piątek, 28 lipca 2017

Mechanika Istnienia. Energia; uzdrawianie, magia; dywinacja. Potęga umysłu. Czysta świadomość

Ten post jest takim rozszerzeniem postów:
Mechanika Istnienia
Energia- czyli o tym, jak działa świat
Kimkolwiek jesteś, gdziekolwiek idziesz...

No i jest dość nieschludnie napisany. Po prostu tak wyszło. Choć, przy takich nieco trudnych do ogarnięcia tematach wolę postawić na czytelność wypowiedzi, na treść, a nie na formę, piękno przekazu. Po co komplikować językiem temat już i tak sam w sobie niekoniecznie łatwy do zrozumienia? Także jeśli ktoś lubi czytać ładne, starannie napisane wykłady – sorry not sorry, zdecydowanie nie tym razem.

Dobra, do rzeczy.


Zacznijmy może od przyjrzenia się [post jest dość długi, więc numeruję rozdziały]

1. strukturze/budowie Istnienia
("Istnienie" – tzn. "wszystko co istnieje", cały świat, wieloświat/wielowszechświat; wszystko; zbiór wszelkich form przyjmowanych przez czystą świadomość/Pustkę/Nic/nic/nn/Źródło.

Istnienie to nie jest więc czysta świadomość/Pustka/Nic/nic/nn/Źródło (w moim słowniku, przynajmniej). Istnienie to zbiór form, jakie nn przyjmuje, a zatem samego nn owo słowo NIE obejmuje; tylko formy jakie nn przyjmuje/myśli).

Mamy różne cosie, różne formy, różne elementy Istnienia. Dajmy na przykład, kawałek plastiku; albo gumkę do ścierania; albo kubek; albo jabłko; cokolwiek. Jak by to rozłożyć tak najbardziej jak się da, maksymalnie, całkowicie, zupełnie, do zera, do samego początku, to mielibyśmy: różne związki chemiczne z których to coś jest zbudowane, potem cząsteczki, potem atomy, potem elektrony, protony i neutrony, potem kwarki, potem kwanty i fotony czy co tam... (fizyka to nie za zbytnio moja bajka),

no i w końcu, ostatecznie, mielibyśmy energię/materię (energia i materia to to samo (przynajmniej w tym sensie, do jakiego odnosi się ten post)) która jest niczym, taką "niematerię", energię niemierzalną, nie-formę; innymi słowy: czystą świadomość/Nic/nic/Pustkę/nn (nieokreślalną nienazywalność)/Źródło
(różnie to sobie nazywam. Nieważna w sumie nazwa – ważne za to, co się pod nią rozumie).

Tak więc całe Istnienie – na tym najbardziej podstawowym poziomie, w swej istocie, tak naPrawdę, Ostatecznie – jest nn. Czyli, inaczej, czystą świadomością, energią niemierzalną, takim, można powiedzieć, niczym (no bo ta energia jest niemierzalna, więc, można powiedzieć, jest "niczym" (oczywiście nie dosłownie niczym, bowiem wtedy to by oznaczało, że nie istnieje, no a istnieje) (czasem piszę z małej, czasem z dużej – z dużej żeby było wiadomo, że chodzi o Nic jako czystą świadomość właśnie, a nie jako brak czegoś)).

Czysta świadomość/nn/nic/Nic/Pustka/Źródło przyjmuje formy tych różnych elementów składających się na Istnienie – by doświadczać bycia formami, a nie nie-formą którą to oryginalnie jest. 

I ta czysta świadomość to jest to samo, co naturalnie dzieje się z naszą świadomością, gdy ją zupełnie wyciszamy (nazywam to stanem czystej świadomośco).

Zatem: gdy wyciszamy umysł, a więc wchodzimy w stan w którym nasza świadomość jest czysta i niezmącona treściami (stan czystej świadomości) (czy inaczej: gdy oczyszczamy swój umysł z tego, można to nazwać, hałasu – tych wszystkich treści się w nim plączących, a więc myśli, emocji, wiedzy, itd. – które "przykrywają" czystą świadomość (czyli które ową ciszę wypełniają), które są właśnie takim hałasem w ciszy z natury czystej, cichej świadomości), jesteśmy w stanie czystej świadomości, a ten stan to stan, w którym mamy znacznie łatwiejszy niż na co dzień, w standardowym, nie-cichym stanie umysłu, dostęp do pełnego potencjału naszego umysłu (m.in. więc mamy dostęp do całej wiedzy Istnienia, a także automatycznie budzą się nasze uśpione do tej pory rozmaite zdolności – w tym zdolności parapsychiczne; mówiąc krótko, staje się dla nas możliwe właściwie wszystko.

Oczywiście dojście do takiego etapu rozwinięcia naszego mentalnego potencjału nie dzieje się ot tak, od razu, natychmiast – tutaj potrzeba pewnej ilości czasu spędzonego na praktyce tegoż stanu, na rozwijaniu umysłu, na praktyce medytacji czystej świadomości. Jednakże ostatecznie, w końcu, nasze zdolności, nasz umysłowy potencjał rozwinie się na tyle, że będziemy w stanie dokonywać rzeczy, które przeciętnie uznałoby się za totalne science fiction.

Cóż, zbyt mało nam wiadomo o umyśle, o świecie, by oceniać, osądzać, co jest możliwe, a co nie jest. A możliwe jest naprawdę ogromnie wiele (nie wszystko. Co tłumaczę w dalszej części posta, zwłaszcza w rozdziale 10).

I właśnie medytacja czystej świadomosci – czyli wprowadzanie swojej świadomości w ten wyciszony stan (poprzez oczyszczanie jej z hałasu znajdujących się w niej treści mentalnych, żeby cisza – czyli czysta świadomość – sobie spod tego hałasu mogła wyleźć – bo ta czysta świadomość stale, ciągle w naszym umyśle jest, to jest ten stan świadomości, który mamy na początku życia, gdy jeszcze niewiele treści się w naszym umyśle znajduje, tyle że jest przykrywana, mówiąc obrazowo, hałasem, tzn. treściami mentalnymi (nabywanymi przez umysł w trakcie życia oraz samodzielnie przez niego, na podstawie posiadanych treści, kreowanych — czyli myślami, emocjami, informacjami odbieranymi z otoczenia, przekonaniami, etc.) – jest kluczem do, mówiąc krótko, cudów. Do sięgnięcia, w końcu, na pewnym etapie, pełnego potencjału mentalnego. Który jest de facto ogromny).

Teraz wracając jeszcze na moment do tematu budowy Istnienia:

jak już nieraz na blogu pisałam, całe Istnienie jest zbiorem form które przyjmuje nn. (A przyjmuje ono te formy po to, by poprzez nie sobie doświadczać (nie by się rozwijać. Rozwijać to się mogą formy jakie nn przyjmuje, bowiem są one czymś określonym, mającym formy, a więc czymś, co ma granice, a więc może je pokonać, czyli rozwinąć się. Nn nie jest czymś określonym, mającym formy, a więc nie ma ono granic, a więc nie rozwija się).)

Zatem każdy element Istnienia (np. jabłko, człowiek, kubek) jest formą przyjmowaną przez nn – innymi słowy, jest nn w formie, np., jabłka, człowieka, kubka. Jednakże ta forma jest iluzją – bowiem ta forma to nie jest to, czym dany element Istnienia faktycznie jest; faktycznie bowiem, wszystko jest nn. Forma to iluzja – czyli nie to, czym rzeczy są naPrawdę; bowiem tak naPrawdę wszystko jest nn, a nie formą. Forma (np. jabłko, człowiek, kubek) to to czym to coś, ta forma jest na poziomie form, na poziomie doświadczania przez nn bycia formami – aczkolwiek na poziomie Prawdziwym, czyli tym Ostatecznym poziomie, na poziomie samego nn, ta forma nie jest tym czym jest na poziomie formy (np. jabłkiem, człowiekiem, kubkiem), tylko nn. Nn, która przyjmuje te formy.

Także O TO właśnie chodzi z tym całym "świat to iluzja", "nas tak naPrawdę nie ma".
Nie o to, że tego nie ma pt. "skoczysz se z wieżowca i nie rąbniesz w ziemię, bo ziemia to iluzja", tylko właśnie o to, że Z TEGO OSTATECZNEGO POZIOMU PATRZĄC, formy to nie jest owa Ostateczna Prawda. Bowiem Ostateczną Prawdą jest nn. Wszystko jest w swojej istocie, tak naPrawdę, nn, a nie formami jakie nn przyjmuje.

Także żeby było jasne.

(Nieco szerzej na temat iluzji, iluzyjności Istnienia pisałam w tym poście oraz w tym poście.)

.
.
.

Ok, teraz przejdziemy do omówienia tematu

2. energii.

Zacznijmy od wyjaśnienia czym jest myśl:

myśl jest, można powiedzieć, wyrazem świadomości *, głosem świadomości *, hałasem w ciszy czystej świadomości, działaniem/akcją czystej świadomości (jeśli mowa o umysł, np. ludzki, to myśl, jak każde umysłu działanie, kreacja, powstaje na już wcześniej posiadanych przez ten umysł treściach – mianowicie, treściach wrodzonych (o których piszę dokładnie tutaj) oraz treściach nabytych w trakcie życia).

Podczas gdy emocje są kreacjami jedynie umysłów form (umysł bowiem reaguje na otoczenie – tworząc m.in. emocje. Można powiedzieć, że emocja to reakcja (na coś), zaś myśl to nie tyle reakcja na coś, tylko akcja. A zatem aby zaistniała myśl, nie musi istnieć bodziec. Podczas gdy emocja potrzebuje bodźca, by zaistnieć. Brak bodźca = brak emocji, neutralność. Zaś myśl nie potrzebuje bodźca), myśli są kreacjami zarówno umysłów form, jak i samej czystej świadomości (która umysłem nie jest, bowiem nie posiada podświadomości. Czysta świadomość/nn to sama świadomość. A nie świadomość i podświadomość. A zatem, nie jest to umysł). Nn stale myśli; i te myśli to są formy **, które ona przyjmuje – a powstają one właśnie ponieważ nn myśli: nn myśli (wymyśla) te formy ** i się nimi staje.

Czysta świadomość to cisza pomiędzy myślami (w ogóle, wszelkiego rodzaju treściami – jeśli mowa o czystej świadomości jako stanie świadomości umysłów form. Czysta świadomość jako nn/Źródło/etc., czyli ta Oryginalna energia, to coś, co ZAWSZE jest, pod formami, można powiedzieć, i jak wyjaśnione zostało na początku); to to, co wypełnia wszystko i co jest podstawą wszystkiego – jak cisza w muzyce, która to cisza zostaje "przykryta" dźwiękiem, ale bez ciszy nie ma dźwięku. Czysta świadomość to brak działania (myśli). Myśl jest działaniem wykonywanym przez czystą świadomość.

Podczas gdy emocja jest powstałą w umyśle reakcją na akcję, myśl jest samą akcją umysłu – nie reakcją, lecz akcją
(obydwie, oczywiście, powstają na posiadanych przez umysł treściach mentalnych).



* Mowa tu o świadomości jako części naszego umysłu; umysł bowiem składa się z dwóch części: świadomości i podświadomości.

Zaś czysta świadomość to nie jest to samo, co świadomość jako część umysłu. Czysta świadomość to stan świadomości, to stan w jakim świadoma część umysłu jest naturalnie, pierwotnie, zanim zapełnią ją treści z otoczenia, jest to cisza w świadomości, brak myśli.

Natomiast świadomość jako część umysłu to po prostu ta umysłu część, w której powstają treści świadome, dobrowolne.
Zaś podświadomość to ta część umysłu, w której też powstają treści, tak samo jak w świadomości, ale są one udziału świadomości pozbawione, a więc niedobrowolne, a więc instynktowne, mechaniczne.

Plus, podświadomość to ta część umysłu, w której zapisywane są wszelkie treści, a więc ta część posiadająca zapisy o przeszłości danego umysłu.

Zatem i świadomość i podświadomość kreują treści,
aczkolwiek świadomość to ta nasza część umysłu, można powiedzieć, nasza wola, zaś podświadomość kreuje treści poza naszą wolą,
plus, podświadomość treści zapisuje i przechowuje, zaś świadomość nie.


** Mowa tu właśnie o formach w sensie tego co pisałam wyżej (że całe Istnienie jest zbiorem form przyjmowanych przez nn).

.
.
.

No i dobra, mamy to.
Teraz idziemy dalej.

Cytuję z wyżej:

Mamy różne cosie, różne formy, różne elementy Istnienia. Dajmy na przykład, kawałek plastiku; albo gumkę do ścierania; albo kubek; albo jabłko; cokolwiek. Jak by to rozłożyć tak najbardziej jak się da, maksymalnie, całkowicie, zupełnie, do zera, do samego początku, to mielibyśmy: różne związki chemiczne z których to coś jest zbudowane, potem cząsteczki, potem atomy, potem elektrony, protony i neutrony, potem kwarki, potem kwanty i fotony czy co tam... (fizyka to nie za zbytnio moja bajka),

no i w końcu, ostatecznie, mielibyśmy energię/materię (energia i materia to to samo (przynajmniej w tym sensie, do jakiego odnosi się ten post)) która jest niczym, taką "niematerię", energię niemierzalną, nie-formę; innymi słowy: czystą świadomość/Nic/nic/Pustkę/nn (nieokreślalną nienazywalność)/Źródło
(różnie to sobie nazywam. Nieważna w sumie nazwa – ważne za to, co się pod nią rozumie).


I teraz.

Gdy nn przyjmuje formy, to ono myśli – te jego myśli to informacje o tym, czym ma się stać (czyli informacje o formie jaką przyjmuje).

Zatem całe Istnienie (czyli wszystko co istnieje) jest zbiorem form przyjmowanych przez nn.
A owe formy to informacje o tym czym owe formy są; to myśli nn o tym jaką formę przyjmuje, jakie ma cechy.

Samo nn nie ma myśli ani myślą nie jest. Ono je dopiero tworzy – i to są właśnie formy przyjmowane przez nie.

Jesteśmy więc wszyscy (a właściwie: wszystko jest) myślami nn. Czyli informacjami/treściami o tym, czym ono się staje, jaką formę przyjmuje.

Innymi słowy: materią/energią tego czym jesteśmy jako forma przyjmowana przez nn.

To tak jak w umyśle: normalnie, nasza świadomość jest pełna treści, ale na samym dole, mówiąc obrazowo, pod tym całym chaosem, hałasem, jest sobie czysta świadomość; czyli brak treści. Analogicznie w budowie Istnienia: wszystko jest myślami czystej świadomości/nn, ale w swej istocie, na tym Ostatecznym poziomie a nie na poziomie form, poziomie myśli, wszystko jest właśnie czystą świadomością/nn.

.
.
.

Teraz dalej...  

3. Czym jest energia?

Energia jest informacją/treścią o tym czym dane coś jest. Inaczej: energia jest myślą nn o tym, jaką formę nn przyjmuje.

[Samo w sobie nn jest energią niemierzalną, można więc powiedzieć, że jest niczym, że jest nie-energią (inaczej: nie-materią) (bo energia to inaczej materia; a inaczej właśnie informacja; a jeszcze inaczej – myśl nn. Nn samo w sobie, w swojej oryginalnej formie, jako czysta świadomość, TEŻ jest energią. WSZYSTKO jest energią. Tyle że treści/informacje/energia którą jest nn to nie treści/informacje o czymś konkretnym, tylko o wszystkim i niczym jednocześnie, bowiem nn jest nie-czymś, a jednocześnie, jest wszystkim co jest, nie ma niczego poza nn).]

Tak więc energia to informacja o tym, czym staje się nn na poziomie form, co się dzieje z nn, jaką formę przyjmuje, jak ma się zmienić w tej formie.

A zatem (i tu już się zrobi trochę bałaganiarsko):

wszystko jest informacją o tym czym jest (nn też). Czyli energią tego czym jest. Czyli – jeśli mowa o formach a nie o samym nn – myślami nn o tym czym jest nn jako forma którą przyjmuje. Czyli informacją o tym jaką formę przyjmuje nn.

Zatem energia danego czegoś (np. jakiegoś człowieka) to inaczej po prostu informacje o tym, że to coś jest tym czym jest, to informacje o tym, że nn ma właśnie formę tego czegoś a nie czegoś innego, to wszelkie dane, informacje składające się na to coś (a więc w przypadku człowieka – na całe jego ciało: zarówno rzadko-materialne (w co wlicza się umysł, a więc i jego zawartość, oczywiście), jak i gęsto-materialne (na temat energii w tym sensie piszę w tym poście)).

Jak i (odnosząc się do tego, co napisałam w poprzednich akapitach pomijając ten ostatni): zatem przesyłanie bądź odbieranie energii to inaczej przesyłanie bądź odbieranie informacji/treści. Jeden element Istnienia przesyła energię innemu (np. człowiek człowiekowi) —> a więc jeden element Istnienia – jeden element Istnienia (czyli nn – w formie tego elementu Istnienia) – przesyła drugiemu informację (np. o tym co ma się z nim stać. Albo przekaz podprogowy, by wpłynąć na treści stanowiące jego umysł. Albo wypowiedź, jeśli owe dwa elementy z sobą rozmawiają (tak, rozmowa ustna to też przesyłanie i odbieranie energii, inaczej treści/informacji. Wymiana energii/treści/informacji.

WSZYSTKO jest energią/treściami/informacjami (o tym czym jest jako forma przyjmowana przez nn, albo o tym czym jest jako samo nn))).

Owy system przesyłania energii (informacji) to po prostu system komunikacji poszczególnych elementów Istnienia między sobą. W związku z tym, że wszystko, w swej istocie, jest nn (a więc jednym i tym samym), to wszystko jest, no właśnie, ze sobą połączone, zatem może się z sobą dowolnie komunikować.

(PS: Warto wiedzieć, że – jak pisałam tutaj – my mamy możliwość ustawiania – niczym w komputerze – tego, jak działa owy system komunikacji u nas (wszystko jest bowiem treściami. To jakie treści dane coś stanowią, decyduje o tym jak to coś działa. Chcesz więc zmienić działanie czegoś —> zmień treści składające się na to coś). To znaczy, że możemy sobie ustalić, czy, mówiąc obrazowo, mamy włączony odbiór energii z otoczenia, czy też nie – po prostu możemy sobie ustalić, jak otoczenie na nas wpływa

(co prawda w praktyce, takie modyfikowanie treści stanowiących nas nie jest łatwe. Aby zmodyfikować daną treść, musimy zadziałać na nią treścią/ami odpowiednio silną/ymi, o charakterze adekwatnym do tego, co chcemy osiągnąć. Przeprogramowywanie/modyfikowanie treści niestety przeważnie nie jest łatwe).

Wszystko jest energią – czyli informacją o tym czym jest (jako forma przyjmowana przez nn, lub jako samo nn). Każda komunikacja, każda interakcja jest wymianą informacji pomiędzy poszczególnymi elementami Istnienia. (Np. pomiędzy tabletką na cośtam a naszym ciałem.))

Wszystko jest czystą świadomością zaś każde działanie czy każda forma inna niż owa czysta świadomość, to myślenie czystej świadomości (forma – czyli myśl czystej świadomości/nn – czyli informacja o tym czym nn się staje, tzn. jaką formę przybiera). Myśl to więc jest informacja, która opisuje co się z nn dzieje, co się dzieje z formami które nn przyjęło.

Przesyłanie energii – np. pomiędzy ludźmi – to myślenie czystej świadomości (np. właśnie w formie ludzi). A więc przesyłanie informacji/treści. Ściślej: nn-jako-jedna-forma myśli siebie przesyłającą informacje do siebie-jako-drugiej-formy.

Wszystko jest energią (czyli informacją; czyli myślą nn. Zaś samo nn jest brakiem myśli, brakiem informacji, nie-energią, nie-materią. można powiedzieć).

Przesyłanie energii do czegoś (np. by kogoś uzdrowić) to przesyłanie informacji które to coś (np. ciało tego kogoś) odbierze i do których się dostosuje – właśnie uzdrawiając się (ponieważ taką informację przesłaliśmy – informację o uzdrowieniu (owo przesyłanie energii uzdrawiającej – czyli informacji/treści o uzdrowieniu, informacji/treści że treści stanowiące ciało danej osoby mają zmodyfikować się z chorych na zdrowe – może polegać na, powiedzmy, wyobrażeniu sobie energii o jakimśtam kolorze płynącej z naszych dłoni czy z naszych oczu... może polegać na zwyczajnym pomyśleniu, wyrażeniu intencji o uzdrowienie... może polegać na wpisaniu informacji o uzdrowieniu w jakiś przedmiot – czyli zaprogramowaniu jakiegoś przedmiotu (czyli wpisaniu w treści go stanowiące treści o naszej intencji) – i daniu go osobie którą chcemy uzdrowić... może polegać na odprawieniu rytuału z intencją by ta osoba została uzdrowiona... itd., itd.

Nie ma znaczenia działanie – lecz to, jakie znaczenie, sens my sami temu działaniu nadamy. Ostatecznie, chodzi tu zawsze o przesłanie energii (czyli informacji) – zaś w jaki sposób to zrobimy, to już nasz wybór; i działać będzie to tak, jakie mamy treści w umyśle odnośnie tego działania. Samo z siebie, nic znaczenia, statusu, mocy nie ma.

Rzecz jasna, im bardziej coś nam pasuje, wydaje nam się wiarygodne, skuteczne, tym łatwiej naszemu umysłowi będzie uwierzyć w skuteczność naszych działań, no a że co w głowie to w życiu, to nasza wiara jest istotna – w końcu umysł kształtuje rzeczywistość – tzn. wysyła informacje, na które potem reagują inne elementy Istnienia – na podstawie treści stanowiących jego zawartość (czyli myśli, emocji, przekonań, programów mentalnych, itd.), zatem jakie treści stanowią zawartość umysłu, takie treści/informację umysł wyśle, no i wg takiej treści zostanie ukształtowana rzeczywistość.

Oto jak swoim umysłem kreujemy rzeczywistość – umysł wysyła informacje/treści/energię, no i Istnienie na to reaguje, działając wg owej informacji/treści/energii. Technik robienia tego można wymyślać wiele-wiele (np. Dwupunkt czy Access Consciousness); ale to nie metody same w sobie mają moc, działają – tylko, jak tłumaczyłam tutaj, to my sami, swoim umysłem, nadajemy moc, znaczenie)).

Przesyłanie energii pomiędzy formami to myślenie nn, ściślej, informacja o tym, co ma się z nn-jako-daną-formą stać.

Jeżeli więc jeden element Istnienia przesyła energię drugiemu, to jest to – inaczej mówiąc – przesyłanie mu informacji/treści o tym, co ma zrobić, co ma się z nim stać.

Czysta świadomość to brak myśli. Wiec wszystko co nie jest czystą świadomością (czyli wszystko co jest formą przyjętą przez czystą świadomość, a nie samą czystą świadomością), jest myślą.

Tak więc przesyłanie energii (czyli informacji o tym, co ma się stać z nn-jako-formą-przez-nie-przyjętą) to nie tylko mentalne porozumiewanie się, ale również, na przykład, rozmowa czy kontakt poprzez gesty.

WSZYSTKO jest treściami/informacjami/energią/materią (o różnych gęstościach)/myślami nn (chyba że mowa o samym czystym nn). Czy to rzecz, czy to stworzenie (np. człowiek), czy to działanie, czy to zjawisko (np. pogodowe), czy to dany okres czasu, etc. – WSZYSTKO JEST TREŚCIAMI o tym czym jest.

I tak np. dane działanie to treści o tym, jakie to działanie, co się na nie składa.
Dany okres czasu to treści o tym, co się w owym danym okresie dzieje.
Dany przedmiot to treści o tym, co to za przedmiot, jakie ma cechy.

A więc, ta cała tzw. energia danego czegoś to inaczej po prostu treści stanowiące to coś.
Czyli np. energia danego przedmiotu to treści o tym, co to za przedmiot, jakie ma cechy.
Itd.

WSZYSTKO jest treściami o tym czym jest. WSZYSTKO ma energię tego czym jest.

Każde działanie na dane coś (czy to chemiczne oddziaływanie, czy to metafizyczne, czyli właśnie przesyłanie energii (mimo że tak na dobrą sprawę KAŻDE działanie na coś jest przesyłaniem temu energii/traktowaniem tego energią. Nie tyczy się to tylko energii w sensie rzadkiej materii, ale również energii w sensie gęstej materii. Energia/materia może być gęstsza lub rzadsza – ale jedno i drugie to energia/materia)) jest modyfikowaniem treści stanowiących to coś/energii tego czegoś.

Każde działanie jednej formy/treści/informacji/energii/materii na drugą, zatem, można opisać jako "treści działają na treści".
Czyli np. treści składające się na tabletkę na cośtam działają na treści składające się na organizm ludzki.

Tyle.
Cała filozofia tego przemistycznionego tematu energii.


.
.
.

Także temat energii, przesyłania energii, kreowania rzeczywistości, magii (czyli wpływania na otoczenie wg swojej woli), uzdrawiania... został już w sumie przedstawiony. Tak wygląda mechanizm. Tak to działa.

A teraz trochę różności 
(czyli jeszcze większy bałagan, 
trochę powtarzania tego, co napisałam wyżej, 
nieskładności, 
itd).



Istnienie to zbiór elementów jakie składają się na ową całość jaką jest Istnienie.
Istnienie to po prostu zbiór wszelkich form przyjmowanych przez czystą świadomość.

element Istnienia to inaczej forma przyjmowana przez czystą świadomość. 


>>><<<


Wszystko jest informacją – o tym czym jest. Modyfikacja czegoś polega więc na zmienieniu informacji, na których to coś jest zbudowane, które to coś tworzą. Można to robić np. mentalnie (aczkolwiek można to też robić metodami bardziej, nazwijmy to, przyziemnymi – w końcu przesyłanie energii, czyli informacji, to również np. używanie fal dźwiękowych. Wszystko w końcu jest energią, czyli informacją, czyli treścią).

Wszystko jest informacją o tym czym jest, jak działa, jak ma się zachowywać – aczkolwiek można zmodyfikować, zmienić te informacje, a więc zmodyfikować, zmienić właściwości danej formy przyjmowanej przez nn.


>>><<<


Energia (inaczej: treści, informacje) – wszystko jest energią. Każdy element Istnienia (czyli zbioru wszelkich form jakie przyjmuje nn) jest energią; nn (inaczej: czysta świadomość/nic/Nic/Pustka/energia niemierzalna) też jest energią.

Energia czegoś to inaczej po prostu informacje o tym czym dane coś jest. 
Jeśli mowa o energii elementów Istnienia (czyli po prostu wszystkiego co nie jest nn; np. ludzi, przedmiotów, zwierząt, miejsc, słów, dźwięków, zapachów, czasu oraz innych abstrakcyjnych pojęć, itd.), to: energia danego elementu Istnienia to treści z jakich to coś się składa jako forma przyjmowana przez nn, informacje o tym czym to coś jest jako forma przyjmowana przez nn – a więc informacje o tym, jakie cechy ma nn w formie tego danego elementu Istnienia.

Energia czegoś to więc np. informacje o tym jaki to kształt, kolor, dźwięk, jakie ma właściwości, itd. 


>>><<<


Wszystko "żyje" w tym sensie, że zapisuje informacje (inaczej, jak wyjaśniłam wyżej, energię) z otoczenia. A nie w tym sensie, że przedmioty żyją, czują, myślą, etc. Wszystko jest czystą świadomością na tym Ostatecznym poziomie, fakt, ale na poziomie form, wszystko jest tymi formami którymi jest, a nie świadomością.


>>><<<


Umysł wpływa na ciało (a więc na to, jak działa, na jego program genetyczny) i ciało wpływa na umysł. 
My wpływamy na otoczenie i otoczenie wpływa na nas. ---

---> Wszystko (czyli całe Istnienie. Czyli zbiór wszystkich form jakie przyjmuje Pustka/nic/czysta świadomość) jest takim jednym wielkim organizmem, którego poszczególne części (poszczególne elementy Istnienia, inaczej, poszczególne formy przyjmowane przez Pustkę/nic/czystą świadomość) wzajemnie na siebie wpływają ---> w taki sposób, że: poszczególne elementy Istnienia są zbiorami informacji o tym o czym są, no i wpływają na swoje otoczenie pt. "są informacjami, które ich otoczenie – inne zbiory informacji – odbiera i na które reaguje". Jedna informacja, treść wpływa na drugą informację, treść i ją modyfikuje. 

Wszystko jest informacjami (o tym, czym jest. A więc informacjami o jego cechach, właściwościach, itd. Po prostu informacjami o tym, czym jest jako forma przyjmowana przez Pustkę/nic/czystą świadomość) i wszystko wzajemnie na siebie wpływa.

I w taki właśnie sposób, na takiej właśnie zasadzie, działa na nas np. pożywienie które spożywamy czy zapachy które wdychamy (np. przy aromaterapii albo w sensie spalin samochodowych) czy kremy, maści którymi się smarujemy, czy kamienie (w litoterapii), czy kolory albo kolorowe światło (w chromoterapii), czy dźwięk, fale dźwiękowe (w terapii dźwiękiem), itd., itd.

W każdym razie, przedstawiając sprawę z tego metafizycznego (tzw. "energetycznego") punktu widzenia.



>>><<<


4. Technika 

(pracy z energią) nie ma znaczenia – bowiem same w sobie działania, słowa, przedmioty, itd. nie mają mocy, znaczenia. 
To umysł moc, znaczenie nadaje.

A zatem nie ma znaczenia, jaką technikę stosujemy w takiej np. pracy z energią, jakie działania wykonujemy w rytuale czy jakie słowa dobierzemy jako zaklęcie – i tak bowiem to umysł temu wszystkiemu nadaje znaczenie, sens, moc. 

>>><<<


Wszystko jest informacją; wszystko, każdy element Istnienia, każda forma przyjęta przez nn zapisuje informacje z otoczenia, odbiera je i wysyła.

(I kiedy mówi się, że "wszystko żyje, wszystko jest żywe", to nie chodzi o to, że wszystko dosłownie żyje, że plastik czy papier to istoty żywe jak zwierzęta i rośliny. Nie. Owo "żyje" jest tu taką przenośnią, a oznacza po prostu to, że wszystko zapisuje informacje (inaczej: energie) z otoczenia – inaczej można powiedzieć: "zapamiętuje" je. Dlatego mówi się, że "wszystko żyje". Ale nie chodzi o to, że wszystko faktycznie żyje, tylko że, w przenośni to ujmując, wszystko "zapamiętuje" informacje z otoczenia, czyli zapisuje informacje z otoczenia. To o to w tej "żywości" wszystkiego chodzi. *[rozdział 6] )


[Tyczy się to również, oczywiście, np.

5. jedzenia.

Gdy spożywamy coś, to to coś jest, rzecz jasna, energią, czyli informacją, materią, treścią o tym czym jest. Treści nie tylko w sensie "informacji o tym czym to coś jest jako forma", ale również informacji w sensie "informacji które to coś odebrało z Istnienia, które w sobie zapisało".

A zatem, można powiedzieć, to, co spożywamy, to nie tylko stricte to coś (czyli rozmaite związki chemiczne, mikroelementy, witaminy, etc. które składają się na to coś (jeśli źle użyłam jakiegoś pojęcia, mam nadzieję, że mimo to wiadomo o co chodzi (no niestety się na świecie mało znam pod kątem wiedzy biologicznej, chemicznej, itd. Nigdy mi się poznawać za bardzo nie chciało, więc, w razie gdyby coś, sorry za nieumiejętne stosowanie różnych terminów))), ale również, poza tym, są to wszelkie informacje/energia/treści, które to coś zapisało z otoczenia, w którym przebywało.

Tak więc gdy my spożywamy sobie jakieś tam coś, to tak na dobrą sprawę wrzucamy do swojego organizmu nie tylko konkretnie sam pokarm, ale również informacje, które w tym pokarmie zostały zapisane (czyli nie tylko treści stanowiące sam ten pokarm oryginalnie, ale również wszelkie treści, które ten pokarm z otoczenia przyjął).

Trochę dziwne, prawdopodobnie (przynajmniej dla niektórych), ale tak działa świat. Trochę to odleciane, trochę niczym science-fiction, i pewnie brzmi jak pseudoezoteryczne bzdury. No ale cóż.

Wobec tego, niestety, gdy np. spożywamy... no, dajmy na przykład to całe demonizowane mięso, to jeżeli owo mięso pochodzi ze zwierzęcia, które doświadczyło rozmaitych okropności (okrutne warunki hodowli), to owe zapisane w tym mięsie – ciele tego zwierzęcia – informacje my sami potem spożywamy, wrzucamy sobie do organizmu (i wpływają one na całe nasze ciało – a jako że umysł jest, w gruncie rzeczy, częścią ciała (co tłumaczę tutaj), to na nasz umysł również).

Chyba że wpierw usuniemy owe treści/informacje z tego mięsa (mówiąc językiem bardziej popularnoezoterycznym: "oczyścimy to mięso z energii cierpienia"; tzn. po prostu z informacji o tym wszystkim, co stało się z tym mięsem – zarówno kiedy jeszcze było kawałkiem żywego zwierzęcia, jak i gdy już było na dalszych etapach przygotowywania do sprzedaży).

Owo działanie można przeprowadzić na różne sposoby. Mentalnie, czyli z użyciem jedynie swojego umysłu (a więc poprzez wykreowanie w swoim umyśle treści o tym co chcemy zrobić (naszej intencji), i potraktowanie nimi tego mięsa), to taka podstawowa metoda (gdyż nasz umysł jest naszym podstawowym, głównym, naturalnym narzędziem działania. Taką #1 częścią naszego ciała).

Jak pisałam w tym poście (a także wyżej w tym), my sami decydujemy jak świat nam działa, jak działa nasz system komunikacji (tzn. przesyłania energii/treści/informacji) z Istnieniem. Jako że naszym naturalnym narzędziem owej komunikacji jest umysł, działanie owego naszego systemu komunikacji zależy od tego, jakie treści stanowią zawartość naszego umysłu (czyli: jakie mamy uświadomione oraz nieuświadomione przekonania, myśli, wolę, itd).

(Możemy np. zmodyfikować informacje w swoim jedzeniu i zamienić je na takie, które zadziałają korzystnie na nasze ciało. Albo możemy zmodyfikować informacje stanowiące nasze ciało, tak by informacje stanowiące jedzenie które spożywamy, wpływały na nasze ciało korzystnie; np. byśmy jedząc tony węglowodanów i tłuszczu, nie przybierali na wadze.

Oczywiście, takie cuda, niestety, łatwe do zrobienia nie są. Wręcz, można powiedzieć, są niemożliwe. Jakkolwiek de facto w naszym potencjale się one znajdują. Problem leży w tym, by owego potencjału sięgnąć.)]


* 6. Energia: jak oddziałują na siebie wzajemnie elementy Istnienia.

[Przedstawię tu temat: energii przestrzeni (a przynajmniej pewien tego tematu kawałek), ciała (np. jak wygląda sprawa z "łapaniem energii z otoczenia"), zapisywania energii przez przedmioty, itd. 

Temat ten obejmuje również przesyłanie energii, zarówno pozytywnej (np. życzenie pomyślności) jak i negatywnej (np. tzw. złożyczenia, klątwy).]

Wszystko jest informacjami/energią (co tłumaczę wyżej) i wzajemnie na siebie wpływa oraz reaguje, wysyłając i odbierając informacje (inaczej: energię).

Jeżeli coś ma wolę (czyli świadomość. Czyli musi, oczywiście, posiadać umysł), to może sobie ten system/mechanizm przesyłania informacji (energii) ustawiać wedle swojej woli.

No.

Jeśli idzie o takie np. klątwy, uroki, itp. – te rzeczy de facto istnieją... ACZKOLWIEK, obok tego trzeba mieć świadomość, że jest jeszcze możliwa sytuacja pt. "nasz umysł sam wymyślił sobie klątwę, sam wykreował sobie treść pt. "zostaliśmy zaklątwieni"", którą to kreację stworzył np. na podstawie naszego bycia przekonanym, wierzenia, że ktoś na nas klątwę (czy co tam innego niemiłego) rzucił.

A więc klątwa to może być faktyczna klątwa, a więc negatywna informacja (inaczej: energia), którą ktoś nam wysłał, a myśmy odebrali,
aczkolwiek równie dobrze może to być jedynie kreacja naszego umysłu, a nie faktyczna wysłana przez kogoś i odebrana przez nas negatywna informacja (energia).

W związku z tym, że taka np. klątwa to po prostu informacja (inaczej: energia), to nieważne przez kogo ani jak rzucona, może zostać bez problemu zdjęta – czy to przez ofiarę klątwy, czy to przez kogokolwiek innego.

To zwykła tzw. "praca z energią" – wpływanie na świat swoim umysłem.

Nie potrzeba więc w tego rodzaju działaniach żadnych specjalnych technik, specjalnych działań (rytuałów). Zresztą, magia (a więc i rytuały magiczne), praca z energią opiera się ZAWSZE na umyśle, na wpływaniu na otoczenie umysłem – bowiem umysł, jako zbiór informacji, wpływa na otoczenie, czyli inny zbiór informacji. Same w sobie, działania nie mają znaczenia, mocy – wszystko kręci się tu wokół tego, co mamy w umyśle, na jakich treściach (inaczej: programach) nasz umysł działa, jaką mamy intencję, jak sobie umysł zaprogramujemy.

Jeśli wykonujemy działanie (w magii, pracy z energią) i nasz umysł ma program "to działanie znaczy to i to, ma taki i taki cel", no to właśnie takie znaczenie owemu działaniu nada.

Proste.

Oczywiście ludziom łatwiej jest uwierzyć w skuteczność działania, jeżeli będzie to rytuał czy jakieś bardziej skomplikowane coś. Nie bierze się to, rzecz jasna, z przysłowiowej dupy – każde przekonanie, podejście, każde działanie, preferencja, itd. ma swoje konkretne podłoże w zawartości umysłu danej osoby.

Jeśli więc ludzie się nauczyli w trakcie życia (np. z filmów, powieści, etc.), że magia to skomplikowaności, rytuały, itd., no to tak właśnie będą sprawy postrzegać. I wobec tego, w zetknięciu z magią w realu, będą podchodzili do sprawy właśnie na podstawie zawartych w ich umyśle treści. 

W każdym razie: powtarzam: nie potrzeba odprawiać żadnych rytuałów i innych cyrków, by np. zdjąć klątwę czy kogoś uzdrowić z choroby drogą taką-właśnie-niekonwencjonalną, czy ochronić dom, czy cotamkolwiek do głowy przyjdzie bądź nie. Wszystkie działania z energią opierają się na umyśle – jak tłumaczę wyżej.

Taka np. klątwa to tylko informacja (negatywna, gwoli ścisłości), odebrana przez dane coś i zapisana w tym danym czymś (jeśli owo dane coś ma umysł, no to w podświadomości tego czegoś; jeśli nie ma, no to po prostu w ciele/materii tego czegoś, zwyczajnie w tym czymś).

Tak więc aby się klątwy pozbyć, wystarczy po prostu – jak wyjaśniam wyżej – wysłać do jej ofiary odpowiednie informacje (energię). I można to zrobić właśnie mentalnie, tzn. umysłem – po prostu przez skupienie na naszym celu.
Tak więc zwykła modyfikacja mentalna informacji, usunięcie negatywnej informacji z ciała ofiary – to wszystko, czego potrzeba. I może to zrobić sobie zarówno ofiara klątwy (jeśli jest stworzeniem posiadającym świadomość, a więc wolę, oczywiście), jak i ktoś postronny.

Jak pisałam wyżej: jeśli dane coś/ktoś ma wolę, no to może sobie sam ustawiać, jak działa, jeśli idzie o system przesyłania informacji (energii) do otoczenia i z otoczeniem – innymi słowy: może modyfikować bądź usuwać programy (zapisane w podświadomości (w podświadomości właśnie zapisywane są wszelkie programy mentalne. Nie w świadomości – do zapisywania i przechowywania programów mentalnych służy bowiem właśnie podświadomość)), które to właśnie opisują, jak owy system w tymże czymś/kimś działa.

...

Dość popularny jest temat wody: struktura wody zmienia się w zależności od tego, jakie jest jej otoczenie (mówiąc inaczej: jakie energie- czyli informacje- znajdują się w tym otoczeniu).
No i właśnie.
Nie tylko wody się to tyczy. Tyczy się to bowiem wszystkiego. Zupełnie wszystkiego. Wszystko bowiem, wszelkie elementy Istnienia, cała materia oddziałuje na siebie wzajemnie. Wszystko jest energią - inaczej, materią - inaczej, informacją. I wszystkie elementy Istnienia wpływają wzajemnie na siebie, kształtując się- swoją energię, czyli swoje informacje, informacje z których się składają.

Czy to mowa o wodzie, czy o jedzeniu, czy o przedmiotach, czy o żywych organizmach, czy o przestrzeni...- to, co napisałam wyżej, tyczy się wszystkiego bez wyjątku.

Wszystko "żyje"- co oznacza ni mniej ni więcej wyłącznie tyle, że "wszystko odbiera energie (inaczej: informacje) z otoczenia, no i reaguje na nie" (bo nie że wszystko literalnie żyje. Żyją organizmy żywe. Zaś takie np. przedmioty, materia nieożywiona, wiadomo, nie żyje. Nie oddycha, nie rozwija się, nie rozmnaża się, nie myśli, itd. – więc nie żyje).

Zapisuje je (czyli, mówiąc inaczej, "zapamiętuje je" (piszę to w cudzysłowie, ponieważ taka np. woda czy przedmioty nie mają umysłów, więc nie mają pamięci- tak jak istoty żywe. Owo "zapamiętywanie" jest więc w tym przypadku po prostu zapisywaniem energii z otoczenia, niczym zapisywanie treści na kartce)). No i owe energie wpływają na to. Wszystko wzajemnie na siebie wpływa; wszystko jest energią (o różnych gęstościach) i wzajemnie na siebie wpływa.

A więc:

wszystko jest energią- o różnych gęstościach- inaczej, materią- inaczej, informacją (np. dźwięk jest energią, światło jest energią, plastik jest energią, woda jest energią, myśli są energią, kamienie są energią, komputer jest energią... Wszystko jest energią - inaczej, materią - inaczej, informacją. Co tłumaczyłam wyżej. Tylko że te różne elementy Istnienia mają różne gęstości, różne cechy (o czym pisałam m.in. tutaj). Ale wszystkie są energią - materią - informacją. Wszystkie są energią- tylko że o różnych cechach, o różnych gęstościach. Energia więc to nie jest tylko ta subtelna materia, te "niewidzialne kolorowe światła"- to jest stereotypowe pojmowanie energii. Bo energią jest wszystko- czy to mowa o materii rzadkiej (inaczej zwanej m.in. subtelną), czy o materii gęstej (czyli tzw. świat fizyczny)). I wszystko, każdy jeden element Istnienia (inaczej: każda forma przyjęta przez Pustkę) wpływa na inne jak i inne wpływają na niego.


I tak np.: mamy człowieka. On sobie siedzi w jakimś pokoju, ma na sobie jakieś ubrania. I teraz: energia tego człowieka (przy czym mowa tu konkretnie o energii niefizycznej/rzadko-materialnej (energia to, tak w pełni temat ujmując, zarówno fizyczna/gęsto-materialna część danego czegoś (w przypadku istot żywych - ciało fizyczne) oraz rzadko-materialna część danego czegoś (w przypadku istot żywych - ciało niefizyczne, czyli m.in. umysł (co tłumaczę tutaj), czyli wszelkie jego kreacje i zawartość)), natomiast przeważnie gdy się mówi o energii, mówi się o rzadkiej materii/subtelnej materii) wpływa na jego otoczenie- czyli na ten pokój w którym on siedzi, na przedmioty w tym pokoju, na jego ubrania. Otoczenie tego człowieka reaguje na niego- odbiera jego energię. No i ta energia się w tym otoczeniu zapisuje- a więc zapisuje się w przedmiotach znajdujących się w tej przestrzeni, w powietrzu się w niej znajdującym, w ubraniach, które ten człowiek na sobie ma. Cokolwiek znajduje się w otoczeniu tego człowieka, odbiera jego energię, no i reaguje na nią (tzn. w zależności od tego, co to za energia- inaczej: co to za informacje, jakie to są treści, dane- to właśnie się z tym otoczeniem dzieje, tak zmienia się jego własna energia, tak to otoczenie (inaczej: energia (czyli inaczej- materia, czyli inaczej- informacje), którą to otoczenie jest) reaguje).

Jeżeli w otoczeniu tego człowieka znajduje się np. jakiś inny człowiek, to on również, rzecz jasna- jako że jest częścią otoczenia tegoż człowieka- odbiera tego człowieka energię i reaguje na nią (czyli: ciało tego człowieka reaguje na otoczenie, czyli na energie (informacje) zawarte w otoczeniu), a więc owa energia tego drugiego człowieka (w sensie: jego myśli, emocje, itd.) są odbierane przez tego innego człowieka, no i wpływają na niego (na jego umysł oraz jego ciało. Np. wpływają na jego nastrój (np. jeśli ten drugi człowiek przeżywa smutek, to ten inny człowiek może odebrać ową emocję, no i, jako że jest to po prostu treść wychwycona przez umysł, umysł tego człowieka, nakarmiony tą emocją, zadziała wg owej treści (owej emocji), no i ją przejmie, a więc ten inny człowiek również zacznie odczuwać smutek)).

Regułka jest tu prosta:

nasze otoczenie wpływa na nas, bowiem nasz umysł stale odbiera nasze otoczenie (obserwuje je, zapisuje zaobserwowane treści, no i, ewentualnie, reaguje na to, co obserwuje, używając do tego zapisanych już w sobie wcześniej treści), no i przyswojone z otoczenia/pobrane z otoczenia treści zapisuje w sobie, a potem one na niego wpływają, bowiem stanowią jego zawartość, a umysł działa na podstawie swojej zawartości (którą zdobywa z otoczenia właśnie).

No a owo "nasze otoczenie" to nie tylko ta namacalna, fizyczna jego część (czy, w moim słowniku, gęsto-materialna), ale również ta subtelna, niefizyczna (rzadko-materialna) (a więc np. myśli, emocje innych istot wokół nas).

Przy czym jeśli mowa o elementach Istnienia, które posiadają umysł, to to, jak owe elementy odbierają otoczenie, jak go doświadczają, jak na nie reagują, jest zależne od tego, jaka jest zawartość ich umysłu- jako że umysł, jak wyjaśniłam wyżej, determinuje to, jak działamy, a więc jak odbieramy otoczenie. Możemy to sobie bowiem, analogicznie jak to się robi w komputerach, ustawiać- umysłem właśnie, jako że on jest naszym narzędziem funkcjonowania w Istnieniu- a robi się to poprzez tworzenie w umyśle treści, programów adekwatnych do naszej woli odnośnie tego, jak chcemy otoczenie odbierać. Obrazowo mówiąc: ustawiamy sobie to, jak działamy - jakbyśmy byli komputerem.

Tak więc możemy sobie ustawić (zaprogramować umysł, innymi słowy), jak chcemy działać w sensie odbierania otoczenia.

Każdy z nas bowiem naturalnie potrafi odbierać otoczenie zarówno gęsto-materialne jak i rzadko-materialne. Tylko że to rzadko-materialne wymaga od nas wyższej/rozwiniętej receptywności, no a nie każdy ją na tyle rozwiniętą ma, więc jeśli akurat ktoś nie ma a chce mieć, no to musi sobie ją rozwinąć (piszę na ten temat w tym poście).

Poza tym, możemy sobie w taki sposób ustawiać swoje otoczenie- również umysłem, oczywiście, jako że umysł wpływa na nasze otoczenie, wysyła informacje (czyli te treści, które stanowią jego zawartość, umysł wykorzystuje przy owym wpływaniu na otoczenie: wysyła owe treści do otoczenia, no i otoczenie je odbiera i na nie reaguje). Tak więc możemy wysyłać do swojego otoczenia informacje o tym, jak ma działać---> np. możemy zaprogramować jakiś przedmiot- tzn. zapisać w nim jakąś energię (jakieś informacje), zaprogramować go tak, by tą energię wydzielał do otoczenia, w którym się znajdzie, no i potem przekazać owy przedmiot komuś, no i owy przedmiot z zawartą w nim energią, którą w nim zapisaliśmy, będzie potem ją wydzielał do otoczenia, wpływając na nie w ten sposób. Chyba że owy ktoś, komu ten przedmiot daliśmy, zmieni energię zapisaną w tym naszym przedmiocie, np. usunie ją.

My bowiem możemy sami decydować nie tylko o tym, jak sami odbieramy otoczenie, jak nasze ciało się zachowuje, jak reaguje na otoczenie, ale również jak nasze otoczenie się zachowuje.

Natomiast elementy Istnienia, które umysłu nie mają- a więc nie mogą sobie ustawiać jak działają- działają automatycznie: po prostu odbierają energie z otoczenia i reagują na nie: jakie informacje (czyli energie) odbierają, tak działają.

No i dobra.

Tak więc... Wszystko jest energią. Wszystko odbiera energię z otoczenia. I my możemy ustawiać- czyli, inaczej mówiąc, decydować- jak nasze otoczenie działa, jak odbiera energię z otoczenia. Robimy to swoim umysłem: nasz umysł wpływa na otoczenie, używając treści w nim (umyśle) się znajdujących (zarówno treści świadomych, jak i treści podświadomych- a zatem grają tu rolę zarówno np. nasze świadome myśli, przekonania, nasza wola, jak i nasze w podświadomości zapisane treści, a więc m.in. różne nawet przez nas sobie nieuświadomione treści. Warto mieć ten fakt na uwadze: umysł to nie tylko świadomość, ale i podświadomość, a więc nie tylko nasza wola, ale i programy znajdujące się w naszej podświadomości, których możemy nawet zupełnie nie pamiętać, nie być ich świadomi, ale one są i grają rolę w kreowaniu naszej rzeczywistości przez nasz umysł. Pisałam o tym również m.in. tutaj).

A zatem jeśli np. mamy... no, dajmy na przykład, naszyjnik po nieżyjącej już babci, to owy przedmiot ma w sobie zapisaną energię naszej babci. I możemy ją tam zostawić (i wtedy owy naszyjnik może służyć nam pt. "odbieramy energię zapisaną w tym przedmiocie, a więc obcujemy z energią naszej babci"), a możemy ją usunąć.

[ Odnośnie przedmiotów należących do osób obecnie nieżyjących - pozwolę sobie przekopiować tu moją odpowiedź na pytanie dotyczące postępowania z wahadłem należącym do osoby obecnie nieżyjącej, jako że stanowi to przydatne uzupełnienie do tego, co tu wyżej napisałam:

Cóż, z wahadłem, które należało do osoby obecnie nieżyjącej to jest dokładnie tak jak z:
-jakimkolwiek innym przedmiotem
-który należał do kogoś (żyjącego czy nie - nieważne)

Ponieważ wahadło to przedmiot jak każdy. A zatem działa tak, jak każdy inny przedmiot.

Zaś jak działają przedmioty?
Cóż, jeśli my ten przedmiot posiadamy, to jest on częścią naszego otoczenia, naturalnie, a swoje otoczenie my kreujemy, kształtujemy (innymi słowy: wpływamy na nie, po prostu) z użyciem swojego umysłu (dokładniej: zawartości naszego umysłu), a zatem możemy sami ustalić sobie, jak owe przez nas posiadane przedmioty (w tym przykładzie - wahadło radiestezyjne) działają.

Natomiast abstrahując od tego, same w sobie przedmioty zapisują w sobie energie ze swojego otoczenia (i akurat tutaj inaczej napisałam w poście - i jest to jedna z paru rzeczy, przez które muszę ten post poprawić), a więc np. energię właściciela/właścicieli tego przedmiotu. 
Jeśli więc mamy do czynienia z przedmiotem (w tym przypadku: z wahadłem radiestezyjnym), które należało do osoby obecnie nieżyjącej, to prawdopodobnie w owym przedmiocie jest zapisana energia tejże osoby. W takim przypadku możemy zrobić dwie rzeczy:
-zostawić to tak jak jest
-oczyścić owy przedmiot z owej energii

Nie ma znaczenia, co zrobimy (tzn. obiektywnie rzecz biorąc, zrobienie pierwszego czy drugiego nie będzie ani lepsze ani gorsze. To, że przedmiot zawiera energię osoby (czyli po prostu jakąś cząstkę jej - czy to fizyczną, czy niefizyczną. No bo energią jest wszystko - mimo że przyjęło się mówić o energii jako wyłącznie o tej subtelnej materii), nie wpływa bowiem na sam przedmiot (gdyż ten przedmiot po prostu przechowuje zapis tej energii w sobie; nie wpływa to na niego w żaden inny sposób. Wpływałoby, gdyby energia którą zapisał z otoczenia, była konkretnie informacją pt. "co ma się z tym przedmiotem stać, jak ma działać". Zaś jeśli to jest po prostu energia danej osoby, to nie są to informacje wpływające na strukturę tego przedmiotu, jako że owe informacje są na temat danej osoby, a nie na temat tego, co ma się stać z przedmiotem (to podobnie jak, powiedzmy, z dyskiem twardym w komputerze: przechowuje różne informacje, i część z nich jest o tym, jak ma działać (pewnie trochę przekręcam, bo niespecjalnie się na budowie komputera znam :P), a część jest po prostu zapisem danych na tym dysku, które nie wpływają na to, jak ma on działać)), i jedyne znaczenie jakie to by miało dla nas, to to, że możemy potem z tego przedmiotu tę energię odebrać, odczytać, co zaś, z kolei, może wpłynąć na nas - zaś jak na nas wpłynie, to już zależy od tego, jak my z energią tej osoby reagujemy, więc może wpłynąć pozytywnie, negatywnie lub w ogóle nie wpłynąć), 

   nie ma też żadnego "powinniśmy", bowiem powinniśmy to my zrobić po prostu to, co nam samym odpowiada (a więc subiektywnie rzecz biorąc, jeśli nam akurat strasznie nie podoba się perspektywa posiadania i używania wahadła należącego do osoby obecnie nieżyjącej, no to ze względu na owe nasze uprzedzenia, DLA NAS W TYM WYPADKU akurat korzystne by było wahadło oczyścić - po prostu DLA NASZEGO WŁASNEGO spokoju. Aczkolwiek, jak mówię, obiektywnie rzecz biorąc, nic nie jest poprawne, lepsze bądź gorsze. Nic się bowiem nie stanie, jeżeli zrobimy czy nie zrobimy pierwszego lub drugiego (np. nie wpłynie to na osobę, której energia jest zapisana w przedmiocie, czy jest to osoba żyjąca czy też nie). No ale że każdy wpływa na swoje otoczenie, swoją rzeczywistość sam, swoim umysłem, to jeśli akurat mamy jakieś "ale" wobec któregoś, powinniśmy postąpić po prostu tak, by ostatecznie nie było żadnych "ale", czyli byśmy się dobrze czuli z tym wahadłem. Jeśli oznaczałoby to np. pozbycie się go, to to właśnie powinniśmy zrobić- po prostu dla WŁASNEGO komfortu, a nie dlatego, że tak odgórnie trzeba). ]

Także tak działa Istnienie.

Być może komuś wydaje się to dziwne... odleciane... głupie... czy coś... ale, cokolwiek ktokolwiek na ten temat sądzi, tak po prostu działa świat. I tyle.

I w związku z tym, że jest to Prawda, to dotyczy to wszystkiego i każdego- nieważne, czy ktoś w to wierzy, czy też nie. Jeśli coś jest bowiem Prawdą, to obejmuje wszystkich. Inaczej zaś jest jeśli coś jest niePrawdą- wtedy obejmuje tylko tych, którzy sobie to wymyślili, którzy w to wierzą.

Każdy ma w końcu własną rzeczywistość, którą kreuje sobie sam- ale jednocześnie wszyscy jesteśmy częściami Prawdziwej Rzeczywistości, więc jeśli coś jest jej częścią, to dotyczy, obejmuje wszystkich---> jak to przedstawiłam m.in. tutaj, przy haśle "rzeczywistości: Prawdziwa Rzeczywistość, rzeczywistości indywidualne, rzeczywistości zbiorowe".


7. Umysł zawiaduje ciałem. 

Umysł (używając zawartych w nim treści, które z kolei umysł przyswaja z otoczenia) kształtuje całą naszą rzeczywistość- w tym więc właśnie nasze ciało.

To, co mamy w umyśle (jego zawartość: czyli myśli, emocje, programy mentalne, wiedza, itd.) umysł wykorzystuje do kształtowania naszej rzeczywistości- w tym więc właśnie naszego ciała. *
Mentalne samouzdrawianie swojego ciała (czyli uzdrawianie swojego ciała samodzielnie z wykorzystaniem swojego umysłu) polega właśnie na odpowiednim, nazwijmy to, ustawianiu sobie umysłu, odpowiednim programowaniu umysłu, by owe treści w nim zawarte- na których to podstawie umysł zawiaduje ciałem, wpływa na nie- były informacjami o zdrowym ciele, a nie chorym. (PS: na temat ciała oraz jego zależności od umysłu- innymi słowy, psychosomatyki- piszę w tym poście.)

[* Z tym że trzeba mieć na uwadze, że umysł nie działa liniowo, tzn- cytuję z tego posta:
Po prostu oglądanie filmików o taliach zawenia mnie do karciarowania (co działa na zasadzie: czym umysł karmimy, tak on potem działa (innymi słowy: co w życiu, to w głowie). Jeśli więc nakarmimy go jakimiś treściami, to on później będzie owe treści wykorzystywał przy funkcjonowaniu, przy odbieraniu otoczenia, przy kreowaniu doświadczeń. Jeśli więc np. nakarmimy swój umysł treściami o taliach, to może to sprawić, że powstanie w nas ochota do sięgnięcia po talie właśnie. Może- nie musi. Bo sprawa zależy jeszcze od tego, jak owe treści, którymi się karmimy, odbieramy (a jak odbieramy, zależy od tego, jakie treści mamy w umyśle, oczywiście), a także jak one reagują z innymi treściami w naszym umyśle. Umysł bowiem nie działa liniowo pt. "jest treść- jest działanie wg niej". Nie. Umysł działa pt. "jest treść- jest reakcja z pozostałymi treściami- i dopiero potem jest działanie").
]

Wszystko co się dzieje- na przykład- z naszym ciałem w ciągu naszego życia jest produktem zawartości naszego umysłu. ** To w umyśle znajdują się programy, które są informacjami o tym, jak jest zbudowane nasze ciało, co się z nim dzieje, jak działa. I jakkolwiek brzmi to jak totalna abstrakcja (w praktyce faktycznie, na ogół, abstrakcją jest, bowiem nasz potencjał mentalny mamy w bardzo dużej mierze uśpiony, jak pisałam wyżej), poprzez odpowiednie działanie z naszym umysłem- tzn. poprzez programowanie swojego umysłu w odpowiedni sposób- możemy dokonywać, krótko rzecz nazywając, cudów, właśnie m.in. względem naszego ciała.

Możemy naprawiać złamane kości, skręcone stawy- właśnie mentalnie. Możemy likwidować skrzywienia kręgosłupa, możemy zmieniać kolor skóry, oczu, włosów, możemy zmieniać kształt sylwetki, modyfikować program genetyczny, likwidować nowotwory, odwracać proces łysienia czy utraty wzroku, wytworzyć nowe, zdrowe zęby, odmłodzić się, wyłączyć proces starzenia się swojego ciała (a więc i zachować młodość z obecnego wieku lub też cofnąć się do przeszłych lat i utrzymać młodość z któregoś z naszych przeszłych lat), włączyć naturalną antykoncepcję (czyli wyłączyć możliwość dochodzenia do zapłodnienia), wytworzyć sobie rozmaite znaki na ciele, zmienić płeć, wytwarzać w swoim organizmie, samodzielnie, rozmaite substancje, witaminy, całkowicie modyfikować budowę swojego ciała...

W gruncie rzeczy, możemy modyfikować swoje ciało dowolnie. I co prawda to, co piszę, jest przedstawieniem możliwości, do których nam trooochę daleko, ale mimo to warto mieć świadomość, że faktycznie takie rzeczy są możliwe. Bo są. Może i nie już teraz, od razu- ale są możliwe, to jest potencjał, który w naszym umyśle się kryje. (Zaś jak do niego dotrzeć, jak go sobie obudzić- pisałam wyżej.)

Wszystko jest energią. Jedne elementy Istnienia wpływają na inne.

(Np. właśnie umysł wpływa na ciało. Umysł- jako zbiór informacji- wpływa na ciało- czyli inny zbiór informacji- i je kształtuje, zmienia.

Inny przykład: banan wpływa na ciało istoty, która go zjada (ponieważ w bananie zawarte są różne mikroelementy, itd. (czyli, znowu, informacje, inaczej, energia), które wpływają w określony sposób na ciało).

Inny przykład: różowy kwarc wpływa na ciało istoty, która znajduje się w pobliżu niego (np. nosi go na swoim ciele) (a wpływa w taki sposób, że energia- czyli informacje- którą ten kamień jest, jest odbierana przez ciało tej istoty, które to ciało reaguje na energie- czyli informacje- jakimi ten kamień jest---> np. w związku z tym, że kwarc różowy jest akurat kamieniem posiadającym właściwości harmonizujące serce- zarówno serce fizyczne (gęsto-materialne) jak i rzadko-materialne (zwane czakrą serca), czyli jest energią (inaczej: informacją) pt. "uzdrawianie serca", to owy kamień działa na nasze ciało właśnie w taki sposób- oddziałując na serce. No i nasze ciało odbiera ową energię- owe informacje- i na nie reaguje

(PS: oczywiście to, jak nasze ciało reaguje na otoczenie- np. na kamienie właśnie- jest determinowane przez nasz umysł, jako że umysł zawiaduje ciałem, a więc treści zawarte w umyśle determinują, w jaki sposób ciało odbiera otoczenie, jak na nie reaguje, jak go doświadcza. Jeżeli więc w umyśle zawarte są treści pt. "ciało nie odbiera energii- czyli informacji- płynących z otoczenia", no to ciało nie będzie energii- czyli informacji- z otoczenia odbierało---> a więc nie będzie odbierało ani reagowało na energię różowego kwarcu)).)


** Zaś jeśli idzie o człowieka w okresie prenatalnym (a więc mowa tu np. o dolegliwościach wrodzonych), to, naturalnie, nie umysł tego człowieka wytworzył chorobę, nie umysł tego człowieka ukształtował jego ciało w taki a nie inny sposób, lecz środowisko (zaś jakie jest to środowisko, jak wygląda, to jest coś o czym decydujemy jako dusza, przed tą inkarnacją, zaś wyżej idąc, jest to coś o czym decydujemy jako czysta świadomość (na temat naszej wolnej woli, tego jak kreujemy sobie życie w sensie wolności naszych wyborów, piszę w tym poście)). Dopiero potem, gdy już zapełni się zawartością (a pobiera treści- które potem stanowią jego zawartość- z otoczenia), umysł ma materiał by kreować, kształtować rzeczywistość- a więc i ciało człowieka posiadającego ten umysł.

Natomiast w pierwszych miesiącach życia człowieka- a więc w okresie prenatalnym oraz krótko na początku jego życia- człowiek taki jest całkowicie w sumie zdany na środowisko. To ono go kształtuje- on zaś jest wobec tego wpływu przez ten okres swojego życia bierny, bowiem jego umysł nie ma jeszcze zbyt wielu treści (niemal żadnych, tak właściwie- aczkolwiek są w nim już pewne treści, np. wrodzone odruchy, programy które są informacjami o tym jak ciało i umysł tego człowieka działa (np. że umysł ma umiejętność obserwacji otoczenia oraz zapisywania zaobserwowanych treści, by potem na ich podstawie działać – po przywiązaniu do życia, owa umiejętność, owy program kopiowania otoczenia jest drugim podstawowym naturalnym programem umysłu), język który słyszy, itd.) oraz nie ma w nim świadomości na tyle rozwiniętej, by mógł samodzielnie wpływać na swoje ciało, by mógł samodzielnie myśleć. Konkretne myślenie zaczyna się w umyśle człowieka dziać nieco później, zaś przez pierwszy ok. rok życia człowiek przeważnie obserwuje to, co wokół niego jest, i się tego uczy. Myślenia uczy się nieco później.

Człowieka w pierwszym ok. roku jego życia (okres prenatalny oraz pierwsze miesiące jego życia postnatalnego, plus sam moment narodzin, oczywiście) kształtuje jego środowisko: zanim w ogóle powstanie, mamy materiał genetyczny, który pochodzi od rodziców tego człowieka, a więc jest to podstawa na której ten człowiek powstanie (materiał genetyczny przekazywany przez rodziców odpowiada m.in. za to, że powstaje organizm ludzki, a nie np. pies- zatem materiał genetyczny zawiera m.in. informacje o tym, jaki w ogóle organizm ma powstać.

Poza tym, w owym materiale genetycznym (jako że jest to w gruncie rzeczy, można powiedzieć, część ciał rodziców, a umysł ciałem zawiaduje, to właśnie rodzice tego człowieka również swoim umysłem wpływają na materiał genetyczny z którego potem ich dziecko powstanie) znajdują się informacje o płci, cechach fizycznych). Potem, gdy już organizm tego człowieka powstaje, na proces jego rozwoju wpływa jego środowisko- zarówno w sensie fizycznym (różne substancje, które się do jego rozwijającego się organizmu dostają), jak i w sensie, nazwijmy to, energetycznym, a więc wszelkie informacje (energia), które do niego docierają i na które jego organizm- komórki jego organizmu- reaguje.

Potem, gdy wykształca się mózg, a wraz z nim umysł- a więc świadomość i podświadomość- kształtowany jest również właśnie umysł tego człowieka. Powstają wtedy pierwsze wspomnienia, pierwsze zapisy danych w podświadomości, podświadomość zapisuje informacje z komórek ciała o wszystkim, co się działo (wobec tego nawet mimo że umysłu wtedy nie było, a więc nie było podświadomości która mogłaby zapisywać dane na bieżąco, owe dane zostały zapisane w komórkach. Jak pisałam wyżej w tym poście, wszystko, każdy kawałeczek Istnienia zapisuje informacje).

W tym okresie człowiek taki jest już istotą świadomą- bowiem ma już świadomość. W tym okresie można już aktywnie wpływać na rozwój intelektualny człowieka (w związku z tym, że umysł wyłapuje wszelkie dane, wszystko co do niego dociera, i zapisuje to, a potem te dane stanowią zawartość owego umysłu, na podstawie której owy umysł później funkcjonuje, bardzo istotne jest, jak wygląda środowisko takiego człowieka właśnie w tym okresie.

Oczywiście kształtujemy się przez całe nasze życie, aczkolwiek bazę zawartości naszego umysłu stanowi to, czego się nauczyliśmy na początku swojego życia- czyli właśnie w okresie kiedy, w życiu prenatalnym, mieliśmy już wykształconą świadomość. I ten okres kształtuje w naszym umyśle taką bazę, podstawę, fundament- zatem coś, co stanowi grunt dla naszego późniejszego rozwoju. Stąd też mniej więcej trzy ostatnie miesiące okresu prenatalnego (tzn. mniej więcej ten czas, od kiedy człowiek posiada już świadomość) są bardzo ważne, bardzo znaczące dla całego życia człowieka. Następnie, dalsze bazowe treści przyswajane są w pierwszych latach życia postnatalnego, i dalej, dalej, tworzą się kolejne warstwy psychiki.

Uczymy się świata, siebie, jesteśmy dalej kształtowani przez otoczenie, uczymy się WSZYSTKIEGO: jak się komunikować, jak się poruszać, jak traktować siebie i innych, jak rozumować, kształtujemy swoje preferencje, poglądy, itd.


>>><<<


Wszystko co nie jest Pustką, jest jej myślą, czyli formą. Czyli iluzją- bowiem nie jest tym, czym w istocie jest (czyli Pustką), tylko formą, no a forma to tylko forma, myśl Pustki, a nie sama Pustka, zatem forma to iluzja.


>>><<<


Energia (inaczej: materia) posiada cechy (kolory, kształty, itp). Energia to wszystko; wszystko jest energią- tylko że o różnych gęstościach. Więc czy rzadka czy gęsta- energia zawsze ma jakiś wygląd, jakieś cechy.

Tak samo jak np. poduszka jest energią/materią o jakimś kształcie, kolorze, zapachu, smaku, teksturze, tak materia rzadka- np. aura człowieka- również jest energią/materią o jakimś kształcie, kolorze, zapachu, smaku, teksturze.


>>><<<


Kiedy np. twórca tworzy dzieło, to może zawrzeć w nim informacje (czyli inaczej energię) zawierającą np. jego intencje określające, co chciałby żeby odbiorcy jego dzieła czuli, myśleli, gdy będą obcować z jego dziełem.

No i ci odbiorcy mogą właśnie tę energię odebrać gdy będąc obcować z tym dziełem (aczkolwiek mogą, a nie muszą- bowiem sami ustalamy jak działa nasz system odbierania i nadawania energii).


>>><<<



Gdy np. mamy chory łokieć, to ten łokieć jest formą którą przyjmuje Pustka, a zatem jest myślą Pustki, a zatem jest informacją o tym czym jest, czyli o tym czym ma się stać/czym ma być Pustka.
Żeby więc ten łokieć wyleczyć, musimy zmienić informację, którą on jest- czyli zmienić informację pt.: "chory łokieć" na informację pt.: "zdrowy łokieć".

Możemy to zrobić mentalnie (czyli z użyciem umysłu- który zresztą jest naszym podstawowym, głównym, naturalnym narzędziem kształtowania rzeczywistości), czyli wysyłając energię (informację) o tym czym ten łokieć ma być, co ma się z nim stać, a możemy to też zrobić np. poprzez spożywanie jakichś leków (które również, oczywiście, są energią, informacją- tyle że w formie stałej materii, a nie materii subtelnej, jaką jest myśl kreowana przez nasz umysł).

Na tym właśnie polega uzdrawianie, magia (czyli kształtowanie rzeczywistości/wpływanie na rzeczywistość wg swojej woli): przesyłamy energię (czyli informację) o tym, co ma się stać z tym, co jest celem naszego działania. No i to coś odbiera wysłany przez nas sygnał- czyli wysłaną przez nas energię, tzn. informację- no i według niej działa, reaguje na nią, dostosowuje się do niej.

W taki sposób nasz umysł kształtuje nam doświadczenia, wpływa na nasze otoczenie. Swoją zawartość wykorzystuje jako zbiór informacji, które wysyła do Istnienia (np. do innych ludzi czy do naszego ciała), no a Istnienie na ten sygnał reaguje. (Przy czym trzeba pamiętać, że umysł to nie tylko świadomość, ale również podświadomość, zatem w procesie owego wpływania na nasze otoczenie bierze udział zarówno świadomość jak i podświadomość, a więc nie tylko nasza świadoma wola, ale również nasze podświadome treści, w tym, treści nieuświadomione. Na temat umysłu pisałam m.in. w tym poście.)

PS: Trzeba pamiętać, że umysł kształtuje rzeczywistość używając całej swojej zawartości, a to oznacza, że zarówno zawartości swojej świadomości jak i podświadomości (pisałam o tym właśnie w tym poście). Tak więc zarówno nasze myśli i emocje biorą udział w owym kształtowaniu rzeczywistości, jak i nasze, w podświadomości tkwiące, przekonania, programy mentalne, itd.
A zatem możemy co prawda wiedzieć, mieć świadomość tego, że wszystko jest możliwe, możemy sobie to uświadamiać, ale możemy mieć w podświadomości jakieś treści (przekonania, wiedzę), które stanowią blokadę dla nas w rozwijaniu owych zdolności, w wykorzystywaniu owego wielkiego potencjału naszego umysłu.


>>><<<


Tak właśnie działa, jest zbudowane Istnienie.

I tak właśnie działa magia, przesyłanie energii, uzdrawianie.

Wszystko jest myślą (inaczej: energią), i jedne myśli kształtują inne- w ten sposób jedne elementy Istnienia (np. jakiś człowiek) wpływają na inne (np. inny człowiek albo np. pogoda). Gdy np. przesyłamy energię- czyli informację- to owa informacja kierowana do tego do czego ją przesyłamy, sprawi, że to do czego ją przesyłamy, dostosuje się do niej (o ile ją odbierze).

Całe Istnienie jest myślami Pustki, czyli inaczej informacjami o tym czym jest (np. drzewo jest informacją o tym że jest drzewem- bo Pustka myśli "drzewo", no i staje się właśnie drzewem, przyjmuje formę drzewa. To tak łopatologicznie przedstawiając).

I w tym właśnie sensie wszystko jest żywe- nie jest bowiem żywe w sensie "tak jak człowiek, zwierzę czy roślina, na przykład", tylko w takim sensie, że wszystko jest informacjami, wszystko odbiera i wysyła informacje- czyli, można powiedzieć, "żyje" (bowiem po prostu nie jest martwe, bez ruchu, tylko przeciwnie: cały czas dzieje się ruch, ta cała energia (inaczej: treści, informacje) którą wszystko jest, ciągle jest w ruchu, ciągle się przekształca, ciągle, stale coś się dzieje, jest rozwój, zmiana, ewolucja, nie ma zastoju, bezruchu, zamarcia).

Jeślibyśmy więc np.- taki bardzo obrazowy przykład, trochę odleciany, ale może łatwiej będzie w ten sposób sobie to ogarnąć- wystrzelili z dłoni kulę ognia, to ta kula ognia to jest informacja o tym o czym to coś jest (czyli kulą ognia), inaczej, jest to myśl Pustki, która przyjmuje formę kuli ognia; jest to myśl- czyli informacja- o tym czym jest ta forma Pustki, czyli co Pustka robi, jaką formę przyjmuje czy ma przyjąć.

I tak, takie czary-mary są możliwe, jak najbardziej. To zwyczajna fizyka (lub raczej metafizyka).
Jakkolwiek faktem jest też, że nasz- w gruncie rzeczy ogromny- mentalny potencjał, ponieważ nieużywany w pełni, sobie usnął, osłabł, więc aby potrafić takie rzeczy robić, należy owe zdolności, ową siłę umysłu sobie rozwinąć (a jak? Kluczem #1 jest praktykowanie medytacji czystej świadomości- bowiem owo działanie automatycznie budzi i rozwija nasze uśpione wcześniej zdolności, nasz umysłowy potencjał. Zaś poza tym, powinniśmy po prostu używać tych "mięśni", tzn. tych zdolności- bowiem one, jak mięśnie właśnie, muszą pracować, muszą być używane, by się rozwijały---> tzn. umysł musi pracować, by te zdolności, tę siłę sobie rozwijać. Im bardziej trenowany, ćwiczony umysł, tym silniejszy jest).


>>><<<


Podobnie jak, dajmy na to, drzewa pochłaniają z otoczenia promieniowanie (klik), tak i pochłaniają również np. myśli osób w ich otoczeniu się znajdujących. 
(Oczywiście, tyczy się to wszystkiego, nie tylko drzew.) 
Bo wszystko jest energią (inaczej: materią, informacją): i promieniowanie, i CO2, i sole mineralne, i myśli, i cotamkolwiek by sobie na tapetę wziąć, o czymkolwiek by pomyśleć lub nie. Inną energią, o różnych właściwościach – ale energią.


>>><<<


Jak tłumaczyłam wyżej, wszystko, całe Istnienie, każdy jego element, wzajemnie na siebie wpływa (jako że wszystko jest informacjami, no i poszczególne zbiory informacji (poszczególne elementy Istnienia) wpływają na inne zbiory informacji. Informacja wpływa na informację).

Zatem nasze otoczenie wpływa na nas; jak i my wpływamy na nasze otoczenie.
M.in. więc wpływamy na pogodę.

>>><<<

Tak więc- w związku z tym, co napisałam w tym poście- komunikowanie się, porozumiewanie się z Istnieniem (np. z innymi ludźmi, ze zwierzętami) to nie tylko poziom stricte fizyczny (komunikacja z użyciem ciała, czyli zmysłów fizycznych (mowa, język ciała, itd.)), ale również poziom niefizyczny (komunikacja z użyciem umysłu oraz komunikacja z użyciem zmysłów parapsychicznych, inaczej, metafizycznych).


>>><<<


Wszystko – wszystko co się dzieje, co się stało, co się stanie – jest wolą czystej świadomości/Pustki. O czym piszę również w tym poście, pod sam koniec (pod potrójną gwiazdką ***).

Czysta świadomość/Pustka jest wszystkim. I, w swej istocie, wszystko nią jest.
Więc cokolwiek np. my robimy, jest wolą czystej świadomości – a więc tego, czym jesteśmy w swej istocie.

Jesteśmy czystą świadomością/Niczym/Pustką
   (jeśli ktoś woli inne nazwy: Absolutem, Bogiem, Źródłem, etc. Nieważna nazwa, ważne co się pod nią rozumie.
   Ja nazywam czystą świadomość czystą świadomością bowiem po prostu to jest to, czym ona, powiedzmy, technicznie rzecz biorąc jest. Aczkolwiek wolę używać słowa "Pustka" zwyczajnie bo jest krócej. Można pisać z dużej, z małej – obojętne. Ja piszę z dużej, bowiem tak mi zwyczajnie wygodniej; no i dla odróżnienia od pustki w sensie... no tym normalnym, popularnym, słownikowym, a nie w sensie czystej świadomości),
   więc cokolwiek robimy, to jest to działanie nas jako, w istocie, Pustki. To jest to, czego Pustka chce – czego MY chcemy, jako Pustka właśnie. Czego Pustka – w formie nas – chce doświadczać.


>>><<<


Tak więc wszystko, tak naPrawdę, w swej istocie jest Pustką, inaczej czystą świadomością, energią niemierzalną, niczym. Można też nazwać tę energię boskością, bogiem, etc.

Tak więc jeśli chcemy szukać owej boskości, to... ona jest wszystkim i wszystko jest nią. To nie jest jakaś istota która siedzi w chmurach, etc. To jesteśmy my. To jest wszystko, całe Istnienie.
Wypaczyliśmy sobie pojęcie boskości, podczas gdy tak naPrawdę jest to banalnie wręcz proste: wszystko jest boskie. Bowiem wszystko jest tą boskością, Pustką, czystą świadomością. Każdy człowiek jest, w swej istocie, Pustką. Każdy przedmiot jest, w swej istocie, Pustką. Itd. Wszystko jest Pustką, czyli tą boskością.


>>><<<

→ Mówi się "siła wyższa".
→ Rozumie się przez to boga, bóstwa, anioły, przewodników duchowych, inne dusze, etc. (z czego bóstwa, anioły i bóg (jako byt w ujęciu religijnym) tak naPrawdę nie istnieją, są jedynie egregorami, co oznacza, że mogą co najwyżej istnieć w rzeczywistościach indywidualnych i zbiorowych osób, które w nie wierzą (o rzeczywistościach piszę m.in. tutaj)).
→ Ale tak na dobrą sprawę, jak by tak z Prawdziwej perspektywy spojrzeć na temat, tak najgłębiej, najPrawdziwiej jak się da, to: wszystko jest jednym. Czyli czystą świadomością. Więc my – w swojej istocie – jesteśmy czystą świadomością. A więc, w swej istocie (bo nie jako człowiek którym jesteśmy. Ale w swej istocie – tzn. jako czysta świadomość właśnie), jesteśmy wszystkim, całym Istnieniem. No bo jesteśmy czystą świadomością, a ona jest wszystkim.
→ A zatem te "siły wyższe" to, tak naPrawdę, w istocie, my sami. Właśnie w takim sensie jak przedstawiłam przed chwilą.


>>><<<


Wszystko jest Pustką. Spójrz na swoją dłoń- to Pustka; w formie twojej dłoni. Jesteś Pustką w formie siebie, która obserwuje siebie w formie swojej dłoni.


>>><<<


WSZYSTKO – czegokolwiek na tapetę nie weźmiemy – zarówno emituje (wysyła) energię (inaczej, informacje), jak i je odbiera.


>>><<<


"Podwyższanie/obniżanie wibracji" to po prostu określenie należące do ezoterycznego slangu, a w normalnym języku oznaczające "pogarszanie lub poprawianie nastroju, stanu emocjonalnego". Ot, proste.

Same "wibracje", z kolei, w bardziej metafizycznym ujęciu oznaczają po prostu energię kogoś/czegoś, czyli, innymi słowy – i jak wyjaśniam również oraz szerzej wyżej – informacje/treści składające się na tego kogoś/to coś (i jeśli mówimy o stworzeniu żywym, to: jego myśli, wspomnienia, emocje, stan jego ciała i umysłu) – no literalnie WSZYSTKO; po prostu wszelkie treści/informacje o tym, czym to coś/ten ktoś jest jako forma przyjmowana przez nic/czystą świadomość/Pustkę. Czyli centralnie wszystko co składa się na to coś/tego kogoś jako formę przyjmowaną przez nic/czystą świadomość/Pustkę.

Określenie "czyjeś wibracje (po angielsku: vibes)" może się też odnosić do innego znaczenia, mianowicie naszego odbioru tego kogoś/czegoś W OGÓLE (a więc i psychologiczny (czyli pt. "odbieramy, postrzegamy otoczenie przez pryzmat zawartości naszego umysłu"), i metafizyczny (energetyczny) (czyli pt. "nasz umysł odbiera energię/informacje z otoczenia")), a nie tylko konkretnie jego/tego czegoś energia.


>>><<<


8. UMYSŁ; PROGRAMOWANIE MENTALNE

Umysł jest jak komputer. Działa na programach mentalnych – tzn. na treściach mentalnych (ściślej, na nauczonych z otoczenia treściach oraz na swoich naturalnych programach).

Ma owe swoje naturalne programy, które umożliwiają mu w ogóle działanie; no a poza tym, w trakcie życia, nabywa programy z otoczenia (obserwuje otoczenie, zapisuje owe obserwacje, no i potem na podstawie zapisanych treści działa).

Można owe nabyte programy modyfikować i usuwać.
Można modyfikować również naturalne programy, aczkolwiek nigdy totalnie usuwać, a jedynie wyciszać (są to w końcu naturalne, a więc bazowe programy umysłu, na których on w ogóle działa; nie da się więc ich totalnie usunąć. Choć, w gruncie rzeczy, dało to by się wszystko; jakkolwiek pewne rzeczy są po prostu albo nieosiągalne na poziomie form, a co najwyżej na poziomie Pustki, albo barrrdzo, barrrdzo trudno osiągalne).

Modyfikowanie bądź usuwanie programów mentalnych to działania, które ogólnie nazywa się programowaniem mentalnym. Polega ono na wprowadzaniu do umysłu nowych treści, które wpłyną na te stare (np. pozytywnymi, motywacyjnymi treściami, jeśli problemem nad którym pracujemy, który chcemy uzdrowić, jest niska samoocena i brak chęci do działań). Oczywiście co w głowie, to w życiu, a więc jeśli umysł ma jakieś treści, to będzie wg nich działał, a zatem i wg nich będzie traktował nowe treści. Tak więc programowanie mentalne wcale a wcale takie łatwiutkie nie jest. Czasem trzeba bowiem długo i wytrwale karmić umysł daną treścią, nim w końcu ją przyjmie.

Jeszcze co do tego "umysł jest jak komputer", to rozwinę nieco:

umysł składa się z dwóch części: świadomości i podświadomości. Podświadomość jest właśnie tą komputerową częścią, tą mechaniczną, tą zapisującą i przechowującą treści; świadomość nie. Świadomość to jest nasza wola. To jest ta, można powiedzieć, stricte nasza część umysłu. Podświadomość jest jak komputer, zaś świadomość jest jak użytkownik tego komputera. Zaś otoczenie jest jak jego programista.

I teraz: kiedy chcemy coś zrobić, użyć umysłu, no to jesteśmy jak ten programista (świadomość – nasza wola) z komputerem (podświadomość). Jeśli komputer ma programy (treści) pozwalające nam zrobić to co chcemy, no problemo. Jeśli jednak nie, musimy odpowiednio zadziałać: usunąć przeszkadzające nam programy, zmodyfikować je, wprowadzić nowe.

Tak można przedstawić działanie umysłu.


>>><<<


9. USTANAWIANIE INTENCJI
– JAK UMYSŁEM WPŁYWAMY NA OTOCZENIE

Tzw. "setting an intention" ("ustalanie/ustanawianie intencji (czyli celu, zamiaru)") to po prostu programowanie swojego umysłu (czyli kreowanie w nim treści, które on sobie zapisze (w podświadomości, rzecz jasna – to podświadomość jest bowiem tą częścią umysłu, w której wszystko się zapisuje, to jest ta pamiętająca część umysłu; nie świadomość), no a potem wg których będzie działał), no a on potem będzie wg owego programu (owych treści) działał, wpływał na nasze otoczenie (pisząc "otoczenie", mam na myśli zupełnie wszystko, co się na nie składa: wszelkie przedmioty, stworzenia, itd.)

(zarówno w sensie psychologicznym (czyli np. pt. "owe treści stanowią mentalny filtr, przez który nasz umysł postrzega, odbiera, interpretuje otoczenie"), jak i w sensie metafizycznym (czyli: umysł jest zbiorem informacji (konkretniej, zbiorem treści stanowiących jego zawartość), na które reaguje jego otoczenie, będace innym zbiorem informacji). To są bowiem dwa sposoby, dwie drogi, dwa rodzaje wpływania umysłu na jego otoczenie, oraz wpływania otoczenia umysłu na umysł).

Co w głowie, to w życiu. Jakie umysł ma w sobie treści, tak właśnie (wg nich) działa.
Co w życiu, to w głowie. Jakie treści umysł zapisuje z otoczenia, tak właśnie (wg nich) działa.

Tak więc jaką intencję (inaczej: program dla umysły, żeby działał wg niego, żeby wg niego wpływał na otoczenie) wyrazimy, tak nasz umysł będzie działał.

[Btw: To się odnosi np. do wykonywania wróżb dla innych pt. "wróżba na tydzień" (jakie np. ludzie robią na YouTube), żeby pasowały dla kogokolwiek kto to obejrzy i na kiedykolwiek to obejrzy (nawet mimo że wróżba jest robiona na np. dany tydzień)

(działa tu również synchroniczność – a więc zjawisko pt. "wszystko dzieje się tak jak powinno, pasująco, idealnie, zgrywa się ładnie", które to wynika z tego, że wszystko jest, w swej istocie, jednym, czyli czystą świadomością, że wszystko jest wolą czystej świadomości (bowiem skoro wszystko nią jest, to nic nie jest poza jej wolą, każde wydarzenie jest jej wolą, jest czystą świadomością robiąca to coś), że wszystko jest połączone (właśnie pt. "wszystko w swej istocie jest jednym"), a dzięki temu, wszystko się z sobą komunikuje, niczym jeden wielki organizm, wszystko wzajemnie na siebie wpływa).]


>>><<<


UWAGA: Trzeba zaznaczyć, odnośnie tego "co w głowie, to w życiu", że chodzi ZARÓWNO o treści świadome, jak i o treści podświadome (w tym, treści nieuświadomione).

Umysł bowiem składa się z:
– świadomości
– podświadomości
która to (podświadomość) składa się jeszcze z
- części którą stanowią treści uświadomione, dostępne łatwo dla świadomości
- części którą stanowią treści nieuświadomione (nazywa się tą część nieświadomością), trudno/koszmarnie trudno dostępne dla świadomości

[BTW: Świadomość nie zapisuje treści, tylko jest po prostu świadomością – dzięki temu, że mamy świadomość, jesteśmy świadomi siebie).

Podświadomość, zaś, zapisuje treści, wszelkie treści docierające do niej (podświadomość jest wielokrotnie wydajniejsza niż świadomość, wyłapuje tooony informacji w ciągu sekundy, większość z nich zapisując od razu w nieświadomości, w związku z czym większości tego co nasza podświadomość zapisuje, nie jesteśmy nawet nigdy w ogóle świadomi).

Podświadomość jest jak komputer, zaś świadomość można przyrównać do użytkownika tego komputera; a nasze otoczenie do programisty tego komputera.
Działanie podświadomości jest mechaniczne, automatyczne, komputerowe. Świadomość, zaś, to wola, a więc nieautomatyczność, niemechaniczność.

I o ile świadomość nie jest w działaniu ograniczona do tu i teraz, czyli może sobie wyobrażać przyszłość czy wspominać przeszłość (wspominanie to odczytywanie przez świadomość treści zapisanych w podświadomości, bowiem, jak piszę, świadomość nie zapisuje treści, jedynie może je dla podświadomości rejestrować czy kreować oraz może je z podświadomości odczytywać),
o tyle podświadomość stale działa w tu i teraz, używając do działania zapisanych w przeszłości treści, oczywiście.]

Jak widać na poniższym schematycznym przedstawieniu (cała góra lodowa reprezentuje umysł):


Tak więc treści, które kreują nam życie, mogą być w ogóle przez nas nieuświadomione, możemy w ogóle nie być ich świadomi. I tutaj często ludzie stwierdzają, że "co w głowie, to w życiu" wcale nie jest prawdą, "bo w moim życiu dzieją się rzeczy, które wcale nie odpowiadają moim przekonaniom", ale – no właśnie – nie biorą przy tym pod uwagę tego faktu, że nie tylko treści uświadomione się liczą, grają rolę, ale i również treści nieuświadomione.


>>><<<


10. PROGRAMY ISTNIENIA

Istnienie (czyli wszystko, co istnieje – w sensie, wszelkie formy, jakie przyjmuje nic/czysta świadomość/Pustka) działa (jest stworzone – przez nic/czystą świadomość/Pustkę) w określony sposób (określony – a więc ograniczony), na określonych programach (inaczej można je nazwać prawami, zasadami, mechanizmami, etc).

Owe programy, niczym w komputerze, opisują i determinują działanie Istnienia, jego sposób funkcjonowania. 

A wiadomo, JAKOŚ Istnienie musi działać. Jest CZYMŚ, ma JAKIEŚ cechy, a więc JAKOŚ działa. A zatem musi mieć JAKIEŚ programy, na których działać będzie.

Każdy sposób działania, funkcjonowania danego czegośtam wynika z programu, na którym to coś jest stworzone. (Btw: przesądy typu "jaki pierwszy dzień nowego roku, taki cały rok", "zbite lustro to siedem lat pecha", "czarny kot przynosi pecha", "13 to pechowa/szczęśliwa liczba", etc., to NIE SĄ programy, na których Istnienie działa, NIE SĄ one Prawdą. Jeśli ktoś sobie w nie wierzy, no to – jako że co w głowie, to w życiu – mogą mu działać. Ale tak o, same w sobie, nie są one Prawdą, a więc nie są tym, jak świat działa.)

I tak np. programami Istnienia właśnie (inaczej można powiedzieć, prawami Istnienia) są np.:

– istnienie form (Istnienie jest zbiorem form; nie czystego nn/niczego/czystej świadomości, bez-foremnej energii, lecz właśnie form, czy dokładniej, nn-jako-form. Wszystko co nie jest czystym nn, jest formą. Forma to więc każde coś, każde działanie, zjawisko (np. pogodowe), każdy stan, każde stworzenie, każda rzecz, każda emocja, każde coś będące rzeczownikiem abstrakcyjnym (czymś, co jest niematerialne, tylko co jest opisem jakiegoś np. stanu; np. szczęście, miłość, strach, życie, śmierć))

– naturalny program pt. "by żyć", czyli naturalny program życia i przetrwania jako jednostka, oraz, drugorzędny, program przetrwania jako gatunek (dzięki któremu wszystko istnieje, żyje, rozwija się, rozmnaża się, ewoluuje, a nie umiera) (w końcu Nic/czysta świadomość/Pustka/nn stworzyło sobie Istnienie – ściślej, stało się Istnieniem – po to, by ono istniało, żyło, trwało, rozwijało się, a nie by sobie zaraz umarło).
Szerzej, owy program opisuje równanie: pro-życie = pro-dobre samopoczucie = pro-przyjemność = anty-cierpienie = anty-złe samopoczucie = anty-śmierć
Tak właśnie wszystko działa: by przetrwać, by nie umrzeć; szuka przyjemności, ucieka od cierpienia; ocenia przyjemność jako dobrą, bo jest pro-życie, a cierpienie jako złe, bo jest anty-życie, czyli pro-śmierć (nawet jeżeli w praktyce wcale tak nie jest – np. lekarstwo, które jest nieprzyjemne, ale prowadzi do wyleczenia). 

– czas (czy raczej, czasoprzestrzeń) i przestrzeń
Czas funkcjonuje w Istnieniu, jest częścią jego budowy/anatomii (Istnienie składa się z przestrzeni oraz czasoprzestrzeni; czyli odległości pomiędzy elementami Istnienia, oraz, odległości pomiędzy wydarzeniami), aczkolwiek nie istnieje na tym Prawdziwym poziomie, tzn. poziomie czystej świadomości/niczego/Pustki), i to jak działa
(np. że płynie tylko pt. "przeszłość ---> przyszłość", a nie na odwrót; albo że nie da się go cofnąć, zmienić (nic ustaliło, że czas działa tak jak działa, i oczywiście może ten program zmienić; no ale tego nie robi. Ustaliło np. że czasu nie da się cofać, a zrobiło to ponieważ gdyby się dało, to wszystko byłoby jednym wielkim chaosem, każdy by sobie wszystko co niemiłe cofał jak by chciał, no i świat byłby jednym wielkim niewiadomoczym. Dlatego, żeby był jakiś porządek, nic stworzyło Istnienie na pewnych programach, które owy porządek zapewniają),
czy że przyszłość jest już w sumie zaplanowana; choć nie pt. "jest tylko jedna przyszłość i ona się ostatecznie na stówę wydarzy", tylko raczej pt. "jest wiele potencjalnych możliwości, i nic po prostu dokonuje stale wyborów, zmienia swoje plany, dopasowuje je by wszystko ładnie grało".

– podział na Yin i Yang (który, tak jak i czas oraz przestrzeń, nie funkcjonuje na tym Prawdziwym poziomie, jako że dotyczy tylko form; no a na Prawdziwym poziomie form nie ma, jest po prostu nic/czysta świadomość/Pustka. I który oznacza m.in., że życie to i mrok i światło, a nie tylko jedno lub drugie. Że życie to PEŁNE spektrum barw)

naturalne programy umysłu (a więc: przywiązanie do życia (z którego wywodzą się pozostałe naturalne programy – bowiem owe naturalne programy są po to, by umysł mógł jakoś działać, byśmy my mogli jakoś działać, a więc żyć, a nie umrzeć): mechanizm reagowania treści (konieczny do życia, bowiem dzięki niemu umysł może reagować na otoczenie, a więc odpowiednio działać, a nie być obojętny); egocentryzm (czyli skupienie na sobie, na swoim przetrwaniu, eliminowanie zagrożeń dla swojego życia); mechanizm kopiowania otoczenia (istniejący po to, by umysł umiał przystosować się do otoczenia, uczyć się go i potem w nim funkcjonować); naturalne, kluczowe dla życia umiejętności (a więc: to że się w ogóle ruszamy, że oddychamy, że działają nam zmysły, że, powiedzmy, mamy odruch ssania, etc.))

– zjawisko reagowania treści: jeżeli jest więcej niż jedna treść, to one z sobą reagują. Dając efekt/wynik/produkt/skutek. Każde działanie to wynik reagowania treści. Gdyby treści z sobą automatycznie nie reagowały, to wszystko by stało w miejscu, nic by się nie działo

– mechanizm przesyłania (odbierania, wysyłania; i zapisywania) informacji (inaczej: energii) pomiędzy poszczególnymi formami

– brak łatwego dostępu do wiedzy, konieczność odkrycia Prawdy, a nie od-razu-jej-znanie (czyli brak, wśród wrodzonych programów umysłu, Prawdziwej wiedzy)

– co w życiu, to w głowie; co w głowie, to w życiu; szerzej patrząc: jakie treści stanowią daną formę, tak ta forma działa (częścią treści stanowiących każdą formę są owe programy Istnienia właśnie)

– znane powszechnie (albo i niekoniecznie) prawa fizyki, biologii, chemii, itd.

– nieomijalność, niewyłączalność owych praw przez nn-w-formie-form, by stanowiły dla niego ograniczenia w doświadczaniu, zasady tej gry, można powiedzieć. Owe prawa wymyśliło sobie nn i nn-jako-forma nie może ich zmienić.

Tak więc to są przykładowe programy Istnienia. 

Zaś jak, na jakich programach działa samo nic/czysta świadomość/Pustka? 

Cóż, nic (już nie będę pisać innych, alternatywnych nazw. Bo mi się nie chce :P) sobie właśnie wymyśla Istnienie, a więc i programy na których ono działa, aczkolwiek samo nic też JAKOŚ działa. Sam fakt, że kreuje Istnienie, jest efektem programu – programu kreowanego, oczywiście, przez nic samo w sobie. Programu pt. "chęć doświadczania bycia Istnieniem". 

Nic stworzyło sobie Istnienie, na określonych programach, których jako formy (np. ludzie) się trzyma – i to jest kolejny program Istnienia: ograniczenie owymi programami, niemożność wyjścia poza nie. Poza te programy można by wyjść, gdyby wyjść poza Istnienie, czyli wejść na poziom Prawdziwy, bowiem na nim – jako że jest to poziom niczego – owe programy nie istnieją. Natomiast istnieją na poziomach innych niż poziom Prawdziwy. Istnieją, bowiem tak właśnie nic stworzyło sobie Istnienie, tak właśnie sobie siebie wymyśliło.

Wracając do programów Istnienia.

No więc... na przykład analogicznie jak to jest w grach komputerowych, w których to, co się da robić a czego nie, co jakie efekty ma, itd. (np. że w jednej grze jak się na swojego sprzymierzeńca zamachniesz mieczem, to zrobisz mu kuku, a w innej grze zupełnie nic mu się nie stanie, bowiem zwyczajnie gra ta nie przewiduje zadawania ran sprzymierzeńcom, a jedynie wrogom), jest determinowane przez programy, na których owe gry zostały stworzone, tak i Istnienie działa na programach, które determinują jego działanie, które ograniczają elementy Istnienia (np. ludzi) (np. że jak się na kogoś/coś zamachniesz mieczem, to zrobisz mu kuku). 

Gdyby owe programy zmienić, można by, naturalnie, zmienić działanie Istnienia.

Logiczne.

Nic stworzyło jednak Istnienie tak, jak je stworzyło. Tak, że owych programów nie da się obejść. Nałożyło na siebie-jako-formy takie ograniczenia, bowiem tak właśnie chce doświadczać; tak właśnie chce "grać w tą swoją grę".

Istnienie jest niczym gra komputerowa – stworzone na programach; i każde działanie, każde zjawisko jest efektem jakiegoś programu, tzn. dzieje się, jest możliwe lub też jest niemożliwe, ponieważ Istnienie na takich właśnie programach zostało stworzone, wymyślone (przez nic).

Istnienie jest taką "grą komputerową" tworzoną przez Nic. Jest "wirtualną rzeczywistością". A Nic jest Prawdziwą Rzeczywistością. I my jako gracze tej gry jesteśmy jej "więźniami", ale w swej istocie jesteśmy samym twórcą tej gry również (bowiem w swej istocie, na tym Ostatecznym, Prawdziwym poziomie, jesteśmy Niczym, czystą świadomością). Przebudzenie duchowe – czyli obudzenie świadomości Prawdy – to uświadomienie sobie tego faktu.

[Przebudzenie osobiste/duchowe to obudzenie świadomości w życiu. Przebudzenie samo w sobie to po prostu literalnie obudzenie się ze snu.]

I teraz: rzeczy typu "jak się człowiek spieszy, to się diabeł cieszy" czy "jak masz marzenie i komuś zdradzisz, to się nie spełni" czy sprawiedliwość czy system kar i nagród czy "jak się lustro zbije, to ten kto je zbił ma siedem lat pecha" czy "zawsze wychodzi na odwrót niż chcemy" czy "do trzech razy sztuka", itd., itd. to NIE SĄ prawa Istnienia. To NIE SĄ programy, na których działa Istnienie. To nie jest Prawda. Tylko, co najwyżej, czyjeś przekonania sprawdzające się bo ten ktoś w nie wierzy. 

...

Teoretycznie, da się zrobić wszystko; np. każdą wadę, chorobę da się uzdrowić, cofnąć.

Teoretycznie.

Bowiem w praktyce, obowiązują nas pewne ograniczenia; m.in. przeznaczenie – a więc wola czystej świadomości, która wcale niekoniecznie musi być zgodna z naszą wolą jako człowieka. A zatem w praktyce, wcale nie wszystko się da zrobić; przeciwnie: wiele się nie da zrobić. Jest po prostu niedostępne, nieuwzględnione w programach na których działa Istnienie.

Jak pisałam w tym poście:

Można powiedzieć, że potencjał umysłu jest nieograniczony (jak pisałam wyżej, mamy możliwość rozwinięcia w sobie... właściwie dowolnych zdolności. Dokładniej na ten temat piszę w tym poście. Oczywiście nie wszystko jest takie piękne i łatwiutkie w praktyce, bowiem jednak pewne utrudnienia i ograniczenia zwyczajnie muszą istnieć, żebyśmy mogli w ogóle doświadczać.

Nic stworzyło sobie Istnienie. Gdyby miało nie być żadnych granic, żadnych ograniczeń, nie byłoby Istnienia, tylko dalej istniałoby sobie wyłącznie czyste nic. Istnienie jest stworzone na ograniczeniach – wiadomo, składa się z konkretnych form (elementów. Np. stworzeń, przedmiotów) o określonych właściwościach. Określonych, czyli ograniczonych. Gdyby nie było ograniczeń, nie byłoby form, a więc byłoby czyste nic).

No właśnie. Nic stworzyło Istnienie na pewnych ograniczeniach – pewnych programach, które opisują jego działanie, wyznaczają granice, determinują co jest możliwe, a co nie, co się da, a co nie.

I oczywiście nic nie jest samo z siebie owymi swoimi ustaleniami ograniczane – wszystko jest jego wolą, ono samo z siebie nie ma żadnych ograniczeń.

Jednak jako formy, jako Istnienie, nakłada na siebie – dobrowolnie, z własnej woli – owe ograniczenia, po prostu ponieważ tak właśnie chce doświadczać. Wszystko co jest, jest wymyślone przez nic. Jest jego wolą.

A nic przyjmuje formy, staje się Istnieniem, a nie po prostu trwa jako czyste nic DLATEGO – zwyczajnie dlatego – że tak właśnie chce.

Cóż, przynajmniej mi nie udało się odnaleźć innego, logiczniejszego powodu. Nie stwierdzam, że żadnego innego na pewno nie ma. Mogę się bowiem przecież mylić. Aczkolwiek z mojej wiedzy wynika, że jedyny powód istnienia Istnienia to zwyczajna wola niczego by doświadczać bycia Istnieniem.

A nie – jak to niektórzy sądzą – usiłowanie odkrycia czym jest, zrozumienia siebie, poznania siebie, etc. Istnienie to nie jest (tak niektórzy bowiem sądzą) żadne ego (ja) niczego, żadna jego próba/usiłowanie poznania siebie. Nic już siebie zna. Już jest świadomością, czystą świadomością – świadomością siebie. Nie musi siebie poznawać (jak i, w gruncie rzeczy, nie może, jako że jest niczym, a nie czymś, jak i jest świadomością, a nie podświadomością, zatem nie pamięta czym jest, lecz stale to na nowo obserwuje, odkrywa. Na poziomie niczego nie istnieje przeszłość, a więc i nie istnieje pamiętanie, bowiem nie istnieje czas; jest tylko wieczne teraz. Ale o tym dokładniej w poście "Duchowa natura rzeczy – let's mindfuck"). Nic po prostu chce doświadczać bycia formami – i tyle.

...

"Punishment hardly ever suits the victims of a crime."
("Kara rzadko kiedy jest adekwatna do popełnionego przestępstwa.")

Sprawiedliwość nie istnieje – nie jako prawo Istnienia, nie jako jakiś Odgórny Mechanizm Działania Istnienia. Co najwyżej, sami możemy sobie zasady, kodeksy, regulaminy tworzyć i egzekwować sprawiedliwość. Żadna "Góra" nas nie sądzi, żadnej "Kosmicznej Sprawiedliwości" nie ma.

Każdy ma w życiu to, co w głowie ma (a więc jego umysł kreuje mu doświadczenia, wpływa na jego otoczenie używając treści w nim zawartych); zaś w głowie ma to, co miał w życiu (czyli, treści mentalne w naszym umyśle biorą się z życia – nasz umysł obserwuje nasze otoczenie, zapisuje obserwacje, i na podstawie zapisanych treści potem działa, funkcjonuje).

Jako formy, jako elementy Istnienia, nie mamy kontroli nad wszystkim. Jesteśmy tylko częścią większej całości (Istnienia) i tak my wpływamy na swoje otoczenie, jak i ono wpływa na nas. Wzajemność, kokreacja. Nie wolność, niezależność, brak ograniczeń. Jako formy, jesteśmy ograniczeni. Nieograniczeni jesteśmy dopiero na poziomie Niczego – czyli po prostu jako czyste Nic. Natomiast jako formy – jako elementy Istnienia – jesteśmy ograniczeni programami Istnienia.

Sprawiedliwość, jednak, nie jest jednym z nich.

Jeśli ktoś wierzy w sprawiedliwość, najpewniej jego umysł mu na podstawie owych treści rzeczywistość będzie kreował (oczywiście nasz wpływ na rzeczywistość to sprawa ograniczona innymi elementami Istnienia. Nie jesteśmy sami na świecie. Każdy element Istnienia (w tym my, rzecz jasna – bowiem jesteśmy właśnie jednym z elementów składających się na Istnienie) ma własną rzeczywistość, która działa na jego zasadach, ścislej, na informacjach/treściach z których się składa (m.in. na jego treściach mentalnych – jeżeli posiada umysł). Tak więc jak na kogo/co wpływa otoczenie, to kwestia zależna, ostatecznie, od tego kogoś/czegoś, a nie jego otoczenia).

Aczkolwiek gdyby sprawiedliwość była Prawdą, to tyczyłaby się wszystkich form, a nie tylko tych, które w nią wierzą.

I nawet gdyby spojrzeć z największej możliwej skali, najszerzej, ogarnąć wszystko, ogarnąć pełen obraz sprawy, to i tak, nawet w bardziej niebezpośredni sposób (czyli pt. "może i nie na skalę danego życia, ale jednak sprawiedlwość istnieje – tylko że na skalę szerszą, na skalę kilku inkarnacji"), sprawiedlwość to nie jest jedno z praw Istnienia, nie jest to Prawdziwy mechanizm, a jedynie, co najwyżej, istniejący dla tych, którzy sobie w niego wierzą, którzy mają w swoim umyśle uświadomione bądź nieuświadomione przekonana, treści pt. "sprawiedliwość istnieje".


>>><<<


11. MOC, ENERGIA

Wszystko ma energię (ściślej: JEST energią; czyli, inaczej, informacjami o tym, czym jest), aczkolwiek nic nie ma mocy samo z siebie; w sensie: moc to, w moim słowniku, to, jak coś wpływa na otoczenie. I co prawda, oczywiście, wszystko wzajemnie na siebie wpływa; 
ACZKOLWIEK, gdy stwierdzam, że "nic nie ma mocy samo w sobie", mam na myśli to, że jakkolwiek wszystko samo w sobie ma jakąśtam energię (jak wyjaśniam wyżej), jakieś określone właściwości (czyli sposób wpływania na otoczenie – bowiem każdy element Istnienia jest informacjami o tym, czym jest, i owe informacje są odbierane przez otoczenie i owo otoczenie (inny zbiór informacji) jest tymi informacjami afektowane), to jeśli chodzi o to, jak coś wpływa na nas (ludzi), a więc na stworzenia, które SAMODZIELNIE mogą sobie ustalać, jak ich otoczenie na nie wpływa (bowiem, jak pisałam wyżej, możemy sobie dobrowolnie zaprogramować umysł, by działał w określony sposób, jako że mamy wolną wolę, przeciwnie do np. przedmiotów czy stworzeń nieposiadających dobrze rozwiniętej świadomości a więc i woli), to nic samo w sobie mocy nie ma właśnie w tym sensie, że to, jaki co ma na nas wpływ (energetyczny), jest zależne od tego, jak działamy, a to jak działamy, możemy ustalać samodzielnie. 

A więc: jak działa nasze ciało, jak działa nasz umysł, jest determinowane przez to, z jakich informacji się składamy, jakie mamy programy (czyli informacje/treści opisujące, determinujące nasze działanie), no a możemy – jako że mamy wolną wolę – sobie to sami modyfikować, ustalać. 

A zatem jak działamy, czyli m.in. jak odbieramy otoczenie (a więc jak ono na nas wpływa), to jest determinowane przez to, co napisałam wyżej. 

Także to nie tak, że np. "tylko elementy przyrody mają moc, a sztuczne rzeczy już nie". To działa tak, jak napisałam wyżej.

Owo "nic samo w sobie mocy nie ma" odnosi się jeszcze do np. słów czy działań – no i tutaj akurat literalnie słowa czy działania NIE MAJĄ same w sobie żadnej mocy, żadnego znaczenia, bowiem to, jaką moc, znaczenie mają słowa, działania, które wykonujemy, jest determinowane JEDYNIE przez zawartość naszego umysłu, PONIEWAŻ słowa których używamy i działania które wykonujemy są STRICTE NASZĄ KREACJĄ, są PRZEZ NAS robione, a zatem, jako ich kreatorzy/wykonawcy, to MY SAMI nadajemy im znaczenie, moc.

>>><<<

12. NEGATYWNE ENERGIE, OCZYSZCZANIE, ETC. 
– PRAWDA CZY FAŁSZ?

Co w głowie, to w życiu. 
Jakie mamy treści w umyśle, tak działa m.in. nasz system odbierania energii z otoczenia.

Stąd, bardzo niezdrowe jest szerzenie się tego nawijania o energiach, oczyszczeniach, klątwach, podczepieniach, bowiem przez to ludzie napychają się przekonaniami, że każda negatywność ich zabija, że wszędzie panoszą się negatywności, itd., a tak naPrawdę, w znacznej większości, w znacznej części przypadków to wyłącznie ich własne, tak naPrawdę nieistniejące kreacje (kreowane przez ich umysły właśnie na podstawie owej paranoicznej wiary w te bzdury o energiach, klątwach, potrzebie oczyszczania, itd). 

Gdyby nie mieli tych przekonań, tej pożalsięboże wiedzy, to by sobie spokojnie żyli, jak normalni, nieświadomi tego ludzie, a nie z przekonaniami, że "wszędzie są złe energie i trzeba się chronić".

Podstawową ochroną – nieco paradoksalnie, być może – jest tu brak wiedzy o energiach, brak wiary w to, brak treści pt. "takie rzeczy jak klątwy, etc. istnieją" – bowiem co w głowie, to w życiu. Jakie treści w umyśle mamy, tak nam umysł działa, m.in. tak nasz system komunikacji z Istnieniem, przesyłania informacji (energii) działa. 

A tak, to ci wierzący w te całe klątwy, opętania, podczepienia, itd. ludzie projektują ową wiedzę na swoje zycie, no i stąd właśnie tego, w co wierzą, doświadczają, czy np. czują ciągłą potrzebe oczyszczania się z negatywnych energii, itd. 

Brak wiedzy w tym względzie (w tym, przekonań, również nieuświadomionych) jest, de facto, najlepszą, najskuteczniejszą ochoroną, bowiem przez wiedzenie owych rzeczy, człowiek w to wierzy i sam sobie tworzy owe negatywności czy wmawia potrzebę ochrony i oczyszczania się, tak naPrawdę, bez owych treści/wiedzy/przekonań, zupełnie niepotrzebną.

Rzecz jest taka, że przesyłanie energii – i pozytywnej, i właśnie negatywnej – działa. De facto. Owszem. Jak najbardziej. 
Więc nie chodzi o to, że "tego zjawiska w ogóle nie ma, tylko to ludzie sobie wymyślają swoją wiarą w nie". Nie: ono de facto jest. Jest faktem.

TYLKO ŻE, właśnie przez to, że się nawija o tych energiach, oczyszczaniach, itp., robi się z tego takie wielkie problemy, WYOLBRZYMIA się sprawy, to, no właśnie, robi się na tym polu problemy, które BEZ TEGO wyolbrzymiania wcale by nie istniały. 

Jak mówię: to, że jest coś takiego jak przesyłanie energii, jest faktem. Klątwy, więc, również istnieją. ACZKOLWIEK, ludzie to wszystko strasznie wyolbrzymiają, wymyślając problemy tam, gdzie normalnie ich nie ma, wmawiając sobie (niesłusznie), że wszystko szkodzi, że wszędzie złe energie i że jak się nie będziemy oczyszczać, to katastrofa – i właśnie przez owo wmawianie sobie tego, przez wiarę w to, tak naPrawdę dopiero te problemy tworzymy. 

Co w głowie, to w życiu.

Normalni ludzie, w sensie, ci niewiedzący o energiach, nie mają potrzeby ciągłego oczyszczania się ze złych energii, nie boją się, że coś ich opęta, itd. Czemu? Właśnie temu, że nie nawpychali sobie do głowy bzdur o energiach, dzięki czemu ich odbiór energii, ich odbieranie rzeczywistości nie jest skrzywione przez ową wiedzę, nie jest wyolbrzymione, przekolorowane.

Jeśli ktoś sobie napcha umysł treściami pt. "trzeba się oczyszczać, bo zła energia się kumuluje", to WŁAŚNIE PRZEZ OWE TREŚCI, przez owo przekonanie, jego ciało i jego umysłu będą tak działać, wg tej treści, tego programu, i WŁAŚNIE PRZEZ TO ta osoba będzie miała potrzebę oczyszczania się – potrzebę wcale nie naturalną, nie wynikającą faktycznie z tego, że musi, bo jej ciało faktycznie tego potrzebuje, lecz właśnie potrzebę wykreowaną, wmówioną, sztuczną.

My się i tak oczyszczamy z tych całych negatywnych energii nagromadzonych w ciele (w tym, w umyśle); robimy to automatycznie, naturalnie, swoimi różnymi sposobami. I nie potrzebujemy do tego wiedzieć, że energie istnieją, że "trzeba się oczyszczać", itd. Bo my to i tak, naturalnie, automatycznie, wg swoich faktycznych potrzeb robimy.

Zaś jak ktoś się napcha treściami, że musi się ciągle oczyszczać, to tylko wykreuje sobie sztuczną potrzebę robienia tego. I będzie coraz to bardziej czuć potrzebę oczyszczania się, będzie swój umysł karmiła treściami, że "trzeba więcej, trzeba być czystym i krystalicznym i niczego złego nie może być", itp., no i SAMA SOBIE będzie kreować problemy, których normalnie, z natury, by nie było.

Ot takie błędne koło. 

DLATEGO WŁAŚNIE popularyzowanie informacji o energiach... cóż, i tak często błędnych lub bardzo niepełnych... jest niezdrowe. Bowiem w ten sposób tylko kreuje się problemy, których bez tego by nie było.

Co w głowie, to w życiu. Jeśli ktoś sądzi, że "opętania, klątwy, i wszysto szkodzi, i trzeba się ciągle czyścić i chronić, itd.", no to tak mu umysł będzie działał, tak mu będzie doświadczenia kreował, tak mu będzie na jego otoczenie wpływał.

Jeśli zaś ktoś w ogóle o tych rzeczach nie wie, no to nie będą się go żadne energie nawet czepiały (gdyż jego mechanizm komunikacji z Istnieniem, jego mechanizm odbierania i przesyłania energii (który, jak mówię, jako że jest sposobem działania umysłu, jest determinowany przez treści mentalne. Umysł bowiem działa wg tego, jakie ma treści w sobie. Co w głowie, to w życiu) nie będzie zawierał programu pt. "czepiają się mnie negatywne energie"), nie mówiąc już o tym, że nie będzie on ich sobie sam tworzył.

...

Tak tylko dodam, nieco z innej beczki: 

W rozwoju duchowym podstawą, sednem jest rozwijanie świadomości.

Rozwój duchowy, bowiem, to inaczej (przynajmniej w moim słowniku; a w sumie niekoniecznie chyba funkcjonuje jakaś jednolita, ustalona definicja, której wszyscy się trzymają) rozwój swojego wnętrza, a owo wnętrze to inaczej umysł. A więc rozwój duchowy to inaczej rozwój umysłu; ściślej, jest to rozwój świadomości

(no, świadomość właśnie da się rozwijać; podświadomość już nie. Podświadomość JUŻ JEST maksymalnie rozwinięta, u każdego kto posiada umysł; jedynie, może zawierać treści które stanowią problemy, blokady. Aczkolwiek wtedy, zajmowanie się podświadomością to będzie uzdrawianie mentalne (o którym pisałam wyżej), a więc pozbywanie się z podświadomości problemów, a nie rozwijanie podświadomości. No a wszelkie mentalne problemy są, powiedzmy, ulokowane właśnie w podświadomości, a nie w świadomości. Świadomość nie zapisuje w sobie niczego (a więc i nie zapamiętuje, nie jest zdolna do pamiętania); świadomość to po prostu wola).

Tak więc to O TO chodzi w rozwoju duchowym. A nie, powiedzmy, o zajmowanie się czakrami, energiami, etc.  

Jeśli więc ktoś chce się rozwijać duchowo, to: rozwijanie świadomości! To jest klucz. To jest to, o co w temacie chodzi.


>>><<<


Wszystko jest informacjami o tym, czym jest (jaką formą jest), a więc i o tym, jak działa (czyli jakie ma właściwości jako ta forma, którą jest).


>>><<<



Nie ma bowiem czegoś takiego jak jakiś "wielki umysł", "bóg", "wielki ojciec/wielka matka", czy jak by tam tego nie nazwać. Wszystko jest, po prostu, Pustką- w swej istocie. I tyle. Pustka to nie jest jakaś "istota gdzieś w wyższych wymiarach". Pustka to my.

Jest, jednakże, pewna ciekawa forma w Istnieniu, którą ja akurat nazywam

13. nadduszą/matką dusz. 

Ta forma, ta istota, to taka wyższa dusza, można powiedzieć, z której to powstają dusze (te dusze, które ludzie mają w ciałach właśnie). Wszystkie dusze zrodziły się, powstały z tej właśnie nadduszy. Jest ona najczystszą formą Istnienia- jest bowiem taką, przedstawiając obrazowo, kulą/masą czystej świadomości, takim, można by powiedzieć, reprezentantem Pustki w formie formy która nie jest Pustką. Naddusza żyje w wymiarze, który nazywa się popularnie światem dusz- a więc w tym samym wymiarze, w którym żyją sobie dusze (tzn. te dusze, które posiadamy my).

Nie jest to jednak żaden bóg czy coś- jest to po prostu energia/istota z której powstają dusze i z którą się z powrotem łączą, kiedy zakończą swój rozwój (swoje życie). To jest jedyna rola nadduszy (czyli tej istoty właśnie). Nie jest ona żadnym bogiem, sędzią, ani niczym takim- jest to po prostu zupełnie neutralna, niemająca żadnej osobowości energia będąca najczystszą formą Istnienia, czyli istotą bez jakiejś konkretnej formy, istotą będącą czystą świadomością (wszelkie inne formy Istnienia są już konkretnymi formami, a nie czystą świadomością), a zatem będąca tym, co my sami mamy w umyśle gdy nie mamy w nim żadnych myśli, emocji (bo cichy umysł to właśnie umysł wypełniony czystą świadomością).


>>><<<


Wszystko jest Pustką i Pustka jest wszystkim.

Każdy kawałeczek Istnienia (np. komórka twojego ciała) jest co prawda tym czym jest w swojej formie (czyli np. komórką twojego ciała), ale jednocześnie, w swojej istocie jest Pustką, a więc wszystkim innym.

Możemy więc być czymkolwiek, dowolnie siebie modyfikować, rozwijać dowolne zdolności.

Przy czym: co prawda to, że potrafimy właściwie wszystko, to jest fakt. Jednakże niekoniecznie tak ładnie (łatwo) to działa w praktyce. Doświadczamy życia w taki sposób w jaki go doświadczamy (tzn. z tymi wszelkimi trudnościami, problemami, blokadami mentalnymi) i doświadczamy go tak po to, by się poprzez owe doświadczenia rozwijać. Gdybyśmy wszystko mogli dowolnie zmienić, to nasz rozwój, no cóż, łatwo sobie chyba wyobrazić, raczej nie byłby szczególnie dynamiczny, mocny. A właśnie dzięki temu, że doświadczamy tych negatywności- jak i pozytywności- a więc całego spektrum- możemy się pełnie rozwijać.

(I, jak tłumaczyłam w tym poście, wszystko jest dokładnie takie jakie ma być, wszystko dzieje się dokładnie z naszą wolą- przy czym naszą jako Pustki, niekoniecznie bowiem naszą jako ludzi.)


>>><<<


Gdzie są zawarte wszelkie informacje Istnienia (w tym np. o liniach czasowych (przeszłość, teraźniejszość i wszelkie potencjalne przyszłości), te tzw. kroniki akashy)? W sumie, jest takie konkretne miejsce w Istnieniu, gdzie owe informacje są faktycznie fizycznie przechowywane- a jest to biblioteka w wymiarze który zamieszkują dusze, nazywanym światem dusz (analogicznie jak np. rasa ludzka zamieszkuje planetę Ziemię, tak rasa dusz zamieszkuje wymiar, który nazywa się światem dusz).

Aczkolwiek: jak napisałam wyżej, wszystko jest Pustką i Pustka jest wszystkim. Zatem wszelkie informacje są po prostu we wszystkim. Przykładowo więc: w komórce naszego ciała znajdują się informacje o całym Istnieniu- ponieważ ona w swej istocie jest Pustką, a więc wszystkim co jest.

Gdy więc

14. dywinujemy 

(tzn. odbieramy informacje z Istnienia drogą mentalną) *, czy gdy mówimy o intuicji/wewnętrznym głosie/głosie serca/wewnętrznej mądrości, nie chodzi o to, że pobieramy informacje skądś, z zewnątrz nas, z jakichś kronik akashy jako istniejących gdzieś tam w innym wymiarze zapisów o Istnieniu. Nie. My to odczytujemy z siebie. Bo ta wiedza jest w nas. My jesteśmy tą wiedzą- w swej istocie, oczywiście, bowiem w swej formie jesteśmy tylko informacją o tym czym jesteśmy, aczkolwiek już w swej istocie (czyli jako Pustka) jesteśmy wszystkim, a więc jesteśmy całą wiedzą Istnienia.

Także w każdym kawałku nas- np., powiedzmy, w jednej z komórek tworzących naszą dłoń- jest zawarta cała wiedza. Ona nie siedzi sobie w jakiejś konkretnej części nas- ona jest we wszystkim, w każdym kawałku Istnienia, bowiem całe Istnienie jest Pustką, a więc właśnie ową wiedzą.


* Tak więc dywinacja- czyli odbieranie informacji- czyli energii- z Istnienia drogą mentalną (a więc nie z użyciem zmysłów fizycznych, nie z użyciem ciała, tylko właśnie z użyciem umysłu)- polega po prostu na tym, że:

- zadajemy jakieś pytanie, a więc programujemy nasz umysł, by przekazał nam/odczytał/odszukał informacje stanowiące odpowiedź na nasze pytanie.

- Te informacje są już, zawsze, ciągle, stale w nas- tylko że nie mamy do nich tak normalnie dostępu (gdybyśmy mieli, a więc gdybyśmy wiedzieli wszystko naraz, gdyby wszystkie te informacje były w naszej świadomości, oszalelibyśmy z nadmiaru informacji (ponieważ gdyby wszelkie informacje Istnienia znajdowały się w naszej świadomości, oznaczałoby to, że w każdej chwili wszystkie te dane przewijają się przez naszą świadomość. Takie coś... heh, to jak taki standardowy natłok myśli, emocji, którego doświadczamy od czasu do czasu, tylko że te przysłowiowe miliard razy zwielokrotniony (a pewnie i nawet znacznie, znacznie więcej)). Dlatego mamy podświadomość, która to właśnie wszelkie odbierane przez nas stale informacje- a jest tego tony- zapisuje, dzięki czemu nasza świadomość może pozostawać niezagracona owymi informacjami, a więc mamy możliwość totalnego uciszenia swojego umysłu, oczyszczenia swojej świadomości z myśli, podczas gdy nasza podświadomość ciągle sobie normalnie pracuje). Gdy dywinujemy, to nasz umysł- działając na programie który mu daliśmy (to jest właśnie owo pytanie które zadaliśmy)- odszukuje odpowiednie informacje, następnie one są umieszczane w podświadomości (wszystkie informacje, dane, które umysł odbiera, są zawsze automatycznie zapisywane w podświadomości), a stąd, rzecz jasna, muszą być przeniesione do świadomości- bo tylko wtedy będziemy mogli je sobie swobodnie odebrać, odczytać. Im mniej bałaganu w świadomości- czyli im cichszy nasz umysł- tym łatwiej owo przenoszenie zachodzi (dlatego gdy się dywinuje, polecane jest wyciszyć umysł).

Nieco szerzej na temat dywinacji- oraz wykorzystywania narzędzi pomocniczych w tym procesie- pisałam w tym poście; cytuję:
CZY KARTY MOGĄ POKAZYWAĆ NASZE MYŚLI ZAMIAST ODPOWIEDZI NA ZADANE PYTANIE?
Zanim przejdę do właściwej odpowiedzi na pytanie: to nie karty pokazują, tylko my w nich widzimy (tzn.: nasz umysł odbiera je w określony sposób, widzi w nich określone rzeczy).

Przy odpowiedzi na to pytanie kłania się zagadnienie mechanizmu wróżenia. Pisałam na ten temat w tym poście, przy Oracle of the Mermaids; tutaj tylko krótko wyjaśnię: kiedy wróżymy (nieważne czy używamy w tym celu jakichś narzędzi typu karty, wahadełko, kula, itd., czy też jedynie swojego własnego umysłu, bez wspomagania się narzędziami- które zresztą służą jedynie jako ułatwienie używania umysłu w procesie wróżenia), używamy umysłu. To nasz umysł jest tym naszym głównym narzędziem, które pracuje, gdy wróżymy. A jak ta praca wygląda? Otóż: to, na czym się przy wróżeniu skupiamy- czyli jakieś pytanie- to jest po prostu program mentalny (czyli takie polecenie dla umysłu, by wykonał określone działanie- bo umysł jest niczym komputer, którym sterujemy używając różnych poleceń, programów), którego używamy, by zaprogramować umysł na działanie w celu uzyskania informacji będących odpowiedzią na pytanie. Czyli: skupiamy się na tym, co chcemy osiągnąć (np. uzyskać odpowiedź na pytanie); w ten właśnie sposób programujemy nasz umysł, by działał wg owego programu- a więc by uzyskał potrzebne informacje będące odpowiedzią na nasze mentalne polecenie (np. nasze pytanie); no i nasz umysł działa wg owego programu, uzyskując potrzebne informacje.

Taki właśnie jest mechanizm uzyskiwania informacji drogą mentalną- umysł jest naszym narzędziem w tym procesie. Możemy się wspomagać narzędziami typu karty, wahadło czy kula, by łatwiej nam było informacje, które umysł uzyskał, przenieść z podświadomej jego części (bo tam właśnie się one lokują w pierwszej kolejności) do świadomej jego części- a więc docelowej, gdyż chcemy znać owe informacje, a nie mieć je po prostu zapisane w podświadomości i ukryte dla świadomości. Umysł zawsze wykonuje swoją pracę, odbierając informacje z Istnienia, tyle że większość z nich trzyma w podświadomości, skąd świadomość ma do nich nieco utrudniony dostęp- zatem nasza praca przy wróżeniu polega na tym, by owe informacje wyciągnąć z podświadomości, w ten sposób umieszczając je w świadomości, a więc w tej części umysłu, gdzie dostęp do nich jest już dla nas łatwy. I w tym procesie pomocne są- no właśnie- narzędzia typu karty, wahadełka, itd. Także rolą tych przedmiotów nie jest jakieś "dawanie nam wiedzy"- bo one w sobie wiedzy nie mają. To my ją w sobie mamy. I my musimy ją z siebie wydobyć. I właśnie w owym wydobywaniu z siebie wiedzy te rozmaite przedmioty jak karty czy wahadła czy kule są pomocne.

A czemu są pomocne? Czemu ułatwiają owy proces? Ponieważ jest to materia, jest to coś namacalnego, a więc coś nie-abstrakcyjnego, wobec czego coś, co umysł może łatwo wykorzystać jako formę zakotwiczenia świadomości, by podświadomość mogła ładnie, swobodnie dostarczyć informacje do świadomości. Bo widzicie, problem we wróżeniu jest taki, że świadomość często jest bardzo hałaśliwa i chaotyczna (w końcu to właśnie w tej części umysłu powstają emocje i myśli, to tu robi się bałagan. Podświadomość to wszystko zapisuje, przechowuje- niczym worek na śmieci, który swoimi śmieciami zapełnia świadomość), zatem w owym procesie uzyskiwania informacji owa hałaśliwość świadomości może przeszkodzić umysłowi w swobodnym przeniesieniu informacji z podświadomej jego części do świadomej jego części. Jeśli mamy spokojny, cichy umysł, to ok, nie ma problemu, informacje ładnie sobie przepływają. Jednakże jeśli w umyśle mamy chaos, hałas i zamęt, to owy przepływ informacji pomiędzy podświadomością a świadomością jest zakłócony. Materia- w postaci przedmiotów takich jak karty czy wahadła, chociażby- jest po prostu takim "odwracaczem uwagi" naszej świadomości, by zamiast na tworzeniu kolejnych śmieci (myśli, emocji, różnych stanów typu lęk, ekscytacja, itd.) mogła skupić się właśnie na owej materii, a zatem by mogła się uciszyć i pozwolić podświadomości dostarczyć jej żądane informacje.
Taka właśnie jest rola narzędzi dywinacyjnych: są po to, by umysł się na nich skupił i przeto wyciszył, by uzyskane przez niego informacje mogły ładnie płynąć pomiędzy podświadomością i świadomością.

Z kolei do podświadomości informacje umysł uzyskuje, odbiera z Istnienia. Może to oznaczać np. umysł i ciało danego kogoś- jeśli dywinujemy akurat informacje o kimś- a może oznaczać odczytywanie informacji z Siebie, czyli Pustki- cała wiedza, wszelkie informacje, wszelkie odpowiedzi są bowiem w nas- kwestia tylko żeby je z siebie wydobyć; i, jak wyjaśniłam wyżej, kluczem do tego jest uciszenie paplaniny umysłu, by informacje mogły swobodnie płynąć---> a zatem kluczem do tego jest oczyszczenie umysłu z emocji, myśli, uprzedzeń, przekonań, itd., które to jedynie skrzywiają Prawdziwy obraz (o czym zresztą pisałam szerzej w tym poście, przy talii Fallen Angel Oracle).

Powracając do pytania: CZY KARTY MOGĄ POKAZYWAĆ NASZE MYŚLI ZAMIAST ODPOWIEDZI NA ZADANE PYTANIE?
Po powyższych wyjaśnieniach odpowiedź powinna już sama się nasuwać, ale rozwinę: tak. Ponieważ to, na czym się skupiamy, to jest program-polecenie dla naszego umysłu, który potem działa wg owego programu, by uzyskać żądane informacje. Zatem na czym się skupimy, jakie zadamy pytanie, gdzie nasze myśli się będą kierować, takie właśnie informacje otrzymamy. Stąd też najkorzystniej jest po prostu oczyścić umysł jak najbardziej się da, by nie zaprzątały nam go żadne zbędne treści- wtedy program (tzn. polecenie którym programujemy swój umysł na działanie) będzie jasny i przepływ informacji będzie szybki i skuteczny. Zaś im więcej chaosu w naszym umyśle, tym bardziej chaotyczna będzie naszego umysłu praca, przez co cały proces wróżenia może się okazać nieefektywny (tzn. wróżba może się okazać nietrafna- właśnie z naszej winy, a nie z winy tego, że bieg zdarzeń obrał inny tor niż to wyglądało w momencie gdy wróżyliśmy (gdyż, jak wyjaśniałam wyżej w tym poście, powody dla których wróżba się nie sprawdziła, mogą być dwa:
-osoba wróżąca uzyskała niewłaściwe informacje bądź też uzyskane przez nią informacje zostały źle odczytane
-potencjalna przyszłość, która w momencie wróżenia była taka jaka wtedy była, ostatecznie okazała się być inna w wyniku poczynionych działań (gdyż przyszłość nie jest jedna i "zapisana w gwiazdach", lecz składa się na nią wiele możliwości i ostatecznie tylko jedna z nich się wydarzy, ale która- to nie jest żadne "z góry określone fatum, które musi się wydarzyć"))).

A jak to się dzieje, że (jeśli używamy kart) wybieramy odpowiednie, adekwatne karty, czy że odpowiednie, adekwatne karty wypadają podczas tasowania, czy (jeśli używamy wahadła i planszy pomocnej (diagramu radiestezyjnego)) bez widzenia planszy poruszamy wahadłem tak, że wskazuje odpowiednie, adekwatne pola; czy że jeśli używamy kart pt. "czytam opisy w książce zamiast samodzielnie interpretować", to opis wylosowanej karty się zgadza, jest adekwatny; czy że otwieramy książkę na odpowiedniej stronie, gdy praktykujemy bibliomancję; czy że jeśli w umyśle mamy program pt. "poszczególne karty znaczą dla mnie to i to" albo "takie ruchy wahadła znaczą to, a takie tamto", itd., to umysł działa tak, że wyciągamy adekwatne karty czy że wahadło wykonuje adekwatne ruchy; itd., itd?

Proste: umysł po prostu dywinuje informacje, gdzie co jest, czym co jest. To tak jak np. z czytaniem książki bez użycia zmysłu wzroku (czyli jedynie mentalnie) – umysł po prostu dywinuje wszelkie potrzebne informacje. I stąd, mamy w podświadomości informacje, gdzie jest np. karta która będzie stanowiła naszą odpowiedź czy gdzie znajduje się na planszy pole, które ma w ramach odpowiedzi wskazać wahadło (znaczy, MY mamy wskazać wahadłem. Bo wahadło samo w sobie niczego nie robi – to my nim poruszamy, odpowiednio, tak by ruchy, które w efekcie wykona, były adekwatne do zdywinowanych przez nasz umysł informacji oraz ustaleń odnośnie znaczeń ruchów wahadła (tzn. w którą stronę ma się kręcić na "tak", a w którą na "nie", itd.). To samo jeśli idzie o wybieranie i tasowanie kart, i tak dalej, i tak dalej: nasza podświadomość zawiaduje naszym ciałem tak, by odpowiednie rzeczy robiło, tzn. np. by wybierało odpowiednie karty czy tasowało tak, by odpowiednie karty wypadały. Oczywiście podświadomość zawiaduje wtedy naszymi ruchami, nie są to ruchy świadome, bowiem to w podświadomości owe informacje się znajdują, a nie w świadomości).

A czemu w podświadomości – tłumaczyłam wyżej.
Po prostu tam właśnie lądują zawsze WSZELKIE informacje z otoczenia. A zatem nie inaczej rzecz się ma z tymi odebranymi drogą dywinacji.
Zaś świadomość może owe informacje potem odczytać.
Świadomość rejestruje znaaacznie mniej niż podświadomość; podświadomość rejestruje wszystko. Stąd tam właśnie wszelkie informacje z otoczenia trafiają.

Zaś jeśli idzie o używanie np. rzeczy takich jak aplikacja z talią kart, albo w formie gifu

Dancing Unicorn Oracle

gdzie np. klikamy na niego czy robimy screena, żeby otrzymać w ten sposób jedną kartę, to w takim przypadku, znów, nasza podświadomość odbiera wszelkie niezbędne informacje oraz kieruje naszą ręką, byśmy np. kliknęli na odpowiednią kartę na takim gifie, czy w aplikacji, czy na filmiku, etc.

Poza tym: wszystko jest, w swej istocie, czystą świadomością, a zatem wszystko co się dzieje, jest wolą czystej świadomości, jest jej myśleniem, przez nią wykonywam działaniem. Wszystko jest czystą świadomością, zatem wszystko ze sobą współgra, jest ze sobą połączone, a z tego tytułu, Istnienie działa na sychroniczności.

DODAM JESZCZE, że gdy dywinujemy, cała komunikacja zachodzi z użyciem naszego własnego języka (język to jeden z programów mentalnych w naszym umyśle- ponieważ jest to coś, wg czego umysł działa, czego używa by działać w swoim otoczeniu)- a więc jest oparta na zawartości naszego umysłu. Zatem to nasz własny, personalny- czyli taki jaki my mamy w swoim umyśle- system symboliki tutaj działa.

Umysł w końcu odbiera świat przez pryzmat swojej zawartości- a więc np. właśnie wg zaprogramowanego w nim języka (czyli systemu znaczeń różnych elementów używanych przy porozumiewaniu się- np. słów, gestów, znaków).

[Gdzie jeszcze piszę o dywinacji (dopełnienie, rozszerzenie): Świat talii dywinacyjnych; jak wybrać talię; karciarstwo; dywinacja.]


>>><<<


15. PROBLEMY, GRANICE, MOŻLIWOŚCI

Przekopiowane z nieopublikowanego jeszcze posta "Chyba każdy jest taką Alicją...":

Problemy stwarzają możliwości ---> bo gdy ma się problem, szuka się rozwiązań – a więc odkrywa się różne możliwości, potencjały działania umożliwiające rozwiązanie danego problemu.

...

"Problemy stwarzają nowe możliwości i dają szansę na rozwój."

Gdyby nie było problemów – a więc ograniczeń w działaniu – nie mielibyśmy czego przekraczać (tzn. nie byłoby żadnych granic do przekraczania), a wobec tego, nie byłoby rozwoju jako przekraczania granic, doskonalenia się.

Jeśli bowiem stwierdzamy, że rozwój to przekraczanie granic, doskonalenie się 
      (no, z Prawdziwego poziomu patrząc, tzn. z poziomu niczego/czystej świadomości/Pustki, rozwój to po prostu doświadczanie, co tłumaczę w tym poście, w intro. No ale tak poza tym, taką generalną, powszechnie stosowaną definicją rozwoju, jest "przekraczanie granic". A więc tutaj się tej definicji przytrzymajmy na momencik), 
      to jeśli nie ma granic do przekraczania, no to nie ma jak się doskonalić, "bo już się jest najdoskonalszym jakim można być" (przy czym taka totalna, doskonała Doskonałość, taka że już nie może być nic więcej bo to już jest szczyt, nie istnieje – co tłumaczę w tym poście oraz w tym poście).

Zatem jeśli są granice (problemy, przeszkody), to i jest rozwój. Bowiem są granice które można przekraczać, a więc rozwój ma jak się dziać, jako że rozwój to przekraczanie granic.

Jeśliby zaś nie było granic, żadnych przeszkód do pokonywania, no to nie byłoby się jak i gdzie rozwijać, bo już by się było totalnie bez-granic, totalnie rozwiniętym i już bardziej by się nie dało.

To też jest warte pamiętania w kontekście np. sztuki właśnie (no, to jest w końcu taki dość główny wątek tego posta), jako taki pocieszacz: jeśli nie jesteś jeszcze tam, gdzie chcesz być, jeśli nie jesteś jeszcze idealny, jeśli masz jeszcze coś do dopracowania, udoskonalenia, poprawienia, to znaczy, że masz jeszcze pole do rozwoju. Że masz jeszcze co odkrywać, czego się uczyć. Że jest ciekawie.

Urok życia polega m.in. na tym, że są te granice, a więc że mamy co robić, że zawsze są jakieś wyzwania, jakieś granice, które możemy przekroczyć i stać się lepsi.
To nigdy się nie kończy. Nie ma szczytu doskonałości, nie ma końca rozwoju, nie ma granicy granic. Granice są bezgraniczne. Heh. :P Cóż, w istocie: granice nigdy się nie kończą, nigdy nie dojdzie się do takiego momentu, gdzie granice znikną, gdzie nie będzie można pójść dalej, poszerzyć granic.

Teraz trochę sobie odlecimy i muśniemy o mechanikę Istnienia: granice są na poziomie form (tzn. na poziomie czystej świadomości jako formy a nie jako sama czysta świadomość). Na poziomie niczego/czystej świadomości/Pustki ich nie ma, bowiem, jak tłumaczę w tym poście... cóż, może zacytuję:

Można powiedzieć, że potencjał umysłu jest nieograniczony (jak pisałam wyżej [w sensie, wyżej w owym poście], mamy możliwość rozwinięcia w sobie... właściwie dowolnych zdolności. Dokładniej na ten temat piszę w tym poście. Oczywiście nie wszystko jest takie piękne i łatwiutkie w praktyce, bowiem jednak pewne utrudnienia i ograniczenia zwyczajnie muszą istnieć, żebyśmy mogli w ogóle doświadczać.

Nic stworzyło sobie Istnienie (ściślej, stało się nim. Nie tyle stworzyło je sobie a ono samo jest gdzieś poza nim, tylko właśnie STAŁO SIĘ NIM). Gdyby miało nie być żadnych granic, żadnych ograniczeń, nie byłoby Istnienia, tylko dalej istniałoby sobie wyłącznie czyste nic. Istnienie jest stworzone na ograniczeniach – wiadomo, składa się z konkretnych form (elementów. Np. stworzeń, przedmiotów) o określonych właściwościach. Określonych, czyli ograniczonych. Gdyby nie było ograniczeń, nie byłoby form, a więc byłoby czyste nic).

No właśnie: są formy. Formy są określonymi cosiami, a nie czymś nieokreślonym, jak nic/czysta świadomość/Pustka. No więc formy są określonymi cosiami – określonymi, a więc ograniczonymi. Ograniczonymi przez cechy im właściwe (np. kształt, strukturę, właściwości chemiczne). Nieograniczność oznaczałaby nie-formę, brak formy. A brakiem formy, nie-formą, jest nic/czysta świadomość/Pustka. Zaś na poziomie form, ZAWSZE są granice. Granic nie ma tylko na poziomie niczego/czystej świadomości/Pustki.

Więc żebyśmy byli literalnie nieograniczeni, musielibyśmy być czystym niczym, a nie formą, którą jesteśmy.

Tak. A jeszcze wracając do doskonałości (to, co pisałam nieco wyżej): doskonałość czy niedoskonałość to oceny, które można zastosować tylko jeśli się mówi o formach; nie jeżeli się mówi o niczym/czystej świadomości. Bowiem nic/czysta świadomość jest żadne, jest nieokreślalne, a więc nie jest ani niedoskonałe ani doskonałe. Po prostu jest. To w sumie jedyne, co można o tym powiedzieć

(nooo... dobra, właściwie, można o tym powiedzieć jeszcze kilka rzeczy poza tym, które w miarę trafnie by je opisywały (jakkolwiek jeśli się próbuje opisać nieopisywalne, którym to właśnie czysta świadomość jest, no to zamyka się to w ramie owego opisu, w ramach słów, nazw. A więc w formach. A czysta świadomość jest poza formami, jest nie-formą, więc nie da się jej opisać tak, by przedstawić w pełni jej naturę. Właściwie... to można powiedzieć o WSZYSTKIM. Bo cokolwiek byśmy wzięli i opisali, to będzie i tak tylko, ledwie, opis tego, a nie samo to. Dopiero samodzielne doświadczenie tego (zobaczenie, poczucie, dotknięcie, usłyszenie, itd.) pozwoli nam to poznać, a nie tylko mieć jakieśtam wyobrażenie o tym). No ale to jest jedna z niewielu takich).

Tak więc: tylko coś może być doskonałe lub niedoskonałe. A nic/czysta świadomość jest nie-czymś, no-thing (no-thing, czyli nie-rzecz; nothing – nic). Więc nie jest żadne, nie jest jakieś. Po prostu jest. I tyle.

Jako że nic/czysta świadomość nie ma granic (jest nie-czymś, nie-formą, a więc nie ma określonej formy, a więc nie ma granic), to nie może się rozwijać, doskonalić. Można powiedzieć (choć to będzie ocena, a ocena nie stosuje się do czegoś, co jest nie-formą), że już jest doskonałe.
Formy mogą się rozwijać, doskonalić. Ale nic/czysta świadomość już jest doskonałe/a, więc nie może. Siłą rzeczy.

A jeszcze przy okazji:

no więc teoretycznie, jak piszę w tym poście, mamy wszelkie możliwości i wszystko się da zrobić i normalnie czary-mary że pękają gitary to wcale nie bajki dla naiwnych. No tylko że właśnie: teoretycznie. Bowiem w praktyce, jednak, mamy ograniczenia. Nie możemy wszystkiego. Nie możemy tak łatwo i od zaraz modyfikować sobie ciała mentalnie, uzdrawiać z wszelakich chorób, etc. To JEST MOŻLIWE, to JEST coś, co da się zrobić, co jest czymś MOŻLIWYM, aczkolwiek niekoniecznie jest to coś, co leży centralnie w naszym zasięgu.

Właśnie ponieważ jesteśmy nie-nieograniczeni, jesteśmy formami a nie czystym niczym, i nic stworzyło sobie Istnienie (czyli zbiór wszelkich form) na pewnych zasadach (a więc w określony sposób, a więc w ograniczony sposób, na ograniczeniach), pewnych programach (piszę o nich wyżej, punkt 10) które determinują jego (Istnienia) działanie, no i pewnych rzeczy się po prostu zrobić nie da, bowiem owe naturalne programy Istnienia pewnych rzeczy nie obejmują, nie pozwalają na nie.

I my jako formy nie możemy ich sobie zmienić. Bo jako formy jesteśmy nimi, automatycznie, ograniczeni.

Możemy je jednak zmienić jako nic/czysta świadomość. Którym/ą to przecież, w swej istocie, jesteśmy. Tylko że aby to zrobić, musielibyśmy cofnąć się z formy do niczego/czystej świadomości, no a to, heh, znowu, nie jest takie łatwe. Rzecz jest po prostu taka, że nic nałożyło sobie na siebie-jako-formy ograniczenia uniemożliwiające mu tego rodzaju działania, po prostu po to, by nie było epizodów pt. "komuś nie podoba się świat, więc zmienia jego programy działania". Tak samo jak np. nałożyło na siebie-jako-formy ograniczenie pt. "nie da się cofać w czasie i zmieniać przeszłości, bo zaraz byłby bajzel, bo każdy by sobie cofał się w czasie i zmieniał co mu się nie podoba".

Wszystko ma swoje plusy i minusy. Ograniczenia mogą być wredne itd., ale z drugiej strony, bez nich byłby chaos, nie byłoby uporządkowania, określoności, tylko nieokreśloność; czyli chaos.


>>><<<


16. ENERGIA CZASU
– czym tak właściwie jest?

Chciałabym przy okazji tego posta przedstawić, czym jest tzw. "energia jakiegośtamczasu (np. danego święta)". Otóż więc – jeśli ktoś by chciał dokładnego wyjaśnienia sprawy – są to w sumie cztery rzeczy, cztery aspekty:

– metafizyczny

(czyli informacje o tym, co się dzieje (np. w przyrodzie) w tym czasie. Czyli tzw. "energia tego danego czasu" (którą nasz umysł odbiera, odczytuje z otoczenia, no i które to odebrane i zapisane w umyśle informacje potem na niego wpływają) –
– bowiem, jak wyjaśniam wyżej, wszystko (czas zatem też. No bo jak wszystko, to wszystko. Czas nie jest żadnym wyjątkiem) jest formami, które przyjmuje czysta świadomość, a więc, inaczej, jej myślami, a więc, inaczej, informacjami o tym czym jest jako forma, a więc, inaczej, energią. No i energia czegośtam to po prostu informacje z jakich to cośtam się składa jako forma przyjmowana przez czystą świadomość, informacje o tym czym to coś jest jako forma przyjmowana przez czystą świadomość.

A więc "energia czasu" to inaczej właśnie "informacje o tym, jaki to czas, co się dzieje w tym czasie (w przyrodzie)")

– psychologiczny

(czyli nasze treści mentalne odnośnie tego danego czasu (zapisane przez nasz umysł z otoczenia, w trakcie naszego życia (np. z książek, z internetu, usłyszane od innych, etc.)), które to wpływają na nas (nasz nastrój, nasz sposób działania, nasze ciało (jako że umysł wpływa na ciało; jak i ciało wpływa na umysł – umysł to część ciała, zatem, jako jego część, jako jeden z elementów składających się na całość jaką jest ciało, wpływa na nie, jak i ono wpływa na niego)) w tym danym czasie, które stanowią pryzmat/filtr/bazę do działania, postrzegania dla naszego umysłu)

– metapsychologiczny ---> gdzie można wyróżnić:

- odbieranie zawartości umysłów innych w tym danym czasie (czego efektem jest udzielanie się nam nastrojów innych)

(działa to na zasadzie: "Istnienie jest, można powiedzieć, jednym organizmem składającym się z poszczególnych elementów, no i owe poszczególne elementy wpływają na siebie nawzajem. A zatem np. umysł jakiegoś kogoś wpływa na umysły innych, jak i umysły innych wpływają na umysł tego jakiegoś kogoś. A wpływają w tym sensie, że wszystko jest energią (inaczej, informacją), i poszczególne elementy są informacjami, które wpływają na siebie nawzajem, a więc jeden element (jeden zbiór informacji) wpływa na inne elementy (inne zbiory informacji), zmieniając je")

- kolektywność umysłów ludzkich (a więc zjawisko pt. "wszystkie umysły – np. danego gatunku (tu: ludzkiego) (ale mogą być to również wszystkie umysły danej rodziny stworzeń. Albo w ogóle umysły WSZYSTKICH stworzeń. Tak więc pojęcie "kolektywnego umysłu" nie ogranicza się tylko do wszystkich umysłów danego gatunku stworzeń, tyczyć się bowiem może różnego rodzaju grup, nie tylko grup stanowiących podział na gatunki) – stanowią (na wyższym poziomie niż poziom gdzie każdy umysł stanowi odrębność ***) jedność, jeden umysł składający się z umysłów poszczególnych ludzi. Wobec czego, z kolei, każdy umysł osobnika danego gatunku stanowi "organ organizmu" którym to organizmem jest owy kolektywny umysł wszystkich umysłów osobników danego gatunku") sprawiająca, że wszystkie umysły składające się na kolektywny umysł ludzki, są, na poziomie podświadomym, połączone wzajemnie ze sobą, a zatem wzajemnie na siebie wpływają (bowiem wymieniają się informacjami (inaczej, energią), które je tworzą)

*** To w sumie coś analogicznego jak rzeczywistości indywidualne, rzeczywistości zbiorowe i Prawdziwa Rzeczywistość.


I to wszystko (a więc, w sumie, cztery rzeczy) składa się na to, jak odbieramy dane coś – np. dany czas, dany okres czasu (czyli np. dane święta). 

Sam w sobie, czas nie ma żadnej mocy (tzn. siły wpływania na nas). Ma jednak, jak wszystko, energię – to jest, informacje które go tworzą, które określają jego cechy.
Zaś moc, to taki np. czas może mieć co najwyżej jeśli sami mu ją nadamy, tzn. co w głowie, to w życiu, a więc tak cośtam na nas wpływa, jakie my mamy odnośnie tego treści w umyśle.

[To takie moje opisy, moje definicje, mój słownik, moje podziały. A nie jakieś powszechnie przyjęte, powszechnie używane.

Zresztą, w ezoteryce nie bardzo istnieją jakieś ustalone, powszechnie używane, stabilne definicje i słownik, w związku z tym każdy jeden w sumie może sobie mieć swój własny ezoteryczny slang.

To, rzecz jasna, wprowadza chaos i nieporozumienia. Dlatego ja staram się zawsze tłumaczyć jak najlepiej, o czym piszę (co często polega na linkowaniu postów, w których szerzej się do danego tematu odnoszę).]

No dobra... Także to odnośnie "energii czasu" (np. energii świąt). Tak coby przedstawić, jak sprawy wyglądają (oczywiście – i piszę na ten temat dokładniej w tym poście – owa wiedza to moja wiedza, moje domysły, i, wiadomo, nie jest wcale gwarantowanie Prawdziwa. Może być błędna. A może i być zupełnie trafna. Nie wiadomo. Nigdy nie wiadomo. Przyjmuję jednak, że jest ona trafna, Prawdziwa).


>>><<<


17. ENERGIA, MOC RAZ JESZCZE
– magiczna moc przedmiotów?


Panoszą się wśród ludzi przekonania (popularyzowane przez przedstawianie takiego obrazu rzeczy w różnych produkcjach: grach, filmach, powieściach, kreskówkach, etc.) o rzekomej "wielkiej potędze przedmiotów". Przekonania, że do magii czy dywinacji trzeba używać specjalnych narzędzi. Że moc leży w przedmiocie, a człowiek to co najwyżej mniej lub bardziej godny dzierżyciel takiego "magicznego" przedmiotu.

Rzecz w tym, że jest zupełnie na odwrót.

Przede wszystkim: przedmioty – JAKIEKOLWIEK przedmioty – to nie istoty żywe. To nieożywiona materia. Nie czuje, nie myśli. Jedyne co robi, to po prostu JEST.

Wszystko "żyje" w tym sensie, że zapisuje informacje (inaczej, jak wyjaśniłam wyżej, energię) z otoczenia. A nie w tym sensie, że przedmioty żyją, czują, myślą, etc. Wszystko jest czystą świadomością na tym Ostatecznym poziomie, fakt, ale na poziomie form, wszystko jest tymi formami którymi jest, a nie świadomością. A zatem przedmiot jest po prostu przedmiotem. Nie żyje. Nie ma świadomości. Jest PRZEDMIOTEM. Czymś NIEOŻYWIONYM, NIEŻYJĄCYM. 

Kolejna rzecz: samo w sobie, nic nie ma znaczenia. Znaczenie możemy nadawać – swoim umysłem – my, my sami. I dla każdego dane coś będzie miało takie znaczenie, jakie sobie przyjmie. Co w głowie, to w życiu.

Następna rzecz: jaką co ma moc – wpływ na otoczenie – to kwestia zależna nie tylko od tego czegoś ale i od owego otoczenia.

Wszystko ma swoją energię – czyli informacje o tym czym jest jako forma, o wszelkich swoich cechach, właściwościach jako forma – ale jaką ma moc (czyli wpływ na otoczenie), to kwestia zależna nie tylko od tego danego czegoś, ale i od jego otoczenia.

W relacji danego elementu i innego danego elementu (akurat przykład dotyczy dwuelementowej relacji, ale tyczy się to oczywiście relacji o dowolnej ilości elementów), OBYDWA są odpowiedzialne za to, co się wydarzy pomiędzy nimi. Jeden element może mieć jakieś właściwości i wpływać na drugi element, ale to jak ten drugi element reaguje na wpływ tego pierwszego, jest zależne nie tylko od owego pierwszego elementu, ale i od samego drugiego elementu, od jego właściwości.

Każda interakcja – relacja – dwóch lub więcej elementów Istnienia ze sobą wynika z nich obydwu (czy ile tam tych elementów jest), jest produktem działania obydwu tych elementów, jest zależna od nich obydwu, a nie tylko od jednego z nich.

Zatem jaką co ma moc (wpływ na otoczenie) – a więc jaki ma wpływ na otoczenie swoimi właściwościami (inaczej można powiedzieć, swoją energią) – to zależy zarówno od samego tego czegoś, jak i od tego, na co to coś wpływa.

Po prostu: poszczególne elementy danej relacji/interakcji WZAJEMNIE na siebie wpływają.

Jeśli więc mamy dwa elementy, to i jeden wpływa na drugi, i drugi wpływa na pierwszy. I każdy z nich reaguje na wpływ drugiego według swoich właściwości. Tak więc jak jeden element Istnienia zareaguje na wpływ drugiego, zależy zarówno od tego drugiego elementu, jak i od tego pierwszego elementi. 

Np.
Sytuacja: enzym w ciele — interakcja/relacja: enzym wpływa na ciało i ciało wpływa na enzym.
Sytuacja: farba zmieszana z wodą — interakcja/relacja: farba wpływa na wodę (barwi ją) i woda wpływa na farbę (rozrzedza/moczy ją).
Sytuacja: lek w ciele — interakcja: lek wpływa na ciało i ciało wpływa na lek. Od obydwu zależy, jaki będzie wynik ich interakcji. Lek może mieć silne właściwości; ale to i tak od ciała w 50% zależy, jak owe właściwości leku wpłyną na to ciało.

Co nie. Tak to wygląda.

Wszystko ma swoją energię – informacje o tym czym jest jako forma, o swoich właściwościach, o wszystkim tym co ją tworzy jako formę przyjmowaną przez Nic. Ale jaką ma moc (wpływ (swoją energią (właściwościami)) na otoczenie), to już kwestia zależna zarówno od tego czegoś jak i od tego, na co wpływa.

Zatem samo w sobie, to nic mocy nie ma – bowiem moc czegoś (jego wpływ na otoczenie) jest zależny od jego otoczenia. Żeby coś mogło wpłynąć na otoczenie, owo otoczenie musi w ogóle istnieć, a jeśli już istnieje, to i ono ma wpływ na to coś. Tak więc to nigdy nie jest zależność jednostronna.

Mamy np. nóż. Sam w sobie: zwyczajny przedmiot; o określonych właściwościach (czyli forma – o określonych informacjach/energii/treściach o tym czym jest jako forma, jakie ma właściwości). Jaki ma wpływ na otoczenie? Cóż, potencjalnie, taki nóż może zrobić różne rzeczy: może pokroić coś, np. pieczywo; może posmarować coś (np. pieczywo) czymś (np. masłem); może przeciąć żyły i spowodować śmiertelne wykrwawienie. Itd., itd. Owe potencjały wynikają z właściwości tego noża – tego, że posiada ostry element oraz rączkę za którą można go bezpiecznie chwycić. Sam w sobie, jednak, nóż nie robi nic. Owe potencjały to coś, co może zostać wykorzystane dopiero jeśli jest ktoś, kto ten nóż weźmie w dłoń. To od niego zależy wtedy, co z tym nożem zrobi. Jak go użyje. Sam w sobie, nóż jest po prostu ostry. To jest jego właściwość. Jego moc, z kolei, a więc wpływ na otoczenie, to coś, co zależy stricte od tego otoczenia. Sam w sobie, nóż po prostu jest. Nie ruszy się i nie zadźga kogoś, nie pokroi czegoś, nie posmaruje chleba. Ktoś musi go wziąć i użyć. Może go użyć na rozmaite sposoby wynikające z właściwości noża. Ale sam w sobie, nóż jest bezużyteczny. To tylko przedmiot i nic sam nie zrobi.

I to się tyczy wszelkich innych przedmiotów.

Wracając do tego, co było na początku rozdziału – przekonanie, że do magii czy dywinacji trzeba specjalnych przedmiotów.

Otóż, absolutnie nie jest to Prawdą.

Jak mówię: moc, siła czegoś zależy od jego otoczenia, a nie tylko od jego samego. Zatem nawet jeśli np. dany przedmiot miałby jakieś silne właściwości, to i tak ma tu znaczenie jeszcze to, jakie właściwości ma jego otoczenie i jak owe właściwości korespondują z właściwościami tego czegoś.

Poza tym: czarować czy dywinować można totalnie z czymkolwiek, czegokolwiek. To, że coś jest "święte", "specjalne" wg kogośtam, ma znaczenie, jest Prawdą tylko dla niego, bowiem w to wierzy. Samo w sobie, wszystko po prostu jest – zaś jakie jest (święte, nieświęte; specjalne, niespecjalne; dobre, złe; pomocne, niepomocne; etc.), to każdy sam sobie ustala.

Nic samo w sobie nie jest np. święte, zatem to że dla kogoś jest, nie znaczy, że jest takie dla wszystkich.

Wracając: w magii czy dywinacji, etc. nie o narzędzie chodzi, tylko o umysł osoby działającej. Esencjonalnie, bowiem, nasz umysł właśnie jest naszym głównym, #1 narzędziem. To on kształtuje naszą rzeczywistość, to on przechowuje treści, przekonania, które stanowią zasady na jakiej nasza rzeczywistość się opiera; to on wpływa na nasze otoczenie, to on zawiera treści opisujące jak reagujemy na wpływ otoczenia.

I w magii czy dywinacji czy tym podobnych oznacza to, że właśnie od naszego umysłu zależy... cóż, wszystko. Bowiem poza tymi Uniwersalnymi Prawami Istnienia (o których piszę w rozdziale 10), możemy sobie ustalać zasady sami.

Nie ma więc najmniejszego znaczenia (tak naPrawdę. Dla nas może mieć. Ale tak naPrawdę, nie ma znaczenia), czego używamy – i czy w ogóle używamy czegokolwiek poza swoim umysłem (bowiem absolutnie nie potrzeba nam ŻADNYCH narzędzi. Narzędzia w działaniach takich jak magia, dywinacja są tylko ewentualną pomocą, dodatkiem, zabawką. Absolutnie nie są do niczego potrzebne).

Możemy np. jako różdżki

– do czegotamkolwiek jej używamy [bo, jak piszę wyżej, znaczenia to samo w sobie nic nie ma. To my nadajemy znaczenie, rolę, status, moc. Więc do czego czegośtam używamy, to kwestia naszych własnych ustaleń, to kwestia zawartości naszego umysłu: uświadomionej i nieuświadomionej (wspominam o tym, bowiem może ktoś np. stwierdzi: "a mi 'świat podpowiada', że powinienem używać tego w taki i taki sposób" – no to właśnie nie "świat podpowiada", tylko wynika to z nieuświadomionych treści, przekonań, wiedzy takiej osoby o tym danym czymś, które sprawiają, że odczuwa ona potrzebę, chęć, pociąg do używania tego w taki właśnie a nie inny sposób. Co w głowie, to w życiu. Nasze preferencje, działania, reakcje, itd. wynikają z zawartości naszego umysłu, która to z kolei bierze się z naszego życia, z naszego otoczenia (jako że umysł obserwuje otoczenie, zapisuje obserwacje, a potem zapisanych obserwacji używa, by działać na ich podstawie. Owy mechanizm kopiowania otoczenia przez umysł wynika z naszego naturalnego programu samozachowawczego, który z kolei wynika z programu pt. "by żyć, by przetrwać", na którym całe Istnienie funkcjonuje (dokładnie piszę o tym w tym poście)))], o ile jej w ogóle używamy/chcemy używać, oczywiście –

używać szczotki do kibla. A możemy używać gałęzi z jakiegoś "świętego" wg jakichś wierzeń (bo nic samo w sobie święte nie jest. Co najwyżej ktośtam może sobie stwierdzić, że cośtam jest jakieśtam (np. święte), i się tego trzymać, no i wtedy dla niego to coś będzie miało właśnie taki status, on to będzie tak postrzegał, i dla niego to coś będzie miało wyjątkową moc, wyjątkowe znaczenie – bowiem takie właśnie treści ten ktoś ma w umyśle, no a co w głowie, to w życiu. Natomiast samo w sobie, wszystko po prostu jest; a jakie jest, to subiektywna opinia, ocena, ustalenie, które działa/jest prawdziwe tylko tym, którzy takie właśnie treści w umyśle mają) drzewa.

I co – która z tych różdżek będzie miała większą moc? Która będzie skuteczniej się sprawowała w działaniach magicznych?

Otóż – no właśnie – wszystko zależy od jej użytkownika, od zawartości jego umysłu (jego przekonań, podejścia).

Narzędzie taką ma moc, jaką moc ma osoba, która go używa.

Wszystko ma co prawda energię: sobie właściwe cechy, właściwości, oddziaływanie. Ale jaką ma moc (wpływ na otoczenie) – to już sprawa zależna również od tego, na co akurat to coś wpływa, a nie tylko od samego tego czegoś co wpływa na cośtam.

Tyle.


>>><<<


18. UZDRAWIANIE (MENTALNE)

Jeśli mówimy o UZDRAWIANIU, to, oczywiście, mówimy również, naturalnie, o PROBLEMIE/CHOROBIE. Wiadomo: jak jest potrzebne uzdrawianie, to znaczy, że jest problem.

I teraz.

Jak dojść, jakie podłoże ma problem?

Wszystko (w sensie: wszystko co robimy: jak działamy, jak się zachowujemy, jak podchodzimy do rzeczy, jak postrzegamy, jak interpretujemy, jak reagujemy, co preferujemy, itd.) ma swoje konkretnie podłoże w zawartości naszego umysłu

(uwaga: mowa tu zarówno o treściach uświadomionych, jak i nieuświadomionych (zatem możemy nawet w ogóle nie być świadomi, nie być sobie w stanie przypomnieć treści, które stanowią podłoże naszego problemu)).

Także można sobie samoobserwacją i samokwestionowaniem (czyli zadawaniem sobie pytań (self-questioning – samo-zapytywanie się), czemu (np. czujemy się wobec czegoś tak jak się czujemy), jakie reakcje wywołuje dane coś w nas, jakie skojarzenia, wspomnienia budzi, z czym wiąże się dla nas coś (np. zrobienie czegoś przed czym mamy wstrzymanie, do czego nie możemy się ciągle zebrać) i dlaczego jest to dla nas problematyczne, itd.) dojść, jakie to podłoże.

(Jakkolwiek, nie jest koniecznie znanie podłoża problemu, by się go pozbyć – nierzadko bowiem pozbywamy się jakiegoś problemu zupełnie przypadkiem.)

Teraz: jak uzdrowić problem? 

Cóż, uzdrawianie (np. mentalne) to pozbywanie się problematycznych treści (np. mentalnych) – a na treści (np. właśnie mentalne) wpływa się, cóż, treściami. [Gdyż, jak wyjaśnione zostało wyżej, wszystko – centralnie wszystko – jest treściami (inaczej, informacjami) o tym czym jest jako forma przyjmowana przez Nic/czystą świadomość/nn/Pustkę. Jakiegokolwiek rodzaju działanie, więc, będzie, pod kątem owego faktu patrząc, wpływaniem treści jednego elementu Istnienia na treści drugiego elementu Istnienia.]

A zatem, uzdrawianie mentalne (np. uzdrawianie, usuwanie problemu; usuwanie problematycznych treści) polega na nakarmieniu umysłu treściami, które wpłyną na treści pt. "......(ten dany problem)....." w taki sposob, że je usuną.

Jeśli więc naszym problemem jest, powiedzmy, niechęć do działania, jeśli nie umiemy się zebrać do działania, ciągle mamy takie wstrzymanie przed działaniem, to owymi uzdrawiającymi treściami mogą być treści motywacyjne typu: "jak to zrobisz, to będziesz to mieć z głowy; i pomyśl, jak fajniej ci będzie", czy "będziesz mieć satysfakcję że COŚ zrobiłeś, a nie tylko lenisz się całe dnie".

Oczywiście, nowe treści są przez umysł traktowane przez pryzmat tych już się w nim znajdujących, zatem jakie treści zadziałają na, na przykład, owe treści pt. "niechęć do działania, blokada przed działaniem", to zależy już konkretnie od tego, jakie dokładnie są to treści (te "niechęć do działania, blokada przed działaniem"), jakie dokładnie treści składają się na ową niechęć do działania, blokadę przed działaniem, z jakich dokładnie treści owa niechęć, blokada wynika, jakie dokładnie treści ową niechęć, blokadę stanowią.

Także kiedy leczymy (czy to umysł, czy to resztę ciała (umysł to, w gruncie rzeczy, JEST część ciała – co tłumaczę w tym poście)), to musimy dopasować lek do choroby (problemu).


>>><<<


19. UZDRAWIANIE; ZDROWIE (MENTALNE, CIAŁA); CIAŁO A UMYSŁ


Zacznijmy od początku/podstaw.

Zdrowie to stan pełnej harmonii. Zdrowie ciała to stan pelnej harmonii wszystkich części ciała – zarówno wzajemnie ze sobą, jak i odrębnie, jako poszczególne części składające się na ciało.

Choroba to stan dysharmonii, zaburzenia harmonii.

Oczywiste.

Co być może mniej oczywiste, z kolei, to to, że każdy stan, każde zjawisko, każde działanie wynika z/jest produktem jakichś treści, które się na nie złożyły. Jest, można powiedzieć, ciastem na którego powstanie złożyły się różne składniki i warunki – bez których powstać by nie mogło.
 
Zatem każda choroba czy też każdy zdrowy stan, każdy problem i każda sielanka wynika z czegoś, ma swoje konkretne podłoże.
Żeby zaistniał jakiś stan, zjawisko, działanie, muszą wpierw zaistnieć odpowiednie warunki.

Tak więc jeśli mamy zdrowie, no to mamy do czynienia ze stanem, inaczej, produktem ("ciastem"), na którego powstanie złożyły się określone czynniki – czynniki sprzyjające jego powstaniu, umożliwiające mu powstanie.
I tak też, jeśli mamy chorobę, no to mamy do czynienia ze stanem, inaczej, produktem ("ciastem"), na którego powstanie złożyły się określone czynniki – czynniki sprzyjające jego powstaniu, umożliwiające mu powstanie.

Jeśli chcemy jakiś stan zatrzymać, musimy usunąć czynniki umożliwiające mu trwanie. Wiadomo.

Teraz:

uzdrawianie jakichś elementów Istnienia (ciala czy umysłu, albo np. relacji dwóch lub więcej elementów Istnienia (np. osób)) to doprowadzanie do stanu zdrowia, harmonii. Czyli usuwanie problemów.

I teraz:

usuwa się rzeczy CZYMŚ – jakie więc mamy narzędzia, techniki uzdrawiania? Cóż, generalnie, uzdrawianie ciała czy umysłu to wpływanie na treści które stanowi, tak by usunąć te chore, problematyczne. A na treści jednego elementu wpływa się poprzez traktowanie go treściami – przez inny element. Np. umysł. Albo, powiedzmy, tabletki, zioła, zapachy, olejki, kamertony (dźwięk (kamertony używane są jako narzędzia do terapii dźwiękiem) to też treści, oczywiście. WSZYSTKO jest treściami – czyli informacjami o tym, czym jest jako forma przyjmowana przez czystą świadomość: a więc, jakie ma cechy, właściwości jako forma), etc.

Rzecz jasna – jak już wyżej zostało wyjaśnione – to, jak jeden element Istnienia wpływa na drugi, zależy od obydwu tych elementów, od ich treści (esencjonalnie (czyli tak metafizycznie patrząc) wszystko jest treściami, inaczej, informacjami o tym czym jest) – ściślej, od tego, jak one wzajemnie z sobą reagują.

PS: Umysł wpływa na ciało i ciało wpływa na umysł. Ciało i umysł są dwiema częściami całości (de facto, umysł JEST częścią ciała – co wyjaśniam w tym poście); treści jednego wpływają na treści drugiego, i na odwrót.

Stale, nieustannie, elementy Istnienia (inaczej: formy przyjmowane przez Nic/czystą świadomość) wpływają na siebie nawzajem: jedne treści wpływają na inne.
Każde działanie (np. spożywanie czegoś), zjawisko jest właśnie – tak przynajmniej można to ująć w tym metafizycznym sensie – wpływaniem jednych treści na inne treści (np. wpływaniem tego co spożywamy na nasze ciało (w tym, nasz umysł)).

Jeśli chcemy, by dany element Istnienia (np. nasze ciało) zachował się w określony sposób, musimy odpowiednio na niego wpłynąć, dostarczyć mu odpowiednich treści (np. spożyć jakąś substancję, która zatrzyma ból głowy, jeśli naszym celem jest usunięcie bólu głowy. Albo wytworzenie (wymyślenie, pomyślenie) odpowiednich treści mentalnych, które wpłyną na ciało w pożądany sposób (np. by zmienił się kolor naszych oczu czy by stan tkanki w naszym ciele z chorej zmienił się na zdrową)).

Oczywiście, jak piszę wyżej, w rozdziale 17, to jak jeden element reaguje na drugi, to jaki wpływ ma drugi element na pierwszy, zależne jest od OBYDWU tych elementów (od treści, jakie je stanowią). Jeśli jeden element stanowi treści niezgadzające się z treściami wysyłanymi mu przez inny, no to jego reakcją nie będzie pożądane, nazwijmy to, "posłuchanie" tego drugiego elementu – bowiem treści jakimi ten element jest kłócą się/nie reagują korzystnie, harmonijnie z tymi, jakie wysyła mu tamten inny element.

Poza tym: co w głowie, to w życiu, ALE, co też zostało już wyżej wyjaśnione, liczą się tu wszelkie treści, zarówno uświadomione jak i nieuświadomione. W dodatku, treści podświadomości są silniejsze niż świadoma wola. Zatem jeśli np. chcemy, powiedzmy, zmienić kolor swoich oczu, to powodzenie naszego działania zależeć będzie od wszystkich treści stanowiących zawartość naszego umysłu, nie tylko od siły naszej wiary w powodzenie.

Aby pozbyć się blokujących nam powodzenie treści mentalnych, musimy, rzecz jasna (co również zostało wyjaśnione wyżej, w rozdziale 18), potraktować je odpowiednimi treściami. Czyli zrobić programowanie mentalne (modyfikowanie treści mentalnych stanowiących zawartość umysłu poprzez wprowadzenie do umysłu nowych treści); albo też zadziałać nie psychologicznie, tylko metafizycznie, mianowicie, potraktować umysł odpowiednimi treściami drogą metafizyczną (czyli dostarczyć mu treści drogą nie pięciu zmysłów fizycznych, lecz drogą stricte mentalną. Jako że wszystko jest treściami/informacjami/energią, jak zostało wyjaśnione wyżej, to na umysł, na jego zawartość – czyli również treści – można wpływać właśnie drogą metafizyczną (popularnie: poprzez przesyłanie energii), a nie wyłącznie psychologiczną).


>>><<<


20. POTENCJAŁY (CIAŁA)

Potencjały – np. naszego umysłu czy ciała (w sumie, umysł to JEST część ciała, co tłumaczę tutaj, no ale popularnie, to się to rozróżnia jednak (w sumie słusznie, bowiem umysł to dość wyjątkowa część ciała – w sensie, jest to część zawierająca naszą świadomość, a także główny zawiadowca całego ciała), zatem ja też będę) – są, teoretycznie, nieograniczone.

Teoretycznie, bowiem, jak tłumaczę wyżej (rozdział 10), jako formy przyjmowane przez Nic/czystą świadomość/nn/Pustkę, mamy jednak pewne ograniczenia, mamy pewne cechy, które nas ograniczają (jesteśmy bowiem OKREŚLONYMI formami, o określonych cechach. Określonych – a więc ograniczonych, ograniczających). Nie jest zatem możliwe literalnie wszystko i cokolwiek. No niestety.

Wciąż, potencjalne możliwości są wielokrotnie większe niż to, czego na co dzień doświadczamy czy o czym wielu ludzi ma pojęcie. Owe potencjalne możliwości – czyli to, co de facto DA SIĘ zrobić, choć może niekoniecznie tak łatwo jest to zrobić – są, istotnie, ogromne: cuda, co tylko do głowy by przyszło i jeszcze więcej, można wyprawiać.

Ale pojęcie o tym dałam wyżej – w rozdziale 7.

Jak również zostało powiedziane wyżej, wszystko (z grubsza) kwestia zawartości naszego umysłu. Co w głowie, to w życiu.

No a w tej głowie (umyśle) to się nam treści (na podstawie których nasz umysł funkcjonuje) biorą z życia
Oczywiście w ciągu życia dociera do nas mnóstwo rozmaitych treści, i jak niektóre są pt. "czary-mary, wszystko się da" (z różnych seriali, kreskówek, gier, filmów, powieści, etc.), tak większość jest jednak pt. "realne życie to szarość i granit i ledwo co się da zrobić". Zatem nasze naturalne zdolności parapsychiczne, nasze naturalne ogromne potencjały nie są rozwijane lecz przeciwnie – tłumione, blokowane owymi treściami.

Rzecz jasna, więc, aby się owych blokujących treści pozbyć, należy zrobić uzdrawianie mentalne, programowanie mentalne ku budzeniu i rozwijaniu tych przyblokowanych, uśpionych treści – i tu odsyłam do rozdziału 18.




WKRÓTCE POJAWIĄ SIĘ KOLEJNE ROZDZIAŁY






DO POCZYTANIA
(czyli związane z zawartością tego posta posty 
z grupy tych, które nie wymagają większych poprawek, 
wobec czego są warte, godne czytania)

Funkcjonowanie umysłu – meandry psychologii
Czakry, aura; anatomia Istnienia; i parę innych
Wiem, że nic nie wiem. Umysł. Rasy Istnienia. Dziwności


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Masz ochotę podzielić się słowem? Zapraszam! :)