć (akurat picture'uję sobie Śmierć z Thoth Tarot) zdecydowanie pasuje.


8. Talia z którą najczęściej pracowałaś w 2016 i dlaczego.
Pomyślmy... Wydaje mi się, że Thoth Tarot. A na drugim miejscu (skoro w punkcie nie ma wskazania w kierunku konkretnie talii tarota) byłyby The Messenger Cards (drugi kwartał roku był ich pełen).
A czemu? Po prostu: bo tak właśnie mi się chciało. Wybieram talie na podstawie tego, do jakiej mnie akurat ciągnie, na jaką mam akurat ochotę- nie ma u mnie żadnych innych, głębszych powodów. Najzwyklejsze w świecie: "mam ochotę/nie mam ochoty"...


9. Top 5 talii na twojej liście życzeń na teraz.
Hahah, no więc... Tak na dobrą sprawę, ja już przestałam sobie życzeniować; także...
Mimo to pewnie coś tam sobie jednak zawsze będzie... ale w sumie nie mam żadnych talii na liście życzeń. A dokładniej: mam talie na liście "zamierzam nabyć", ale tak konkretnie żeby mi na tym zależało, to nie; zatem listą życzeń bym tego nie considerowała.

A więc jeśli idzie o talie, które zamierzam nabyć (i być może to faktycznie zrobię, ale równie dobrze może mi się odechcieć), talie, którymi faktycznie jestem nieco cieplej zainteresowana, a nie jedynie na zasadzie: "e, są już na mojej liście "to get" od dawna, to co tam je będę wykreślać...", to na pewno mogę wymienić Lunar Fire Tarot (bowiem ma w sobie to coś, co faktycznie- ale tak serio na serio faktycznie- mnie fascynuje. Ma interesujący klimat, no i mooocno pociąga wizualnie- na takie talie stawiam, jeśli już mam coś nowego nabywać) czy Moonchild Tarot (jako... cóż, fanka Starchild Tarot... Wiadomo: grafika ogromnie mnie satysfakcjonuje, klimacik również pasuje znakomicie, także... jest przyciąganie). No... w sumie z tych takich gorętszych towarów (dla mnie) to chyba wszystko (wzięłam pod uwagę nie tylko talie tarota, ale też wszystkie inne, natomiast spośród tych wszystkich, którymi jestem jako tako zainteresowana, tylko te dwie- tarota właśnie, tak się złożyło- mogę przy tym punkcie wymienić).

Delicious Strength card...

...and georgeous image of moonlike mood.

10. Najbardziej znaczący tarotowo moment 2016.
Chyba ten okres, kiedy zaczęłam przestawać z kartami. Tak, jak tak sobie pomyślę, to istotnie to był najbardziej znaczący moment roku 2016, jeśli idzie o tarota... no, o karciarstwo, w ogóle.

Na pewno ciekawy też był okres, kiedy nabyłam Urban Tarot- bowiem praca z nim to był dla mnie taki przełom w aspekcie postrzegania pracy z kartami; ta talia po prostu pięknie sprowadziła mnie na ziemię. Zresztą, zdaje się, że pisałam o tym w recenzji.
Pamiętam też, że ciekawie wpłynął na mnie karciarsko Starchild Tarot (to było w maju): on mnie tak właściwie otworzył na nowe obszary karciarstwa, jakby wskazał mi nowe drzwi, nowe drogi, które mogę sobie z kartami- jako narzędziem-pomocą- odkrywać. Mmm, miło się wspomina tamte dni...

Jeśliby wyjść poza ramy tarota, to czas spędzony z The Messenger Cards również intensywnie wspominam. To była kolejna talia, która mocno mnie otworzyła... na coś. Po prostu na nowe; nowe ścieżki, nowe możliwości.

Tak... I w sumie to by chyba było na tyle.
Heh, jak widać, u mnie akurat te wielkie momenty wiążą się bezpośrednio z konkretnymi taliami. ;)

11. Tarotowe cele na 2017.
Właściwie, nie mam takowych. Bowiem karciarstwo przestało być moją pasją (przeniosło się na miejsce drugoplanowego hobby- a więc czegoś, co robię na zasadzie: "jak mi się od czasu do czasu zachce, to sobie karciaruję, ale to się rzadko zdarza").

Jedynie mogłabym powiedzieć, że jeśli idzie o pisanie o kartach ogólnie, to moim celem, zamierzeniem, planem jest, aby w miarę możliwości w takich postach o karciarstwie przemycać jak najwięcej wiedzy ezoterycznej- ażeby te posty nie były po prostu nudnymi postami o taliach i mojej ich ocenie, itd., lecz by się z nich faktycznie można było czegoś ciekawego dowiedzieć.

Także moje cele (nie-tylko-tarotowe-lecz-ogólnie-karciarskie) nie tyle odnoszą się personalnie do mojej osoby, lecz do mojego bloga i mojego publicznego stylu bycia jako karciarki (że to sobie tak ujmę).

12. i 13. Talie tarota i talie wyrocznie, z którymi zamierzasz pracować w 2017.
Nooo... Tu podobnie jak wyżej- nie robię planów (zresztą, rok to całe dwanaście miesięcy- a to jest mnóóóstwo czasu na to, by się zmienić; co zresztą minione dwanaście miesięcy pięknie mi pokazały). Także jeśli już, to nie "zamierzam", tylko "wydaje mi się prawdopodobne, że będą w użyciu"- i w taki sposób na sprawę patrząc, mogę stwierdzić, że pewnie górować będą moje top talie wszech czasów wraz z moimi secondtop taliami wszechczasów (czyli tymi na drugim miejscu). Także między innymi mogą to być: Tarot of Vampyres, Thoth Tarot, Ceccoli Tarot, Urban Tarot, The Messenger Cards, Soul Cards, Ceccoli Oracle, Journey of Love Oracle, Faeries Oracle, Heart of Faerie Oracle, Alchemist's Oracle, Sacred Rebels Oracle, Rumi Oracle, Wild Unknown Tarot, Legacy of the Divine Tarot, Mary-El Tarot, Paulina Tarot, Fallen Angel Oracle, Divine Circus Oracle, Dreams of Gaia Tarot, ...

Tak w ogóle, skoro już przy tym jesteśmy, to mogę powiedzieć, że jak na razie mocno, bardzo mocno, ciągnie mnie do obrazów Rassouli'ego, a więc i do talii je zawierających: Journey of Love Oracle, Rumi Oracle i Dream Oracle Cards. Także jak na razie, jak na ostatnie dni, te talie górują. Są ciekawą formą inspiracji. Między innymi.


Ostatnio gdzieś tam "woła" mnie Sacred Rebels Oracle; nie wiem czemu, po prostu chyba zachciało mi się jej vibe'u. A ma bardzo intensywny, także... Cóż, być może to dlatego, że minione pierwsze dni roku 2017 były dla mnie bardzo intensywne; może dlatego właśnie zachciało mi się czegoś intensywnego jeśli idzie o karty... Hmm, niewykluczone.


No i... Tak jakby ponownie nasila się mój namiętny pociąg do obrazów Nicoletty- zatem Ceccoli Tarot i Ceccoli Oracle. Ostatnimi dni mam jakąś taką ciekawą fazę na klimaty i tematy, z którymi TE obrazy mocno mi się kojarzą i grają wręcz baaajecznie. Takie, wiecie, trudne, ciężkie, tabu, mroczne, ponure, psychiczne, psychodeliczne...







No, takie rzeczy. Od czasu do czasu nachodzi mnie wena- wyjątkowa- na ich zgłębianie; i jeśli już mowa o taliach, to właśnie te by Nicoletta są idealnymi towarzyszami w takich momentach.

Co prawda ja z kartami w sumie przestałam już pracować, niemniej jednak ciągle od czasu do czasu zdarzają się takie dni, kiedy mam ochotę posiedzieć sobie z taliami i coś tam nimi porobić... Najczęściej po prostu sobie na nie popatrzeć, pokontemplować piękne obrazy, pomedytować... 

14. Karta dworska, z którą byś chodziła, którą byś poślubiła, którą miałabyś za przyjaciela i śmiertelnego wroga.
Emm... Nie potrafię chyba takich wskazać. No, na pewno nie "śmiertelnego wroga". A jako przyjaciela czy partnera to mogłabym się skierować ku Rycerzowi kielichów oraz Paziowi mieczy. Tak sobie myślę. Ale pomyślałam na szybko, więc może to być trochę pochopne wskazanie.
A czemu akurat te karty? Chyba po prostu dlatego, że najbardziej... pasują mi charakterem. Przynajmniej na tyle jak ja je postrzegam.


A tak dokładniej tłumacząc...

Paź mieczy (ziemski aspekt powietrza w tarocie) byłby dobry jako przyjaciel; tak sobie myślę, że mógłby sprowadzać mnie na ziemię w moich okazjonalnych przemistycznionych odlotach, byłby takim mózgiem dla mojego ducha i serca- ładne dopełnienie, co nie? ;)

No a Rycerz kielichów (ognisty aspekt wody)... Jego to bym sobie mogła wybrać jako partnera (tymczasowego lub na życie- mniejsza o to), ponieważ... lubię rządzić, hahah. No a w moim spojrzeniu, Rycerz kielichów to taki bardzo w sumie łagodny człowiek, jakkolwiek nie pozbawiony iskry, pasji, a więc nie nudny. (Hmm, napisałoby się więcej, ale coś mi się odpowiednie słowa nie chcą przyplątywać w myśli.) Tia; no i właśnie czasami w tym moim rządzeniu Paź mieczy mógłby mnie oblać kubłem zimnej wody. Przydatne.

Za wroga to bym sobie nikogo wskazać nie potrafiła, bo po prostu jakoś nie wychodzi mi myślenie w takich kategoriach; ja raczej lubię ludzi lubić, a nie nienawidzić.

Swoją drogą: LoScarabeo Tarot- ach, sentymenty... Jak ja już dawno go w rękach nie miałam... A gdy ostatnio z nim pracowałam... jak odległe i inne to były czasy... Hmm...

15. Twoje spojrzenie na tarotowy dwór. Czy tarot jest przestarzały, niepotrzebny, etc?
Dobra, rozumiem to tak, że chodzi o to, czy system tarotowego dworu nie jest w jakiś sposób nieaktualny, nieadekwatny do obecnych czasów, itd.

No więc... generalnie... raczej nie. Na ogół karty dworskie są pojmowane jako reprezentanty ludzi, osób; aczkolwiek ja właściwie wcale ich tak sztywno nie postrzegam. Dla mnie karty dworskie to raczej... to po prostu cztery żywioły umieszczone w poszczególnych dworach tarota. Przedstawione są poprzez ludzi, bowiem w taki sposób chyba najłatwiej jest oddać cechy, jakości- właśnie poprzez ludzi (lub zwierzęta- co zresztą wiele talii tarota czyni). Oczywiście to sprawia, że karty dworskie wiążemy z płcią (chyba przeważnie wygląda to tak, że żeńskie żywioły to kobiety, a męskie to mężczyźni; zatem Księżniczki jako ziemia oraz Królowe jako woda, no i Rycerze jako ogień oraz Królowie jako powietrze), co jest nieco ograniczające. Wielu początkujących dosadnie się tym kieruje (np. interpretując na zasadzie: "Król pucharów to jasnowłosy mężczyzna"). Nie jest to ani bardziej ani mniej poprawne; no chyba że by się odnieść do jakichś odgórnych założeń, które wskazywałyby, że jest to niepoprawne. Jednakże w czytaniu kart każdemu droga wolna, w gruncie rzeczy.

Osobiście nie przepadam może za przywiązywaniem poszczególnych kart dworskich do płci, aczkolwiek biorąc pod uwagę fakt, że poszczególne karty dworskie reprezentują poszczególne żywioły wyrażone poprzez charakter całego dworu (buław, kielichów, mieczy, monet), a żywioły można podzielić na męskie i żeńskie (odpowiednio: powietrze i ogień, woda i ziemia), to w sumie przedstawianie kart dworskich przez pryzmat płci wydaje się być trafne. Dla mnie osobiście nie jest to ograniczające (tzn. nie kieruje to moich interpretacji na tory pt. "Królowie to zawsze mężczyźni, Królowe to zawsze kobiety")- bowiem płeć jest tu jedynie symbolicznym wyrazem głębszego sensu. Cały tarot składa się z symboli i nie inaczej wypada postrzegać karty dworskie.

Natomiast ogólnie czy tarot jest przestarzały, niepotrzebny?
No cóż, to jest pytanie o moją opinię, a opinia jest tylko opinią (o czym zresztą pisałam na blogu, chociażby tu), a ja opinii w sumie nie mam- tzn. po prostu dla jednych tarot jest życiem, dla innych satanistycznością, inni w ogóle o jego istnieniu nie wiedzą, itd.; dla jednych tarot jest idealnym narzędziem, są pewnie i ludzie, którzy może i uważają go za przestarzały, itd... Więc... Moja opinia... Moja opinia jest taka, że nie mam opinii. :P Jak dla mnie tarot jest w porządku. Po prostu.
Jest- no i ok, po coś jest. Wszystko po coś jest, wszystko jest tak, jak powinno być, więc w gruncie rzeczy nic nie jest niepotrzebne (na temat perfekcyjności Istnienia piszę w tym poście). W życiu niektórych tarot jest wielką pasją, często też narzędziem zarabiania; w życiu innych niektórych tarota w ogóle nie ma. Tarot sobie po prostu jest, i kto chce- korzysta z tego faktu. Na różne sposoby.

Zaś czy jest przestarzały... Powstał dawno temu, czasy ten system kształtowały, i współcześnie co prawda ten system się zachował, ale i tak podległ typowej dla wszystkiego na tym świecie chyba modernizacji. Pewnego stopnia modernizacji. Tarot to w końcu m.in. pole popisu dla artystów, którzy tworzą nowe talie, dzielą się swoją sztuką właśnie w formie talii tarota. Tarot jako system może i narodził się dawno, ale jest na tyle spójnym i elastycznym systemem, że daje się ładnie kształtować wg czasów, a więc- nie, nie jest przestarzały.

16. Twoja obecna tarotowa miłość (ulubiona talia). Wybierz kilka, jeśli chcesz.
Ja wybiorę jedną i to będzie Urban Tarot. Bo akurat teraz, jak sobie myślę nad odpowiedzią, ta talia mi do głowy przychodzi.
Czemu? Pisałam już, powtórzę się więc, ale dobra:
jest przepiękna, świetna jako tarot, genialna jako talia o motywie współczesnym, przywołuje piękne wspomnienia, jest mega czytelna, bardzo praktyczna, a jednocześnie taka, w jakiś sposób, idealnie nadająca się do bardzo odlecianych spraw...
Nie bez powodu znalazła się na mojej top liście wszechczasów (jeszcze jej tam nie dopisałam, ale to zrobię)- jako jedna z czterech moich top talii tarota na jakieś trzysta pięćdziesiąt (nie pamiętam dokładnie), które posiadam.


Chociaż po ostatnich dniach- które były dla mnie pełne ponurawych intensywności emocjonalnych- moje serce bije szybciej do talii Nicoletty; zatem w kategorii tarota będzie to Ceccoli Tarot. No nie wiem, po prostu te klimaty idealnie grają ze mną w ostatnim czasie... są takie... kojące... takie jak dom... takie swojskie, przyjemne... Przyjemne, bo adekwatne do mojej weny- uściślę.
Bo wiecie, nie wiem jak Wy, ale u mnie preferencje podążają za nastrojem- zatem jaki akurat mam nastrój, na takie klimaty mam też ochotę.
Nasze preferencje ciągle się kształtują- pod wpływem akurat przeżywanych doświadczeń, między innymi.


Także tak; ostatecznie wskazałam jednak dwie talie. To tak na teraz. Tak bardzo konkretnie na teraz.

17. Twój tarotowy dziennik- pokaż nam kilka stron.
Pokazałabym, gdybym takowy posiadała. Ale nie posiadam- jak zresztą pewnie wiecie, jeżeli mojego bloga śledzicie. Prowadzenie dziennika (nawet i w formie elektronicznej- a ta, jeśli już, znacznie lepiej by mi pasowała) to w ogóle nie mój styl, zatem i w zakresie tarota czy karciarstwa ogólnie nie gra mi to.

18. Jak wybierasz talię do czytań?
Zwyczajnie podążam za tym, na co mam w danej chwili ochotę. No wiecie, czasem się ma nastrój na takie klimaty, czasem na inne... To tak jak z filmami, muzyką, grami, itp. Talie wybieram (i zawsze tak było) po prostu pt.: "na co mam ochotę". Żadna filozofia (a jeśli już, to prędzej feelozofia ;)).

19. Tarotowe rytuały- przed, podczas i/lub po.
Nie robię żadnych. Nie mam w zwyczaju. Stawiam na praktyczność. Nie mam potrzeby ani ochoty bawić się w rytuały, kreowanie klimatu, itd. Mimo że lubię klimatyczność, to jednak absolutnie jej nie potrzebuję- czy to przy kartach czy przy czymkolwiek innym. Nigdy się w takie rzeczy nie bawiłam (i dobrze, bobym się jeszcze przywiązała ;P).

Swoją drogą, pisałam już wiele razy na blogu, jak działają rytuały: magia, rytuały.

20. Ulubiona popkulturowa reprezentacja tarota w filmie lub serialu.
Emm... Nie patrzę na świat i życie przez pryzmat tarota, zatem zwyczajnie nie zwracam uwagi na takie rzeczy. I nawet jak bym sobie teraz pomyślała, to i tak nic mi do głowy nie przychodzi.

21. Czytasz LWBs, podręczniki do talii? Jak ich używasz? Co robisz, kiedy informacja wydaje się zaprzeczać czytaniu?
Czy czytam? Nie. Znaczy, czasem mi się zdarzy rzucić okiem, ale generalnie, jak już wyżej wyjaśniłam, nie jestem typem książkowca, czytacza.

Jak ich używam? Jeśli już ich używam to jako formy inspiracji- zawsze czegoś się można nauczyć. ;) Jakkolwiek: raczej tylko małych czegosiów; wielką inspiracją to dla mnie taliowe gudebooki nigdy nie były (też i swoje robi fakt, że raczej nie tak za szczególnie wiele ich w swoim życiu czytałam, używałam, korzystałam).

Co robię, kiedy informacja wydaje się zaprzeczać czytaniu? Zawsze podążam za intuicją, za serduchem, tak więc to zależy (od tego, co mi serce podpowie, ma się rozumieć).

22. Talie, których używasz tylko dla siebie.
No więc tak. Ja generalnie rzadko kiedy rozkładam karty innym, ale jeśli już, to nie istnieje u mnie żadna granica, podział pt. "te talie tylko dla siebie, te dla innych" czy coś w ten deseń. Jak i również nie ma dla mnie znaczenia, czy talia jest dla mnie zupełnie nowa czy nie- bez problemu mogę jej użyć dla innych.

23. Twoje ulubione pudełka/woreczki/obrusy do przechowywania w nich talii.
Nie mam takowych. Swoje talie trzymam w szafie- część luzem, część w pudełkach, szkatułach. Woreczków do przechowywania talii nie używam (bowiem są dla mnie mało wygodne, mało praktyczne); obrusów również. Stawiam na praktyczność, wygodę i bezpieczeństwo (od zniszczeń).

24. Czy jest jakaś talia tarota, o której istnieniu marzysz?
Raczej nie... Chociaż kiedyś pomyślałam sobie, że fajnie by było mieć taki komplet talii na poszczególne pory roku. No a tak poza tym to nic, raczej nic.


25. Gdybyś mogła postawić karty pięciu osobom (sławnym, historycznym, żyjącym lub zmarłym albo fikcyjnym postaciom), kto by to był i dlaczego?
Ciekawe pytanie. I dziwne. Nigdy nie miałam żadnych takich ambicji ani też jak sobie teraz o tym myślę, to żadnych nie mam. No bo... czemu miałabym chcieć postawić karty jakimś konkretnym osobom? Niezupełnie... widzę sens w takim czymś...
Jakkolwiek podejrzewam, że ludzie wskazaliby po prostu te osoby, które oni sami w jakiś sposób lubią, adorują, itd. 

26. Jaka była najlepsza rada jaką dostałeś w temacie pracy z tarotem?
Osobiście to nikt mi chyba nigdy rady żadnej nie dał. Ewentualnie mogłam coś przeczytać w jakiejś książce czy czymś takim albo z jakiegoś filmiku usłyszeć... Ale niczego takiego sobie nie przypominam.
Ja w ogóle jestem samowystarczalnym i stawiającym mocno na samodzielność samoukiem, zatem... prędzej to ja dawałam komuś rady niż inni dawali mnie. ;)

27. Z jakim rozkładem pracujesz obecnie?
Obecnie to z żadnym, bowiem obecnie to ja kart nie używam do rozkładów, a jedynie, co najwyżej do oglądania i medytowania... Natomiast tak czy siak mój typ jeśli chodzi o rozkłady to luźny rozkład (najczęściej jest to jedna karta na dane pytanie); żadnych konkretnych rozkładów nie używam; a ostatnio zdarzyło mi się użyć konkretniejszego rozkładu jakieś... może z siedem miesięcy temu...

28. Twoje ulubione akcesoria do czytań (kadzidła, świece, itd.; jak kreujesz nastrój).
W sumie odpowiedzi udzieliłam przy punkcie 19-stym: nie mam żadnych takich rzeczy; nie kreuję sobie nastroju przy pracy z kartami. Zwyczajnie takowych nie potrzebuję.

29. Talia tarota z którą utkwiłeś w miejscu (nie potrafisz z niej czytać na dzień dzisiejszy), ale jeszcze się nie poddajesz.
Umm, raczej nigdy nie miałam takiej talii jak i nie mam takiej obecnie.
Mogłabym to ująć tak: moje karciarstwo jest bezproblemowe. ;)

30. Ulubiona karta tarota (grafika, znaczenie lub obydwa naraz)?
To już było w zeszłorocznym Challengu. I wtedy to ja wskazałam Siłę. No bo to moja karta urodzeniowa w tarocie.
Aczkolwiek dziś mogę powiedzieć, że nie mam takiej karty.
Ulubioną to ja bym mogła wskazać w konkretnych taliach- kierując się sposobem przedstawienia kart- ale tak ogólnie nie mam ulubionej karty w tarocie. Jak i też nie mam najmniej lubianej.

31. Na co nie wykonasz czytania? (Gdzie wyznaczasz granicę?)
No i tu to ja się rozpiszę. Bo ostatecznie to właśnie ten punkt zainspirował mnie do- że tak to sobie ujmę- podjęcia tegoż wyzwania.

Z jednej strony mogę stwierdzić, że w sumie nie stawiam sobie żadnych granic. Jakkolwiek adekwatne do rzeczywistości to to nie będzie, bowiem de facto moja wiedza daje mi świadomość działania umysłu i działania takich na przykład przepowiedni, czytań na ludzki umysł i wobec tego... No właśnie. Wobec tego jednak są rzeczy, których sprawdzanie byłoby bardzo niewygodne psychicznie.

Bowiem może i na świadomość osoby pewne informacje nie wpływają, może i osoba nie odbiera ich ciężko czy coś, niemniej jednak ta osoba wciąż ma coś takiego jak podświadomość; no a podświadomość- zarówno stety jak i niestety- zapisuje wszystko, czego doświadczamy, z czym się spotykamy- jak leci, bez segregowania. Od segregowania jest świadomość; podświadomość to mechanizm, który działa niczym twardy dysk w komputerze, zapisując w sobie wszystko, co się dzieje wokół. I potem, wedle tych danych, tych zapisów, wpływa na nas, nasze życie.

Zatem jeśli taka na przykład osoba usłyszy: "będziesz miał w najbliższym miesiącu wypadek", to nawet jeśli normalnie nic takiego by się stać nie miało, ta osoba może to tzw. "przyciągnąć do swojego życia" właśnie mechanizmem działania podświadomości- podświadomość zapisała informację: "przydarzy mi się wypadek", no i działa wg tej informacji (przyciągając rzeczony wypadek- czyli realizując słowa osoby wróżącej). Jak mówiłam, podświadomość nie segreguje danych pt. "to jest dobre, to chcę żeby się zdarzyło, a to jest niedobre, to tego nie chcę". Podświadomość działa mechanicznie- zapisuje jak leci, a potem, wg tych zapisów, reaguje, kreuje (dokładniej temat oddziaływania umysłu na rzeczywistość przedstawiłam m.in. w tym poście).
To świadomość jest tu od takich segregacji. I świadomość, owszem, może wpłynąć na podświadomość, aczkolwiek takie proste to nie jest, bowiem wymaga usunięcia danego zapisu z podświadomości. Usunięcia. Żeby go tam nie było. A takie coś da się skutecznie zrobić poprzez wypełnienie swojego umysłu Pustką.

W każdym razie.

Tak właśnie, jak się nierzadko (i ja tu podkreślam: nie "zawsze", tylko "nierzadko") okazuje, działają wróżby: podświadomość zapisuje, a potem kreuje wg tych danych (oczywiście nie jest to taki liniowy mechanizm pt. "co mi powiedzieli, to wykonam"- bowiem ma tu jeszcze udział i świadomość, która na podświadomość pewien wpływ ma, jak i wszelkie inne programy zapisane przez podświadomość, które mogą w mniejszym lub większym stopniu wpływać na siebie nawzajem; jak i też nadświadomość- czyli nasza dusza (mamy bowiem, jako ludzie, ciało z umysłem (umysł jest, w gruncie rzeczy, częścią naszego fizycznego ciała- co wyjaśnię przy okazji omawiania tematu systemu energetycznego człowieka), a także mamy duszę. I dusza oddziałuje na ciało- a więc i umysł. Ale na temat duszy piszę więcej w innych postach: duszologia)).
Potęga podświadomości jest ogromna. I warto mieć tego świadomość, wybierając się do kogoś po rozkład czy też samemu go sobie wykonując.

Powróćmy jeszcze na moment do pytania: Na co nie wykonasz czytania? (Gdzie wyznaczasz granicę?)

No więc generalnie ja nie jestem fanką wróżenia w ogóle. Czemu? Po prostu nie lubię wybiegać w przyszłość pt. "sprawdzimy sobie, co się wydarzy", nie lubię się w ten sposób programować. Poza tym: jedna sprawa to fakt, że przyszłość nie jest nigdy pewna, a jedynie prawdopodobna, nie jest "zapisana w kamieniu", zaaranżowana (co wyjaśniam m.in. w tym poście, przy talii Oracle of the Mermaids); natomiast druga sprawa to właśnie to, o czym napisałam wyżej: wpływ takiej na przykład wróżby na umysł człowieka (zwłaszcza na podświadomość).

Jeśli jednak już miałabym komuś bądź sobie wróżyć, to na pewno nie na zasadzie: "będzie tak i tak- i koniec", lecz na zasadzie "na chwilę obecną potencjał jest taki, ale co się ostatecznie stanie, to jest kwestia jeszcze niepewna". I nie powiedziałabym tu nawet: "kwestia twojej wolnej woli", bowiem też przecież- z ludzkiego punktu siedzenia patrząc- takiej zupełnie wolnej woli to my nie mamy (o wolnej woli piszę w tym poście).

A jeślibym miała podać konkretne przykłady pytań, na które bym nie odpowiedziała (czy to z użyciem kart czy wahadełka, czy własnych zdolności jasnorozpoznawania, czy czegotamkolwiek innego), to na pewno byłoby to pytanie "kiedy i jak umrę?"; nie byłabym skłonna odpowiadać na pytania determinujące nasze nastawienie w dość konkretny sposób (np. "jak będzie wyglądał mój przyszły partner?", "czy do końca życia będę samotny?")...
A w sumie i tak wiele zależy od konkretnej sytuacji.

...

Nooo... Także to by było na tyle. Widać jak wiele się zmieniło, co nie? (Znaczy, jeśli czytaliście mojego bloga, śledziliście karcianą jego część.)

A tymczasem: jeśli macie ochotę (oraz jeśli jeszcze tego nie zrobiliście), podejmijcie to wyzwanie tu, w komentarzach albo u siebie na blogu, kanale na YT czy gdzietamkolwiek jesteście. :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Masz ochotę podzielić się słowem? Zapraszam! :)